• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 8 9 10 11 12 … 16 Dalej »
[lipiec 1958] Sztylety to najlepsi przyjaciele dziewczyny

[lipiec 1958] Sztylety to najlepsi przyjaciele dziewczyny
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#11
15.10.2023, 20:26  ✶  
- Trzynaście - przyznała Brenna bez oporów. Była na swój wiek wysoka, bo jej mama nie należała do osób niskich, a ojciec, jak wszyscy bracia, był wręcz wielki. A że w dodatku jadła dużo i ruszała się jeszcze więcej, to rosła jak na drożdżach. - No. Jest. W książce - wyjaśniła Brenna. - Zrobił wieeelkie przedstawienie na urodziny swojego przyjaciela, i stworzył fajerwerki, takie najbardziej niesamowite, że nawet nasi czarodzieje takich nie potrafią... Ale to był Gandalf, a on naprawdę miał tysiąc lat. Albo więcej.
Tu Brenna nie była całkiem pewna, bo mimo całej miłości do Władcy Pierścieni, była trochę za młoda,aby zrozumieć wszystkie zawiłości świata stworzonego przez Tolkiena.
- Mugole potrafią wymyślać lepszą magię niż mamy my - stwierdziła, odrywając wzrok od noża, wbitego w tarczę, trochę celniej niż ten, który cisnęła jako pierwszy, by spojrzeć na Alexa z uśmiechem. - Mają tam gadającego smoka na przykład.
Brenna była bardzo rozczarowana, kiedy najpierw mama, potem tata i wreszcie nauczycielka w Hogwarcie stanowczo zapewnili, że smoki w ich świecie potrafią zionąć ogniem, ale nie potrafią mówić. Jaki sens miał smok, który nie umiał gadać? No odkąd przeczytała Hobbita, była pewna, że ŻADEN.
– Nie mogę? A chciałam iść porzucać w kuzynkę – westchnęła Brenna z udawanym rozczarowaniem. Chociaż rzecz jasna, nigdy nie rzuciłaby nożem w kuzynkę. Tata dobitnie jej wyjaśnił, dlaczego z bronią trzeba obchodzić się ostrożnie, i tylko jeden z argumentów na liście czyli „bo mama będzie zła” już wystarczył, aby Brenna była gotowa zachować ostrożność. – Pewnie, że nie. Wtedy cię aresztują – zgodziła się. Była jeszcze naiwnym dzieckiem i wierzyła, że każdy oprych kończy za kratami – że w życiu jak w bajkach, wszystko kończy się dobrze. Dopiero w kolejnych latach miała zacząć pojmować, że nie wszystko jest tak piękne jak w baśniach.
– Dzięki za wskazówkę. A ten miecz… – powiedziała, sięgając po stępioną broń, którą wcześniej jej groził. Była trochę dla niej za długa, ale to nie przeszkadzało w pokazaniu odpowiedniego ułożenia. – Trzeba trzymać tak. Uwaga na kąt nadgarstka. I na palce, nie używa się we wszystkich takiej samej siły – poinstruowała z powagą, powtarzając to samo, co ojciec powtarzał jej niby mantrę kilka lat temu. Szpady, rapiery… to było interesujące, ale Brenna i tak najbardziej lubiła miecze. – A przy cięciu… ręka pracuje tak – dodała, pokazując podstawowy ruch. - Spróbuj – oświadczyła, zwracając broń rękojeścią w jego stronę.


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
Alexander Bell
And I can't let go when you still need saving.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Spokojny, uprzejmy, pomocny. Wysoki mężczyzna o atletycznej sylwetce, zazwyczaj ubrany w luźne, wielobarwne, bawełniane koszule. Miewa zarost na twarzy, zależny od stopnia zapracowania. Kiedy trzeba, potrafi zniewolić uśmiechem. Oczy i włosy brązowe.

The Overseer
#12
18.10.2023, 21:59  ✶  
Niewiele się pomyliłem z tym wiekiem. Ja to miałem oko. I też z ciekawością przysłuchiwałem się opowieści Brenny o czarodzieju Gandalfie, bo to naprawdę mogło być niezłe pod publikę. Książka - koniecznie musiałem jej poszukać w mugolskich księgarniach. I ogólnie niesamowite, że mugole wyobrażali sobie, że tacy czarodzieje to tysiąc lat przeżywają bezproblemowo i jeszcze pewnie rzucają czarami jak młodzieniaszki w całej książce. Albo coś, bo zapewne taki Gandalf był główną postacią albo jedną z głównych, skoro tak zapadł Bren w pamięci.
- Zważ, że mugole wymyślają magię, która istnieje tylko w ich wymysłach, a my mamy prawdziwą magię! Może inną, mniej przystępną, ale prawdziwą, istniejącą - pocieszyłem ją, bo niezależnie jaka by nie była ta magia, to cieszyłem się, że więcej rzeczy potrafiłem zrobić za pomocą czarów i nie musiałem tego robić ręcznie. Jak na przykład czyszczenia zagród zwierzaków. Bleh. Ciężka i śmierdząca robota, a za pomocą czarów to właściwie sama się robiła, aby trzeba było pilnować by widły przypadkiem nie zabiły zwierzaków. Choć z takim smokiem... Na pewno ciekawiej i milej byłoby porozmawiać, aniżeli skończyć niczym zapałka.
Ale dobra, bo mało co zawału nie dostałem, kiedy zaczęła mówić o rzucaniu noży w kuzynkę... Serio mnie przeraziła, choć się zreflektowałem, kiedy wyczułem w tym jakiś sarkastyczny żart. Niecna.
- Nie ma co żartować z robienia komuś krzywdy, bo też cię zamkną - ostrzegłem tak może trochę głupio, ale może to jakiś dobry dodatek będzie do tych jej ojcowskich zakazów. Cóż, cokolwiek by się nie działo, to powiem, że ja jej nie znam i tyle. Lepiej było przyjąć taki schemat działania. Włamała się i nawet nie wiedzieliśmy, że to zrobiła, panie władzo.
O ile to przeżyję - tak sobie dodałem, kiedy chwyciła za miecz. Kto wie? Może czytała w myślach? Dlatego że była tysiącletnią wiedźmą, a nie trzynastolatką??? Ale dobra! Nie tak źle było, bo postanowiła, że się odwdzięczy za wskazówki, więc chwyciłem od niej miecz, szczególnie że tak profesjonalnie go podała, a przynajmniej wyglądało to na profesjonalne, bo co ja się mogłem znać w tym temacie? Ująłem broń tak, jak radziła, ale nie byłem pewien, czy poprawnie to powtórzyłem, więc czekałem na dalsze sugestie, próbując się przy okazji lekko zamachnąć, ale nie tak naprawdę, tylko zrobić taki delikatny ruch. Nie chciałem nam tu dziewczynki pofiletować.
Chichot losu
I’m not looking for the knight
I’m looking for the sword
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
widmowidz
zawód
detektyw BUM
Brązowe włosy, ciemne oczy, wzrost wysoki jak na kobietę, bo mierzy sobie około 179 centymetrów wzrostu. Twarz raczej sympatycznie ładna niż piękna, nie wyróżniająca się przesadnie i rzadko umalowana. Brenna porusza się szybko, energicznie, głos ma miły i rzadko go podnosi. Ubiera się różnie, właściwie to okazji - w ministerstwie widuje się ją w umundurowaniu albo w koszuli i garniturowych spodniach, kiedy trzeba iść gdzieś, gdzie będą mugole, w Dolinie w ubraniach, które ujdą wśród mugoli, a na przyjęcia i bale zakłada typowe dla tej sfery zdobione szaty lub suknie. W tłumie łatwo może zniknąć. Jeżeli używa perfum, to zwykle to jedna z mieszanek Potterów, zawierająca nutę bzu, porzeczki i cedru, a szamponu najczęściej jabłkowego, rzecz jasna też potterowskiego.

Brenna Longbottom
#13
19.10.2023, 19:01  ✶  
– To faaakt. Ostatecznie wolę istniejącą niż tylko wyobrażoną – przyznała Brenna, która wychowana w magicznej rodzinie po prostu nie umiała sobie wyobrazić świata pozbawionego czarów. Zwłaszcza mając trzynaście lat. Owszem, znała mugoli z sąsiedztwa, ale ta ich rzeczywistość… wciąż była dla niej jak za zasłoną: nie zdawała sobie w pełni sprawy z tego, jak wyglądało ich życie. – Ale i tak mugole piszą lepsze książki – uparła się.
Mogło to wyglądać nieco maniakalnie, bo na słowa o tym, że ją zamkną, uśmiech Brenny stał się bardzo, bardzo szeroki, jakby całe życie o czymś takim marzyła. A ją to rozbawiło wyłącznie dlatego, że była córką gliniarza, wnuczką gliniarza, bratanicą gliniarza i bratanicą jeszcze jednego gliniarza i… mogłaby tak wymieniać dalej. O tak, o aresztowaniach i „panie władzo” to ona coś wiedziała.
Poza tym doskonale wiedziała, że nie wolno takich rzeczy robić. Przecież nie chciałaby zrobić komuś prawdziwej krzywdy.
– Się nie przejmuj. Nigdy nie rzuciłabym noża w Dani. Ona jest za delikatna – odpadła jednak w końcu, już znacznie poważniej. A potem wyciągnęła rękę, by poprawić jego uchwyt. – Ten palec tak – poinstruowała, obserwując, jak układa rękę, a potem wykonuje pierwsze cięcie. Miecz był tępy, więc krzywdy by jej nie zrobił, zresztą poruszał dłonią na tyle wolno, że dałaby radę uskoczyć. – Spróbuj w ten sposób… – doradziła jeszcze, sięgając po inną broń, by pokazać mu parę podstawowych rzeczy. Takich podstaw – podstaw, przy których nie groziło im, że zdemolują całą przyczepę. I po prawdzie chętnie nawet by go stąd wyciągnęła, by poćwiczyć dłużej, ale w pewnym momencie sobie przypomniała, że przyszła tu całkiem sama i ani słowem nikomu nie wspomniała, że właściwie to nie będzie się bawić w sadzie.
Chyba powinna wracać, zanim mama wpadnie w dziki szał.
– Było bardzo zabawnie, ale będę lecieć – stwierdziła, z pewnym żalem spoglądając na broń. – Świetna kolekcja. Jeszcze tu wpadnę – rzuciła obietnicę, a może tylko groźbę, zanim czmychnęła z wozu.
Koniec sesji


Don't promise to live forever. Promise to forever live while you're alive.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2902), The Overseer (2393)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa