29.07.2024, 18:45 ✶
Już na parę minut przed spotkaniem, Isaac stał na skrzyżowaniu ulic Camden High Street i Chalk Farm Road. Czekając na Daisy, obserwował mugoli, którzy w pośpiechu przemierzali ulicę. Pochłonięci swoimi myślami, lawirowali pomiędzy sobą, aby przypadkiem na siebie nie wpaść. Jedni spieszyli się na metro, chcąc jak najszybciej wrócić do domu, inni dopiero co wysiedli z dwupiętrowego czerwonego autobusu, aby skosztować tego, co oferowało Camden High Street, a jeszcze inni trudnili się i pocili, starając przyciągnąć do swoich lokali jak najwięcej klientów. Puby, targi i restauracje tętniły życiem, a Isaac z przyjemnością chłonął atmosferę tego pulsującego miejsca. Lubił być biernym obserwatorem. Twarze ludzi, którzy nie wiedzieli że są obserwowani, były szczere w swoich prawdziwych emocjach. Zawsze zastanawiał się, o czym marzyła osoba na którą właśnie patrzył. Czy była szczęśliwa? Czy kogoś kochała? Jakie miała w życiu troski? Ludzie są interesujący i o każdym mógłbym napisać książkę powtarzał sobie w myślach. Niespiesznie wyciągnął z kieszeni paczkę papierosów i wsadził peta do ust. Zapalił papierosa mugolską zapalniczką i zerknął na mały bukiet kwiatów który trzymał w drugiej ręce. Kupił go w mugolskiej kwiaciarni, żeby dać swojej kuzynce. Nie dziwił się, że go nie pamiętała. Ostatni raz widzieli się jakieś piętnaście lat temu? Matka Isaac'a nie była zbytnio lubiana ani przez Bagshot'ów ani przez Lockhart'ów. Przez to nigdy nie utrzymywali kontaktów z rodziną z żadnej strony - Jestem indywidualistką, synu. Rodzina nie jest nam do niczego potrzebna mówiła Victoria Bagshot-Lockhart. Nie, mamo. Jesteś oszustką a rodzina nie akceptuję twoich krętactw odpowiedziałby jej teraz Isaac. Wziął sobie do serca słowa swojej matki i zerwał z nią kontakt dobre dziesięć lat temu. W końcu rodzina nie była do niczego potrzebna, prawda?
-Daisy?- Uśmiechnął się na widok rudej dziewczyny i pomachał do niej bukietem błękitnych stokrotek. Wyciągnął papierosa z ust i zgasił go o metalowy kosz na śmieci.-To ja, Isaac. Proszę - daisy dla Daisy.- Powiedział i dał jej bukiecik. Uniósł brew ku górze w lekkim rozbawieniu.-Gotowa?- Zapytał, oferując jej swoje ramię. Wskazał dłonią na wejście do budynku pod którym stali - "The Black Cap". Repertuar na dziś - "My Way", artysta - Danny La Rue. Plakat reklamujący spektakl, przedstawiał kobietę w bardzo kolorowym i wyrazisty makijażu. Stała w teatralnej pozie a z włosów sterczały jej pawie pióra. Miała szeroką szczękę i wyraziste kości policzkowe. No cóż - najwyraźniej taka uroda.
-Daisy?- Uśmiechnął się na widok rudej dziewczyny i pomachał do niej bukietem błękitnych stokrotek. Wyciągnął papierosa z ust i zgasił go o metalowy kosz na śmieci.-To ja, Isaac. Proszę - daisy dla Daisy.- Powiedział i dał jej bukiecik. Uniósł brew ku górze w lekkim rozbawieniu.-Gotowa?- Zapytał, oferując jej swoje ramię. Wskazał dłonią na wejście do budynku pod którym stali - "The Black Cap". Repertuar na dziś - "My Way", artysta - Danny La Rue. Plakat reklamujący spektakl, przedstawiał kobietę w bardzo kolorowym i wyrazisty makijażu. Stała w teatralnej pozie a z włosów sterczały jej pawie pióra. Miała szeroką szczękę i wyraziste kości policzkowe. No cóż - najwyraźniej taka uroda.