• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3 Dalej »
[15.06.1972] Smutne życie Boba - Morpheus i Isaac

[15.06.1972] Smutne życie Boba - Morpheus i Isaac
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#11
09.06.2024, 20:22  ✶  
- Piękny toast, panie Longbottom. - Powiedział, uśmiechając się lekko. Morpheus wydawał się empatyczny, a Isaac bardzo lubił rozmawiać z takimi osobami na nieco cięższe tematy. W dzisiejszych czasach ludzie woleli być pragmatyczni, zapominając, że emocje odgrywają dużą rolę przy podejmowaniu życiowych decyzji.
-Tak, wojna z  Grindelwaldem, to coś co wydarzyło się niedawno, panie Longbottom. II wojna światowa zawiera w sobie podobną historię. I jak sam pan wie, teraz zaczynają się dziać te same rzeczy. Dlatego to jest takie ważne, żeby badać nie tylko historię, która miała miejsce wieki temu. Jeśli porównałbym wojny czarodziejów z czternastego wieku do tej z Grindelwaldem, to poziom zrozumienia tematu byłby bardzo niski. Czternasty wiek, to daty i suche fakty.- Mówił.- Porównanie niechlubnych wyczynów Grindelwalda do II wojny światowej, pozwoli ludziom na lepsze zrozumienie tematu, ponieważ wiele osób żyło w tamtych latach. Tak jak na przykład pan, i pańskie rodzeństwo, które oddało życie w słusznej sprawie.- Upił kilka łyków piwa, zerkając na Morpheusa. Chciał się upewnić, że jego wywody go nie nudzą. Nie każdy lubi być lekturowany.
- Proszę żyć jak najdłużej, panie Longbottom. I pielęgnować pamięć o swoim rodzeństwie.- Isaac nie stracił nigdy nikogo naprawdę bliskiego. Widział za to mnóstwo śmierci zupełnie obcych mu osób. Nie należało to do przyjemnych.
Na pytanie o powód zajęcia się tym tematem, zamyślił się na chwilę, żeby odpowiednio dobrać słowa. Nie potrafił odpowiedzieć na to jednym zdaniem. To było bardzo skomplikowane.
- Ciekawość badacza. Brzmi to sucho, ale nie do końca tak jest. - Zaczął.- Gdy czytamy o wojnach, bitwach, działaniach takich jak te Grindelwalda, często zapominamy, że za każdą datą i faktem kryją się ludzkie życia. II wojna światowa była kiedyś dla mnie po prostu wojną. Kiedy jednak zgłębiłem temat, chciałem się dowiedzieć, co kieruje ludźmi, że są w stanie wyrządzić drugiemu człowiekowi taką krzywdę. I nie potrafiłem zrozumieć. Nadal nie potrafię.- Podniósł kufel i wpatrzył się w żółty płyn, jakby szukał odpowiedzi na swoje pytanie w piwie.- Ale za to bardzo dobrze mi poszło zrozumienie tych, którzy ryzykowali życiem swoim i swojej rodziny, żeby uratować komuś życie. I bardzo chciałem poznać historie tych ludzi, panie Longbottom. Dlatego napisałem tę książkę. Ponad połowa, to opowieść o pojedynczych bohaterach. Osobiste historie przypominają nam, że każda era, każda wojna, to przede wszystkim ludzie. Ludzie z marzeniami, lękami, nadziejami. Dlatego też moja rola jako historyka jest podwójna: nie tylko dokumentować i analizować, ale także zachować pamięć o jednostkach, które te wydarzenia przeżywały. Bo bez nich, cała nasza wiedza jest tylko pustą skorupą. Jak ta o czternastowiecznych wojnach.- Uśmiechnął się nieco szerzej.- Panie Longbottom, proszę spisać historie swojego rodzeństwa. Derwin i Aurora zginęli na służbie, wykonując swoje obowiązki z oddaniem. Można badać strategie, analizować bitwy, ale nigdy nie powinno się stracić z oczu ludzkiego wymiaru tych konfliktów. To osobiste historie, emocje i decyzje kształtowały te wydarzenia. Pomyśli pan o tym?
ceaseless watcher
Vigilo, opperior, Audio.
wiek
43
sława
IV
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
Niewymowny
Średniego wzrostu czarodziej (176cm), ubrany w modne szaty, szpakowate loki sięgają mu za ucho, a na twarzy nosi dość długi zarost, broda jest w wielu miejscach siwa. Ma ciemne, niemal czarne oczy. Emanuje od niego bardzo niespokojna energia.

Morpheus Longbottom
#12
12.06.2024, 11:18  ✶  

— Wie pan, zabawne jest to, że podczas zakładów, kto z mojego rodzeństwa pierwszy umrze, to ja byłem zwykle numerem jeden— zaśmiał się krótko, kręcąc głową, w reminiscencji lat, gdy ledwo odrósł od szkolnych szat, gdy miał złamane serce i pełną gniewu duszę. — Pozwolę sobie na szczerość, panie Bagshot, bo brzmi pan na kogoś bardzo sympatycznego. W ogólnej świadomości czarodziejów II Wojna Światowa nie istnieje. Spłynęła jak po kaczce. Była dla angielskich czarodziejów albo polem do poczucia się bohaterem, albo zstąpienia na ścieżki czarnoksięstwa z minimalną możliwością odkrycia przez służby. Może zmieni pan podejście socjety, ale wątpię. Jak już wspomniałem, w tamtych czasach byłem w szkole, dostatecznie dorosły, aby rozumieć sytuację na świecie. I wtedy też nikt, absolutnie nikt, nie obawiał się wojny. Nie tak rzeczywiście.

Zapatrzył się na pękające pęcherzyki białej piany na jego piwie. Odpłynął na chwilę myślami w dal. Nagle koło jego ręki usiadła nieduża sówka ministerialna. Znał ją. Odwiązał bilecik przywiązany do jej nóżki. Ich czas się skończył, należało chronić świat przed złem, którego nikt się nie spodziewa, przed spełnieniem przepowiedni w nieodpowiedni sposób. Przeprosił Isaaca, ale chciał dokończyć jeszcze myśl, zanim wyszedł.

— Będę o nich pisać, o nich myśleć, lecz wiesz, co sądzę? Że portrety, których potrzeba, to te, które ukazują twarze zła. Bo gdy myślimy o śmierciożercach, nie myślimy o tym, że to twarze osób, które uśmiechają się do nas, mówią dzień dobry. Widzi pan, panie Bagshot, ideologią Czarnego Pana jest czysta krew. Co oznacza, że prawdopodobnie uścisnąłem dłoń, stuknąłem się kieliszkiem przynajmniej z jednym z nich. Może obejmowałem do zdjęcia mordercę mojego brata. To, co rozdziela wilka od owcy nie jest sprawą dobra i zła. Obie strony mają zęby, ale tylko niektórzy postanawiają ich użyć.

I uśmiechnął się do mężczyzny i zdawało się, że w jego ustach lśni ich za dużo.


Koniec sesji


And when I call you come home
A bird  in your teeth
the end is here
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Isaac Bagshot (2284), Morpheus Longbottom (1953)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa