• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[wiosna 1972] Beltane - Alanna, Stella, Theon

[wiosna 1972] Beltane - Alanna, Stella, Theon
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Brązowowłosy i niebieskooki mężczyzna, wyróżniający się z tłumu przede wszystkim za sprawą swojego wzrostu. Niewielka domieszka krwi olbrzymów sprawiła, że osiągnął nieco ponad 2 metry wzrostu. Łatwo z niego czytać, w przypadku Theona emocje praktycznie zawsze są wypisane na twarzy. Nie stara się z nimi kryć. Często można go spotkać z papierosem w ręku bądź wyczuć specyficzny zapach, niekiedy lekko dominujący nad pozostałymi.

Theon Travers
#1
19.03.2023, 17:01  ✶  

Lubił poznawać ludzi, zawierać nowe znajomości. Nigdy nie stanowiło to dla niego większego problemu. Nie towarzyszył temu żaden lęk, żadne większe czy mniejsze obawy. Stelle również chciał poznać. Niekoniecznie ją do siebie przekonać, zaprzyjaźnić się z nią. Po prostu poznać. Skoro przyszło im spędzić ze sobą Beltane, a do tego zapracowali na pewną wspólną przeszłość - szkoda byłoby to zmarnować.

Słysząc o jej słabości do czekolady, chciał zaproponować, że w takim razie wróci się po eklery, które miały całkiem sporą ilość polewy. Polewy czekoladowej. Nie zdążył jednak tego zrobić, ponieważ wszystko, co trzymał w rękach, poleciało na ziemie. A i Stella, na dokładkę, została praktycznie wepchnięta w jego ramiona. Nieszczególnie musiał się tutaj starać, żeby ją uratowac przed tym upadkiem.

- Nie ma sprawy. - odpowiedział, nie uważając tego, za coś wartego szczególnej uwagi. Zrobił to, co zrobić wypadało. Poza tym zdążył już zająć się poszukiwaniami katalizatora, które stosunkowo szybko zarzucił. Nie miało to sensu. - Nie, to tylko... kartka. - wytłumaczył się, rzeczoną kartkę o dziwo trzymając jednak w dłoni. Chyba trochę nie bardzo mu to wyszło. Tyle dobrego, że się w tej wpadce szybko zorientować. - Nie ta kartka. No ale mniejsza z tym. Niczego nie musimy szukać.

Tylko czy aby na pewno? Miał co do tego pewne wątpliwości i można byłoby to nawet wychwycić, gdyby tylko człowiek wiedział czego konkretnie należało szukać. Na co zwracać uwagę w przypadku Theona.

- Powiesz mi jakie wypadło Ci imię i wró... - prostuje się, próbuje zmienić temat i urywa, kiedy tuż obok pojawia się Alanna. Przez chwilę tak po prostu na rudą patrzy. - Alanna. - wreszcie pada imię. Ton głosu zdecydowanie nie tak lekki jak wcześniej. Przez chwilę wyczuwalna jest w nim pewna gorycz? Nadal nie do końca potrafił zrozumieć, że wszystko między nimi się tak po prostu skończyło. Dlaczego? - Oczywiście. To Stella. Moja dziewczyna. Postanowiliśmy wpaść na Beltane, głupio byłoby opuścić nasz pierwszy, wspólny sabat, prawda? Stella bardzo lubi tego rodzaju święta. - w między czasie pozwolił sobie objąć dziewczynę i delikatnie do siebie przyciągnąć, jakby w czułym geście. Miał nadzieje, że ta nie zdecyduje się wyprostować jego kłamstewka, tylko wejdzie w rolę, którą właśnie otrzymała.

Urokliwa wiolonczelistka
to piekło - nie raj, to tutaj się kończy świat
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Stella mierzy 165 centymetrów wzrostu, należy raczej do szczupłych kobiet. Buzię ma okrągłą, posiada pucułowate policzki, które dodają jej uroku. Oczy ma w kolorze orzechowym, włosy długie, jasne, najczęściej nosi je rozpuszczone. Ubiera się bardzo starannie, dba o to, aby zawsze wyglądać nienagannie. Pachnie cytrusami.

Stella Avery
#2
19.03.2023, 22:44  ✶  

Avery postanowiła się z nim spotkać, żeby zobaczyć jaki jest naprawdę. Wiedziała, że jej urok wyzwala w postronnych osobach różne emocje, na jednych działał silniej, na innych mniej, jeśli chodzi zaś o tego mężczyznę to przyciąganie było aż wyjątkowe. Miała szansę już dwa razy to zobaczyć. Była ciekawa, jak będzie się zachowywał bez magicznego uroku. Może działał na niego tak silnie przez to, że i bez tego mogło ich coś łączyć? Nie miała pojęcia dlaczego reagował właśnie w ten sposób. Chciała to po prostu sprawdzić.

Stella nie należała do osób specjalnie zwinnych. Jej aktywność fizyczna praktycznie nie istniała. Nic więc dziwnego, że wystarczyło, aby ktoś ją szturchnął i zupełnie straciła równowagę. Nie był to pierwszy raz, na pewno też nie ostatni. Całkiem dobrze się to skończyło patrząc na jej umiejętności. Nie zaliczyła gleby, nie wybiła sobie zębów, a jedynie wylądowała w ramionach Theona Yaxleya - mogło się to skończyć zdecydowanie gorzej.

- Jest sprawa, gdyby nie to, że jesteś taki zwinny, to pewnie zbliżyłabym się do ziemi. - Uśmiechnęła się jeszcze do niego z wdzięcznością. Trochę jej się głupio zrobiło, że przez nią coś zgubił, że też musiała być taka niezdarna.

Przyglądała mu się uważnie, kiedy mówił coś o kartce, bo jedną trzymał w dłoni, zamierzała już mu na to zwrócić uwagę, ale chyba sam zauważył.- Skoro tak mówisz. - Trochę dziwna sprawa, ale nie zamierzała się w nic mieszać, nie chciał szukać zguby.

Wtedy zupełnie znienacka podeszła do nich kobieta. Avery miała wrażenie, że już gdzieś ją widziała, tylko nie potrafiła sobie przypomnieć gdzie. Poczuła rękę Yaxleya, która objęła ją w pasie i przyciągnęła do siebie. Domyśliła się, że ma grać. Nie miała z tym problemu, jeśli miało mu to w jakikolwiek sposób pomóc. Uśmiechnęła się ciepło do Alanny. - Tak, uwielbiam, nie ma nic przyjemniejszego od sabatu. - Skoro miała lubić takie święta, to będzie je lubić, potrafiła udawać, bez chwili zawahania. - Nigdy się to nie powtórzy, także musimy intensywnie przeżyć te Beltane, aby mieć co później wspominać. - Spoglądała na Carrow, miała nadzieję, że niedługo sobie stąd pójdzie, ale nie dała po sobie tego poznać.

Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#3
21.03.2023, 21:37  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.06.2023, 12:20 przez Alanna Carrow.)  
Kto wie, w jakim punkcie znajdowaliby się teraz Theon z Alanną – prawdziwą Alanną – gdyby ta nie postanowiła wyeliminować członkinię rodu Averych spośród grona tych, co kroczyli po tym świecie. Tę samą, która powróciła niedługo potem, dokładnie rok temu – ot, chichot losu. A nawet i najprawdziwszy rechot, w końcu jakie były szanse na to, że ścieżki całej tej trójki tak przedziwnie się splotą?
  Yaxley z Carrow. Avery pod płaszczem Carrow. I w końcu – Yaxley z Avery, siostrą tej, która dość niespodziewanie (bo i jak mógł się spodziewać?) ucięła trwającą wtedy relację.
  I teraz zetknęli się wszyscy, równo rok po tym, gdy przerwana opowieść zaczęła zyskiwać nowe stronice, splątani niewidzialnymi nićmi.
  Nićmi, które najchętniej Clare by spopieliła, oczywiście w imię chronienia własnej siostry. Tyle że nie mogła potrząsnąć blondynką, powiedzieć „hej, ja żyję, zostaw go w cholerę, bo brniesz w bagno!”. Nie mogła dorwać Yaxleya i wściekle mu wysyczeć na ucho, żeby raz na zawsze zostawił młodą Avery w spokoju.
  Nie mogła – nie bez pewności, że nie wzbudzi tym podejrzeń. A podejrzenia w sytuacji, w jakiej się obecnie znajdowała, mogły się zakończyć bardzo, bardzo źle, krzyżując wszelkie plany, jakie snuła.
  I choć najchętniej teraz zacisnęłaby zęby i nawet nimi zazgrzytała, choć z wielką ochotą złapałaby Stellę za rękę i odciągnęła od Theona, jak najdalej się tylko dało, to…
  … pozostało jedynie nadal się uśmiechać.
  I wyciągnąć dłoń w stronę siostry – och, jak to bolało, nie móc jej po prostu do siebie przytulić, wyszeptać, że już wszystko dobrze, że nie musi jej opłakiwać! - w uniwersalnym geście przywitania. Choć też jednocześnie nie omieszkała pociągnąć kolejnego łyku herbaty.
  - Bardzo mi miło, Stello, mam nadzieję, że znakomicie się będziesz bawić – przysłodziła, skupiając spojrzenie głównie na dziewczynie. Głównie, lecz nie wyłącznie – nie potrafiłaby zapomnieć o obecności Yaxleya i nie mieć baczenia na jego działania – Musisz być wyjątkową kobietą, zawsze mi się wydawało, że typ Theona jest zupełnie inny! – dodała jeszcze, bez mrugnięcia okiem, ciągle utrzymując lekki ton – Chętnie bym porozmawiała z wami dłużej – nieprawda, weź spadaj Theon – ale niestety obiecałam komuś, że zaraz się z nim spotkam, więc... – i kolejny uśmiech, wręcz przepraszający. Nie mogła tego tak zostawić ot tak, Yaxleya kręcącego się wokół Stelli, ale i też nie było to odpowiednie ku temu miejsce. Stąd też pożegnała się krótko i zniknęła gdzieś w tłumie. A Theon i Stella? Cóż, miała zamiar mieć na nich oko...

Koniec sesji

391
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (406), Stella Avery (349), Theon Travers (359)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa