• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Bliskie Okolice Londynu v
1 2 3 Dalej »
[29/09/1972, wieczór] Let me consult my cards!

[29/09/1972, wieczór] Let me consult my cards!
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#11
18.11.2025, 21:11  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.11.2025, 21:19 przez Hannibal Selwyn.)  
Może i dobrze, że nie padły kolejne pytania o jego alkoholowe ekscesy dnia poprzedniego i w ogóle o jego przyzwyczajenia względem picia, bo Hannibal naprawdę nie miał ochoty się tłumaczyć, nawet własnemu ojcu. Zwłaszcza własnemu ojcu… ale Jessiemu też. Odpowiedział więc tylko na jego minę (dałby głowę, że tamten jest o włos od przewrócenia oczami) własną, trochę zirytowaną. Pojedynek na spojrzenia trwał jednak krótko, bo Hannibal rozpoczął swoją opowieść i kwestia jego kaca stała się tylko zabawną okolicznością towarzyszącą.

Był ciekaw, na jaką wróżbę zdecyduje się Jessie. Roześmiał się w głos, słysząc jego pytanie. Doskonałe!
- O Merlinie, powinniśmy na to wróżyć dla każdego z naszych znajomych!
Mógł się tego spodziewać. Sam był jedynakiem, ale niemal wszystkie rodzeństwa, jakie znał, dzieliły podobne cechy - drobne złośliwości i wzajemne deprecjonowanie się na każdym kroku, a pod tym - ogromne pokłady troski. Ciekawe, czy to, co dzielili z Moną albo Robertem, było podobne?

Paź Buław. Wraz z Jessiem pochylił się nad podręcznikiem, czując się trochę jak na Wróżbiarstwie w Hogwarcie.
- "Paź Buław jest zapowiedzią nowego początku w przedsięwzięciu bądź też projekcie. Symbolizuje narodziny nowych pomysłów, rozpoczęcie i urzeczywistnianie nowych spraw" - przeczytał -  "Mówi o tym, że człowiek może znaleźć sposoby na ukazanie swojej indywidualności i na skupienie uwagi na swojej osobie…" co tu jeszcze… Może również wskazywać na zamiłowanie do dramatu, łatwo nudzi się i może wprowadzać zamieszanie. Że niby Theo? Kto by pomyślał!
Przebiegł wzrokiem dalszą część tekstu.
- Tu jest o pozycji prostej i odwróconej… O! Jest! Paź Buław w miłości! - poprawił się na krześle i wygłosił - "Karta oznacza nowe perspektywy dla długoletnich związków, może to być również zapowiedź zupełnie nowej, ekscytującej znajomości, poszukiwanie nowych wrażeń. Dla osób samotnych karta może oznaczać nowy związek. Giermek Buław wskazuje także na osoby o wysokim temperamencie." Uuu, czyli wygląda na to, że dla młodego jest nadzieja! - podniósł rozbawiony wzrok na Jessiego - Może ma na kogoś na oku? Nie zauważyłeś nic podejrzanego? Rozmarzonego patrzenia w okno, wywołujących rumieniec na policzkach listów, wymykania się w środku nocy?...

Teraz przyszła kolej na niego i Hannibal zdecydował się wybrać chaos.
- Czy Jessie znajdzie wreszcie dziewczynę? - zapytał poważnym tonem, ale była to powaga wyjątkowo grubymi nićmi szyta, jak na tak utalentowanego aktora. Pod nią czaiło się z trudem hamowane rozbawienie. Wyciągnął kartę z wierzchu talii zanim chłopak zdążył mu ewentualnie przeszkodzić.

Rzut Tarot 1d78 - 22
Świat


- O, stary… - mruknął, odnajdując odpowiednią stronę w książce - “Świat jest symbolem spełnienia i świadomości, jest symbolem końca i osiągnięcia wyznaczonego celu.” Dostrzegania prawdziwej natury rzeczy, bla bla… Symbolizuje oświecenie, które chroni, choć może również ograniczać… Dobra, gdzie tu jest o miłości? - przebiegł oczami po tekście - “Karta wskazuje na szczęście w związku, dobre relacje, zgodę. Jest to także symbol spokojnego życia, bez przykrych niespodzianek. Może symbolizować piękne uczucie, stan zadowolenia i spełnienia. Może to być także spotkanie z charyzmatyczną osobą, mającą dobry wpływ” - Hannibal zachichotał już całkiem otwarcie - To wygląda nawet lepiej, niż dla Theo!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#12
22.11.2025, 11:22  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.11.2025, 11:28 przez Jessie Kelly.)  
No właśnie - jeśli Han nie miał ochoty tłumaczyć się własnemu ojcu, co Jessiemu tym bardziej. Jessiemu nawet nie powinien się tłumaczyć, a Kelly nie miał zamiaru udawać, że jest inaczej. Gdyby Hannibal sam chciał się z czegoś wygadać, to byłaby zupełnie inna rozmowa, ale nie chciał i temat kacowego załatwiania spraw z mieszkaniem gładko przeszedł na wróżenie z kart tarota.
-A potem coś by się faktycznie stało, dowiedzieliby się, że majstrowaliśmy przy wróżbach i jeszcze by nas oskarżyli, że przez nas się nie mogą umówić - odpowiedział równie rozbawionym tonem, gdy Hannibal zaśmiał się z jego pytania. -Ale jakby im wyszło? Nie, wtedy absolutnie nie byłaby to nasza zasługa.
Jako typowy starszy brat pewnie mógłby jeszcze zapytać karty, czy Rita w końcu sobie kogoś znajdzie, ale podczas koncertu Muzy dosadnie dała mu do zrozumienia, że nie była to jego sprawa i że ma się nie mieszać i chociaż, jak to brat, martwił się, czy w życiu jego bliźniaczki pojawi się ktoś, kto na nią zasługuje, tak wolał nie zajść jej za skórę. A z Theo mógł się trochę pośmiać - w końcu Theo sam się nie powstrzymuje przed żartowaniem ze swojego rodzeństwa.
-Na Matke, to brzmi, jak Theo - stwierdził, zaskoczony tym, jak adekwatne było znaczenie karty. Na drugą część i zdziwienie Hannibala zareagował śmiechem. -Tak, to jest zdecydowanie Theo. Jak znajdziesz odpowiedni słownik to przy słowie "chaos" pierwszą definicją będzie Theodore Ned Kelly.
Hannibal znalazł w podręczniku znaczenie kart w miłości i Jessie zamyślił się, słuchając Selwyna. "Nowe perspektywy". "Zapowiedź zupełnie nowej, ekscytującej znajomości, poszukiwanie nowych wrażeń".
-Z rozmarzeniem patrzy na naszą matkę - wyrwało mu się.
W sumie Theo nigdy nie wspominał przy nim o żadnej dziewczynie, która mogła zwrócić na siebie jego uwagę. Nie, żeby Jessie mu się zwierzał, ale... Theo ostatnio coś wspominał o jakichś ładnych Mulciberach. Nie brzmiało to dobrze, ale co, jeśli...
-Niestety, jak bardzo chciałbym się pośmiać z jakiegoś zauroczenia Theo, nic takiego nie zauważyłem. Albo dobrze się ukrywa, albo nic się nie dzieje- westchnął z zawodem.
Powinien się spodziewać, że Hannibal pójdzie tą drogą. Nie zamierzał mu przeszkadzać i z zaciekawieniem czekał, aż Selwyn wyciągnie kartę.
-I co mówią karty, Panie Wróżbito? Czy wreszcie na mojej drodze pojawi się Ta Jedyna?
Nachylił się nad podręcznikiem, skanując wzrokiem opis, który czytał Hannibal.
-Podoba mi się ten fragment o spokojnym życiu i braku przykrych doświadczeń - ale był ciąg dalszy i przy fragmencie o spotkaniu charyzmatycznej osoby na chwilę zaniemówił i poczuł ciepło na policzkach, kiedy pomyślał o konkretnej osobie. -M-moment... To znaczy, że... Ekhem... Że dopiero poznam tą charakterystyczną osobę, czy spotkam znowu kogoś, kogo już nam i kto jest charyzmatyczny? Dlaczego karty nie mogą mówić jaśniej? Dobra, moja kolej.
Sięgnął po talię, przetasował ją i zamyślił się na kolejną chwilę, myśląc nad pytaniem.
Czy istota... czy co to tam się zalęgło w twoim starym mieszkaniu... zdobędzie serce Hannibala Selwyna?
Wyciągnął kartę.

Rzut Tarot 1d78 - 32
Dwójka Denarów


-No dobra... Dwójka denarów... Dobra, mam. "Dwójka Denarów wskazuje, że w danym momencie człowiek rozprasza swą uwagę, zajmując się jednocześnie kilkoma sprawami. Sytuacja taka będzie wymagała od niego podejmowania decyzji i dokonywania wyborów, które będą musiały opierać się na życiowym doświadczeniu i na jego instynkcie. Stara się przede wszystkim wyciągnąć z tego jak najwięcej korzyści dla siebie. Dwójka Monet może również wskazywać na osobę, która ma na głowie zbyt wiele spraw. Mówi o tym, że człowieka stać na bardzo wiele i jedynym sposobem na ustalenie granic jego możliwości jest nieustanne podejmowanie nowych wyzwań" - odwrócił się do Hannibala i przez kilka sekund po prostu mu się przyglądał. -Ja się z tym zgadzam. A co tu jest o miłości... "Jest symbolem zmian i przetasowań w związku. Karta może być także symbolem tego, że być może, trzeba będzie dokonać pewnych wyborów. Pojawią się dwie przeciwstawne opcje, dwa wybory, może to być także wybór pomiędzy dwoma osobami. Karta wskazuje na konieczność podjęcia decyzji. Może być także symbolem czasu, kiedy należy ustalić priorytety w związku, wyjaśnić problemy, rozterki, niejasności. Karta może również wskazywać na osobę, która nie szanuje uczuć". Tak, zdecydowanie będziesz musiał kupić te kwiaty.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#13
22.11.2025, 13:58  ✶  
Z rozmarzeniem patrzy na naszą matkę
- Theo? Cóż, może jest jeszcze w wieku, w którym to mama jest najważniejszą osobą w jego życiu! - zażartował Hannibal. Theo był jedynie o rok młodszy od niego i raczej na pewno interesował się już dziewczynami. Albo chłopakami. A z drugiej strony… ludzie bywali różni. Sam Hannibal, ze swoim dość wczesnym wejściem w dorosłość i chaotycznie, zachłannie zebranym doświadczeniem, mógł nie być najlepszym wyznacznikiem. Ellie była niemal tak samo, jak on otwarta na doświadczenia. Baldwin, młodszy od Selwyna o dwa miesiące, miał już całkiem stabilne (jak na siebie oczywiście), niemal rodzinne życie ze Scarlett, a Henry dla odmiany wydawał się całkiem nie interesować tym aspektem.

Z zachwytem zauważył moment zakłopotania Jessiego. Czyżby trafił w czuły punkt? Czyżby Kelly miał kogoś na oku, skoro chciałby doprecyzowania? Zerknął na niego kątem oka - warto było zadać akurat takie pytanie i narazić się być może na jakieś złośliwości w odwecie.
- Gdyby mówiły jaśniej, nie byłoby zabawy! - wyszczerzył się - Pytasz, jakbyś już miał kandydatkę - albo “kandydata”, pomyślał, chociaż… Jasper wydawał się taki odpowiedzialny i taki porządny, że Hannibal raczej nie podejrzewałby go o uleganie podobnym pokusom, nawet, gdyby faktycznie robiły na nim wrażenie.

Wspomnianego odwetu doczekał się właściwie od razu. Drugie pytanie Jessiego było… całkiem bez sensu. Hannibal Selwyn nie chciał oddawać swojego serca żadnemu duchowi, zjawie czy co też mogło mieszkać teraz w kamienicy przy Horyzontalnej. Gdyby chodziło o jedną noc, to jeszcze, chociaż też nie był pewien. Wbrew żarcikom, jakimi przerzucali się podczas próby oczyszczenia mieszkania z czarnej magii i wbrew lekkiemu sposobowi, w jaki opowiadał o stanie domu, w poczuciu bycia obserwowanym, odsłoniętym i bezbronnym, jakie ogarniało go już od progu, nie było nic podniecającego. Tylko strach.
Musiał jednak przyznać, że zasłużył sobie na to, więc za oburzonym tonem, jakim zawołał:
- Co?!- stała raczej chęć usatysfakcjonowania Jessiego, niż prawdziwa emocja.

Oczywiście, że zajmował się jednocześnie kilkoma sprawami. Jak miałby inaczej balansować między pracą, życiem towarzyskim i jeszcze byciem tymczasowo bezdomnym, nieważne, jak łatwa była owa bezdomność dla kogoś, kto dysponował rodową fortuną?
Jedynym sposobem na ustalenie granic jego możliwości jest nieustanne podejmowanie nowych wyzwań.
Napotkał spojrzenie Jessiego. Również się z tym zgadzał. Własnych granic nie dało się przesunąć inaczej, niż dochodząc do nich i fizycznie ich dotykając - dlatego robił to od kiedy pamiętał, najpierw pod kuratelą ojca i kolejnych instruktorów, teraz również i sam.  Pokiwał głową, przyznając rację chłopakowi - i książce.

Gdy Jessie czytał część interpretacji odnoszącą się do spraw sercowych, Hannibal zapatrzył się w przestrzeń, opierając brodę na dłoni. Wybory, przeciwstawne opcje i osoba, która nie szanuje jego uczuć… Cóż, gdyby tylko pytanie było bardziej ogólne, odpowiedź mogłaby być adekwatna do jednej z jego relacji, i wcale nie chodziło o klątwę w mieszkaniu. Westchnął mimo woli. To trochę brzmiało, jakby karty doradzały zdecydowane działanie. Może te podchody trwały już zbyt długo?
Zerknął na Jessiego, przyjmując znów beztroski ton.
- Teraz nie wiem, czy to jest o przeprowadzce, czy o czym? - uśmiechnął się lekko - Może właśnie chodzi o to, żebym przestał próbować ogarnąć kamienicę na Horyzontalnej, a zamiast tego zajął się nowym mieszkaniem…
A może to wcale nie mieszkanie powinienem odpuścić, pomyślał, ale zachował tę refleksję dla siebie. Zamknął książkę i przeciągnął się, trącając przy tym ramieniem Jessiego, przysuniętego blisko, by móc czytać mu przez ramię.
- Aaach, świetna zabawa, to wróżenie z kart. Czuję, że moja gotowość podskoczyła przynajmniej do piętnastu!
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#14
24.11.2025, 17:19  ✶  
Możliwe było, że zachwyt Theo ich matką był spowodowany szybką i nagłą śmiercią ich ojca - może po stracie jednego rodzica młody Kelly bał się, że straci uwagę drugiego i stąd jego zachowanie? Strata w różny sposób oddziaływała na ludzi - Jessie, dla przykładu, często robił rzeczy po mugolsku, chociaż szybciej i łatwiej zrobiłby to magią. Dlatego bolała go utrata samochodu, podobnego do tego, którym za życia jeździł Ned, a na nowy Jessie będzie musiał zacząć odkładać pieniądze, kiedy już uda im się ogarnąć mieszkanie.
-Jest w tym wieku już od kilkunastu lat - westchnął, chociaż wcale nie było mu z tego powodu przykro. Theo już taki był, czy było to spowodowane śmiercią Neda, czy był to po prostu jego charakter. -No cóż, zacznę się tym martwić, jeśli zdecyduje się postawić jej w swoim pokoiku ołtarzyk i będzie tam składał ofiary z żywego ptactwa, a potem z młodych dziewczyn.
Czy Theo byłby do tego zdolny? Jessie chciałby sam sobie odpowiedzieć, że nie, ale chyba wolał się nad tym dłużej nie zastanawiać, bo jednak jakaś wątpliwość się wkradła.
Gdyby mówiły jaśniej, byłoby o wiele prościej, pomyślał, ale zachował tę myśl dla siebie, bo faktycznie - było zabawnie - ale bardzo często ten brak jasności było po prostu frustrujący.
-C-co? Nie, no coś ty... - machnął niby lekceważąco ręką, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Zrobiło mu się gorąco.
Karta mówiła obiecujące rzeczy, ale było kilka powodów, przez które by to nie wyszło i Jessie nie miał tu pola, by cokolwiek zmienić.
Pytanie było bez sensu? Miało być bez sensu. Miało niczego nie obiecywać, gdy karta odpowie na pytanie, miało niczego nie zaburzać i miał po prostu wywołać reakcję Hannibala. Trochę tak, jakby Hannibal spytał, czy Jessie wybierze Benjiego na swoją Flower Girl, jeżeli kiedykolwiek będzie brał ślub.
-Jak bardzo zależy ci na tym mieszkaniu na Horyzontalnej? -sytał, usadawiając się tak samo, jak Hannibal. -Może faktycznie powinieneś zostawić tamto mieszkanie albo sprzedać je jakiemuś fanatykowi Miejskich Legend? Może nawet odpaliłby ci jakiś procent z zysków? Nawiedzone mieszkanie, w którym wcześniej mieszkał sam Hannibal Selwyn, mogłoby wzbudzić zainteresowanie.
Książka została zamknięta, a Jessie odsunął się trochę, żeby Hannibal mógł się wygodnie przeciągnąć.
-Możemy spróbować podnieść ją jeszcze bardziej - zaproponował. -Chcesz jeszcze o coś zapytać?
On już zadał pytanie. Jeśli mieliby to kontynuować, była kolej Hannibala.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#15
25.11.2025, 22:00  ✶  
Czyli jednak ktoś jest na rzeczy! - pomyślał Hannibal i jego uśmiech stał się cieplejszy, bo przecież kto jak kto, ale Jessie zasługiwał na szczęście w miłości.
- Jessie… - podniósł głowę znad książki i teraz już otwarcie patrzył na zarumienionego chłopaka- Plączesz się w zeznaniach! - pochylił się w jego stronę, by zajrzeć mu w oczy - Teraz jestem ciekaw, która jest tą szczęśliwą!
Przekomarzał się trochę, bo taki zmieszany i onieśmielony Jessie był przezabawny, ale nie było w tym złośliwości.

Dopiero rozmowa o jego nawiedzonym mieszkaniu zwarzyła nieco jego humor. Niemal wszyscy, których Spalona Noc w ten czy inny sposób pozbawiła dachu nad głową, omijali ten temat szerokim łukiem.
- Chciałbym je zatrzymać, mam nadzieję, że jakoś uda mi się je ogarnąć prędzej, czy później - powiedział, wzruszając ramionami - Przecież nie tylko ja mam jakiś czarnomagiczny syf w chacie, to niemożliwe, żeby nikt nie potrafił sobie z tym poradzić!
Na początku zabawy zarzekał się, że nie wróży na premierowy spektakl, ale teraz pomyślał, że mieszkanie wcale nie było wdzięczniejszym tematem. Nie chciał o nim myśleć, nie w tej chwili, kiedy miał na głowie tak dużo innych rzeczy. Premiera i przeprowadzka, i jeszcze… popatrzył na wyciągniętą z talii dwójkę denarów, która co prawda była wróżbą na mieszkanie, ale trafiła w całkiem inny czuły punkt. I jeszcze tamto. Jutro, obiecał sobie.

Chcesz jeszcze o coś zapytać?
Hannibal powoli zebrał karty i zaczął je mechanicznie tasować. Było wiele rzeczy, które chciałby wiedzieć, ale wolałby o nie nie pytać tarota. Były też takie, o które mógłby zapytać, ale wcale nie był pewien, czy chce znać odpowiedzi. Wróżby miały to do siebie, że nie mówiły nic wprost. Jakiejkolwiek karty by nie wyciągnął, mógłby ją zrozumieć w dowolny sposób. Może o to właśnie chodziło - żeby ta subiektywna interpretacja naprowadziła wróżącego na to, co i tak już instynktownie wiedział?
A może Jasper miał rację, zadając pytanie, które nie miało znaczenia?

Odłożył talię na stół. Palce swędziały, by sięgnąć po kartę, a mózg - by zapytać o jutrzejszy dzień, jeżeli nie o “Ekstazę Merlina”, to przynajmniej o bankiet po niej, ale Selwyn nie zamierzał ulegać. Postanowił wrócić do lżejszych tematów i przyjemniejszych myśli, choć przelotnie zatęsknił za niosącym beztroskę alkoholem. 
- Czy będę zadowolony z mieszkania na World’s End? - zapytał niewinnie, sięgając po pierwszą kartę…

Rzut Tarot 1d78 - 69
Siódemka Mieczy


- I, skoro jesteś taki tajemniczy… - zaczął z miną dziecka, które właśnie wymyśliło świetny psikus - Czy ją znam?
Druga karta wylądowała na stole.

Rzut Tarot 1d78 - 14
Śmierć


Najwyraźniej świetnie się bawiąc, sięgnął po porzucony podręcznik, a jeżeli Jessie go ubiegł, zajrzał do książki razem z nim.
Czarodziej
Less colours but still colorful
wiek
21
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Klątwołamacz
Średniego wzrostu (174 cm), lekko umięśniony. Włosy ma w kolorze ciemnego brązu, zazwyczaj schludnie ułożone, z opadającymi na oczy w barwie orzecha laskowego kosmykami. Nos ma lekko zadarty, na słońcu wychodzi mu te kilka piegów, zdobiących jego policzki.

Jessie Kelly
#16
26.11.2025, 15:33  ✶  
Zacisnął zęby, ale tym razem nie odwrócił wzroku, jakby to miało mu pomóc przekonać Hannibala, że nie, wcale nikogo nie ma.
-W-wcale nie... - odchrząknął. -N-nie plączę się w żadnych zeznaniach.
Zaklął w myślach, bo nawet dla siebie samego nie zabrzmiał przekonująco. Po kolejnej wypowiedzi Hannibala brew mu drgnęła. Twoja mama, pomyślał, ale ugryzł się w język, zanim te dwa słowa opuściły jego usta. Była to "riposta" na poziomie mugolskiego dziesięciolatka, a Jessie miał swoje standardy i żarłoby go w język, gdyby odpowiedział w taki słaby sposób.
Na szczęście przeszli na temat mieszkania Hannibala i Jessiemu wydawało się, że na razie mógł odetchnąć. Hannibal był bystry i gdyby zaczął drążyć, mógłby szybko się domyślić, a tego Jasper wolał uniknąć.
-Oczywiście, że musi być sposób, żeby się tego świństwa bezwstydnego pozbyć. Nie wyobrażam sobie, jakby Londyn miał wyglądać, gdyby to coś miało siedzieć w mieszkaniach na stałe. Jeśli będę mógł ci jakoś przy tym pomóc, daj znać.
Ostatnio, kiedy Hannibal poprosił go o pomoc z tym mieszkalnym świństwem, nie udało mu się zrobić nic pomocnego, ale może mógłby przydać się w inny sposób?
Jessie obserwował leniwie, jak Hannibal bierze talię i zaczyna ją tasować, w głowie mając tę malutką nadzieję, że temat jego zauroczenia zejdzie na ostatni plan i tam pozostanie. Z drugiej strony, może nie powinien był dawać Hannibalowi takiej przewagi, bo skoro miał karty w dłoniach, miał przewagę.
Może kontynuowanie tego wcale nie było takim dobrym pomysłem, chociaż faktycznie, było to zabawne.
Pytanie o mieszkanie było... nawet bezpieczne. Chociaż może nie? Zadowolenie z nowego mieszkania - co prawda Wróżbitami nie byli i te przepowiednie raczej nie powinny się w żaden sposób spełnić, ale co jeśli nawet nie musiały się spełniać, żeby się spełniły? Jeżeli karta zasieje w głowie Hannibala jakąś niepewność i będzie szukał jej realizacji tak długo, aż faktycznie się coś wydarzy?
-To jest... Siódemka Mieczy, tak? - spytał i sięgnął po zamkniętą książkę.
Wtedy padło drugie pytanie i Jessie autentycznie zamarł.
-Czekaj- zawołał, ale Hannibal już wyciągnął kartę, a przez jego gwałtowne ruchy Benji zerwał się z podłogi i zaczął szczekać.
O cholera.
-Hash, już, spokojnie - Jessie pochylił się do psa, żeby go uspokoić.-Wszystko gra. Weź, bo kogoś obudzisz.
W końcu, po paru głaskach po pysku Benji umilkł i oparł głowę o udo Jessiego.
-Wiesz co...- Jessie zwrócił się do Hannibala. -Chyba... Chyba niektórych rzeczy nie warto wiedzieć... Sam wiesz... a jeśli... Jeśli się coś... Ekhem... Jeszcze się coś stanie i... Nie, nie warto ryzykować. Igranie z przyszłością to nie zabawa - pewni brzmiał, jak postrzelony, ale jeśli miałoby to powstrzymać Hannibala przed zadawaniem kolejnych pytań...
Ostatecznie ciekawość jednak zwyciężyła i Jessie sam sięgnął po książkę. A niech się Hannibal śmieje, jeśli chce.
Wylosował kartę Śmierci, co już od samego początku nie wróżyło nic dobrego. Jessie nie czytał opisu karty na głos, a im dalej szedł z opisem, tym większy grymas pojawiał się na jego twarzy.
-Jak mówiłem, same głupoty - wydał werdykt, odkładając zamkniętą książkę.
Nie chciał wierzyć tym wróżbom - ani innym, dopóki nie były od wuja Morpheusa- ale nadal... Auć.
lover, not a fighter
wiek
20
sława
VI
krew
czysta
genetyka
oko uśpione
zawód
artysta sceniczny
175 cm wzrostu (na scenie wydawał się wyższy!) Pełna emocji twarz. Ciemne oczy i włosy, które zwykle pozostają w nieładzie. Goli się na gładko. Szczupły, ale umięśniony - zawodowy tancerz. Strój modny wśród mugolskiej młodzieży, czasami zgoła ekstrawagancki.

Hannibal Selwyn
#17
26.11.2025, 18:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.11.2025, 18:20 przez Hannibal Selwyn.)  
Hannibal prawie spadł z krzesła, gdy Jessie zerwał się, by go powstrzymać, a potem by uciszyć Benji’ego. Parsknął śmiechem, opierając się o stół i również sięgnął do zaaferowanego psiego łebka, wydając z siebie uspokajające “Ćśśś!”.
- Dobrze, już dobrze, nie musimy tego sprawdzać! - położył rękę na książce, ale nie podniósł jej, a gdy Jessie sięgnął,  pozwolił mu ją zabrać. Wróżba nie była raczej pomyślna i biedny Kelly wyglądał, jakby w miarę czytania po trochu umierał w środku. Hannibal skrzywił się. Nie do końca tak to miało być. Machnął ręką lekceważąco.
- Słuchaj, nie przejmuj się w ogóle tą częścią o miłości, przecież miałeś ten Świat, to była dobra wróżba! Ja pytałem o osobę! - ponownie otworzył podręcznik i odszukał właściwą stronę - “Karta jest symbolem silnego psychicznie człowieka, po wielu przejściach, może to być osoba zajmująca się wróżeniem, cechująca się odwagą, niekiedy nieokiełznana, przekraczająca utarte granice, jasnowidz, bardzo często karta jest symbolem osoby w starszym wieku….” - przeczytał i przewrócił oczami - Ech, faktycznie głupoty, to można dopasować do kupy ludzi, nawet do Morpheusa Longbottoma, jakby się uprzeć! - wciągnął powietrze, udając przerażenie - To nie jest Morpheus, prawda? Wiesz co, ja myślę, że nie ma co pozwalać, żeby talia kart decydowała o twoim szczęściu! Ani mi się waż poddawać zanim zaprosisz tę dziewczynę, czy ktokolwiek to jest, na randkę! - spojrzał na niego poważnie. Na szczęście Jessie był zbyt rozsądny, by wierzyć głupim żartom i nieprofesjonalnym wróżbom.

Hannibal nie szukał już interpretacji drugiej karty. Odłożył podręcznik obok rozsypanej talii i wstał, tym razem ostrożnie, żeby nie sprowokować Benji’ego.
- Chyba już starczy tego tarota. Ciekawe, czy ta siostra twojego kolegi też zrezygnowała po tym, jak wywróżyła sobie jakieś paskudztwo! - uśmiechnął się ruszając w stronę czajnika - Zaparzę jeszcze herbaty.

Obiecał sobie nie poruszać kwestii potencjalnej ukochanej biednego Jessiego. Na razie…

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Hannibal Selwyn (3416), Jessie Kelly (3633), Pan Losu (29)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa