• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[XX.08.1972] Camden High Street - "Ten facet ma większy biust niż ty!" Daisy i Isaac

[XX.08.1972] Camden High Street - "Ten facet ma większy biust niż ty!" Daisy i Isaac
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#1
29.07.2024, 18:45  ✶  
Już na parę minut przed spotkaniem, Isaac stał na skrzyżowaniu ulic Camden High Street i Chalk Farm Road. Czekając na Daisy, obserwował mugoli, którzy w pośpiechu przemierzali ulicę. Pochłonięci swoimi myślami, lawirowali pomiędzy sobą, aby przypadkiem na siebie nie wpaść. Jedni spieszyli się na metro, chcąc jak najszybciej wrócić do domu, inni dopiero co wysiedli z dwupiętrowego czerwonego autobusu, aby skosztować tego, co oferowało Camden High Street, a jeszcze inni trudnili się i pocili, starając przyciągnąć do swoich lokali jak najwięcej klientów. Puby, targi i restauracje tętniły życiem, a Isaac z przyjemnością chłonął atmosferę tego pulsującego miejsca. Lubił być biernym obserwatorem. Twarze ludzi, którzy nie wiedzieli że są obserwowani, były szczere w swoich prawdziwych emocjach. Zawsze zastanawiał się, o czym marzyła osoba na którą właśnie patrzył. Czy była szczęśliwa? Czy kogoś kochała? Jakie miała w życiu troski? Ludzie są interesujący i o każdym mógłbym napisać książkę powtarzał sobie w myślach. Niespiesznie wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i wsadził peta do ust. Zapalił papierosa mugolską zapalniczką i zerknął na mały bukiet kwiatów który trzymał w drugiej ręce. Kupił go w mugolskiej kwiaciarni, żeby dać swojej kuzynce. Nie dziwił się, że go nie pamiętała. Ostatni raz widzieli się jakieś piętnaście lat temu? Matka Isaac'a nie była zbytnio lubiana ani przez Bagshot'ów ani przez Lockhart'ów. Przez to nigdy nie utrzymywali kontaktów z rodziną z żadnej strony - Jestem indywidualistką, synu. Rodzina nie jest nam do niczego potrzebna mówiła Victoria Bagshot-Lockhart. Nie, mamo. Jesteś oszustką a rodzina nie akceptuję twoich krętactw odpowiedziałby jej teraz Isaac. Wziął sobie do serca słowa swojej matki i zerwał z nią kontakt dobre dziesięć lat temu. W końcu rodzina nie była do niczego potrzebna, prawda?
-Daisy?- Uśmiechnął się na widok rudej dziewczyny i pomachał do niej bukietem błękitnych stokrotek. Wyciągnął papierosa z ust i zgasił go o metalowy kosz na śmieci.-To ja, Isaac. Proszę - daisy dla Daisy.- Powiedział i dał jej bukiecik. Uniósł brew ku górze w lekkim rozbawieniu.-Gotowa?- Zapytał, oferując jej swoje ramię. Wskazał dłonią na wejście do budynku pod którym stali - "The Black Cap". Repertuar na dziś - "My Way", artysta - Danny La Rue. Plakat reklamujący spektakl, przedstawiał kobietę w bardzo kolorowym i wyrazisty makijażu. Stała w teatralnej pozie a z włosów sterczały jej pawie pióra. Miała szeroką szczękę i wyraziste kości policzkowe. No cóż - najwyraźniej taka uroda.
Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#2
30.07.2024, 00:24  ✶  
Tak naprawdę Daisy nie była do końca pewna, co właściwie przywiodło ją na spotkanie z zaginionym przed laty kuzynem, o którego istnieniu (może za sprawą matki) w domu właściwie się nie mówiło. Ciekawość? Bezpośredniość wiadomości, którą do niej wysłał? Sprawa z artykułem o tym biednym Mulciberze i fiutach? Młodziutka dziennikarka ciągle miała przed oczami jego nieszczęsne zdjęcie w otoczeniu penisów. Nie, żeby mu jakoś przesadnie współczuła, ale cały artykuł odbił się echem – przynajmniej w redakcji „Czarownicy”. Darcy zapadłby się pod ziemię, gdyby Scribner przysłała mu taki tort i natychmiast zerwałby współpracę z czasopismem.
A Isaac nie. Isaac wydawał się trochę jak złota rybka. Niby został wyrzucony z akwarium do kibla, ale zamiast paść, uprzytomnił sobie, że tam również jest nie tylko czysta woda, ale i zupełnie nowe terytoria, które mógłby odkryć, gdyby tylko zdecydowałby się pozwolić spłukać.
Tak więc, to chyba ciekawość przywiodła ją na spotkanie z Isaakiem Bagshotem. Tak. Zdecydowanie ciekawość.
Z uwagi na porę roku Daisy miała na sobie krótką, białą, luźną sukienkę z haftowanymi kwiatkami i zarzuconą na ramiona dżinsową kurtkę. Zamiast najmodniejszych w sezonie butów na koturnie, wcisnęła na stopy trampki a u szyi dyndał jej zawieszony aparat fotograficzny.
Obrzuciła długim spojrzeniem stojącego Isaaka, na krócej zawieszając wzrok na trzymanym przez niego w rękach bukieciku stokrotek. Na jej wargach, mimowolnie, zadrgał uśmieszek.
- Jakie to miłe – odpowiedziała mu, biorąc od niego kwiatki.
Bo to naprawdę było miłe. Przeniosła jasne spojrzenie na budynek, przy którym stali. Przechyliła głowę na bok, trochę oceniająco, jakby naprawdę przyglądała się uważniej przedstawionej na afiszu kobiecie.
Odwrotnie do Isaaka, Daisy lubiła nie tyle ludzi, ile… momenty. Chwile zamknięte w czasie. Uwieszoną w powietrzu papierową torebkę, które targana wiatrem wznosiła się i opadała w dół. Na wpół zjedzoną, porzuconą kanapkę. Zadrapania na murze. Dogasający żar z papierosa. Nic nie znaczące przedmioty, których historie mogła sama sobie opowiedzieć.
- Prowadź. Przyznam, że jestem ciekawa i tego co dla nas przygotowałeś, i z jaką sprawą przychodzisz – przyznała się wprost, a potem przyjęła jego ramię i skierowała się tam, gdzie ją poprowadził.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#3
07.09.2024, 04:02  ✶  
Wnętrze lokalu emanowało charakterystycznym, żywym klimatem londyńskiej bohemy. Ściany zdobiły plakaty kabaretowe, na których widniały krzykliwe napisy i przerysowane postacie. Niektóre miały wyblakłe krawędzie, świadczące o latach które już tu spędziły. Stoliki były niewielkie, z ciemnymi, lekko zużytymi blatami i lampkami rzucającymi ciepłe światło. Krzesła różniły się stylem - niektóre miały aksamitne, wytarte siedziska, inne były prostymi metalowymi konstrukcjami, a jeszcze inne były zwykłymi pufami bez oparcia. W kącie stał bar, za którym barman we wściekłe czerwonej koszuli w artystyczny sposób przygotowywał gościom koktajle.
Isaac poprowadził Daisy do stolika, który znajdował się tuż pod niewielka sceną. Stał na niej wysoki statyw na mikrofon, za którym wisiała czerwona kurtyna.
-Czego się napijesz, Daisy? Palisz?- Zapytał kuzynki, odsuwając jej krzesło, żeby mogła usiąść pierwsza. Mieli szczęście - oba siedziska posiadały miękkie poduszki oraz oparcia.
Wokół innych stolików zebrali się goście o różnorodnym wyglądzie i charakterze. Niektórzy mieli na sobie błyszczące, ekstrawaganckie stroje - brokatowe marynarki, pióra i kapelusze, jakby sami zaraz mieli wystąpić na scenie. Niedaleko siedziała para młodych chłopaków oraz trzy dziewczyny. Wszyscy w krzykliwych koszulach z szerokimi kołnierzami. Rozmawiali z ożywieniem, śmiejąc się i przekomarzając. Niedaleko nich kobieta w stroju z epoki - plisowana spódnica, włosy spięte w wysoką kokardę - spoglądała na scenę, poprawiając czerwoną szminkę w małym lusterku. W kącie sali, starszy mężczyzna o eleganckim wyglądzie siedział w towarzystwie dwóch mężczyzn, którzy trzymali się za ręce. Wyglądali na zdenerwowanych, ale pomimo tego uśmiechali się do siebie. W powietrzu unosił się lekki dym papierosowy, mieszający się z zapachem alkoholu i perfum. Wokół panował gwar rozmów, śmiechu i stukotu szkła. Ludzie rozluźniali się, pijąc drinki, plotkując i ciesząc się swoim towarzystwem.
Czarodzieje, którzy wcześniej żyli wśród mugoli, bardzo często uważali swoich magicznych pobratymców za dość ekscentrycznych. Niemagiczni zasiadający w lokalu "The Camden Street", pobijali ich pod tym względem na głowę. Albo i nawet o trzy głowy!
Kiedy kuzynostwo usiadło, podeszła do nich wysoka kelnerka. Miała na sobie cekinową suknię w odcieniach purpury i srebra, która mieniła się w blasku kolorowych świateł. Jej długie, platynowe włosy były idealnie ułożone w fale, a makijaż - z przesadnie długimi rzęsami i błyszczącym cieniem na powiekach - nadawał jej wyrazistości.
-Hej, kochani! Co podać?- Zapytała, uśmiechając się przyjaźnie. Jej męski, trochę zachrypnięty ton kontrastował z perfekcyjnie kobiecym wyglądem.-Mamy dzisiaj specjalne drinki, mogę coś zaproponować?- Dodała, mrugając kokieteryjnie rzęsami i wachlując się menu. To nie była kobieta - to był FACET PRZEBRANY ZA BABĘ! Ani Isaac ani Daisy, nie oglądali nigdy polskich kabaretów, więc nawet do głowy im nie przyszło, żeby się zaśmiać. Bagshot jednak spojrzał na kuzynke z uwagą, chcąc wybadać jej reakcje na "inność", którą miała przed oczami.
Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#4
12.09.2024, 01:05  ✶  
Daisy rozglądała się z zainteresowaniem po lokalu, do którego wprowadził ją Isaac. To miejsce było… osobliwe. Dokładnie to słowo przychodziło jej do kędzierzawej głowy, gdy próbowała je jakoś określić. Nie była może najbardziej purytańską czarownicą w swoim pokoleniu, ale chociaż miała bogatą fantazję i – chwilami – dość liberalne poglądy, pierwszy raz w swoim życiu znalazła się w… w… w jakimś lokalu dla mniejszości seksualnych i w ogóle mniejszości?
I tak, oczywiście, zdecydowanie, było tutaj dość ciekawie i nawet… nawet do pewnego stopnia ładnie, ale ciągle nie za bardzo wiedziała co właściwie powinna sądzić o tym miejscu i o Isaacu, bo przecież to Isaac ją tutaj sprowadził. Przyglądała mu się szeroko otwartymi oczami, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że przypominały w tym momencie ze zdziwienia okrągłe spodki.
Trochę bezwiednie, bez słowa sprzeciwu, w końcu to ona była tu pierwszy raz, dała się poprowadzić kuzynowi do stolika. Przysiadła na wybranym przez niego krześle, wcześniej zrzucając torbę na ziemię, koło swoich nóg.
Pokręciła głową.
- Papierosy śmierdzą – powiedziała wreszcie, co chyba dobrze oddawało jej stosunek do nikotyny i palących w ogóle. Daisy nie lubiła brzydkich zapachów, nie lubiła śmierdzieć, więc i nie paliła papierosów.
Oparła się łokciami o blat stołu. Przez chwilę, znowu dość odruchowo, przypatrywała się z zaciekawieniem zebranym w lokalu ludziom. Nie wydawała się obrzydzona lub skonfundowana, może trochę zainteresowana, choć nie tak bardzo jak potrafiła się zainteresować, kiedy coś naprawdę ją fascynowało. To miejsce było po prostu inne, takie w którym jeszcze nie była, ale też do którego jej dusza raczej nie tęskniła a palce nie rwały się by sięgnąć po aparat i zrobić im wszystkim kilka, kilkanaście, kilkadziesiąt zdjęć. Zawiesiła wzrok na scenie, zastanawiając się czy za chwilę rozpocznie się jakieś przedstawienie albo występ. I kto miałby tu występować? Ktoś szczególny? Jakiś znajomy lub znajoma Isaaca? A może sam Isaac?
Zamrugała, gdy zbliżyła się do nich kelnerka. Na czole Daisy pojawił się drobny mars, ale nie był on spowodowany tym, że rozmawiała z przebranym w damskie ubrania mężczyzną (bądźmy poważni, była czarownicą, część konserwatywnych czarodziei z upodobaniem nosiła szaty a szaty przecież do złudzenia przypominały niezbyt kształtne sukienki), ale z powodu jego pytania.
- Specjalne drinki? – zapytała powoli, nieświadomie pewnie dając się złapać na przynętę. – Może być jakiś specjalny drink. Podaj mi taki, który sama lubisz najbardziej – zadecydowała. Młodziutka czarownica wyszła wreszcie z prostego założenia, że jeśli miał być niedobry, najwyżej odda go kuzynowi. Może jemu bardziej podpasuje niż jej. Zaczekała aż kelnerka się oddali, przekrzywiła głowę na bok i uśmiechnęła się do Isaaca. – No dobra. Zaintrygowałeś mnie. Czemu chciałeś się ze mną spotkać? Chcesz, żeby ktoś cię wyoutował przed rodziną i w redakcji i szukasz do tego odpowiedniej osoby? Czy też postanowiłeś założyć podobny klub na horyzontalnej? – nazwę ulicy, choć brzmiała całkiem niegroźnie, wymówiła trochę ciszej.
Wpatrywała się w Isaaca ze szczerym zaciekawieniem, czekając na to, co jej odpowie.
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#5
11.10.2024, 11:30  ✶  
Isaac zamówił podwójną whisky z lodem, a kiedy kelnerka odeszła, uśmiechnął się, słysząc pytania Daisy. Uniósł brew w lekkim rozbawieniu, odwracając wzrok na scenę, gdzie drag queen w kolorowym kostiumie zaczęła szykować się do występu.
-Wyoutować? Szczerze, Daisy, jeśli w ciągu kilku lat nie znajdę sobie żony, to chyba nie pozostanie mi nic innego, jak szukać wśród panów i poprosić cię o pomoc.- Odparł opierając się łokciem o stół i przechylając lekko w stronę kuzynki. Spoważniał nieco.
-Zabrałem cię tutaj, bo chciałem, żebyś zobaczyła “coś więcej”. To, co tutaj się dzieje, to nie tylko zabawa. To schronienie. Ci mugole, którzy tutaj przychodzą, nie pasują do swojego świata. Są wyrzutkami, tak samo jak niektórzy w naszym świecie, którzy nie pasują do idei czystości krwi.- Spojrzał na Daisy uważnie, badając jej reakcję i starając się wyczuć, jak zareaguje na jego słowa.-Nasz świat nie jest wcale tak inny, jakby mogło się wydawać. Odrzucamy tych, którzy nie pasują do naszej wizji porządku.- Mówił, marszcząc lekko brwi, a uśmiech chwilowo zniknął z jego twarzy. Wziął głębszy wdech i znów skupił się na otoczeniu. Światła zaczęły migotały, rzucając na twarze gości teatralne cienie.
-Czytałem twoje artykuły w Czarownicy.- Zaczął spokojnie, znów nachylając się nieco bliżej kuzynki.-Masz naprawdę lekkie pióro.- Z jego głosu można było wyczuć szczere uznanie.-Jak ci się podoba ta praca? Masz może pomysł, co chciałabyś robić dalej? A może… chciałabyś pisać o czymś zupełnie innym?- Zapytał, przyglądając się Daisy z ciekawością. To pytanie było szczere, ale i celowe. Isaac chciał zrozumieć, czego szukała w swoim życiu. Znał wielu ludzi, którzy uważali pisanie o modzie czy plotkach za stratę czasu, ale on nie do końca się z tym zgadzał. Jeżeli to lubiła, to bardzo dobrze. Szkoda by jednak było, gdyby zmarnowała swój potencjał na tak przyziemne sprawy.
Wokół nich lokal zaczynał ożywać jeszcze bardziej. Goście zbierali się wokół sceny, niecierpliwie oczekując występu. Niektórzy byli przebrani równie ekstrawagancko jak artystka na scenie, inni nosili bardziej stonowane stroje, ale wszyscy dzielili wspólną energię - wolności i akceptacji.
Isaac przyglądał się Daisy, a w głowie zadawał sobie pytanie  - czy czuła się nieswojo, czy może wciągnęła ją ta atmosfera?
-Nie chciałbym musieć otwierać takiego lokalu na Horyzontalnej. Chciałbym, żeby wszyscy mogli być po prostu sobą, śmiać się, kochać i żyć wszędzie bez strachu.- Czekał na jej odpowiedź, a jednocześnie zastanawiał się, czy Daisy dostrzegała to, co on. Ten dziwny, wspólny los, który łączył ich wszystkich, bez względu na to, z jakiego świata pochodzili. Czy rozumiała, co chciał jej przekazać?
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daisy Lockhart (819), Isaac Bagshot (1231)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa