Rozliczono - Ambroise Greengrass - osiągnięcie Badacz Tajemnic II
Rozliczono - Benjy Fenwick - osiągnięcie Badacz Tajemnic I
Było późne popołudnie. Za oknami zaczęło robić się pochmurno. Na klatce schodowej w naszej kamienicy panowała szarość i ponurość, bo słońce postanowiło ukryć się za chmurami na stałe. Słodki zapach kadzidła wypełniał przestrzeń, gdzieś pod spodem dało się wyczuć delikatną nutę marihuany. Cisza była tak intensywna, że można było usłyszeć własne myśli.
Trzask drzwi kamienicy i dźwięki kroków dwojga ludzi wchodzących na wyższe piętro odbiły się echem w pustym pomieszczeniu, przyciągając moją uwagę. Oczywiście się tego spodziewałem. Patrzyłem na nich przez okno klatki schodowej, gdy przechodzili przez ulicę. Byłem przygotowany.
Stałem w milczeniu - przynajmniej, dopóki nie upewniłem się, że oboje znaleźli się na właściwym piętrze. Wtedy w ciszy rozległo się ciche „pop!” - to, co tylko ja mógłbym rozpoznać jako pęknięcie balonika z pysznej, truskawkowej gumy balonowej w moich ustach. Mój głos, z delikatnym francuskim akcentem, oznajmił:
- Nie rusiajcie szię ani do pszodu, ani do tyłu. - Powiedziałem powoli, starając się zabrzmieć poważnie, jak konkretny i zdecydowany człowiek. Musiałem brzmieć autorytatywnie, mimo tego, że wada wymowy mi w tym nie pomagała. Przynajmniej z wyglądu byłem wysoki i umięśniony - robiłem wrażenie, przynajmniej zanim się odezwałem. Moje ręce pokrywały runiczne tatuaże, które lśniły w półmroku. Na sobie miałem beżową koszulkę z krótkim rękawem, brązowe bojówki z licznymi kieszeniami, skórzane buty za kostkę, natomiast moje uszy ozdabiały złote kolczyki. Ciemnobrązowe włosy związałem w kitkę.
Zaraz po zabraniu głosu, wychyliłem się zza fragmentu ściany, by dostrzec ich wyrazy twarzy. Byłem ciekaw reakcji, więc przyglądałem im się badawczo.
- To nie byłoby pszemyślane...
Zezując na wykładzinę na półpiętrze, zauważyłem, że była trochę przesunięta. Nieznacznie I niezręcznie, bo trochę dałem ciała z ukrywaniem mojego rzemiosła. Oczywiście, nie było to przypadkowe - musiałem ją przesuwać, aby rozrysować tam kredą swoje wzory pieczęci.
W ustach miałem - cały czas przeżuwaną, gdy na nich patrzyłem - różową gumę balonową. To z niej powstawał dźwięk „pop!”, gdy ją rozciągałem. Zanim postanowiłem się odezwać ponownie, z moich ust wyleciało kolejne „pop!” pękającego balonika truskawkowej słodyczy.
Przez chwilę przyglądałem się im intensywnie, a potem, powoli, dosadnie wypowiedziałem jedno obce słowo, brzmiące francusko. Czekałem na ich reakcję, ale wydawali się nieporuszeni. Przede wszystkim nie zareagowali sykiem na moją wypowiedź. Nic się nie stało. Zadowolony kiwnąłem głową. Prawie załatwione, został jeden mały detal.
- Solki. - Rzuciłem, wyciągając tyci mugolski pistolecik na wodę. Z dupy... Przepraszam - z tylnej kieszeni spodni. Praktycznie od razu pociągnąłem za spust, strzelając w ich kierunku przezroczystą, bezwonną, bezsmakową, która rozchlapała się między nimi. Zastygnąłem w oczekiwaniu. Spojrzałem na mężczyznę i kobietę, czekając na ich reakcję.
Woda, bo tym była, rozbryzgując się z głośnym „psik!” i lekko zmoczyła obie postacie.
Nic się nie stało. Obserwowałem ich, czekając na jakąkolwiek reakcję. Postanowiłem, że to był właściwy moment na wyjaśnienia. Kiwnąłem głową z aprobatą, a potem, odwracając się w stronę wnętrza korytarza, rzuciłem głośno i wyraźnie.
- Nie demony i nikt nie jeszt opętany! - Odezwałem się, rzucając usatysfakcjonowane spojrzenie na parę. W moim głosie brzmiała nutka nonszalancji. Przeniosłem wzrok z powrotem na nich, a uśmiech na mojej twarzy stał się wyraźniejszy. - Zajebiszcie, bo nie znam szię na egsorcyzmach. - Spojrzałem na parę, a w moim głosie pojawiła się nutka przyjacielskości. Byłem gotów na dalszą interakcję.
- Sekunda, muszę pszełamaś pieszęś. - Uprzedziłem. - Hej. - Dodałem, mój ton był znacznie bardziej przyjazny niż wcześniej. Chciałem, by wiedzieli, że nie mają powodu do obaw, mimo, że sytuacja była trochę niecodzienna. Miałem nadzieję, że w ten sposób uda mi się rozładować atmosferę, która przez chwilę była napięta jak plandeka na żuku.
![[Obrazek: 4GadKlM.png]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=4GadKlM.png)