• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [26.06.1972] Walia, Wyrndrobwllllantysi. "Złudzenie kolekcjonera" - Guinevere i Isaac

[26.06.1972] Walia, Wyrndrobwllllantysi. "Złudzenie kolekcjonera" - Guinevere i Isaac
Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#11
09.05.2024, 21:45  ✶  
Isaac obserwował wdzięczne ruchy Ginny. Wcześniej nie chciał jej się aż tak przyglądać, ponieważ zauważyłaby, że się gapił. Poczułaby się niekomfortowo, i nie byłoby w tym niczego dziwnego. Obcy chłop lampiący się na jej kształty? Niepokojące. Dopiero kiedy stała do niego bokiem, mógł się lepiej przyjrzeć. Czy to też było niepokojące? Na pewno mniej! Faceci zawsze oglądali się za pięknymi kobietami, ale w taki sposób, żeby te się nie zorientowały. A w przypadku panny McGonagall, było na co popatrzeć - wysoka, szczupła, kształtna i bardzo elegancka.
-W takie razie, Ginny, ja się zajmę tym kielichem. - Odwrócił wzrok od koleżanki po fachu, żeby zająć się "artefaktem".- Na mnie mówią po prostu Isaac. I tak, szkoda pana Morrisa, ale niestety jest dość znany w światku kolekcjonerów. Bardzo często kupuje szmelc, a potem dzieje się właśnie to.- Wskazał własną różdżką na nogę od stołu, przy okazji zawieszając wzrok na różdżce Ginny. Uniósł lekko brwi ku górze.- Czujesz więź ze swoją różdżką, pomimo umiejętności jakiej posiadasz? Wspominałaś, że różdżka jest bardziej precyzyjna... - Zainteresował się, zwieszając na chwilę głos. Nie wiedział wiele o magii bezróżdżkowej, jednak sam motyw czarowania bez użycia różdżki, był kuszący. Musi o tym więcej poczytać! Albo umówić się z panną McGonagall I dowiedzieć więcej. Druga opcja była bardziej kusząca.- Historyczka, badaczka ruin oraz lekarka. Coś...-  Isaac chciał coś jeszcze dodać, ale wściekła noga od stołu zaatakowała Ginny, unosząc się w powietrze i wirując niczym strzała. Kobieta jednak szybko rozproszyła magię, a niegroźny już kawałek drewna upadł na podłogę.
- O nie, nie Ginny... - Isaac wstał i złapał kobietę za ramiona, żeby nakierować ją lekko w stronę wypoczynku.- Nie wiem ile wiesz o brytyjskich czarodziejach, ale ponoć jesteśmy dżentelmenami, więc jednak się zamienimy.- Zarządził, chwilowo nie dając jej dojść do głosu.- Ja będę rozpraszał magię, a Ty będziesz oceniać wartość. Jeśli coś mnie zaatakuje, to udzielisz mi pierwszej pomocy.- Podczas mówienia, jedna z dłoni Isaac'a zjechała na biodro dziewczyny, a drugą lekko ją do siebie przyciągnął. Stała teraz przodem do fotela, a bokiem do niego, tak że mógł objąć ją w pasie. Wszystko oczywiście po to, żeby nawigować i nakierować na wygodne miejsce tuż przy stoliku!
-Nalegam.- Dodał, zerkając na Ginny z ukosa. Uśmiechnął się lekko kącikiem ust. Mimo że była wysoka, to on był od niej wyższy o dobre piętnaście centymetrów. Pachniał dymem, wanilią i bursztynem.
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#12
11.05.2024, 18:05  ✶  

Już i tak się na nią patrzył, tak jak ona na niego, to ten nigdy niewypowiedziany na głos konkurs na spojrzenia. Więc gdy przyglądał jej się teraz – to tylko na zdrowie, bo Ginewra zerknęła na niego kątem oka i uśmiechnęła się pod nosem, próbując coś zdziałać z tą przeklętą (dosłownie i w przenośni) nogą. Więc… Zorientowała się, że jej się przygląda, ale przecież nie było w tym nic złego, tym bardziej, że zdawała sobie sprawę, że jej egzotyczna uroda przyciąga spojrzenia czy się tego chce czy nie.

– W porządku, po prostu Isaacu – zaśmiała się cicho. – Hmm – zamyśliła się na głos, patrząc na ten nieszczęsny kawałek drewna, ale nadal z uwagą słuchała Bagshota; na szczęście bogowie obdarzyli ją podzielnością uwagi. – Cena za nieuwagę i naiwność – skwitowała krótko, zerkając przy tym na przejście, w którym zniknął Morris, ale nie spodziewała się go jednak zbyt szybko. – Co? Och tak. Uczyłam się magii bezróżdżkowej w szkole, ale bardzo szybko wybrałam różdżkę, a ta była robiona dla mnie na specjalne zamówienie – odwróciła się do Isaaca i puściła do niego oko, pewniej łapiąc swoją różdżkę. Miała dla niej specjalne znaczenie i naprawdę uważała, że była znacznie precyzyjniejsza i bardziej przydatna do jej zawodu. Może nie tak uniwersalna, ale Ginny czuła, że nie potrafiłaby się już posługiwać magią bez niej, to były całe długie lata używania tylko różdżki.

Jaka szkoda, że Isaac nie mógł dokończyć tego, co zaczął do niej mówić, ale niepokorna noga od stołu zrobiła swoje zamieszanie, zaraz jednak spacyfikowana opadła na podłogę z głuchym tupnięciem. Nie spodziewała się za to, że Isaac wstanie i tak mocno przełamie strefę osobistego komfortu – i jego i jej, łapiąc ją za ramiona i niejako „obracając ją” w kierunku sofy i fotela, który jeszcze przed sekundką sam zajmował. Zamrugała ze zdziwienia i już zresztą otworzyła usta, by coś powiedzieć, ale choć była pewna, że Isaac to zauważył, to i tak mówił dalej. Na tym się jednak nie skończyło; delikatnie się spięła, gdy poczuła obcy dotyk na biodrze – ale nie dlatego, że było to niemiłe czy nieprzyjemne, a zwyczajnie była na to nieprzygotowana.

– Całkiem sprytne – rzuciła, gdy ją do siebie przyciągnął, co prawda bokiem, ale nie urodziła się wczoraj, by uwierzyć, że to było przypadkowe. – I bardzo odważne, Isaacu – dodała, odwracając do niego głowę. – Czy teraz powinnam czekać, aż któreś twoje zaklęcie przypadkowo nie zadziała, żeby tylko oddać się w ręce lekarki? – fakt, była wysoka. A on był jeszcze wyższy – ale mężczyźni jednak w większości nadal ją przewyższali. Ładnie pachniał, to musiała przyznać, były to inne nuty zapachowe niż te, do których przywykła w Egipcie. Sama zaś pachniała ciepłą i jednocześnie egzotyczną mieszanką cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#13
12.05.2024, 16:12  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.05.2024, 16:14 przez Isaac Bagshot.)  
-Ja po prostu dbam o Twoje bezpieczeństwo. Jeśli coś ci się stanie, nie będę w stanie ci pomóc. A jak sama widzisz, pan Morris miał rację - ten szmelc, to znaczy… cenne artefakty samego króla Arthura, miecza na Rzymian, pogromcy smoków i przyjaciela samego Merlina, są bardzo niebezpieczne.- Wyjaśnił z rozbawieniem, chociaż doskonale wiedzieli, że wciskał jej kit. Mówił jej to tylko po to, żeby się chwilę podroczyć i zobaczyć jak będzie reagowała.
- I obiecuję, że nie dam się zranić. Trochę wstyd by mi jednak było, gdybyś przy pierwszym spotkaniu musiała mnie ratować, Ginny. - Pogładził ją po boku, niby to uspokajająco, jakby chciał przekazać, że nie będzie musiała martwić się o jego zdrowie.- Wiesz, że męska duma jest bardzo krucha, prawda?- Puścił dziewczynie oczko, nie spiesząc się żeby pozwolić usiąść jej na fotelu, który przed chwilą tak ochoczo proponował. Spojrzenie skierował na różdżkę, którą trzymała w dłoni.
- Opowiesz mi coś więcej o swojej różdżce? Widzę na niej… hieroglify?- Palce wolnej ręki ułożył pod dłonią w której Ginny trzymała przedmiot.- Pan Morris i tak robi herbatę, więc nic się nie stanie, jeśli poczekamy na niego przez najbliższe pięć minut.- Uniósł jej dłoń bardziej na wysokość swoich oczu, żeby przyjrzeć się różdżce.- A im lepiej się poznamy, tym lepiej nam się będzie współpracować...
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#14
14.05.2024, 20:51  ✶  

– Och tak, grozi nam śmiertelne niebezpieczeństwo – zaśmiała się z błyskiem w oku i przeciągle spojrzała na Isaaca, a następnie spuściła wzrok na kawał drewna, który jeszcze nie tak dawno temu podskakiwał, hałasował i podążał za ludźmi. Był jeszcze kielich rozdający opryszczkę śmiałkom, którzy się z niego napiją, miecz bijący ludzi po głowie i pewnie masa innych durnowatych przedmiocików z pozoru tylko cokolwiek wartych. – Widzę, że trafił mi się bohater i rycerz gotowy bronić czci nadobnej niewiasty, godny zasiadania przy okrągłym stole wielkiego Króla – pociągnęła to jeszcze przez chwilę, ponownie wpatrując się w Bagshota. – Jakiż to wstyd i ujma na honorze, paść w obronie damy – och, o Anglikach wiedziała to i owo, miała z nimi do czynienia na przestrzeni lat, zresztą z jednym już trochę współpracowała – ten jednak nie był takim typowym dżentelmenem. Ginewra uważała, że Anglicy czasami zbyt mocno się puszą, a kij w tyłku mają tak głęboko wsadzony, że nie pozwala im się wyluzować, wszędzie tylko te protokoły, pozory, blabla… ale Bagshot to nie było nazwisko jednego z tych starych, czystokrwistych rodów, zresztą Isaac bardzo chętnie odpowiadał na jej zaczepki i z wzajemnością. Lubiła, gdy mężczyzna miał charakterek. – Coś mi się obiło o uszy – i nic nie zamierzała sobie z tego robić… tak długo jak oboje się dobrze bawili, bo rzecz jasna nie chciała mu sprawić żadnej przykrości którymś ze swoich żartów.

Przez moment pozwalała mu się obejmować, ale w końcu palce wolnej dłoni ułożyła na jego, by odczepić jego palce, po kolei, z jej biodra, a następnie obróciła się do niego przodem i uśmiechnęła się, wymownie patrząc na jego drugą dłoń, trzymającą ją za nadgarstek.

– To dość nierozważne, tak sobie igrać z dłonią dzierżącą różdżkę – zauważyła rozbawiona. – Co, gdyby mi się wyślizgnęła i przypadkiem wystrzeliła w ciebie zaklęcie niechcący? – nieco zniżyła głos, niemalże do szeptu: – Prosto w oczy? – i zaraz gdy to powiedziała, to się uśmiechnęła, całkowicie niewinnie. Ale chyba tylko głupiec wziąłby ten uśmiech za niewinny. Słyszała jego pytania – zwyczajnie postanowiła je zignorować, chcąc nie chcąc, różdżka była bardzo prywatnym przedmiotem, dopasowanym szczególnie do czarodzieja, który ją dzierżył, a tym bardziej dla kogoś, kto swoją przywiózł z Afryki, gdzie nie były tak powszechne i popularne jak na wyspach Wielkiej Brytanii. Tu można było po prostu pójść sobie do Ollivanderów i nabyć nową, a ona… jej własna była bardzo specjalna.

Dumbass bisexual
"Każdy problem ma rozwiązanie. Jeśli nie ma rozwiązania, to nie ma problemu."
wiek
31
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
widmowidz
zawód
Historyk magii, pisarz, dziennikarz
Brązowe włosy, granatowe, błyszczące oczy, kapelusz i wieczny uśmiech na twarzy! Isaac ma 186 cm wzrostu, więc na randkę przygotuj szpilki:* Pachnie dymem, bursztynem oraz wanilią.

Isaac Bagshot
#15
25.05.2024, 00:30  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 28.07.2024, 23:55 przez Isaac Bagshot.)  
-Mhm, OGROMNE  niebezpieczeństwo. Cieszę się, że się zgadzamy. To niecodzienne wśród historyków i badaczy.- Stwierdził, unosząc ku gorzej jedną brew w rozbawieniu.- Jestem nie tyle rycerzem, co raczej błaznem króla Arthura - Dagonetem. Dla żartu pasowany na rycerza okrągłego stołu, aby potem wykazać się męstwem i odwagą.- Skwitował krótko. Właśnie tak widziałby siebie w całej tej historii. Zwłaszcza, że większość królewskich błaznów bardzo często była przyjaciółmi, doradcami czy nawet spowiednikami swoich monarchów. Isaac wolał uchodzić za niegroźnego - tak było łatwiej. Mógł wtedy obserwować i zbierać informacje. Na co dzień swoją energią przyciągał do siebie ludzi. Był wesoły i pogodny, więc szybko wzbudzał zaufanie. Czy wykorzystywał to czasami do własnych celów? Tak. Zawsze jednak starał się, żeby ofiara nie ponosiła żadnych konsekwencji związanych z jego postępowaniem. Teraz był po prostu sobą.
- Owszem, panno Ginny - to żaden wstyd paść w obronie damy, jednak wolałbym żebyś po pierwszym spotkaniu kojarzyła mnie z przyjemnej konwersacji.- Na oględziny może jeszcze przyjście czas. pomyślał. Bagshot nie miałby nic przeciwko, żeby właśnie w tym momencie zrobili sobie krótką przerwę i poszli we dwoje do toalety. Chętnie pozwoliłby Ginny, żeby sprawdziła czy na pewno miał wszystko na swoim miejscu. Nie wypowiedział jednak na głos tej propozycji. Nie każdy był tak rozwiązły jak on.
- Jeśli... - Zaczął, puszczając nadgarstek Ginny i przejeżdżając dłonią wzdłuż jej ręki aż do ramienia.- ... wycelowałabyś w moje oczy, to byłabyś potem zobowiązana czytać mi na głos książki które bym wybrał. A wybrałbym te najnudniejsze - o buntach goblinów. Słyszałaś o buntach goblinów które miały miejsce w Wielkiej Brytanii?- Jego druga dłoń ponownie pogładziła dziewczynę po boku, tak jakby chciał ją pocieszyć, że jak na razie nic się nie stało, więc nie będzie musiała zgłębiać się w tak nudnej lekturze. - Masz bardzo przyjemny w dotyku materiał koszuli.- Również szepnął, zerkając na swoją koleżankę po fachu z ukosa. Musiał usprawiedliwić swoje nieco niecierpliwe dłonie.
Nie ciągnął tematu różdżki, czując że może to być coś intymnego.

Isaac'a oraz Ginny zaalarmowały kroki gospodarza który wracał z herbatą. Odsunęli się więc od siebie i wrócili do pracy.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Guinevere McGonagall (3265), Isaac Bagshot (2646)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa