• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[04.03.1963] Nobby Leach powinien gryźć piach

[04.03.1963] Nobby Leach powinien gryźć piach
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#1
27.11.2023, 15:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.12.2023, 12:44 przez Morgana le Fay.)  
adnotacja moderatora
Rozliczono - Robert Mulciber - osiągnięcie Piszę, więc jestem

04.03.1963
Robert & Nicholas - Departament Tajemnic Ministerstwa Magii


Jeden dzień – dokładnie tyle wystarczyło, aby wywrócić do góry nogami cały Departament Tajemnic. Miejsce na ogół ciche i spokojne, w jednej chwili znalazło się na językach niemalże wszystkich pracowników Ministerstwa Magii. Tym razem przyczyna była jednak inna niż tajemnicze zaginięcie pracownika jednej z komnat, a następnie jego jeszcze bardziej zagadkowy powrót. Tym co przyciągało uwagę był bowiem exodus dotyczący tych, którzy Departamentem Tajemnic rządzili od pokoleń.

Członków rodziny Mulciber.

Począwszy od wczesnych godzin porannych, na ministerialnych korytarzach panował prawdziwy rozgardiasz. Kolejne osoby opuszczały budynek. W mniej lub bardziej wylewny sposób żegnały się ze swoimi dotychczasowymi współpracownikami. Nikt nie dbał o to, aby zrobić to po cichu. Bez zbędnego rozgłosu. Byłoby to sprzeczne z tym, co stało za decyzją głowy rodu. Brak akceptacji dla danego stanu rzeczy należało wyraźnie zaakcentować.

Wciąż młody, zarazem posiadający jednak na swoim koncie pierwsze znaczące sukcesy, Robert nie był żadnym wyjątkiem. Choć sytuacja nie do końca mu odpowiadała – wraz z innymi pracownikami prowadził badania, które mogły okazać się przełomowymi dla komaty, której był szefem – podporządkował się woli ojca. Tak jak zawsze. Tak jak to już wielokrotnie czynił w przeszłości. Przez ostatnie tygodnie, podobnie jak inni krewni, powoli i dyskretnie wynosił ze swojego miejsca pracy to, co nie powinno było trafić w nieodpowiednie ręce. Część materiałów zniszczył w nieodwracalny sposób. Kolejne umieścił w bezpiecznym miejscu. Na wypadek, gdyby kiedyś miały okazać się potrzebne. Miały wszak sporą wartość. Kilka ostatnich teczek… te budziły w nim największe rozterki. Duże wątpliwości. Z podjęciem decyzji na ich temat czekał więc do ostatniej chwili.

Ta zaś nadeszła wcześniej niż można było się spodziewać.

Kilka niezbyt obszernych teczek z dokumentacją ukrył wewnątrz eleganckiej, skórzanej torby. Umieścił je pomiędzy nielicznymi rzeczami osobistymi, których nie zamierzał zostawiać w swoim dotychczasowym gabinecie. Następca miał zastać tutaj to, co określić było można mianem pustej szuflady. Ostatni raz rozejrzał się po pomieszczeniu, które w połowie 1961 roku po raz pierwszy określił mianem swojego. Był cholernie dumny z tego awansu i wierzył, że stanowił on dopiero początek jego długiej kariery. Jej zwieńczeniem miało być objęcie w przyszłości stanowisko Szefa Departamentu. Zamiast tego opuszczał je jako pracownik raczkującej dopiero firmy zajmującej się handlem świecami i kadzidłami, na temat których miał zerowe pojęcie. Nie znalazły się bowiem one nigdy w orbicie jego zainteresowań.

- To już wszystko. – wreszcie poinformował znajdujących się przed drzwiami pracowników BUM. Wychodząc na korytarz, wręczył im klucze do pomieszczenia, tym samym ostatecznie zamykając pewien rozdział swojego życia. Czy robił to na zawsze? Okaże się z czasem. – Chciałbym jeszcze pożegnać się z kilkoma osobami. – poinformował, nie zamierzając przy tym czekać na pozwolenie. Nie był zwalniany. Nie był też przestępcą. Nie mieli podstaw, aby wyprowadzić go, nakazać opuszczenie piętra. I tego też nie zrobili, choć na twarzy młodszej brygadzistki odmalowały się pewne wątpliwości. – Spokojnie, trafie do wyjścia. – zareagował, zapewne poprawnie odczytując jej brak pewności. Ton głosu miał przy tym typowy dla kogoś, kto zwykł wydawać polecenia.

Nie spotkawszy się z protestami, wyruszył na spotkanie z młodym Yaxleyem. W ciągu ostatnich miesięcy zdążyli się nieco bliżej poznać. Chłopak był pojętny. Jako członek zespołu prowadzącego badania dotyczące mózgu, wniósł wiele dobrego. Odcisnął na wszystkim swój wyraźny ślad. Wyników prowadzonych badań co prawda nigdy nie będą mogli opublikować, ale pomimo tego mogli być dumni z tego jak wiele osiągnęli; jak daleko zaszli.

Robert chciał aby Niewymowny o tym fakcie nie zapomniał.

Zatrzymując się przed właściwymi drzwiami, zapukał nim pozwolił sobie je otworzyć. Wolał pierw uzyskać pewność, że po drugiej stronie nie działo się nic, co mogło stanowić mniejsze lub większe zagrożenie. Tutaj, w Departamencie Tajemnic, praktycznie na każdym kroku można było natrafić na coś niecodziennego, niebezpiecznego bądź niepojętego. Ostrożność była uzasadniona.

- Dzień dobry, Nicholasie. – przywitał się, zaproszony wreszcie do środka. – Przyszedłem się pożegnać. – z miejsca przedstawił powód swojej wizyty, choć tego można było się domyślić. Gdyby były to zwykłe odwiedziny kolegi z pracy, Robert nie miałby na sobie szarego, eleganckiego płaszcza, w ręku nie trzymałby brązowej, skórzanej torby. Jedna i druga rzecz nie byłyby mu zwyczajnie potrzebne. – Zakładam, że zdołasz znaleźć dla mnie chwilę? – ostatnie słowa niby normalne, ale dla kogoś kto Roberta znał logicznym było, że prosił o chwilę na osobności. O prywatną rozmowę w cztery oczy, której nie usłyszy nikt nieodpowiedni. 

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#2
27.11.2023, 15:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 10.12.2023, 22:01 przez Nicholas Travers.)  

Nie tylko w Departamencie Tajemnic, sytuacja była napięta. Podobna mogła zadziać się w Departamencie Kontroli nad Magicznymi Stworzeniami. Powołanie na Ministra Magii szlamę, oburzyło społeczność czystokrwistą czarodziei. Do Nicholasa dotarła informacja o tym, że Mulciberowie rezygnują z tutejszej pracy. Gerard Yaxley, ojciec Nicholasa i szef jednego z komitetów wspomnianego departamentu, rozważa taką opcję. Nicholas i Theon z ich rodziny także ostatecznie nie zdecydowali w celu złożenia wypowiedzenia. Nicholas wahał się. Mógł również odejść i znaleźć pracę gdzie indziej. Mógł zostać, zagryzając zęby, aby przetrwać ten fatalny okres. Informacje o rezygnacji ze stanowiska szefa Biura Badań nad Mózgiem, Roberta Mulcibera, także dotarły do młodego Yaxleya. Zastanawiało to Nicholasa, co dalej? Mulciber może i był wymagającym czarodziejem, to jednak dzięki niemu Yaxley odnalazł się w tutaj. Wiele też nauczył oraz dołączył do stworzonego zespołu prowadzonych badań przez Roberta. Czy współpraca między nimi nadal będzie trwać?

W Komnacie Śmierci Nicholas pozostawał sam ze swoimi myślami. Siedział za swoim biurkiem, opierając się plecami o oparcie fotela. Tępo gapiąc się przed siebie w ścianę, podpierając głowę o dłoń, podpartą łokciem o podłokietnik. Wydawał się głęboko myśleć nad całym chaosem. Nigdy by nie pomyślał, że doświadczy takiego okresu.

Z głębokiego zamyślenia oderwało go pukanie do drzwi. Zezwolił na wejście, spodziewając się najpewniej kogoś z rodziny swojej albo innego pracownika. Słysząc głos pana Mulcibera, aż poderwał się z fotela na równe nogi.

- Panie Mulciber…
Nie zdążył dodać "dzień dobry", gdyż mężczyzna oznajmił o powodzie swojego przybycia.
- Więc to prawda.
Odparł z zawodem i powagą w głosie. Lecz też miał spojrzenie zrozumienia. Czy to czas, aby zaczął na poważnie myśleć samodzielnie o własnej dalszej drodze kariery?
- Zawsze. Proszę usiąść.
Wskazał wolne fotele przed swoim biurkiem, jeżeli chciał usiąść. Dla swojego nauczyciela zawsze znajdował czas na rozmowę czy wykonanie polecenia. Zastanawiało go, czy było coś o czym szef chciał mu powiedzieć nim dojdzie do oficjalnego pożegnania.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#3
27.11.2023, 22:49  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.11.2023, 16:42 przez Robert Mulciber.)  

Robert nie miał możliwości podjęcia innej decyzji. Będąc posłusznym ojcu, złożył wypowiedzenie ledwie tylko otrzymał od Francisa takie polecenie. Nie miało znaczenia to, czego sam chciał. Liczyło się to, aby poprzeć swoją rodzinę, ale też innych czarodziejów, którzy swoim postępowaniem dali wyraźnie do zrozumienia, w jaki sposób widzą to, co działo się w Ministerstwie Magii. A jak wiadomo - w ostatnich miesiącach nie działo się dobrze. Należało działać. Należało pokazać, że dla szlamy nie było tutaj miejsca.

Było to ważniejsze od marzeń jednego człowieka.

- Tak. - potwierdził to, czego Nicholas mógł domyślić się bez większych trudności. Następnie zajął miejsce na jednym ze wskazanych foteli. Torbę postawił tuż obok mebla, na podłodze. - Jak zapewne zdajesz sobie sprawę, w Ministerstwie nie pozostawili nam zbyt wielkiego wyboru.

I tak też z jego perspektywy to wyglądało. Czekali wystarczająco długo. Byli cierpliwi. Liczyli, że sprawy jakoś się poukładają. Prędzej niż później. Liczyli na to, że szlama ustąpi ze stanowiska bądź zostanie z niego usunięta. Niestety, Nobby okazał się człowiekiem kurczowo trzymającym się nieswojego stołka. Bez skrępowania sięgającym po wszystko to, co stanowisko Ministra Magii mogło mu zapewnić.

- Słyszałem zresztą, że Twój ojciec rozważa podjęcie podobnych kroków. - dodał.

Zajęty własnymi sprawami, w ostatnich tygodniach nie był w stanie uważniej śledzić tego, co działo się w innych departamentach. Choć nie interesowało go to jakoś szczególnie, wychodził z założenia, iż dużo lepiej było posiadać informacje niż być pozbawionym dostępu do takowych. Tego rodzaju wiedza potrafiła być bowiem cenną.

- To bardzo dobrze. Taki exodus nie pozostanie niezauważony. To co ma obecnie miejsce w Ministerstwie, znajdzie się na językach wszystkich. - był o tym przekonany. Odejście tak dużej liczby pracowników nie mogło obejść się bez echa. Nie była to kolejna drobnostka, którą dało się zamieść pod dywan. Poza tym, o ile zdążył się dowiedzieć, pewne osoby zamierzały zadbać o to, aby o sprawie napisano w największych czasopismach. Nie tylko Proroku Codziennym. - Ale nie po to tutaj przyszedłem. - rozejrzał się na boki, upewnił się że nikt nie zamierza akurat wejść do pomieszczenia. Następnie schylił się w stronę torby, z której wyjął wcześniej schowane w jej wnętrzu teczki. Położył je na biurku Nicka. - To co prawda niewielki wycinek tego nad czym pracowaliśmy, ale powinien wystarczyć, żebyś uniknął ewentualnych konsekwencji związanych ze zniknięciem materiałów z badań naszego zespołu. - wytłumaczył, przesuwając je w kierunku Yaxleya. - Nie powinienem tego zapewne zostawiać, ale wierzę, że zrobisz z tego odpowiedni użytek. Zadbasz, żeby nie trafiło w niepowołane ręce. - to ostatnie wyraźnie podkreślił. Ta kwestia miała dla niego olbrzymie znaczenie. Nie chciał aby ktoś nieodpowiedni promował swoje nazwisko na dokonaniach jego oraz grupy innych ludzi, którzy na taki brak szacunku zwyczajnie nie zasługiwali.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#4
28.11.2023, 00:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.11.2023, 17:07 przez Nicholas Travers.)  

Podobnie sytuacja panowała w rodzinie Yaxley, choć nikt jeszcze ostatecznie nie potwierdził swojego odejścia. Temat wisi wciąż w powietrzu. W planie była jednak opcja rodzinnego biznesu, która miała zajmować się sprawami dotyczącymi magicznych stworzeń. Nicholas nie miał tak źle jak Robert. Miał od ojca wybór. Mógł zostać, mógł odejść. Pracę miałby od razu u rodzica zapewnioną. Lub poszukałby sobie gdzieś Tylko, że Nicholas szedł dalej, wyżej. Badanie śmierci i dziedziny mózgu we współpracy z sąsiednim biurem, było bardziej interesujące niż ganianie za stworzeniami.

Potwierdzające słowa Mulcibera, że odchodzi, nie były pocieszające dla uszu Nicholasa. Już nawet nie miał siły patrzeć na wynoszone kartony z Biura Badań Mózgu, więc zaszył się ze swoimi myślami w Komnacie Śmierci. Nie miał nawet dzisiaj głowy do swojej pracy.

- Zdaję sobie sprawę.
Nie było co zastanawiać się nad odpowiedzią. Doskonale rozumiał Roberta i swojego ojca. Jemu też się to nie podobało.
Kiedy Robert zajął wskazane miejsce, Nicholas usiadł na swoim.
- Tak. Ale nie podjął jeszcze decyzji.
Potwierdził zgodnie z prawdą. Gerard rozważał, ale ostatecznej decyzji jeszcze nie podjął. Temat wciąż wracał. Wszsytko zależało od tego, jak potoczą się dalsze losy departamentów.
Z jednej strony szkoda porzucać taką robotę, gdyż jak wiadomo, praca w Ministerstwie podnosi jakiś prestiż i ozdabia papiery odbywania zawodu.
Mulciber pochwalał takie działania. Nie tylko kraj dowie się o tym, co zaszło w Ministerstwie Magii, po tym jak powołano szlamę na wspomniane stanowisko. O tym dowie się cały świat magii. Prasa nie odpuści dnia, aby o tym nie napisać. Na pierwszych stronach.

Młodego Yaxleya zainteresowało, w jakiej jeszcze sprawie szef do niego przyszedł, skoro nie żeby porozmawiać przed odejściem. Nie umknęło też uwadze Nicholasa, że czarodziej rozejrzał się zapobiegawczo. Byli sami, a w najbliższym czasie nikt tutaj nie planował przychodzić.

Na biurku Nicholasa w tej chwili panował porządek z dokumentami, to i było miejsce na wyciągnięte teczki z torby przez Mulcibera. Przez współpracę z rodziną Mulciber, chyba wyrobił sobie nawyk posiadania porządku we własnym biurze. To ułatwiało pracę. Na twarzy młodego czarodzieja pojawiło się zaskoczenie. Czy to był, kredyt zaufania? Jeżeli tak, był bardzo duży. To nawet była pozostawiona pomoc ze wskazówkami, żeby nie miał problemów i konsekwencji po odejściu swojego nauczyciela.
Nicholas zaniemówił. Potrzebował kilka sekund aby udzielić odpowiedzi. Wyraz twarzy Yaxleya stał się poważniejszy, pewniejszy, jakby przyjął właśnie na siebie ważną misję. Gdyż te dokumenty zawarte w teczkach, były bardzo cenne. Dotknął ich i spojrzał na Roberta.

- Zaskoczył mnie Pan. Mogę zapewnić… Obiecać, że nikt niepowołany ich nie dostanie do swoich brudnych rąk. Udostępnię je tylko tym, którzy w moich oczach na to zasłużą.

Brzmiał trochę jakby składał przysięgę mając dłonie na teczkach a nie jakiejś sądowniczej biblii czy kodeksu. Odnosząc się do wypowiedzianych przez niego słów, przez najbliższe lata, najprawdopodobniej nikt w przyszłości nie otrzymał tych teczek. Jeżeli Robert nie dał na to pozwolenia.

- Nie zostawiacie nic w swoim biurze?
Dopytał dla pewności. Czy coś się zmieniło z ich decyzji. To też musiał wiedzieć, że gdyby ktoś go o coś pytał, co odpowiadać. Czy coś postanowili jednak z tych badań zostawić ze swojej dziedziny. 

Żeby te teczki nie leżały na widoku dość długo, Nicholas otworzył szafę ze swojego biurka i tam schował je na razie. Gdy będzie wracać do domu, zabierze je ze sobą, aby na spokojnie przeanalizować. Zdecydować, co zostanie w Ministerstwie, a co zachowa w bezpiecznym miejscu w swoim domu.

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#5
29.11.2023, 18:35  ✶  

Praktycznie do ostatnich chwil, Mulciberowie czuwali nad tym, aby dokumentacja dotycząca prowadzonych badań oraz rzeczy prywatne, stanowiące własność rodziny, zniknęły z Departamentu Tajemnic. Najcenniejsze materiały starali się wynosić po cichu. Tak dyskretnie jak to tylko było możliwe. Zajęli się nimi w pierwszej kolejności, na długo przed tym, zanim oficjalnie ogłosili swoje odejście. Doskonale zdawali sobie sprawę z tego, że po ogłoszeniu tej decyzji, sprawy mogą się znacząco skomplikować; że w Ministerstwie zaczną im patrzeć na ręce.

Biorąc pod uwagę powyższe, nic wartego uwagi nie znalazło się wewnątrz licznych kartonów, jakie w dniu dzisiejszym wynoszono z Komnaty Badań Sekretów Mózgu. Były to głównie rzeczy prywatne. W znacznej mierze książki, które Robert zwykł trzymać w swoim gabinecie. Poustawiane na regale, zajmującym w całości jedną ze ścian. Teraz miały wypełnić miejsce w rodzinnej bibliotece.

- Mam w takim razie nadzieje, że dobrze przemyśli swoje dalsze kroki. - skomentował, odnosząc się do sytuacji ojca Nicholasa. Co miał na myśli? Wbrew temu, co mogliby uznać niektórzy, wcale nie oczekiwał, że Gerard Yaxley pójdzie śladem jego bliskich. Gdyby sam miał wybór...

...starał się nie myśleć o tym, czy wówczas postąpiłby inaczej.

Podejmując decyzje o pozostawieniu w rękach Nicholasa niewielkiej ale przy tym istotnej części materiałów powstałych w efekcie prowadzonych badań, dobrze wszystko przemyślał. Zdołał Yaxleya poznać. Dostrzegł w jego osobie pewien potencjał. Pomimo swojej rezygnacji, nie zamierzał odwracać się od młodego niewymownego, który w dalszym ciągu będzie mógł liczyć na jego wsparcie. Zasługiwał na to. Zapracował sobie na pewne uznanie, które zyskał w oczach Roberta. O to zaś nie było łatwo.

- Wierzę, że dotrzymasz słowa. - podsumował obietnicę złożoną przez mężczyznę. Niczego więcej nie potrzebował. Żadnych, dodatkowych zapewnień. Przynajmniej tym razem.

Zapytany o swoje biuro, pokiwał głową.

- Zdecydowaliśmy, że w gabinetach mają zostać puste szuflady i tego też się trzymamy. - potwierdził tym samym to, czego Nicholas mógł się spodziewać. Robert nie uważał tej decyzji za złą. Natomiast za bolesną? Owszem. Czasami jednak należało podjąć się bardziej radykalnych działań. Dla większego dobra. Z myślą o wyższych celach. - Wiem, że to spora strata dla Departamentu, ale w obecnych okolicznościach ojciec nie chciał brać pod uwagę innych rozwiązań. Być może przyniesie to jakieś efekty, chociaż nie sądzę, żeby ten człowiek zbyt szybko ustąpił. Przyczepił się do swojego fotela niczym pijawka, przynosząc nam wszystkim... ehh... - kiedy z ust Mulcibera padło określenie ten człowiek, w tonie głosu dało się wychwycić jakiś taki cień niechęci. Nie było to coś z czym się krył. Nie raz i nie dwa mówił wprost o tym, co myślał na temat Ministra Magii.

Na temat szlamy, która do tego świata nie pasowała. I najpewniej nigdy pasować nie będzie. Dla takich jak on, nie było tutaj miejsca. Nobby Leach przynosił wstyd całej magicznej społeczności w Wielkiej Brytanii.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#6
29.11.2023, 22:12  ✶  

Niektórzy lubili urządzać sobie odpowiednio miejsce pracy, stawiając jakieś prywatne przedmioty, podręczniki czy inne rzeczy, co ułatwiało im pracowanie, lub ułatwiało dostęp do poszukiwanych informacji. Nicholas był może jednym z wielu wyjątków, którzy nie zostawiali w miejscu pracy swoich rzeczy. Ani też nie przyozdabiali swojego miejsca pracy o jakieś zdjęcia, dyplomy czy nie wiadomo co. Był jakby zagadką dla wielu osób. Tajemniczy i małomówny pracownik. Wpasowujący się w swoją rolę niewymownego. Jako że zależało mu na utrzymaniu swojego stanowiska w tym miejscu, starał się. Zagryzał zęby i udowadniał, że potrafi.

- Nie jest to łatwe podjęcie decyzji. Nawet ja się waham…
Przyznał się przed swoim nauczycielem. Choć wiedział, że sam musi podjąć decyzję. Zmieniło się to w momencie, kiedy Robert osobiście zostawił mu ważne dokumenty. Było to zaskakujące, ale i w ten sposób Nicholas zrozumiał jak bardzo został doceniony swoją pracą i oddaniem jej, że dostał taki duży kredyt zaufania. Mulciber bardzo dużo go nauczył tutaj, jak i poza murami Ministerstwa.

Na potwierdzenie swojej obietnicy, Nicholas skinął głową w zgodnie, że dotrzyma jej. Był nawet skłonny zabrać te teczki do siebie do domu i tam trzymać przez jakiś czas, aż nie okaże się, że będą tutaj potrzebne.

Wtedy też zadając pytanie, otrzymał dość wyjaśniającą decyzję, co pozostawili i dlaczego. Co było zrozumiałe. Nicholas będzie musiał liczyć się z męczącymi pytaniami o dokumenty, które zniknęły, gdyż współpracował z Biurem Badania Mózgu. Bezpiecznie będzie zabrać te teczki do siebie jeszcze dzisiaj. Na wypadek rutynowej kontroli Departamentu Tajemnic.

- Wstyd.
Dokończył Nicholas, używając kulturalniejszego słownictwa, ze względu na miejsce przebywania. Nie miał oporu z wypowiadaniem na głos słów kogoś gorszących, ale jeżeli chciał tutaj pracować, musiał także się powstrzymywać.
- Także mnie się to nie podoba. Naprawdę nie można było nic zrobić, aby nim nie został?
Nicholas był młodszy o jakieś dziesięć lat od Roberta, niby wiedział dlaczego tak się stało, ale nie dopuszczał tej myśli do siebie. Być może też chciał usłyszeć zdanie na ten temat od swojego nauczyciela.
- Lepiej dla nas wszystkich byłoby, gdyby gryzł piach.
Odważnie przyznał z powagą w głosie i być może chęcią podjęcia się tego samodzielnie. Przy dobrej taktyce. Że taki chciałby koniec tej szlamy na stanowisku Ministra Magii. Nie zasłużył na to. Może rzucił zaklęcie i przekonał głosujących, aby go wybrali? Niech znajdzie się ktoś, kto się nim zajmie.

W tej rozmowie otwarcie nie podawali nazwiska, o kim konkretnie rozmawiali. Oboje o tym wiedzieli. Ktoś inny, gdyby usłyszał te słowa, dostałby odpowiedź iż chodzi i jakiegoś kolegę, który codziennie irytuje swoim zachowaniem. Tutaj mieli jednak poważniejszy temat.

Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#7
30.11.2023, 20:14  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2023, 20:23 przez Robert Mulciber.)  

Przekonany o tym, że w Departamencie Tajemnic przyjdzie mu spędzić długie lata, Robert nie miał większych oporów przed tym, aby umieścić w gabinecie swoje prywatne rzeczy. Przez ostatnie lata zebrał ich tutaj całkiem sporo. Niektóre faktycznie pomagały mu w pracy. W codziennych obowiązkach. Inne natomiast jedynie zajmowały miejsce. Nie przeszkadzało mu to jednak tak długo, jak w pomieszczeniu panował porządek.

O to ostatnie zawsze dbał.

- Przyjdzie właściwy moment, znajdzie się odpowiedź. - zauważył. Trochę przy tym filozofował, zdarzało mu się od czasu do czasu. Dla niektórych pewnie mogło to być irytujące. Pozostali na tego rodzaju szczegóły nie zwracali uwagi.

Nie zamierzał popychać Nicholasa w żadną ze stron. Choć opuszczenie Ministerstwa Magii przez znaczną liczbę pracowników mogło odpowiednio całą sprawę nagłośnić, narobić szumu, to decyzja o złożeniu wypowiedzenia w dalszym ciągu powinna należeć do głównego zainteresowanego. Każdy powinien decydować w tym przypadku sam za siebie, po wcześniejszym rozważeniu wszystkich za i przeciw.

Mimo takiego spojrzenia na sprawę, rozumiał jednak swojego ojca, rozumiał też jego upór w temacie. Nie stawiał okoniem.

- Nie chciałem tego wypowiadać na głos, ale tak. Właśnie o to chodzi. - przytaknął. Miał pewne opory przed tym, aby na ten temat rozmawiać w tym miejscu. Ściany mogły mieć uszy. Niby jego kariera dobiegła końca, ale problemy mogły pojawić się zawsze. Różnego rodzaju. Zdawał sobie sprawę z tego, w jaki sposób to wszystko działało.

Zapytany o to, w jaki sposób Leach dostał się na swoje obecne stanowisko, ograniczył się do... braku odpowiedzi. Wymowne było jednak spojrzenie, które posłał Yaxleyowi. Wszak słyszeli wiele o tym, jakim człowiekiem był obecny Minister Magii. Możliwe, że jakaś część plotek na jego temat nie miała żadnego pokrycia, ale... z niczego się to nie brało.

- Uważaj, gdzie i komu o tym mówisz. - skarcił byłego ucznia i współpracownika. Po cichu. Tak aby nikt nieodpowiedni tych słów nie usłyszał. Nie chodziło o to, że się z nim nie zgadzał. Było wręcz przeciwnie. Sam również pozwoliłby sobie na podobne deklaracje, ale w innym czasie i miejscu. Choć w tej rozmowie nie padło żadne nazwisko, unikali zbyt wielu konkretów, to wciąż możliwym było, aby wyciągnąć odpowiednie wnioski; aby połączyć ze sobą wszystkie kawałki układanki. - Miejmy nadzieje, że niebawem wszystko się ułoży w odpowiedni sposób, bez potrzeby decydowania się na bardziej radykalne rozwiązania. - na głos wypowiedział te słowa. Ostatnie, jakie miały paść w tej rozmowie. Pomijając oczywiście mające miejsce na końcu pożegnanie.

Niewymowny
Jeśli mnie nie lubisz, to twój problem, a nie mój.
wiek
35
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Niewymowny - Departament Tajemnic / Komnata Śmierci
Wysoki blondyn, mierzący 194 cm wzrostu. Jego niebieskie oczy przejawiają najczęściej chłód, odwagę, opanowanie, tajemniczość. Nie łatwo odczytać jego zamierzenia i jakie może mieć intencje względem osób drugich.

Nicholas Travers
#8
30.11.2023, 23:28  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.11.2023, 23:32 przez Nicholas Travers.)  

Najgorsze w tym wszystkim było czekanie. Cierpliwość. Trzeba było przetrwać jakoś nadchodzące zmiany. Niewielu się one podobały. Niektórzy jak Mulciberowie, od razu podjęli decyzję o odejściu. Inni się wahają. Rozważają taką możliwość. Jeszcze inni postanowili zacisnąć zęby i spróbować wytrzymać ten okres.

Dyplomatycznie Robert odniósł się do słów Nicholasa, nie ciągnąc tego tematu dalej. Nicholas też nie drążył, rozumiejąc sytuację. Odpowiedź przyjdzie sama.

Wielu czarodziejom wybór szlamy nie podobał się. Nicholas dokończył zdanie za nauczyciela. Otwarcie też mówiąc, co on sam myśli na temat obecnego już Ministra Magii. Utrzymywał jednak ściszony ton, aby ściany niczego nie wychwyciły z ich rozmowy, nawet jeżeli nie padały żadne nazwiska. Tyle lat współpracy, nauczyło Nicholasa odczytywać mowę ciała Roberta. Wymowne milczenie, było dla niego jasno zrozumiałe. Uniósł kącik ust, łapiąc się na własnej głupocie. To nie było miejsce na tak otwarte rozmowy, które w tym miejscu były niebezpieczne. Żaden z nich nie potrzebował dodatkowych problemów.

- Będę uważał.
Zapewnił, ściszonym przepraszającym tonem, przyjmując karcące słowa. Nicholas dość szybko rozumiał swoje błędy. I starał się jak najmniej ich popełniać. Wciąż jest młody i dokształca się, zbiera doświadczenie. Może będą mieli jeszcze okazję, gdzieś indziej porozmawiać. Jeżeli kontakt będzie utrzymywany.
- Nigdy bym nie przypuszczał, że do tego dojdzie. Ale chciałbym przy okazji podziękować Panu za wsparcie, rady, wiedzę i pomoc z utrzymaniem się tutaj w Departamencie. Dzięki Panu nauczyłem się wiele. Jeżeli to możliwe, chciałbym utrzymywać kontakt.
Nicholas szanował Roberta. Gdyby nie znajomości wuja z Mulciberem, pewnie nie udałoby mu się opanować Oklumencii. Utrzymać na swoim stanowisku w Departamencie Tajemnic, gdyż tylko nielicznym się to udaje. A tutaj, Nicholas miał zapewnione plecy. Bo i ojciec jest szefem innego Departamentu, jak tutaj otrzymał wsparcie od rodziny Mulciber. Teraz sam musi sobie poradzić. Wiedział jak się tutaj pracuje. Na co uważać, z kim rozmawiać. Mimo tego pożegnania, młody Yaxley nie chciał, aby wraz z odejście Roberta z Ministerstwa, stracili kontakt ze sobą.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Nicholas Travers (1604), Robert Mulciber (2020)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa