06.01.2023, 21:13 ✶
Jaśminowa herbata parowała leniwie, gdy Annie unosiła co i rusz porcelanową filiżankę do ust, relaksując się pod wpływem jej smaku i aromatu. Miała dziś wolny wieczór, który zamierzała spedzić w wygodnym fotelu, w swoim własnym salonie, w odmianie do przesiadywania w gabinecie, który ostatnio stał sie dla niej prawie drugim domem. Miała duzo pracy, zamówienia i wizyty nieustawały, co zrzucała na karb zmiany pogody jak i swawole podczas Ostary. W znalezieniu wolnego czasu nie pomagały także dyżury w Św. Mungu, dlatego ten wyjątkowy dzień miała zamiar celebrować jak należy.
Wygodnie ułozona, z ręką trzymającą książkę, wyjątkowo nie skupiającą się na zagadnieniach uzdrowicielskich, a kryminał, zdawała się kompletnie nie zwracać uwagi na swoje otoczenie. Kominek ogrzewał pomieszczenie, wydobywały się z niego przyjemne trzaski drewna, mącace ciszę, która kojąco działa na zmęczoną głowę kobiety.
Nie potrzebowała tak naprawdę wiele więcej, ot, święt, słodki spokój.
Wydawało się, że to tak niewiele, a jednak zbyt długo nie mogła sie nim nacieszyć.
Usłyszała dziwny dźwięk, jakiś trzask. Wzdrygnęła się lekko, oderwała wzrok od książki, po czym spojrzała w stronę drzwi, które po chwili otworzyły się, stanąl w nich zaś nie kto inny, jak jej mąż.
- Vakelu, coś się stało? - zapytała ze zmarszonymi brwiami, niezbyt pewna, co mogło się wydarzyć. Czyzby coś stało się w pracy? Albo może jakaś nieprzyjemna wizja? Niepochlebny artykuł? Cóż, równie dobrze mogło się okazać, że ktos rozpuscił jakąś nieprzyjemną plotkę. Z tym wiedziała jak sobie poradzić.
Wygodnie ułozona, z ręką trzymającą książkę, wyjątkowo nie skupiającą się na zagadnieniach uzdrowicielskich, a kryminał, zdawała się kompletnie nie zwracać uwagi na swoje otoczenie. Kominek ogrzewał pomieszczenie, wydobywały się z niego przyjemne trzaski drewna, mącace ciszę, która kojąco działa na zmęczoną głowę kobiety.
Nie potrzebowała tak naprawdę wiele więcej, ot, święt, słodki spokój.
Wydawało się, że to tak niewiele, a jednak zbyt długo nie mogła sie nim nacieszyć.
Usłyszała dziwny dźwięk, jakiś trzask. Wzdrygnęła się lekko, oderwała wzrok od książki, po czym spojrzała w stronę drzwi, które po chwili otworzyły się, stanąl w nich zaś nie kto inny, jak jej mąż.
- Vakelu, coś się stało? - zapytała ze zmarszonymi brwiami, niezbyt pewna, co mogło się wydarzyć. Czyzby coś stało się w pracy? Albo może jakaś nieprzyjemna wizja? Niepochlebny artykuł? Cóż, równie dobrze mogło się okazać, że ktos rozpuscił jakąś nieprzyjemną plotkę. Z tym wiedziała jak sobie poradzić.