• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 7 8 9 10 11
08.03.1972 | Mieszkanie Perseusa & Eunice | Małżeństwo Black

08.03.1972 | Mieszkanie Perseusa & Eunice | Małżeństwo Black
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#11
30.10.2022, 19:18  ✶  
Daphne bywała czasami lekko nadopiekuńcza, szczególnie względem swego najmłodszego syna, nieco despotyczna, kiedy chodziło o dobre imię rodu i odrobinę teatralna, gdy coś nie szło po jej myśli, wysługiwała się Perseusem i łkała w jego ramię, gdy po powrocie do Londynu wolał zamieszkać we własnym mieszkaniu, niż rodowej posiadłości. Ale to przecież matka, starsza i schorowana kobieta, która poświęciła wszystko, żeby wychować swe dzieci? Pozwalał jej zatem na zwalanie jej się na swoją głowę i jeszcze był wdzięczny oraz dumny, że poświęca mu więcej uwagi niż rodzeństwu. Ponadto wśród przedstawicieli Blacków istniał milczący konsensus, że to Perseus, uzdrowiciel, zajmie się rodzicami, gdy staną się niedołężni.
Dobrze go wytresowali.
To jednak nie miało większego znaczenia w sytuacji, w jakiej się znaleźli, przynajmniej nie w tamten sobotni poranek, gdy siedzieli razem w pachnącej żonkilami kuchni. Wieść o tym, że był jeszcze czas na podjęcie ważnych decyzji, sprawiła, że na jego twarz wpłynęła ulga. Pochopność nie była dobrym doradcą, z czego dobitnie zdawał sobie sprawę.
— Eunice — odstawił filiżankę na stół i spojrzał żonie prosto w oczy — Pamiętasz, co powiedziałem ci podczas podróży poślubnej? Nie jesteś mi niczego winna. To. Nie. Jest. Twój. Obowiązek. Nie musisz porzucać stażu i przekreślać wszystkiego, co do tej pory osiągnęłaś, by zająć się rodziną.
Och, jakże groteskowo brzmiało to z ust kogoś, kto był uzależniony od swojej własnej rodziny poczuciem chorego obowiązku. To jednak były dwie zupełnie inne kwestie, tak przynajmniej mu się wydawało.
— Niezależnie od tego, jaką decyzję podejmiesz, będę cię wspierał — akurat w tym miał spore doświadczenie. Kiedy jakiś Malfoy prosił go o pomoc, o nic nie pytał, tylko zakasywał rękawy do współpracy.
Jeszcze nikt od tego nie umarł.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#12
30.10.2022, 20:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2022, 01:01 przez Morgana le Fay.)  
Czy w istocie nie była mu niczego winna? Tak, pamiętała te słowa, ale i też pamiętała obietnicę. Pamiętała, co nakładziono jej do głowy – że obowiązkiem żony jest dać mężowi potomka, czy tego chce czy nie.
  Zatem zakładała, że prędzej czy później – choć tak naprawdę tego nie pragnęła – spełni swój obowiązek, jaki nakładały na nią społeczne konwenanse i oczekiwania rodziny. Niemniej to wciąż była sfera tego mitycznego „kiedyś”, nie zaś coś, co miało dziać się już-teraz-natychmiast.
  Nie czuła się gotowa. Nie wiedziała, jak być matką – jej własna z pewnością nie była najlepszym wzorem do naśladowania, nie mówiąc już o ojcu. Jakaś część kobiety podpowiadała, że zbyt łatwo byłoby wejść w rolę własnych rodziców, zbyt łatwo skrzywdzić nową istotę. Bo jeśli chodziło o typową „obsługę”… to od tego mogła być służba, czyż nie? Do niej samej należałoby tylko donoszenie ciąży i wypchnięcie potomka na świat.
  Ale i na to nie czuła się gotowa, przerażała ją wizja spuchnięcia niczym nadmuchiwany balon. Przerażała ją wizja tego, co działo się na końcu tej drogi.
  Przerażało ją wszystko.
  - Dziękuję – wyrzekła cicho, pozwalając, by w głosie wybrzmiała ta wdzięczność, którą poczuła. Choć była w tym sama – bo to w końcu to jednak JEJ ciało – to jednocześnie poczuła, że ma się na kim oprzeć. Że cokolwiek zdecyduje, to nie zostanie pozbawiona wsparcia.
  - Spałeś coś w ogóle? – zmieniła temat, przerzucając uwagę na niego samego. Oczywiście że zauważyła, jak wyglądał. Tak, że pójście do pracy w takim stanie brzmiało co najmniej nierozsądnie.
  Mam nadzieję, że się udławisz, głosił napis na wewnętrznej stronie filiżanki, tej samej, którą w końcu uniosła do ust. I jakoś tak po cichu miała nadzieję, że faktycznie się udławi – to by rozwiązało absolutnie wszystkie problemy.

280/1613
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#13
30.10.2022, 21:34  ✶  
— Ależ oczywiście, że spałem — być może kłamstwo wyszłoby mu całkiem zgrabnie, gdyby nie to, że w międzyczasie postanowił posłodzić kawę i sięgnął po solniczkę, a następnie wsypał połowę jej zawartości do filiżanki, jednej z tych, które dostali od Eden z okazji ślubu. Napis po wewnętrznej stronie trzymanego przez niego porcelanowego naczynia głosił uprzejmie wypierdalaj. Upił kolejny łyk i dopiero wtedy zdał sobie sprawę ze swojej pomyłki; zamierzał jednak robić dobrą minę do złej gry i nawet posłał Eunice uśmiech, zupełnie tak, jakby picie słonej kawy było najnormalniejszą rzeczą pod słońcem.— Jak zabity. A ty coś jadłaś? — odbił pałeczkę, a potem spojrzał na jej bladą twarz, a potem omiótł wzrokiem prawie pusty stół oraz kuchenne blaty i westchnął ciężko. Oczywiście, że przygotowała sobie nic na śniadanie.
— Bez względu na to, na co się zdecydujesz, musisz jeść — rzekł łagodnie, może nieco zbyt protekcjonalnie, choć nie miał na myśli niczego złego. Wyjął z lodówki jajka - jedno przy okazji upadło mu na podłogę, lecz podobnie jak w przypadku kawy, z kamienną twarzą udawał, że tak miało być - rozpuścił na patelni kostkę masła (całą), a następnie wbił to środka prawie całą wytłaczankę, nie licząc tej jednej nieszczęsnej rozbitej sztuki, która czekała na podłodze na posprzątanie. Być może gdzieś po drodze wpadła mu do środka skorupka, ale się tym nie przejmował; więcej białka dla Eunice, które powinna teraz jeść za dwóch, albo może nawet i trzech. W ich rodzinach były skłonności do ciąż mnogich.
— Dobrze, że dziś sobota — rzucił beztrosko, mieszając swój kulinarny specjał. Trochę soli, trochę pieprzu, odrobinka szczypiorku i śniadanie gotowe.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#14
30.10.2022, 23:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 05.11.2022, 01:03 przez Morgana le Fay.)  
Uniosła brew, wyraźnie tym samym sygnalizując, że niezbyt wierzyła w jego zapewnienia. Zresztą, nawet jeśli spał, to najwyraźniej nie wystarczającą liczbę godzin, która pozwoliłaby na odpoczynek, nabranie sił do zmierzenia się z kolejnym dniem.
  - Kupię coś po drodze – stwierdziła bez namysłu. Nie miała apetytu, nie teraz, nawet przełknięcie herbaty przychodziło z dziwnym trudem, a co dopiero wmuszenie w siebie cokolwiek bardziej stałego. Ale z jakiegoś powodu nie zrobiła nic, nie ruszyła się z miejsca ani odrobinę, obserwując jedynie poczynania mężczyzny.
  Być może zdążyła zauważyć, jak ważna jest dla niego samodzielność – nawet jeśli nie rozumiała powodów takiego zachowania. A może po prostu w swoim Malfoyostwie uznała, że jak tak bardzo chce odstawiać jakieś dziwne cyrki, to proszę bardzo, nie będzie go odwodzić od picia słonej kawy. Może taki miał kaprys i nic więcej, a może faktycznie tak lubił, tylko nie zdążyła się o tym jeszcze przekonać podczas jakiegoś pół roku wspólnego pożycia.
  Tylko jakoś się obawiała o jadalność tej jajecznicy.
  Milczała dość długą chwilę po zaskakującym obwieszczeniu swego męża. Sobota? Nie, była całkiem pewna, że zaraz musi wyjść, choć tak po prawdzie w lekarsko-stażowym życiu soboty nie oznaczały spędzenia dnia w domowym zaciszu. Niedziele też.
  - Perseus – wyrzekła cicho, ze szczególnym naciskiem – Mamy czwartek. Może lepiej weź wolne? – zasugerowała.

209/1822
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#15
03.11.2022, 12:40  ✶  
Z cichym westchnieniem zgasił kuchenkę i porzucił patelnię z wątpliwej jakości jajecznicą. Byłoby nawet lepiej, gdyby Eunice nie próbowała jego kulinarnych eksperymentów; nie chciał jej przecież otruć (co innego jej ojca, ale była to uraza, jaką żywił do Malfoya Seniora od czasu, gdy Elliott zwierzył mu się z tego, jak spędził wakacje), dlatego też skinął porozumiewawczo głową i nawet nie czuł się urażony jej dyskretną, acz wymowną odmową.
Nie chciał, aby poznała powód dla którego miał taką obsesję na punkcie swej samodzielności. Stanowczo protestował, gdy proponowała mu pomoc w prostych czynnościach, nawet gdy ból przeszywający nogę zmuszał go do robienia sobie częstych przerw. Perseus jednak był zbyt dumny, by chwytać wyciągane ku niemu dłonie i zaciskał zęby, tak samo jak robił to podczas ich pierwszego tańca na weselu — a nawet wtedy wysilał się na blady uśmiech.
Było wiele rzeczy, o których nie chciał mówić Eunice. Wiele demonów, z którymi musiał stoczyć samotnie bitwy.
— Czwartek? — zamrugał kilkukrotnie zaskoczony, a jego wzrok powędrował na kalendarz wiszący na ścianie. Jeśli wierzyć skreślonym datom, to rzeczywiście był czwartek dziewiątego marca. A to oznaczało, że miał tego dnia bardzo ważne spotkanie z personelem Lecznicy Dusz, którego nie mógł opuścić (choć bardzo by chciał, bo miał dość kłótni o to, kto wyjada jedzenie z lodówki — może raz poczęstował się kawałkiem sernika, ale nie był podpisany i tylko głupi by nie skorzystał, a poza tym, to i tak następnego dnia przyniósł całe ciasto — albo o to czyja kolej na pranie prześcieradeł). Pokręcił jednak przecząco głową, gdy z ust żony padła propozycja wzięcia sobie wolnego. — Zanudziłbym się na śmierć w domu.
Akurat w tym jednym nie kłamał. Potrzebował pracy, czegoś na czym będzie musiał skupić myśli.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#16
05.11.2022, 23:58  ✶  
Otrucie może nie było taką złą opcją, jak się zastanowić. Z cała pewnością rozwiązałoby to wszelkie problemy Eunice, raz a porządnie, pomijając zapewne dość bolesny proces schodzenia z tego świata. A tak, zaraz, raczej trudno, żeby faktycznie doszło do takiego otrucia, jeśli w ruch nie poszły dodatkowe, tajemne składniki, tak bardzo umilające posiłek.
  Jednakże wyglądało na to, że pani Black na tamten świat się nie wybierze, a przynajmniej nie za sprawą poczynań jej własnego małżonka. Przymrużyła oczy, przyglądając się uważnie Perseusowi. Pomylił dni – i to nawet nie o jeden, ale więcej. Najlepiej też nie wyglądał, co prowokowało wręcz do zaprowadzenia go do łóżka i wsadzenia pod pierzynę, niczym małe dziecko. O, nic, tylko jeszcze kołysankę zanucić.
  Stety bądź nie, to konkretne dziecko było już nad wyraz wyrośnięte i dość trudno byłoby zaciągnąć mężczyznę do pokoju oraz zmusić do zażycia odpoczynku, zwłaszcza jeśli sam tego nie chciał.
  - Aha – potwierdziła krótko, decydując się w końcu na upicie niewielkiego łyka z filiżanki. Nie udławiła się – niestety, jakieś trefne to naczynie było.
  - Trudno się nudzić, śpiąc – rzuciła znad herbaty, ewidentnie pijąc do tego, iż niedobór nocnego odpoczynku był widoczny jak na dłoni – Wiesz… jeśli sam ledwo trzymasz się na nogach, to jak wtedy pomożesz swoim pacjentom? – podsunęła tę samą myśl, którą i jej samej podsuwano na stażu. Ot, nie można było lecieć na nos, bo wtedy bardzo łatwo o pomyłkę. Nie zauważyć objawów, nie wyciągnąć właściwych wniosków, zastosować błędną dawkę.
  A zdrowie i życie innych to nie zabawka.

246/2068
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#17
09.11.2022, 11:46  ✶  
Niekiedy poruszał się po mieszkaniu bez wsparcia laski; wprawdzie wspierał się wówczas na meblach, ciągnąc schorowaną nogę za sobą, lecz dawało mu to swoiste poczucie niezależności. Przekonanie, że nie utracił jeszcze całkowitej kontroli nad swoim ciałem, a co za tym idzie — nad swoim życiem. Wrócił więc, podtrzymując się kuchennego blatu, na swoje poprzednie miejsce i spojrzał na Eunice z boleścią malującą się na jego twarzy.
— Nie zasnę — wyznał półszeptem, wodząc palcem po brzegu filiżanki ze słoną kawą, która nagle wydała mu się najobrzydliwszą rzeczą na świecie — Zbyt wiele wrażeń.
Uważał, że w gruncie rzeczy nie nadawał się na ojca. Nieco odklejony od otaczającego go świata, momentami infantylny, zbyt dumny i przewrażliwiony na punkcie samodzielności. A przecież wcale samodzielny być nie mógł — nie, gdy chodziło o opiekę nad dzieckiem. Wprawdzie petryfikacyjne zaniki mięśniowe w ostatnich miesiącach nieco zwolniły swe ekspansywne działania, lecz nie oznaczało to, że ten stan będzie trwał na zawsze; za kilkanaście, może dwadzieścia kilka lat zacznie tracić władzę w drugiej nodze lub, co gorsza, choroba przeniesie się na tułów i zajmie całą jedną stronę. Trudno było przewidzieć jej kierunek, a Perseus nie chciał być dla nikogo ciężarem.
— Prześpię się najwyżej w swoim gabinecie, nic mi będzie — podniósł się i wylał resztki kawy do kuchennego zlewu. — Jestem pewien, że nie wydarzy się dziś nic, co wymagałoby mojej interwencji. Muszę tam po prostu być, Eunice.
Nie wiedział, że ta jedna decyzja zaważy na losach kilku osób. Że tego dnia aura Simone Malfoy zdradzi mu, że nosi się z zamiarem odebrania sobie życia. Gdyby tylko nie zmęczenie, dostrzegłby popielatość okalającą jej sylwetkę.
Ale Perseus nic nie widział.
Nic nie widział.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#18
09.11.2022, 19:19  ✶  
Przez krótką chwilę miała ochotę złapać męża za ramiona i potrząsnąć nim porządnie. Naprawdę porządnie, tak, żeby mu rozum do głowy wrócił. Z drugiej strony - czynność ta prędzej wytrzęsywała rozum z łepetyny niż sprawiała, ze metaforyczny olej się w nim pojawia.
  Nie zasnę.
  Uparty bardziej niż najbardziej uparty koń w rodowej stajni. Może powinna była bardziej mu wejść na głowę, bardziej ględzić, jęczeć, męczyć, wiercić dziurę w brzuchu. Ale też... miał te 10 lat więcej. Wydawałoby się, że doskonale wie, co robi, jak i zna siebie, nieprawdaż?
  - Eliksiry - przypomniała, aczkolwiek dość oschłym tonem. Nie nalegała dalej - być może to był błąd, o czym nie miała się nigdy dowiedzieć. Cóż, ktoś tak stary jak Perseus (ach, ta perspektywa relatywnie wczesnej młodości!) miał więcej doświadczenia w lekarskiej pracy - nawet jeśli zgoła innej niż jej własna, to jednak pewne elementy raczej były wspólne - i w teorii zdawał sobie sprawę ze swych możliwości. Tak że... może jednak nie była odpowiednią osobą do mówienia mu, jak ma wykonywać swoją pracę. Nawet jeśli miała co do tego wątpliwości. - Przynajmniej nie zapomnij zjeść śniadania - mruknęła, przypominając o nieszczęsnej jajecznicy, jaką dopiero co usmażył. Bo usmażył, tak?
  Dopiwszy już jednym haustem herbatę, odesłała filiżankę z pomocą zaklęcia do zlewu. Jej poranek właśnie się kończył, tu rozchodziły się ich drogi na ten dzień – w końcu każde z nich miało swój rozkład dnia, do którego się stosowało.

235/2303

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eunice Malfoy (2368), Perseus Black (2879)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa