17.11.2022, 23:38 ✶
Wyszedł na korytarz po uratowaniu pewnej kobiety, która zatruła się eliksirem kupionym na targu. W obecnych czasach coraz bardziej niebezpieczne było kupowanie takich wywarów od niepewnych dostawców. Wszędzie było pełno typów spod ciemnej gwiazdy, którzy tylko chcieli się dorobić. Wyjście z cienia Śmierciożerców również wcale nie sprawiało, że na terenie Londynu było teraz bezpieczniej. Drzwi Św. Munga prawie się nie zamykały. Co chwilę przywozili nowego pacjenta, a powodów ich wizyty było tyle ile specjalizacji uzdrowicieli. Blaise już od trzech dni nie był w domu. Natłok pracy pozwalał mu się odciąć od problemów dnia codziennego, które z każdą chwilą się nawarstwiały. Jego mniej legalne interesy powoli zaczęły wymykać mu się spod kontroli. Handel narządami w tych czasach był bardzo niebezpieczny, a klienci coraz bardziej naciskali. Stres związany z tym dodatkowo utrudniał mu jakikolwiek sen. Na szczęście miał przy sobie eliksir pobudzający, który mógł przywrócić mu trochę energii jednak był bardzo niebezpieczny. Długie stosowanie tego wywaru mocno obciążało organizm. Osoba stosująca go w nadmiarze mogła zapaść w śpiączkę lub nawet umrzeć. Jak do tej pory Blaise wypił jedną ampułkę, teraz miała być druga. Miał nadzieję, że sytuacja w szpitalu się lekko uspokoi i będzie mógł udać się do domu chociaż na chwilę odpoczynku. Obawiał się wypicia trzeciej butelki, ponieważ nigdy wcześniej nie sprawdzał takiego obciążenia. Dodatkowo przez rozkojarzenie spowodowane zmęczeniem mógł doprowadzić do naprawdę wielu nieszczęśliwych przypadków. Póki co chyba tylko dzięki szczęściu udało mu się bezpiecznie leczyć swoich pacjentów.