• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 4 5 6 7 8 9 Dalej »
[09.07.72] Zapachy lata, barwy jesieni

[09.07.72] Zapachy lata, barwy jesieni
Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#11
07.12.2023, 15:43  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 08.12.2023, 12:08 przez Christopher Rosier.)  
Chrisopher zaiste był nieco zafiksowany na swojej pracy, a konkretnie: swoich projektach. Wynikało to po części z pasji, po części pewnie z tego, że uważał siebie za najlepszego projektanta w Londynie, a może i całej Wielkiej Brytanii. Nie było w tym człowieku wiele skromności, jeżeli zaś jakaś istniała, na pewno nie objawiała się na tym konkretnym obszarze.
- Być może się tak wybiorę, ale wrzosy mają to do siebie, że kwitną dopiero jesienią, kolekcje jesienne zaś muszą być gotowe na koniec lata, więc na razie musiałem zadowolić się zdjęciami - powiedział, wyginając wąskie wargi w uśmiechu. Trudno było powiedzieć, czy ją zbywał, czy faktycznie był gotów na wizytę w Dolinie Godryka. Christopher Rosier był miejskim chłopcem aż do bólu, i rzadko opuszczał Londyn.
– Pomysłów mam wiele, żałuję, że nie zrealizuję wszystkich. I wolę to ująć jako "większość kobiet na scenie to te, dla których ta kolekcja została zaprojektowana" - stwierdził. Wiedział, że to kontrowersyjna decyzja, ale też wiedział, że właśnie dlatego może przyciągnąć do kolekcji uwagę. Zazwyczaj wybierano modelki, które miały być tłem na ubrania, tak by na scenie to nie kobieta zwracała uwagę, a suknia, którą nosiły. I zwykle Christopher uważał to za najlepsze rozwiązanie... ale zapalił się do tego pomysłu i był gotów bronić go rękami i nogami, pazurami i zębami. Był jego. (I trochę Merkurii.) A więc był najlepszy. (A gdyby nie wypalił, to byłaby wina Merkurii.) – Możemy zacząć od przymiarki i spaceru w niej, żebyś przekonała się, jak się z tym czujesz? – zasugerował, wskazując na suknie. Tę nie do końca gotową też już można było przymierzyć, a zasłona tuż obok i stołki za nią ułatwiały dokonanie tego wygodnie. Rosier celowo nie pokazał jednej konkretnej: był ciekaw po prostu, jaki wybór podejmie Victoria, która z dwóch sukienek kusiła ją bardziej, nawet jeżeli sam miał tutaj konkretne preferencje. A może był to i trochę ukłon w jej stronę, że nie ściągnął jednej z nich z wieszaka, by autorytarnie stwierdzić, że o, ta?
– Sam nie miałem okazji jej poznać, właśnie dlatego, że sporo podróżuje, a jest trochę starsza, ale liczę, że odbierze wiadomość. Yaxley… Yaxley… oni słyną jako… specyficzni – powiedział dyplomatycznie, bo kojarzyli mu się głównie z polowaniami, obdzieraniem zwierząt ze skóry, krwią i tak dalej. Gdy myślał o Yaxleyach, oczyma wyobraźni widział jakąś półolbrzymkę w skórze i trochę przerażała go wizja takiej osoby w jego pięknych sukniach. – Macmillanówna? Sporo tam ładnych dziewcząt. Sarah, Sarah… nie wiem, czy jej nie kojarzę… – Zmarszczył brwi, bo wprawdzie nie na każdego w Hogwarcie zwracał uwagę, ale Macmillanówna była w Slytherinie, bodaj dwa czy trzy roczniki wyżej od niego. – Bogini, może ja źle pamiętam, ale czy to nie jest dziewczyna, która potykała się o własne nogi na każdych schodach…? – spytał nieco niepewnie. I oto wyobraźnia odtworzyła przed nim kolejną wizję: Sarah, spadająca z wybiegu w jego pięknej sukni, prosto na reporterów…[/b]
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#12
07.12.2023, 20:48  ✶  

Cóż, projektantem na pewno był niezłym. Zresztą Victoria miała w domu w swojej wielkiej szafie sukienki, które wyszły spod jego ręki – choć nie ograniczała się tylko go jego wizji i kunsztu. Nie odjęłaby mu na pewno wyobraźni, kreatywności, drygu i wyczucia. I chyba tylko dlatego tutaj dzisiaj była. Bo tak naprawdę to co miała do stracenia?

Nie przejęła się tym, że ją zbył, że odpowiedział wymijająco, bo najpewniej mało go obchodziły jakieś tam kwiatki. Pewnie zdjęcie było wystarczające, by się odpowiednio wczuć w sytuację. Nie planowała z tym polemizować, bo o ile lubiła, jeśli jej zdanie było na wierzchu, to ta kwestia obchodziła ją zbyt mało, by faktycznie miała się tym jakkolwiek przejąć. To w końcu była jego sprawa, a nie byli sobie na tyle bliscy, by mogła chcieć mu pokazać jak wiele traci w swoim zacietrzewieniu.

– Cóż, na pewno to coś, co będzie się wybijać. Zwłaszcza w obecnych czasach skupienie się na osobach może przynieść wiele rozgłosu – zwłaszcza jeśli będą to jednostki rozpoznawalne. Ludzie potrzebowali czymś żyć, o czymś rozmawiać, potrzebowali oddechu od tragedii jaka miała miejsce w maju, o ciągłego życia w zagrożeniu. Taka próżna sprawa, jak pokaz mody, i wyłuskanie w tym „bohaterek” mogło dać ludziom odrobinę wytchnienia. – Hmm… Możemy. Chociaż nie wiem czy któraś z nich jest dla mnie odpowiednia – obie były piękne, nawet ta niedokończona, i chociaż pewnie w obu wyglądałaby dobrze, to miała wątpliwość, czy któraś z tych dwóch w ogóle się do niej nadaje. Tak po prawdzie po chłodzie jaki sobą roztaczała, po tym jak weszła do Limbo i z niego wróciła, bliżej jej było do „śmierci”. Nocy, mroku, ciemności, niż spokoju oceanu czy pasji ognia. Z opowieści Christophera, według Victorii, jeśli już to chyba najlepiej pasowałaby do niej melancholia. Zaduma. Ale taka, która gdzieś tam miała nadzieję na światło. Pytanie też, czy nie będą mu przeszkadzały jej blizny. Jeśli o Victorię chodziło, to wolałaby ich nie pokazywać, ale może Rosier miałby swoją wizję i uznałby, że to świetny materiał na „pokazanie emocji modelki”. I westchnęła. – Poza tym… Powinnam ci chyba powiedzieć. Mam… hmm… – podciągnęła rękaw na lewej ręce, by pokazać Chrisowi wierzch dłoni, gdzie srebrzyły się cieniutkie blizny (heh, nie wątpiła, że byłby to w stanie wykorzystać jako część kreacji) i przedramię z jednym niedużym śladem po wbitym tam nożu. Cud, że to uderzenie nie uszkodziło jej nerwów, ale medycy z Munga na pewno i to byliby w stanie poskładać. – Mam jeszcze jedną na plecach. Nie wiem czy to ci nie psuje planów – nie wiedziała jaki miał do tego stosunek, ale wolała żeby mieli tutaj jasność i nie było zdziwienia.

– Geraldine jest wysoka, jestem pewna, że świetnie będzie się prezentować w każdej sukni – dodała. No i była pewna, że będzie w stanie się dobrze poruszać, nie była niezdarna w przeciwieństwie do… – Przyznam ci szczerze, że nie mam pojęcia. Ze szkoły to ja ją ledwo pamiętam i nie rozglądałam się za dziewczynami – uśmiechnęła się lekko. Za chłopcami też niespecjalnie się wtedy rozglądała, ale nie o to chodziło w ogóle. Była bardziej zajęta nauką niż tym, że ktoś był niezdarą, z której zapewne śmiał się tłumek. – Ale pewnie masz rację – Sarah była kilka roczników niżej od niej, więc zwyczajnie mogła tego nie pamiętać, tym bardziej jeśli ją to mało obchodziło. – Nie wiem kogo innego bym ci mogła podsunąć – przyznała ostatecznie, bo pamiętała, że szukali niezamężnych kobiet, więc sporo tutaj odpadało. Odrzuciła też te kobiety ze swojego otoczenia, co do których wiedziała, że nie chciałyby stać na świeczniku i robić wokół siebie szumu.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#13
08.12.2023, 12:23  ✶  
- Gdy skończę prace nad Melancholią, możesz przymierzyć i ją. Nie widzę cię na pewno w sukni wszystkich barw jesieni - tam potrzebuję modelki o włosach rudych albo brązowych, najlepiej energicznej. Pandora Prewett, choć włosy ma ciemne, mogłaby tu pasować, ale musiałbym ją spotkać - powiedział Christopher. O tym, że lubił Victorię, świadczyło choćby to, że ugryzł się w język, zanim dodał, że także radosnej i charyzmatycznej. Nie to, że rozumiał przez to coś złego, ot Lestrange kojarzyła się mu raczej owszem, z pewnym uporem, z odwagą, ale była też osobą spokojną. - We mgle i Tęsknocie widzę kobietę o jasnych włosach i o eterycznej urodzie... może Sarah Macmillan faktycznie by tu pasowała, ale odrobinę boję się, że suknia nie przetrwałaby nawet próby generalnej, nie mówiąc już o pokazie - stwierdził z pewnym zastanowieniem, gdy przywołał obraz tej srebrzystookiej Sary, której uroda faktycznie była niekonwencjonalna, i która miała wzrost odpowiedni do takich pokazów, ale kojarzyła się Rosierowi jako istota raczej wybitnie niezgrabna.
Brwi Christophera powędrowały lekko w górę, gdy dostrzegł jasne linie blizn. Nie powinny go dziwić u aurorki, a jednak - trochę zdziwiły. Zbył jednak dość szybko problem wzruszeniem ramion. Bo byłby to kłopot na zwykłym, mugolskim pokazie, ale niekoniecznie tutaj i kiedy Rosierowi zależało na konkretnej modelce.
- Przykro mi, że spotkały cię takie obrażenia, Victorio, ale na pokazie możemy ukryć je zaklęciem. A może i zostawić takie, jakimi są, skoro chodzi o emocje, a ty jesteś aurorką - wszystko zależy, jaką suknię ostatecznie dla ciebie wybierzemy - stwierdził, z pewnym zamyśleniem, bo i owszem, zaczął od razu zastanawiać się nad jeszcze innym projektem, chociaż na razie była to mglista wizja. - Może prawdziwie płonąca suknia, skoro jesteś panną Parkinson? - stwierdził, uśmiechając się lekko. Rzecz jasna strój trzeba by zabezpieczyć odpowiednim zaklęciem, ale to na pewno zrobiłoby odpowiednie wrażenie.
Cofnął się i przesunął różdżką parawan.
- Spróbuj, proszę i zobaczymy, jaki będzie efekt. Myślałem, żebyś przymierzyła tę bardziej spokojną, ale pomysł z prawdziwym płomieniem może być wart rozważenia, nie uważasz? Mam wezwać asystentkę, żeby ci pomogła?
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#14
10.12.2023, 13:34  ✶  

– Też siebie nie widzę w barwach jesieni, chociaż musisz przyznać, że ogień ma podobne barwy – Victoria z pewnością nie obraziłaby się, gdyby się z język nie ugryzł. Bo nie była radosna, ogólnie zwykle raczej nie okazywała wielu uczuć, chowała je gdzieś w środku, nawet gdy bardzo się z czegoś cieszyła, ale obecnie… Nie musiała nawet udawać ani się starać. – Mam wrażenie, że ta Melancholia pasowałaby tu najlepiej – nie zatrzymała się, nie siadła i nie pogrążyła się w rozpaczy tylko dlatego, że sobie na to nie pozwalała, starając się ciągle być w ruchu, coś robić, skupiać na czymś myśli. Może komentarz o braku charyzmy gdzieś by ją dotknął, ale najpewniej zostawiłaby to dla siebie. Christopher nie musiał się o tym jednak przekonywać, bo nic z tych rzeczy na głos nie powiedział. – Myślałam o niej pod kątem jej urody – wyjaśniła, bo właśnie podobne wrażenie kapłanka na niej zrobiła, gdy przyszła w maju do kowenu: śliczna, eteryczna. Victoria nie zwracała uwagi na jej wadę wymowy, kompletnie jej nie przeszkadzała, a i głównie siedziały, więc nie mogła zauważyć, czy faktycznie była niezdarna. Te chwile, gdy Sarah wstawała, szła – zachowywała się kompletnie normalnie. – Nie wierzę w to, że suknie wychodzące spod twoich rąk nie wytrzymają ewentualnego upadku – nie chciała więc wierzyć też w to, że suknia nie wytrzymałaby próby generalnej… Ale nie zamierzała Rosierowi mówić kogo ma, a kogo nie ma brać do własnego pokazu. Zapytał o sugestię, więc mu ją podsunęła, ot i tyle. Uśmiechnęła się do niego jeszcze trochę.

– W porządku. Po prostu wolałam cię uprzedzić – o tym, że trochę się zmieniła. Że na jej ciele pojawiły się blizny, że schudła, że uśmiechała się znacznie mniej. Ale już to wszystko widział i wiedział – i chyba nadal uważał, że chce ją mieć w tym pokazie. A Victoria? A co miała do stracenia? Teraz to już tak naprawdę chyba nic, a mogłoby jej to zapewnić kolejny rozgłos, chwilę szeptów i być może matka zastanowi się pięć razy, zanim z czymś nie wyskoczy. – No wiesz, jeśli nie boisz się o suknię, to proszę bardzo, mi ogień niestraszny – tylko czy to ludziom nie przypomni za bardzo o Beltane? O ogniu? A może to tylko jej skojarzenie, bo była w samym środku oka cyklonu (właściwie to dosłownie po dwakroć)? Chyba mało kto wiedział, że znaleziono ją z głową leżącą w ognisku, więc może jej myśli niepotrzebnie galopowały. – Pewnie wszystko jest warte rozważenia. Mogę przymierzyć obie i sam zobaczysz – tę trzecią, którą póki co miał tylko w myślach, też mogła przymierzyć. Może wtedy łatwiej będzie zdecydować, jaki wybór jest najlepszy. – Tak, zawołaj – wolała, by ktoś jej pomógł, biorąc pod uwagę, że jedna z sukien była prawie skończona, a druga tylko w połowie.

Czarodziej
wiek
25
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
projektant mody
Twarz o ostrych rysach, jasne włosy, jasne oczy, 190 cm wzrostu, sylwetka kogoś, kto wprawdzie nie jest wojownikiem, ale komu wyraźnie zależy na tym, aby dobrze się prezentować, więc czasem trochę ćwiczy. Zawsze dobrze ubrany - oczywiście wyłącznie w ubrania z Domu Mody

Christopher Rosier
#15
11.12.2023, 08:43  ✶  
- W takim razie później spróbujemy i z Melancholią - zgodził się Christopher. Może i ta szczuplejsza, bledsza i bardziej przygnębiona niż niegdyś Victoria faktycznie lepiej pasowała właśnie do tej sukni. Rosier dostrzegał te drobne zmiany,należy ich nie komentował i nie pytał. Może z braku zainteresowania - a może, bo miał jednak jakąś tam odrobinę zdrowego rozumu i nie wydawało mu się, aby Lestrange miała ochotę o tym rozmawiać z nim w pracowni pośród materiałów, szkiców i sukien. - Oczywiście, że przetrwałyby upadek, ale wzdrygam się nieco na myśl o tym, jak przetrwałby to pokaz. I co powiedziałby widz, któremu Sarah Macmillan wpadłaby ze sceny prosto w ramiona - przyznał się bez oporów do tych straszliwych wizji, nawiedzających jego blond głowę i wzdrygnął się lekko, z wyraźnym przerażeniem samą taką wizją. Nie był tu pewny: jak pamiętał Macmillanównę ze szkoły faktycznie miała idealny wręcz wzrost i urodę eteryczną, idealną do odziana we mgłę i ciemność jesiennej nocy, ale brakowało jej gracji i... tego nieuchwytnego czegoś, bez czego Rosier niezbyt był skłonny do szycia dla kobiety sukni. W jego oczach rzecz jasna, bo z pewnością były osoby, dla których Sarah mogła być centrum świata, dziewczyną pełną księżycowego blasku.
- Mamy pracowników, którzy w razie potrzeby odpowiednio ją zaklną, by była odporna na ogień - oświadczył nieco lekceważąco, jakby nie był to problem w ogóle wart rozważania. Jeśli Christopher coś sobie już wbił do głowy, to znalezienie sposobu na realizację wizji nie stanowiło problemu. Inna sprawa, że jeszcze nie zdecydował.
Ruszył do drzwi i wezwał asystentkę. Z pomocą jej i stołka Victoria mogła swobodnie przymierzyć najpierw wrzosową suknię, a później tę z ognistym motywem. Gdy wyszła w tej drugiej, Christopher machnął parę razy różdżką, uzupełniając ją o detale: nietrwałe na razie, ale obrazujące, w jaki sposób mogłaby wyglądać w przyszłości. Poprosił by przeszła w obu po pomieszczeniu, a potem podstawił jej lustro, pozwalając się przejrzeć.
- Moim zdaniem doskonale się nadajesz, droga Victorio, a ośmielam się twierdzić, że co nieco wiem o ubraniach i o tym, jak kobiety w nich wyglądają. Mogę cię poinformować, gdy wszystkie suknie będą gotowe i wtedy upewnimy się co do ostatecznego wyboru.
królowa nocy
some women are lost in the fire
some women are built from it
wiek
27
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
auror, twórca eliksirów
Ma długie do pasa, bardzo ciemnobrązowe, wpadające w czerń włosy. Te, zwykle rozpuszczone lub spięte jakąś spinką, okalają owalną twarz o oliwkowej karnacji, skąd spoglądają spokojne, brązowe oczy. Nie jest przesadnie wysoka, mierzy 167 cm wzrostu i jest stosunkowo szczupła. Swoje bardzo kobiece kształty lubi podkreślać ubiorem. Nosi się najczęściej w czerni. Ciągnie się za nią mgiełka delikatnych perfum – o ciepłej nucie drzewa sandałowego, wanilii, jaśminu, konwalii i pomarańczy.

Victoria Lestrange
#16
11.12.2023, 22:06  ✶  

Może to był brak zainteresowania, bo Rosiera interesowały tylko jego projekty i piękno – nie wiedziała tego i prawdę mówiąc, to wcale się nad tym nie zastanawiała. Prawdą było, że ceniła sobie swoją prywatność i bardzo wątpliwe było, by miała się teraz zacząć zwierzać Chrisowi, kiedy tak naprawdę było to spotkanie biznesowe. Ale były szczegóły, których pominąć się nie dało: jak właśnie to, że schudła, że miała blizny, których wcześniej nie miała, że na prawym policzku widniała dość świeża, cienka rana, a na serdecznym palcu lewej dłoni nie było żadnego pierścionka – pytanie tylko, czy usłyszał, że na początku maja się zaręczyła. Nie zamierzała tego jednak komentować i tak naprawdę to była całkiem wdzięczna, że Christopher nic na ten temat nie powiedział.

- Na pewno zapewniłoby to odrobinę więcej rozgłosu i zdjęć twoich pięknych kreacji. Czasami odrobina kontrolowanego skandalu nie zaszkodzi – odparła i nawet leciutko puściła do niego oko. Rzecz jasna wcale nie chodziło jej o to, by Sarah wrzucić tutaj na minę, przyszła jej do głowy całkowicie neutralnie i w dobrej wierze. Bo przynajmniej na niej uroda dziewczyny zrobiła wrażenie.

Wraz z asystentką Chrisa schowała się za parawanem, nie czując wstydu przed rozebraniem się przed obcą kobietą, która pomogła jej się ubrać w jedną z sukien. Zrobiła dokładnie tak jak zażyczył sobie blondyn – przeszła się po jego pracowni, a w szpilkach chodzić umiała, sama przejrzała się w lustrze. Później skorzystała z pomocy Jennifer, by ściągnąć wrzosową suknie i przymierzyć tę ognistą, nieskończoną, którą pan projektant musiał dosklejać zaklęciem. Victoria znacznie lepiej czuła się w tej drugiej. Wciąż jednak sądziła, że to może nie być to.

- Dobra, niech ci będzie, wygrałeś – powiedziała to trochę zaczepnie, bo się z nim droczyła. Gdyby nie chciała, to by jej żadną siłą nie namówił – była zbyt uparta, chociaż nie tak często to okazywała. - Nadal sądzę, że czarna będzie lepsza. Chętnie ją przymierze jak skończysz – odparła i zdaje się że mieli tutaj zgodę: jak będzie gotowa, to Chris podejmie ostateczną decyzję.

Victoria potrzebowała znowu pomocy panny Ward, żeby się przebrać już do swoich ubrań, porozmawiała jeszcze trochę z Chrisem, a nim wyszła zapytała jeszcze tylko:

- Chris? Nie chcesz się któregoś dnia umówić na kawę?

I wyszła.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Christopher Rosier (3519), Victoria Lestrange (4330)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa