08.01.2026, 16:07 ✶
Jedna wizyta zakończona. Zostało prawdopodobnie milion kolejnych, a on miał wrażenie że do ich działań pakował się zdecydowanie większy chaos niż powinien.
Basilius siedział na skraju złączonych łóżek, próbując jakkolwiek ogarnąć rzucone na nocnym stoliku notatki.
– Może... Może udałoby mi się wymyślić jakiś schemat, jak przydzielać nam zadania w oparciu na dzielnice – mruknął bez przekonania, odsuwając się nieco, aby Millie mogła lepiej paść w frustracji na łóżko. – Tylko chyba musielibyście na to poczekać, aż miałbym wolny weekend. – I wtedy zmarnowałby ten czas na siedzeniu przy papierach zamiast pomocy. W pracy nie mógłby tego robić, a tak poza tym to czuł, że jeśli tak dalej pójdzie to niestety powoli zbliżał się dzień, kiedy jego ciało zażąda dłuższego odpoczynku. Westchnął ciężko, odłożył notatki już w równiejszym stosiku na szafce i pomasował skronie.
Zerknął na pozostałą dwójkę, leżącą na łóżku. Thomas, najwyraźniej najrozsądniejszy z nich w tej spał, a Millie wykrzykiwała poduszce swoja frustrację wobec świata. W sumie... Może i w tym też była jakaś metoda.
– Trzeba będzie kiedyś go związać i zbadać jak nie przestanie lekceważyć tego kaszlu – mruknął w stronę Moody, ale zanim zdołał powiedzieć coś więcej i moze również pocieszyć ją, że jakoś to ułożą, to Millie...
Kurwa mać.
– Millie! – wydusił z siebie, a jego dłoń od razu powędrowała na plecy przyjaciółki w geście wsparcia, po czym, o ile czarownica nie protestowała, pozwolił Thomasowie zgarnąć ją w swoje ramiona, samemu jednak w dalszym ciągu będąc blisko. Wziął głęboki oddech o szybko spróbował podejść do sytuacji z profesjonalnym spojrzeniem. – Oddychaj. Powoli. Nic ci nie jest. Często się tak dzieje? Dotykałaś dzisiaj czegoś dziwnego? Thomas, proszę cię, weź z mojej torby niebieski flakonik, jest w tej mniejszej kieszeni od wewnątrz. Przewiązany czerwoną nitką i karteczką z napisem NKT.
Basilius siedział na skraju złączonych łóżek, próbując jakkolwiek ogarnąć rzucone na nocnym stoliku notatki.
– Może... Może udałoby mi się wymyślić jakiś schemat, jak przydzielać nam zadania w oparciu na dzielnice – mruknął bez przekonania, odsuwając się nieco, aby Millie mogła lepiej paść w frustracji na łóżko. – Tylko chyba musielibyście na to poczekać, aż miałbym wolny weekend. – I wtedy zmarnowałby ten czas na siedzeniu przy papierach zamiast pomocy. W pracy nie mógłby tego robić, a tak poza tym to czuł, że jeśli tak dalej pójdzie to niestety powoli zbliżał się dzień, kiedy jego ciało zażąda dłuższego odpoczynku. Westchnął ciężko, odłożył notatki już w równiejszym stosiku na szafce i pomasował skronie.
Zerknął na pozostałą dwójkę, leżącą na łóżku. Thomas, najwyraźniej najrozsądniejszy z nich w tej spał, a Millie wykrzykiwała poduszce swoja frustrację wobec świata. W sumie... Może i w tym też była jakaś metoda.
– Trzeba będzie kiedyś go związać i zbadać jak nie przestanie lekceważyć tego kaszlu – mruknął w stronę Moody, ale zanim zdołał powiedzieć coś więcej i moze również pocieszyć ją, że jakoś to ułożą, to Millie...
Kurwa mać.
– Millie! – wydusił z siebie, a jego dłoń od razu powędrowała na plecy przyjaciółki w geście wsparcia, po czym, o ile czarownica nie protestowała, pozwolił Thomasowie zgarnąć ją w swoje ramiona, samemu jednak w dalszym ciągu będąc blisko. Wziął głęboki oddech o szybko spróbował podejść do sytuacji z profesjonalnym spojrzeniem. – Oddychaj. Powoli. Nic ci nie jest. Często się tak dzieje? Dotykałaś dzisiaj czegoś dziwnego? Thomas, proszę cię, weź z mojej torby niebieski flakonik, jest w tej mniejszej kieszeni od wewnątrz. Przewiązany czerwoną nitką i karteczką z napisem NKT.