W późniejszym czasie zapewne uważałem, że to urocze, iż lubiła przywłaszczać sobie cudze ubrania. Za pewnie uwielbiałem taki widok z rana, w mieszkaniu, ale niekoniecznie gdzieś po przekroczeniu progu mojego mieszkania. Wtedy zawsze byłem podirytowany i naburmuszony, że nie jest ubrana ładnie, jak inne. Choć w początkowej fazie związku nigdy jej tego nie powiedziałem, dopiero później. Początki to był piękny, sielankowy czas, gdzie uważaliśmy, że tworzymy cudowny związek i nie jedna para powinna nam zazdrościć tego jak dobrze się dogadujemy i egzystujemy razem ze sobą.
Zdziwiło mnie, że nie przepadała za winem. Ja uwielbiałem dobre wina, nawet te mugolskie.
- Mam jeszcze tylko brandy – zazwyczaj nie posiadałem za wiele alkoholi w domu poza winem. Nauczony doświadczeniem, że kobiety kochają gotujących facetów, zapraszałem często na randki do siebie do domu. Przygotowywałem wówczas trzy daniową kolację – mają przystawkę, kolację i niewielki deser. Miałem pasujące wino do głównej potrawy jako że dosyć dobrze znałem się na winach. Tak więc w moim domu wino to był o b o w i ą z e k. Nie pijałem zazwyczaj alkoholu, więc innych trunków nie posiadałem. Tę brandy akurat dostałem tamtego dnia na urodziny od kolegów z pracy.
Gdy wyraziła aprobatę na brandy lekko się zdziwiłem, ale włożyłem nam do odpowiednich szklanek lodu (koneserzy pewnie by mnie teraz zabili za to, że rozcieńczam coś tak dobrego z wodą, ale nic bardziej mylnego, to są zaczarowane kostki, które nie topnieją!), a następnie nalałem do nich wyżej wspomnianego alkoholu.
- Proszę – powiedziałem, podając jej brandy, a następnie sam usiadłem na fotelu. – Co właściwie robiłaś o tak później godzinie sama? – w życiu bym nie pozwolił swojej kobiecie chodzić o takich godzinach samej. Mamy niebezpieczne czasy.