Siedzieli już przy stoliku. Środek tygodnia, pora obiadowa a więc i nie mogli narzekać na ciszę. Mimo wszystko wszędobylski gwar zapewniał im dozę prywatności. Standardowo pochylał się nad swoim ulubionym daniu - pełnoziarnistym makaronie z kawałkami plumki obtoczonej sosem na bazie ognistych nasion. Pikantnie lecz smacznie. Popijał wszystko chłodną lemoniadą i przedłużał milczenie, zerkając raz na jakiś czas na Samuela. Czekał aż zaspokoją pierwszy głód aby łatwiej było przedstawić swój plan. Obaj wiedzieli, że nie było to czysto towarzyskie spotkanie.
- Rzadko proszę o przysługę... ale nadszedł ten wiekopomny moment, że potrzebuję twojego wsparcia. - zagaił w końcu i uśmiechnął się przelotnie na myśl o tym, co chciał mu opowiedzieć. To fakt, że Castiel Flint usilnie próbował radzić sobie sam. Nie przepadał za korzystaniem z cudzej pomocy lecz o ironio, ostatnimi czasy naprawdę jej potrzebował. Gdy odkrył, że po przysłudze świat ani nie zawalił się ani nie zmienił swojego biegu to odważył się sięgnąć po jeszcze jedną prośbę o wsparcie. Chodziło tutaj wszak o coś naprawdę dlań ważnego.
- Czy masz ochotę wykazać pełnię swoich umiejętności oraz wiedzy teleportacyjnej? - oparł łokieć o stolik i popijając lemoniadę zerkał znad szklanicy na przyjaciela. W ostatnim miesiącu dosyć mocno go zaniedbał i miał nadzieję, że zostanie mu to wybaczone. Przyglądał mu się dyskretnie aby wybadać czy jest urażony poluzowaniem relacji czy jednak nie uważa tego za coś godnego wytykania.