Alice nawet nie przypuszczała, że informacje dotyczące sposobu komunikacji pomiędzy nią, a wampirem, mogą być tak ciężkie do zniesienia dla innych. Dla niej, po takim czasie, był to sposób kompletnie normalny, a wręcz można by rzec naturalny momentami. Nawet nie przypuszczała, że dla biednej Aveliny mogło to wyglądać tak, jakby oboje zmawiali się przeciwko niej. Choć podejrzewała, że w podobnej sytuacji pewnie mogłaby odnieś takie samo wrażenie jak obecna tutaj dziewczyna.
Złość buzowała w jej żyłach i nie mogła nic na to poradzić. W tamtym momencie powinna leżeć jeszcze w swoim ciepłym łóżku, odpoczywając przed kolejnym dniem pracy, jednak zamiast tego, wkurwiała się na wampira. Wzięła się pod boki, patrzą na niego naprawdę groźnym spojrzeniem.
- Lekko głodny?! - powtórzyła za nim z nieukrywanym przekąsem w głosie. Wskazała dłonią na wciąż znajdującą się na kanapie dziewczynę. - Czy ona wygląda ci na ofiarę lekko głodnego wampira?! - Głos mimowolnie unosił jej się ku górze z każdym kolejnym słowem. Słowotok, jakby później wydobył z siebie Cody, zarówno werbalnie, jak i w jej głowie, w niczym nie pomagał.
W pewnym momencie Alice zacisnęła mocno powieki, zakryła uszy dłońmi, próbując w tej sposób wyciszyć jego głos, każdego rodzaju. Ale wciąż go słyszała, co w niczym nie pomagało.
Wiedziała doskonale, że sytuacja jest bardzo poważna. Naprawdę chciała pomóc przyjacielowi za wszelką cenę. Do cholery, nie zamierzała jednak dobierać Aveline prawa do decydowania o swoim losie!
- Błagam, skończ - powiedziała w końcu, wbijając w niego ostre spojrzenie błękitnych tęczówek. Cisza, która w tamtym momencie nastała była dla niej niczym błogosławieństwo samego Merlina. W końcu mogła zebrać myśli i mieć pewność co do tego, że są wyłącznie jej a nie wtaczanymi przez Cody'ego wprost do jej głowy. - Nie możesz decydować za Aveline o tym, co się stanie. Nie masz takiego prawa. I jeśli sądziłeś, że cię w tym działaniu poprę, to niestety, byłeś w błędzie - powiedziała powoli i spokojnie. Wiedziała, że prawdopodobnie wbijała mu właśnie nóż w serce, ale nie mogła postąpić inaczej. Trzeba to odpowiednio rozwiązać. Zadbać o to, abyś zawsze miał świeżą krew pod rękę. Znaleźć osoby, które dobrowolnie Ci ją oddadzą a jestem pewna, że podobna sytuacja się nie powtórzy.
Obróciła się z powrotem w stronę Aveline z naprawdę umęczonym wyrazem twarzy.
- Zanim podejmiesz jakąkolwiek decyzję, musisz wiedzieć, że mój przyjaciel jest świeżym wampirem. A mówiąc świeżym, naprawdę mam to na myśli. On jeszcze nie potrafi się kontrolować. To, co przytrafiło się Tobie, było pierwszym takim przypadkiem. - Próbowała to jakoś wyjaśnić, choć nie była pewna, czy miała ku temu jakiekolwiek prawo. Jednak mimo wszystko Cody był jej przyjacielem.