Ten zgasł natychmiast, gdy Paxton wybiegła. Sama, z mężczyzną, który zaczął wyrzucać z siebie przekleństwa - i doczekał się ciśnięcia na niego silenco - w częściowo zrujnowanym wnętrzu, w pobliżu toreb, z których wysypały się prezenty, jakie kupiła dla krewnych i rodziny, nie czuła się ani trochę spokojna. Dłoń mocno zaciskała na różdżce i wpatrywała się w drzwi, oczekując, że nagle wylecą w powietrze, wysadzone jakimś zaklęciem. A chociaż pierwsi Brygadziści pojawili się zaledwie jakieś pięć minut po zniknięciu Aveliny, ten czas zdawał się Brennie ciągnąć w nieskończoność.
Wciąż myślała o innej, grudniowej nocy, ledwo sprzed kilkunastu dni.
O ciele, opadającym na pokryty śniegiem chodnik.
Wtedy nie zdążyła.
Czy gdyby nie czekała tu na Avelinę, albo gdyby Avelina nie dała rady rzucić tego zaklęcia...
...czy może się zdarzyć tak, że ktoś z bliskich nie dostanie przygotowanego dla niego podarku?
Gdy wreszcie wpadli pozostali funkcjonariusze, Brenna odetchnęła z ulgą. Zrelacjonowała po krótce przebieg akcji, a potem przekazała schwytanego mężczyznę w czułe ramiona Apolla, który razem z nim aportował się do atrium Ministerstwa Magii. Wiedziała, że tego wieczora nie wróci szybko do domu: w teorii była po pracy, ale zamiast łóżka czekało na nią biurko w Ministerstwie, sporo nadgodzin, raport do wypełnienia, poza tym bardzo, bardzo chciała przesłuchać tego człowieka. Albo jeśli to się nie uda i ten zostanie przekazany od razu aurorom, to przynajmniej kręcić się w pobliżu i spróbować wyciągnąć z kogoś coś więcej. Kto był celem ataku? Chcieli napaść bezpośrednią Avelinę? Po prostu zniszczyć sklep, prowadzony przez mugolaka? Szukali właściciela?
Kiedy Avelina się pojawiła, Brenna właśnie kończyła zbierać rzeczy swoje i jej z podłogi. Wyszła wraz z nimi do Paxton, bo tej nocy zakład jeszcze dość długo będzie miejscem, gdzie będą kręcić się funkcjonariusze.
– Ktoś powiadomi właściciela – powiedziała, wręczając Avelinie jej płaszcz oraz torbę. – Utarg do banku trafi jutro, nie martw się, nic mu się tu nie stanie, BUM nie wyjdzie stąd przed świtem. Jutro będziesz musiała wziąć udział w przesłuchaniu, a dziś… ja muszę lecieć do biura, ale może wpadniesz na noc do Dani, co? – poprosiła Brenna. Nie chciała, by Avelina była sama: nie, dopóki się nie dowiedzą, kto, co, było celem ataku i czy ten drugi nie wróci, by skończyć dzieła.