Heather, tak jak nakazała jej Brenna przemierzała Aleję Horyzontalną. Zwróciła uwagę już na antykwariat Tessy i inne miejsca, które były dla nich dość istotne. Musieli sprawdzać, czy współpracującym z nimi ludźmi nic się nie stało. To oni przede wszystkim mogli stać się celem śmierciożerców.
Ruda była brudna, wysmarowana w popiele, jej mundur brygadzisty też nie wyglądał najlepiej, to jednak był aktualnie najmniejszy problem. Ludzie ciągle potrzebowali pomocy, dlatego też przemierzała Horyzontalną, szukając tych, którym mogłaby w jakikolwiek sposób pomóc. Była tutaj sama, wiedziała, że w terenie jest sporo znajomych osób, bo wszyscy angażowali się w ratowanie niewinnych ludzi. Tacy jak oni działali impulsywnie, nie przejmowali się niczym, po prostu chcieli pomóc.
Była w stałym kontakcie z Brenną, cholernie cieszyła się, że podczas wakacji opanowały fale, naprawdę aktualnie bardzo się im przydawały. Nie spodziewała się może tego, że tak szybko przyjdzie im przetestować ich działanie w praktyce, jednak nie żałowała tego, że postanowiły się tego nauczyć. Dzięki temu mogła dawać znać dokąd zmierza, a Longbottomówna robiła to samo. Wymieniały się informacjami, wiedziały, czy są bezpieczne. Oczywiście, że wolałaby być aktualnie, gdzieś obok swojej partnerki, ale wiedziała, że lepiej będzie jeśli się rozdzielą. Dzięki temu mogły udzielić pomocy większej ilości ludzi.
Gdy mijała jedną z kamienic zauważyła, że zaczął walić się dach, właściwie to daszek, który znajdował się nad schodami wejściowymi. Całkiem uroczy wymysł architektury, w tym przypadku okazał się być jednak cholernie nieprzydatny, bo jako pierwszy się posypał. Przygniótł kilka osób, które znajdowały się na schodach i próbowały się dostać do środka.
Cóż, był to moment, w którym stwierdziła, że powinna się zaangażować w pomoc, nie mogła przejść obojętnie wokół krzywdy innych. Musiała sprawdzić jak się miewają. Wydawało jej się, że zobaczyła niedaleko znajomą sylwetkę, Thomas był wysoki, miał bardzo charakterystyczne włosy, nic nie szkodziło jej krzyknięcie i sprawdzenie, czy to faktycznie on. - Thomas! Tutaj! - Krzyknęła dość głośno i pomachała ręką w powietrzu, aby zwrócić na siebie jego uwagę. Miała nadzieję, że ją usłyszy, i dostrzeże.
// zawady: lojalność organizacji, kompleks bohatera