02.09.2024, 10:14 ✶
Cóż, wywołał wilka z lasu. Rozpętał burzę. I... był z tego zadowolony. Nawet jeśli słowa Mony uderzały w jakiekolwiek poczucie zdrowego rozsądku, naukowej rzetelności i cóż... prawdy. Ojciec zawsze powtarzał Icarusowi, że z dyletantami nie warto się kłócić, że ludzie, którzy opowiadają historyczne brednie zawsze będą istnieć i nie warto wchodzić z nimi w jakąkolwiek dyskusję. Rozmowy z Moną były aktem buntu. Dedalus pewnie by stwierdził, że były bezcelowe, ale dla Icarusa, dziewczyna była celem samym w sobie. Poza tym, merytoryczne dyskusje nigdy nie sprawiały mu takiej radości, jak te z Moną.
– Żadnego z tych słów nie ma u Tacyta. Ani Pliniusza. Ani Polibiusza. Ich w takim razie też musisz nazwać ignorantami. Albo i archeologów, którym nie zdarzyło się jeszcze znaleźć szczątków człowieka z jaszczurzym łbem. Wiesz, właściwie to stawiasz mnie tutaj w niewygodnej pozycji – uniósł w górę palec wskazujący w geście, który mógłby wydać się lekko przemądrzały. – Trudniej jest udowodnić nieistnienie czegoś niż istnienie. Przynajmniej tak jest w normalnych naukach, jednak metodologia historii każe nam szukać konkretnych dowodów. Owszem, możemy snuć różne teorie, ale to, że niby na wzgórzach Rzymu mieszkały te twoje dragonborny nie jest nawet zaimplikowane przeż żadnego autora. Ani mugolskiego, ani czarodziejskiego. W dodatku, powiedz mi, skąd by miały się wziąć takie istoty? Z jakiejś genetycznej anomalii? A może ze stosunku człowieka ze smokiem? – chyba powiedział to trochę za głośno, bo kilka osób spojrzało w jego stronę ze zdziwionym spojrzeniem.
Icarus zarumienił się nieco ze wstydu. Nie tylko dlatego, że usłyszała go cała sala, ale z tego powodu, że zaczął przy Monie temat związany jakkolwiek z seksualnością. Nie, żeby nie wiedział, o co w tym wszystkim chodziło, w końcu czytał rzymskie satyry, które często miały dość mocny podtekst. Jednak Icarus nie mówił o tych tematach swobodnie. Raczej zazwyczaj wolał o nich nawet nie myśleć. A poruszanie tego akurat przy Monie było podwójnie niezręczne, nawet jeśli przytaczał to w tak głupim kontekście. Cóż, był idiotą. Może wiedzy miał dużo, ale w życiu potrzebna była również jakaś inteligencja. W tym momencie wydawało mu się, że ona gdzieś uleciała.
– Żadnego z tych słów nie ma u Tacyta. Ani Pliniusza. Ani Polibiusza. Ich w takim razie też musisz nazwać ignorantami. Albo i archeologów, którym nie zdarzyło się jeszcze znaleźć szczątków człowieka z jaszczurzym łbem. Wiesz, właściwie to stawiasz mnie tutaj w niewygodnej pozycji – uniósł w górę palec wskazujący w geście, który mógłby wydać się lekko przemądrzały. – Trudniej jest udowodnić nieistnienie czegoś niż istnienie. Przynajmniej tak jest w normalnych naukach, jednak metodologia historii każe nam szukać konkretnych dowodów. Owszem, możemy snuć różne teorie, ale to, że niby na wzgórzach Rzymu mieszkały te twoje dragonborny nie jest nawet zaimplikowane przeż żadnego autora. Ani mugolskiego, ani czarodziejskiego. W dodatku, powiedz mi, skąd by miały się wziąć takie istoty? Z jakiejś genetycznej anomalii? A może ze stosunku człowieka ze smokiem? – chyba powiedział to trochę za głośno, bo kilka osób spojrzało w jego stronę ze zdziwionym spojrzeniem.
Icarus zarumienił się nieco ze wstydu. Nie tylko dlatego, że usłyszała go cała sala, ale z tego powodu, że zaczął przy Monie temat związany jakkolwiek z seksualnością. Nie, żeby nie wiedział, o co w tym wszystkim chodziło, w końcu czytał rzymskie satyry, które często miały dość mocny podtekst. Jednak Icarus nie mówił o tych tematach swobodnie. Raczej zazwyczaj wolał o nich nawet nie myśleć. A poruszanie tego akurat przy Monie było podwójnie niezręczne, nawet jeśli przytaczał to w tak głupim kontekście. Cóż, był idiotą. Może wiedzy miał dużo, ale w życiu potrzebna była również jakaś inteligencja. W tym momencie wydawało mu się, że ona gdzieś uleciała.