• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Wokół Magicznych Dzielnic Ministerstwo Magii v
« Wstecz 1 2 3
[10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów

[10 kwietnia] Perseus & Erik | Departament Przestrzegania Praw Czarodziejów
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#11
13.04.2023, 18:41  ✶  
Pochylił głowę z uśmiechem. Ucieszyć kucharza! Elliott chyba nie mógł wybrać sobie człowieka bardziej szlachetnego i łagodnego. Im intensywniej jednak o tym myślał, tym bardziej utwierdzał się w tym, właśnie taki ktoś potrzebny jest jego przyjacielowi. Tylko dlaczego serce kurczy się tak nieprzyjemnie, gdy tylko pochyli się nad tym tematem? Nie, to nie ma znaczenia - należy skupić się na przyszłości, a przyszłością Perseusa była kariera. Kto wie, być może nadejdzie dzień, kiedy sam przejmie Lecznicę Dusz, kiedy tylko sprawa samobójstwa przeklętej Simone wreszcie ucichnie...
— W takim razie niech będzie menu degustacyjne — uśmiechnął się i chwycił za maleńki dzwoneczek, który stał na ich stoliku. Rozbrzmiał słodki dźwięk, a zaraz potem zjawił się kelner; jego twarz spowita była mrokiem, jednak po sylwetce można było się domyślić, że był to mężczyzna. Przyjął od Blacka zamówienie i zaraz zniknął równie prędko, jak się pojawił.
Tymczasem magipsychiatra postanowił kontynuować przerwaną dyskusję.
— Zdaję sobie sprawę z tego, że może to zabrzmieć szokująco, lecz nauczyłem się tego od jednego moich pacjentów jeszcze podczas pobytu w Paryżu — powiedział cicho, jakby w zadumie — Mieliśmy kiedyś starszego człowieka z zaburzeniem pamięci... Nie była to zwykła starcza demencja, ale inne schorzenie, o którym nie chcę i nie powinienem mówić — zerknął pośpiesznie na Longbottoma, szukając na jego twarzy oznak wyrozumiałości — Choroba nie uczyniła go człowiekiem łatwym w obyciu, a postępujące delirium sprawiło, że wkrótce przestał rozpoznawać swoją rodzinę. Ale jego żona... Cóż, odwiedzała go niemalże codziennie, a on codziennie zakochiwał się w jej na nowo i prosił o jej rękę. A jak jego twarz rozjaśniała się, gdy mówiła mu, że już są małżeństwem! Postanowiłem sobie wówczas, że właśnie tak chciałbym przejść przez życie - podchodząc do znanych mi rzeczy z radosnym poruszeniem odkrywcy, który ma z nimi do czynienia po raz pierwszy. Dlatego, mimo, że znam tutejszą kartę dań na pamięć, jestem poruszony tak, jakbym był tu po raz pierwszy.
Zjawił się sommelier i napełnił ich kieliszki białym winem. Perseus go nie powstrzymywał, zupełnie tak, jakby zapomniał, że jego towarzysz był na służbie. Och, ale przecież nie zamierza go upić - odprowadzi go do Ministerstwa w stanie na nic niewskazującym. Zanim wróci do biura Brygady Uderzeniowej wszystkie te procenty zdążą się ulotnić! 
— W takim razie oboje jesteśmy beznadziejnymi przypadkami — odpowiedział. Nie zdążył jednak wznieść toastu; oto zaczęły przed nimi pojawiać się talerze pełne pyszności - kawior i trufle, pierś perliczki, krewetki, sarnina, a na deser sernik. Bez rodzynek, oczywiście.  Gdyby Perseus żył w XXI wieku zapewne sfotografowałby wszystkie z podanych im dań z każdej strony i wrzucił do sieci, ale w 1972 roku musiał tylko zadowolić się wspomnieniami. Trzeba było jednak oddać szefowi kuchni to, że każdy talerz wyglądał jak dzieło sztuki.
Kiedy wreszcie puste naczynia zniknęły ze stołu, zaś ich kieliszki ponownie napełniły się winem, Perseus wreszcie postanowił przejść do sedna. Wyjął białą teczkę i podsunął ją detektywowi. W środku znajdowała się fotografia młodej dziewczyny, niemającej więcej niż dwadzieścia lat, która uśmiechała się smutno, kopia karty pacjenta z Lecznicy Dusz oraz dokładne opisy ran, z jakimi trafiła do Doliny. Widoku tych ostatnich postanowił oszczędzić Longbottomowi, zatem musiał zdać się na swoją wyobraźnię w tej ostatniej kwestii. Oprócz tego w teczce znajdowały się notatki, niezliczona ilość zapisków z terapii starannie sporządzonych przez Perseusa i kilka wycinków z gazet, Proroka Codziennego, jak miało się okazać.
— Nazywa się Eurydice Watts — powiedział, upijając łyk wina — Ma 22 lata i jest pacjentką Lecznicy od pół roku. Trafiła do nas z podejrzeniem neurastenii pozaklęciowej i innych zaburzeń lękowych, ale... — urwał i pochylił się do przodu — Jej dolegliwości nie wymagają leczenia w placówce. Mój przełożony jednak nie widzi w tym żadnych nieprawidłowości i zasugerował mi, że mam więcej tego tematu nie poruszać. Rozumiesz zatem, że to delikatna sprawa? Oczywiście, nie podejrzewam go o nic nieodpowiedniego. Mało tego, uważam, że obaj kierujemy się tymi samymi intencjami — utrzymaniem stołka, co?, zakpił z niego głos z tyłu głowy — To znaczy, dobrem tej dziewczyny. Gdy znalazła się w Dolinie Godryka wykazywała objawy charakterystyczne dla osób potraktowanych zaklęciem Cruciatus. Kopie wszystkich dokumentów dotyczących tej stanu zdrowia znajdziesz w teczce. A teraz najważniejsze...
Zniżył głos do szeptu, choć przecież w magicznie wygłuszonej restauracji mógł mieć pewność, że nikt ich nie usłyszy.
— Jest nieślubną córką właściciela pewnego... domu uciech, oficjalnie kasyna w niemagicznej części Londynu. Jeśli przejrzysz wycinki z "Proroka", dowiesz się o kogo chodzi; sam nie mam odwagi wypowiedzieć na głos tego nazwiska i nie potrafię pojąć dlaczego. W każdym razie, niedługo przed jej pojawieniem się w Lecznicy, media obiegła wiadomość, jakoby człowiek ten brał udział w handlu ludźmi. Nie jest to szczególnie znana osoba, a informacje nie były pewne, dlatego nie pojawił się na ten temat żaden obszerny artykuł, a jedynie wzmianka o wizycie Brygady Uderzeniowej w tamtym miejscu. Na pewno ktoś z twoich współpracowników brał udział w przeprowadzonej kontroli, ale nie chcę, abyś kogokolwiek angażował... A przynajmniej nie z funkcjonariuszy bezpośrednio powiązanych ze sprawą — nie ufał im? Nie, nie chciał narażać Erika na problemy w pracy — Oczywiście kontrola nie wykazała niczego niezgodnego z prawem. Podejrzewam jednak, że Eurydice o czymś wie. Wielokrotnie krążyła wokół tego tematu i sprawiała wrażenie, jakby chciała mi coś przekazać. Niestety, kiedy próbuję pociągnąć ją za język, ona zamyka się w sobie. Chciałbym, abyś przyjrzał się tej sprawie. Dyskretnie, bez rzucania się w oczy — ha! trzeba było zatrudnić do tego zadania olbrzyma, znów odezwał się złośliwy głos w głowie Perseusa — Czy chciałbyś się tego podjąć?
Spojrzał na niego wyczekująco.


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



viscount of empathy
show me the most damaged
parts of your soul,
and I will show you
how it still shines like gold
wiek
30
sława
VI
krew
czysta
genetyka
wilkołak
zawód
detektyw w BUM
wiecznie zamyślony wyraz twarzy; złote obwódki wokół źrenic; zielone oczy; ciemnobrązowe włosy; gęste brwi; parodniowy zarost; słuszny wzrost 192 cm; wyraźnie zarysowana muskulatura; blizna na lewym boku po oparzeniu; dźwięczny głos; dobra dykcja; praworęczny

Erik Longbottom
#12
14.04.2023, 23:46  ✶  

Pokiwał głową, przysłuchując się monologowi mężczyzny. Gdy się już rozgadał, to potrafił mówić naprawdę poetycko. Ciekawiło go, czy była to cecha, którą wykształcił samodzielnie, pod wpływem rodziny i tradycji rodów czystej krwi, czy przez kontakt z rodzeństwem Malfoyów. A może była to mieszanka wszystkich tych czynników? Kto wie, może z czasem pozna prawdę na ten temat.

— Zdrowe podejście, aczkolwiek pewnie wykańczające — skomentował, obserwując z zainteresowaniem Perseusza. — Chyba trudno jest zachować ten sam... entuzjazm i nie popaść w rutynę. W moim przypadku pewnie prędzej czy później zacząłbym podchodzić do pewnych spraw metodycznie. — Wzruszył lekko ramionami. Cóż, taka była prawda. Na początku swojej kariery zdecydowanie był bardziej emocjonalny i bardziej zdeterminowany do pomocy. Teraz, po latach spędzonych w zbiurokratyzowanych strukturach Ministerstwa Magii miał świadomość tego, że chęć udzielania natychmiastowej pomocy, przyspieszenia pewnych spraw, działała tylko na jego niekorzyść. To on wyrywał sobie włosy z głowy, aby jakoś ułatwić cały proces, ale rzadko kiedy ktoś mu za to dziękował. W pewnym momencie podporządkowanie się rutynie stawało się po prostu... łatwiejsze. — W każdym razie, smacznego Percy.

Po sytym obiedzie przeszli w końcu do omówienia sprawy, która w ogóle ich sprowadziła do tego lokalu. Na widok przekazanej mu teczki Erikowi zaświeciły się oczy i momentalnie porwał ją w swe ręce. Nie miał nic przeciwko towarzystwu Perseusza i czuł się przy nim całkiem komfortowo, jednak cała otoczka związana z tym, jak młody Black krył się z tym, co właściwie przekonało go do tego, aby szukać pomocy, nieco działała mu na nerwy. Sądził, że to pilna sprawa, więc chciał jak najszybciej poznać szczegóły, co by móc powiedzieć towarzyszowi co o tym wszystkim myśli. Cóż, przynajmniej w międzyczasie udało im się posilić smacznym posiłkiem.

Na pierwszy rzut oka dokumenty przypominała akta, jednak wystarczyło zapoznać się z kilkoma pierwszymi polami, aby zorientować się, że nie były to dokumenty służbowe z kadr czy jakichś archiwów, a karta pacjenta z historią medyczną pacjentki Lecznicy Dusz. Zawiesił na dłuższą chwilę spojrzenie na magicznej fotografii dziewczyny, zastanawiając się, czy skądś ją kojarzy, jednak szybko zdał sobie sprawę, że nie na wiele mu się to zda. Przez jego kontakty przewijało się mnóstwo osób, ale nawet jako czarodziej czystej krwi nie znał wszystkich. A odizolowanych od świata mieszkańców placówki w Dolinie Godryka tym bardziej miał prawo nie znać z imienia i nazwiska.

— Chociaż tyle dobrego, że jest pod opieką specjalistów — stwierdził niemrawo, zerkając niespiesznie na Perseusza, starając się połączyć ze sobą wyłożone przed nim informacje.

Skoro dziewczyna była spokrewniona z handlarzem żywym towarem i były przesłanki świadczące o tym, że ktoś mógł na nią rzucić Cruciatus, to faktycznie mogło to sugerować, że coś wie. Zamknięcie jej w klinice na wsi, z dala od innych ludzi pozwalało na łatwe uniemożliwienie służbom na przeprowadzenie oficjalnego przesłuchania. Istniała jeszcze możliwość, że Eurydice została umieszczona w placówce dla bezpieczeństwa. Może jakiemuś konkurentowi właściciela domu uciech omsknęła się różdżka? To już jest zbyt grubymi nićmi szyte, skomentował w myślach, wracając do rzeczywistości.

— Mogę spróbować — zaczął ostrożnie, strzelając oczami na boki. — Zakładam, że twojego przełożonego nie ucieszyłaby w pierwszje kolejności oficjalna wizyta detektywa z Ministerstwa Magii? — Oczywiście, to nie mogło być tak proste. Będzie musiał przejrzeć artykuły z gazet, rozejrzeć się po biurach i departamencie, aby namierzyć osoby, które były odpowiedzialne za interwencję. Dostęp do sprawozdań i akt brygadzistów powinien wiele ułatwić. — Może nią kierować strach lub... wspomnienia traumatycznych zdarzeń, aczkolwiek może wam po prostu nie ufać. Jeśli się zdradzi, ma sporo do stracenia.

Odgarnął włosy z czoła. Tortury po klątwie Cruciatus mogły zostawić trwałe blizny. Nie tylko na ciele, ale też na umyśle. Jeśli jednak czarownica była w pełni władz umysłowych, to należało rozważyć obie możliwości. Czy to powinien być teraz jego priorytet? Zdobyć informacje, które przekonałyby dziewczynę do tego, że warto im zaufać, bo mają niezbite dowody, które w połączeniu z jej zeznaniami faktycznie mogą pomóc? Westchnął cicho. Gdyby to było wezwanie do jakiegoś oszalałego pacjenta, który tak naprawdę był czarnoksiężnikiem, można by było to rozwiązać bardziej bezpośrednio. Tu trzeba było jednak subtelności. I cierpliwości.

— Zrobię, co w mojej mocy, żeby się czegoś dowiedzieć — obiecał w końcu, wykrzesując z siebie minimalny uśmiech. Schował dokumenty do teczki. — Nie mogę jednak obiecać, że nie zaangażuje w to innych pracowników departamentu. Postaram się jednak zadbać, żeby byli to ludzie sprawdzeni. Zaufani. — Gdyby sprawa szybko wymknęła się spod kontroli, nie miałby oporów przed tym, aby odezwać się do Brenny czy Mavelle. Nie wszystko można było załatwić na własną rękę. Nie zamierzał jednak do nich lecieć od razu przy pierwszej okazji. Spróbuje popchnąć śledztwo tak daleko, jak będzie w stanie przy pomocy własnego sprytu. — Kasyno chyba też warto byłoby odwiedzić. Kto wie, może lepsza pogoda, będzie sprzyjała także szczęściu.

Spojrzał z uwagą na Blacka. Nie oczekiwał deklaracji pomocy. Biorąc pod uwagę, że miał swojego szefa na karku, sam fakt, że wyciągnął kartę pacjentów z ośrodka, był aktem sporej... odwagi. I tego, że zależało mu na pacjentach. Jeśli nie chciał rzucać się w oczy, to pewnie nawet bezpieczniej by było, gdyby ograniczył swoją obecność w podejrzanych miejscach do minimum. Z drugiej strony to było oficjalne kasyno. Ludzie tam trafiali w różnych okolicznościach. Jakiegoś towarzystwa będę potrzebował, zanotował w głowie. Przez swoją renomę, czy nazwisko jego obecność w takich przybytkach mogłaby być dwojako odbierana.

— Gdybyś chciał się ze mną skontaktować w tej sprawie albo coś jeszcze wpadłoby ci w ręce, to wysyłaj wiadomości bezpośrednio na adres domowy — rzucił, unosząc kieliszek wina w geście finałowego toastu. — Podobno samospalający się pergamin jest teraz w modzie.

Uśmiechnął się niemrawo. Co jak co, ale nie tak spodziewał się spędzić to popołudnie. I wszystko wskazywało na to, że miał przed sobą jeszcze wiele, wiele pracy.


Koniec sesji


the he-wolf of godric's hollow
❝On some nights, the moon thinks about ramming into Earth,
slamming into civilization like some kind of intergalactic wrecking ball.
On other nights, it's pretty content just to make werewolves.
❞
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Erik Longbottom (3939), Perseus Black (3809)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa