• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 6 7 8 9 10 … 16 Dalej »
[14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger

[14.12.1960] It's beginning to look a lot like Christmas | Isaac & Ger
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#11
14.03.2024, 15:57  ✶  

- No tak, nasze światy się przecież przeplatają, nie mogłyby bez siebie istnieć, nie ma sie co dziwić, że te podejścia też mają na siebie wpływ. - Wiedziała, że tak właściwie to była w czepku urodzona. Niby przyszła na świat w rodzinie czystej krwi, jednak jej rodzice byli stosunkowo mało szkodliwi. Matka miała swoje za uszami, jednak ojciec ukrócał jej elaboraty i gadanie, za co dziewczyna była mu ogromnie wdzięczna. Był bardzo wyrozumiały i dawał jej naprawdę dużo luzu, którego inne potomkinie czarodziejskich rodzin mogły jej pozazdrościć.

- To nie tak, że ich skreślam, nie wiem też, czy nasze drogi kiedykolwiek się spotkają, no wiesz, po szkole. - To było to, o czym myślała wcześniej, czego się bała. W końcu już niedługo ich tutaj nie będzie. Martwiło ją to nieco, nie chciała z nimi tracić kontaktu i nie tylko dlatego, że mogliby się nią zainteresować, po prostu uważała ich za całkiem niezłych towarzyszy.

- Na pewno? Nie będę ci blokowała możliwości wyrwania jakiejś fajnej laski? - Wolałaby nie być dla nikogo problemem, faktycznie może i chciała tam pójść, ale nie znosiła być piątym kołem u wozu, czy coś. To nie było w jej stylu, tak jak i użalanie się nad sobą.

- W sumie to, że się z tyloma dziewczynami spotykałeś może być na to potwierdzeniem. - W szkole nie łakowało tych ładnych i zabawnych dziewcząt, sama zwracała na nie uwagę na korytarzach i czasem trochę chciała być, jak one.

- Następnego? - Weszła mu w słowo wysuwając paczkę fajek w jego kierunku, skoro już tak sobie gawędzili, to mogła mu się odwdzięczyć kolejnym fajkiem, tak jak obiecała.

Zastanowiła się przez chwilę nad odpowiedzią na jego pytanie. Nigdy o tym nie myślała, jakoś specjalnie. Właściwie to nie miała żadnych standardów. - Szczerze? Chciałabym mieć takiego chłopaka, który by mnie polubił, taką jaka jestem, któremu nie przeszkadzałoby to, co lubię robić i nie miałby problemu z tym, że jestem silniejsza, czy zwinniejsza, który nie chciałby mi na siłę udowodnić, że jest we wszystkim lepszy. Hmm, to chyba brzmi, jakby zależało mi na tym, żeby był tolerancyjny, mówiąc w skrócie. - Nie było się co nad tym rozwodzić, nigdy nie przywiązywała wagi do wyglądu, zależało jej po prostu na tym, żeby zostać zaakceptowaną, jak tak o tym myślała, to brzmiało to teraz nawet nieco żałośnie.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#12
14.03.2024, 18:14  ✶  
-Panno Yaxley... - Zaczął, przewracając oczami. - Jest panna niereformowalna. Mój cały wykład miał na celu panience uświadomić, że jest panienka fajną laską. Więc skoro będę szedł z fajną laską, to po co mi inna fajna laska? - Złapał ją palcami lekko za nos. Nie podrywał jej, ani nie próbował uwodzić, po prostu powiedział szczerze co myślał. Była ładna, zdolna, zabawna i mądra. Miał nadzieję, że przyjacielska szczerość miała większą moc, niż gdyby zaczął się do niej przystawiać i mówić jaka jest piękna.
-Następnego. - Przytaknął i poczęstował się drugim papierosem. - Fajne były te dziewczyny które miałem. O żadnej nie powiedziałbym niczego złego, chociaż część z nich już mnie pewnie nie lubi. - Wzruszył ramionami i przypomniał sobie, że przecież nie miał przy sobie zapalniczki, więc spojrzał na dziewczynę pytajaco. - Pomożesz?

Jej słów o swoim wymarzonym partnerze słuchał delektując się drugim papierosem. Lubił rozmawiać z ludźmi, i lubił słuchać o ich uczuciach. Każdy człowiek był interesujący i o każdym można było napisać książkę. Nieważne jak nudne wydawało się komuś jego życie, dla Isaaca byłoby na pewno podstawą do napisania grubego tomiszcza.
-Też chciałbym kogoś takiego. - Wcale nie uważał tego za żałosne. - Wiesz co? Wydaje mi się, że chyba takim moim małym marzeniem jest się zakochać. Sam nie wiem... dużo o tym czytałem ale nie rozumiem tego do konca. - Dużo ludzi miało problem z mówieniem na głos o swoich uczuciach. Nie dziwił się temu wcale, w końcu żyli w czasach które jego zdaniem nie sprzyjały otwartości. On jednak nie miał z tym problemu. Nigdy się nie wstydził tego co czuł albo myślał, ale nie do końca zawsze brał pod uwagę uczucia innych. Miał wysoką samoocenę i taki już po prostu się urodził. Nie obnosił się z tym jednak.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#13
14.03.2024, 23:23  ✶  

Westchnęła głośno, słysząc jego kolejne słowa, a na złapanie za nos w ogóle nie zareagowała, gdyż było to coś, czego się nie spodziewała. - To nie do końca tak, nie chcę być niczyim wrzodem na tyłku, wiesz o co mi chodzi? - Dotarły do niej jego słowa, nie wątpiła w ich słuszność, tylko, że po prostu nie chciała mu stawać na drodze do ewentualnego szczęścia i możliwości wyrwania na balu jakieś dziewczyny.

- Dobra, to na mały paluszek, idziemy razem i będziemy się tam wyśmienicie bawić, dobra? - Wyciągnęła palec, aby przypieczętować tę umowę, liczyła na to, że jej w tym zawtóruje.

Później dała mu tego papierosa, który należał się chłopakowi jak psu buda, za te wszystkie porady. Nie spodziewała się, że ma obok siebie takiego dobrego psychologa, że też dopiero teraz zaczęła korzystać z jego usług, zmarnowała prawie siedem lat! - W sumie to dobrze o tobie świadczy, o nich trochę mniej... - Bo nie zakładała, żeby skrzywdził te panny w jakiś sposób, przecież taki fajny był z niego kolega, chłopakiem na pewno też był wspaniałym, może one go nie doceniły? Założenia Geraldine były dosyć śmiałe, jak na to, że nie miała pojęcia, co właściwie poróżniło go z poprzednimi partnerkami.

Poratowała go ogniem. - Mów mi Prometeuszuuuu. - Dodała jeszcze. Sama nie mogła tak stać bez fajki, skoro on palił i wsadziła sobie kolejnego papierosa w usta, a po chwili go zapaliła. Smakował zdecydowanie mniej smacznie od tego poprzedniego, bo co za dużo to nie zdrowo, ale nie pozwoliłaby na to, żeby truł się sam.

Geraldine nie czytała wielu książek, tylko te obowiązkowe z listy, które nakazywali im przeczytać nauczyciele. Sama pewnie w życiu też nie pokusiłaby się nawet o zastanawianie się nad tym, aby jakąś napisać. Nie umiała ubierać myśli w słowa, czasem miała problem z sformułowaniem kilku zdań, co dopiero, gdyby miała je jeszcze zapisać...

- Nie byłeś zakochany w tych poprzednich dziewczynach? - Zapytała trochę nieśmiało, bo wydawało jej się, że skoro z nimi był, to powinien już wiedzieć jak to jest. - Nie wiem w ogóle jak to wygląda, jak to rozróżnić, czy nagle czujesz coś dziwnego? Ludzie mówią o jakichś motylach w brzuchu, a co jak one nigdy nie przylecą? - Było to dla niej dosyć abstrakcyjne. Zaciągnęła się dymem głęboko, nie spodziewała się, że ten dzień zakończy się takimi filozoficznymi rozmyśleniami.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#14
15.03.2024, 18:07  ✶  
-Nie będziesz wrzodem. - Uśmiechnął się pod nosem i pokręcił głowa. - Taak, pinky promise! - Zawtórował Geraldine wyciągając dłoń i złożyli sobie obietnice. - Jak będziemy się beznadziejnie bawić, to weźmiemy tytoń i przyjdziemy w to samo miejsce co dzisiaj. I jaką masz sukienkę? Ubiorę się w takie kolory żeby do Ciebie pasować. - Lubił zwracać uwagę na takie szczegóły. Już teraz gdyby tylko mógł, to chodziłby w idealnie wykrojonych garniturach i koszulach.
-Ciesze się że masz o mnie tak dobre zdanie panno Yaxley. Myślę że mogą mieć jakieś tam swoje powody. Wiesz, różnie bywa jak jedna osoba się zaangażuje, a druga nie. - Wyjaśnił trochę na okrętkę i zaciągnął się drugim już papierosem. Słysząc pytanie o “zakochanie się”, parskał cicho śmiechem wypuszczając z ust dym.
- Niee, coś ty. Wiesz co… to jest zawsze chyba bardziej taka ciekawość. Bo każda dziewczyna jest inna, każda ma w sobie coś ładnego i coś niespotykanego i to mnie interesuje. I jak już jestem z jedną, to wtedy chciałbym dowiedzieć się czegoś “więcej” o kolejnej. I tak w kółko. Może to jakaś choroba? Cholera…
- Zmarszczył lekko brwi, kiedy poczuł jak nieprzyjemny wiatr owiewa mu plecy
-Poruszamy dzisiaj niecodzienne tematy. Przydałaby się ognista whiskey, hm? Powiedziałem Ci o czymś co już długo siedziało mi w głowie.
- Zaciągnął się jeszcze raz, po czym pokręcił głową. Zdecydowanie drugi papieros nie smakował już tak dobrze. Zgasił go, mimo że nie dopalił ponad połowy. Może faktycznie miał jakieś zaburzenie, skoro wchodził w jakąś relację, a potem zaraz z niej wychodził żeby wejść w kolejną? A może to były po prostu hormony które za kilka lat się unormują?
-Do mnie też nigdy nie przyleciały motylki.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#15
15.03.2024, 19:00  ✶  

- Dobra, to ci wierzę. - Trochę deklaracji padło już z jego ust i wystarczyło jej to, żeby mieć pewność że wspólne pójście na bal nie będzie faktycznie dla niego problemem. Może to wcale nie było takie głupie rozwiązanie, razem na pewno będą się dobrze bawić i nie czeka ich też przesadne przejmowanie się partnerem, bo w końcu byli przyjaciółmi. To wszystko zapowiadało się dobrze. Mógł zauważyć, że humor raptownie się jej poprawił, kiedy znalazł rozwiązanie na problem, który jeszcze chwilę temu wydawał się nie do przeskoczenia, przynajmniej dla niej.

- Rozpalimy sobie tu ognisko i będziemy tańczyć w świetle księżyca do rana? - Tak właściwie to wydawało jej się, że nie będą musieli uciekać z balu, ale dobrze było mieć jakąś alternatywę. - Zieloną, w kolorze mchu, ale takiego zimowego, nie tego letniego, który jaśnieje od słońca. - Najłatwiej jej było porównać ten kolor do tego, czego znała, nie wiedziała, czy ta informacja mu wystarczy, czy potrzebuje czegoś więcej. - Taką do ziemi, na cienkich ramiączkach, matka zamówiła u Rosierów. - Gestykulowała przy tym, trochę jakby chciała mu narysować w powietrzu kształt tej sukienki, chociaż pewnie nie był w stanie nic odczytać z tych jej gestów.

- Pewnie tak, chociaż wydawało mi się, że to zawsze leży po dwóch stronach, źle myślę? - Zdecydowanie nie należała do specjalistów od związków, czego nie dało się ukryć, gdybała sobie po prostu i dzieliła się swoimi przemyśleniami. - Jak mogłoby w ogóle być inaczej, mam o tobie bardzo dobre zdanie, nie przyjaźnię się z żadnym, pierwszym lepszym, wybieram tych najlepszych. - Roześmiała się przy tym głośno, w między czasie zdeptała niedopałek swojego papierosa ciężkim butem, bo paliła już praktycznie filtr.

- Poznawanie kolejnych osób nie jest niczym złym, tylko czemu masz tak tylko z dziewczynami? Może faktycznie to jakaś choroba. - Tyle, że wcześniej o czym takim nie słyszała, no ale kto wie, różni ludzie mieli różne przypadłości.

- Tak, ognista by nas przy okazji rozgrzała, szkoda, że się nie przygotowaliśmy na to, ale nie spodziewałam się, że odbędziemy taką poważną dyskusję, zacznę nosić przy sobie piersiówkę, żeby nie dopuścić więcej do takiej niesubordynacji. - Dostała ją od ojca w zeszłe wakacje i była z niej niesamowicie dumna, powinna wreszcie ją napełnić odpowiednim trunkiem, żeby zawsze być gotowym na różne okoliczności.

- Może oni tak pierdolą o tych motylach, a tak naprawdę one nie istnieją. Kto to wie. Ludzie łykają te gadanie. - Po chwili jednak zmieniła temat, bo skończyli palić, robiło się coraz później, niedługo powinni być już w swoim dormitorium, jeśli nie chcieli zarobić szlabanu. - Idziemy do zamku? - Złapała go przy tym za dłoń, żeby sprawdzić jak bardzo jest zimna, nie powinni zbyt długo zostawać na dworze, wolała się upewnić, że jego ciało nie zamienia się powoli w bryłę lodu.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#16
18.03.2024, 22:43  ✶  
Isaac ucieszył się w duchu, że Geraldine w końcu mu uwierzyła i przestała wątpić w jego intencje. Nie robił jej przysługi ani się nad nią nie litował. Wiedział, że we dwójkę będą się dobrze bawić na balu i cieszył się, że zdecydował się ją zaprosić.
-Zielony kolor i tańce przy ognisku brzmią dobrze. - Przytaknął, ale zmarszczył lekko brwi kiedy okazało się, że istnieje więcej odcieni zielonego niż po prostu “jasny zielony”, “ciemny zielony” i “zielony”? Była też ew. butelkowa zieleń? Tak, chyba coś takiego również istniało.
-Czekaj… zimowy mech jaśniejący od słońca? Dobrze zrozumiałem? Nie wiedziałem że z Ciebie taka poetka. - Zaśmiał się cicho pod nosem. - To w jaki odcień zieleni ja mam się ubrać? Żabia zieleń? Jest coś takiego, hm? - Dokuczył jej trochę i uśmiechnął się szerzej, kiedy nazwała go “najlepszym”.
-Czyli oboje jesteśmy wyjątkowi, nietuzinkowi i najlepsi. Na to wychodzi. - Podsumował z zadowoleniem. - I obawiam się, że piersiówka to może być za mało, panno Geraldine. Potrafię naprawdę dużo wypić. Pamiętasz jak w zeszłym roku w Hogsmeade, chowaliśmy się z drużyną obok tego małego mostku po wygranym meczu? Wtedy mieliśmy trzy butelki ognistej na siedem osób i zabraklo. - Mimo tego, że bardzo dużo czasu spędzał w bibliotece albo na czytaniu książek, to w przerwach od nauki brał aktywny udział we wszystkim co działo się w szkole. Ciężko było nazwać go kujonem, bo starał się tylko z tych przedmiotów które lubił, jednak naprawdę bardzo dużo czasu poświęcał książkom.
-Jeśli kiedyś poczujesz te motylki to daj mi znać, hm? - Pozwolił się złapać za rękę. Miał lodowate dłonie. - Wracajmy. - Przytaknął i ścisnął lekko jej dłoń. Miał długie i szczupłe palce, idealne do gry na pianinie. - Tobie też już pewnie zimno? - Spojrzał na dziewczynę i wolną ręką objął ją ramieniem. -Chodźmy.
Szelma
Yes, it's dangerous.
That's why it's fun.
wiek
29
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Łowczyni
Od czego warto zacząć? Ród Yaxley ma w swoich genach olbrzymią krew. Przez to właśnie Geraldine jest dosyć wysoka jak na kobietę, mierzy bowiem 188 cm wzrostu. Dba o swoją sylwetkę, jest wysportowana głównie przez to, że trenuje szermierkę, lata na miotle, biega po lasach. Przez niemalże całe plecy ciągnie się jej blizna - pamiątka po próbie złapania kelpie. Rysy twarzy dość ostre. Oczy błękitne, usta różane, diastema to jej znak rozpoznawczy. Buzię ma obsypaną piegami. Włosy w kolorze ciemnego blondu, gdy muska je słońce pojawiają się na nich jasne pasma, sięgają jej za ramiona, najczęściej zaplecione w warkocz, niedbale związane - nie lubi gdy wpadają jej do oczu. Na lewym nadgarstku nosi bransoletkę z zębów błotoryja, która wygląda jakby lewitowały. Porusza się szybko, pewnie. Głos ma zachrypnięty, co jest pewnie zasługą papierosa, którego ciągle ma w ustach. Pachnie papierosami, ziemią i wiatrem, a jak wychodzi z lasu do ludzi to agrestem i bzem jak jej matka. Jest leworęczna.

Geraldine Greengrass-Yaxley
#17
19.03.2024, 07:38  ✶  

Nie było to wcale takie łatwe, ale w końcu faktycznie dotarło do niej, że może faktycznie Isaac mówi prawdę. Po co miałby ją okłamywać, to nie miało najmniejszego sensu.

- Uwielbiam ogniska, dużo bardziej od tych bali, czy innych oficjalnych imprez. - Przyznała mu się jeszcze do tego, bo mógł o tym nie wiedzieć i czuła dziwną potrzebę podzielenia się tym.

- Nie, nie, nie. - Musiała wrócić do tematu zieleni jeszcze raz, bo mogło to nieco skomplikować sprawę, chociaż jej zdaniem nie powinno. Przedstawiła to w najprostszy sposób, jaki dla niej istniał, porównała do tego, co było najbardziej znajome. - Zimowy mech, taki ciemnozielony, nie jaśniejący. - Nie chodziło jej o ten sprany i wyblakły kolor. - Może po prostu ciemnozielony, ułatwi ci to? Będziemy sabotować Ślizgonów. - Zieleń to nie była typowa barwa Gryfonów, Yaxley podejrzewała, że wybór barwy sukienki mógł być spowodowany przez matkę tym rozczarowaniem, że nie trafiła do domu Slytherina, jako jedyna ze swojego rodzeństwa. Nie skomentowała tego jednak nawet w liście, mimo nienawiści do Ślizgonów to kolor zielony był jednym z jej ulubionych.

- Nie ma innej takiej dwójki jak my. - Mrugnęła do niego porozumiewawczo.

- Nie sądzisz chyba, że będę chodzić asekuracyjnie z flaszką ognistej za pazuchą? To za dużo, nawet jak dla mnie. - Piersiówkę jeszcze była w stanie gdzieś schować, ale całą butelkę, z tym mógł być problem i mogła przeszkadzać w codziennych sprawach. Doceniała możliwości swojego przyjaciela, niestety będą musieli się zadowolić maksymalnie pełną piersiówką, no chyba, że się wcześniej umówią, to wtedy nie będzie problemem przynieść większej ilości alkoholu.

- Oczywiście, że dam ci znać. - Teraz, po tym zapewnieniu to już będzie czuła taki obowiązek, gdy tylko pojawią się motyle, czy tam ćmy, to da mu znać.

Dłonie Isaaca były zimne, niedobrze, musieli iść się rozgrzać. - Mi nie, mam przecież szatę, ale martwi mnie, że ty zachorujesz, może uda mi się wycyganić jakąś miskę zupy na rozgrzanie od skrzatów. - Było już dosyć późno, więc będzie musiała się uśmiechnąć do pracowników kuchni, co wcale nie było dla niej problemem.

Ruszyli więc w stronę zamku, poza zimnem chyba nic im nie doskwierało. Po tej całkiem mocno filozoficznej rozmowie, której Geraldine zupełnie się nie spodziewała.



Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Geraldine Greengrass-Yaxley (3630), Isaac Bagshot (2600)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa