Szkoda, ze włosy jednorożców, czy pióra feniksa nie rosły na drzewach. Posadziłby kilka w przydomowym ogródku i miałby z głowy spacery po magicznych kniejach i gabinetach różnych specjalistów, którzy mieliby mu pomóc. Rdzenie różdżek zawsze były wykonywane z części zwierząt, które wykazywały się silną mocą magiczną. Nic dziwnego, że zdobycie ich często graniczyło z cudem i sam Fergus nie poradziłby sobie nawet z kilkuletnim doświadczeniem. Pomijając smoki, które wymagały handlu zagranicznego, koniopodobne wprowadzały go w największą histerię. Jednorożce nijak nie zbliżały się do mężczyzn, testrali nie widział, hipogryf chciał go kiedyś kopnąć. Może powinien spróbować wcisnąć w różdżkę liść sałaty i sprawdzić, czy to zadziała?
Kiwnął tylko głową na wymijającą wiadomość na temat znajomości Reginy z Brenną. Nie wnikał, bo gdyby Rowle chciała, opowiedziałaby mu.
- Wszystko wina plotek, mój ojciec przeleciał pół Pokątnej, szukając świadków wydarzenia. Jeśli poszli z tymi włosami na Nokturn, to już w ogóle musiało iść dalej. Masz rację, przesrane. Ale nadal wierzę, że chociaż dowiemy się, co się stało z tymi włosami i po co połamali różdżki, zamiast znaleźć lepszy sposób – ciągnął dalej, wciąż nie zważając na drogę i omal nie wpadając na Reginę, gdy zatrzymała się i przykucnęła. Przyglądał jej się z ciekawością wymalowaną na twarzy. On sam nijak nie potrafił poruszać się po lesie. Nawet nie zorientował się, że na ziemi leżało końskie łajno, a istniało przecież ryzyko, że w nie wdepnie. Zmarszczył nos i sprawdził swoje buty na wypadek, gdyby naprawdę tak było, ale mógł tylko z ulgą przyjąć, że obyło się bez.
- Skąd w ogóle wiesz, jak ich szukać? – zapytał, jak pewnie za każdym razem, gdy się tutaj widywali. Nigdy jednak nie pamiętał jej odpowiedzi i nie był pewien, czy to z powodu jego własnej ignorancji, czy po prostu Rowle nie zdradzała mu swoich tajemnic.