• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
30.09.72 | Madness in great ones must not unwatched go | The Globe Elliott & Desmond

30.09.72 | Madness in great ones must not unwatched go | The Globe Elliott & Desmond
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#1
21.08.2025, 21:50  ✶  
'There is nothing either good or bad, but thinking makes it so.'

Mimo tkanego nićmi przepychu wieczoru, budynek teatru wydawał się cichy i pusty. Zgromadzeni w dolnej części widowni czarodzieje opuścili The Globe, a drzwi zamknęły się za nimi; mieli dojrzeć skrawki dzisiejszej nocy na stronach gazet, przez kadr aparatu i wydrukowane paragrafy. Osadzony w oranżeryjnej dokładności jaśmin nie przesłaniał jedynie widoku, wkradał się przez dziurki w nosie i zatykał możliwość zaciągnięcia się w pełni spopielonym gruntem stolicy. Choć swąd czarnej magii nie mógł być całkowicie zamaskowany żadnym aromatem, roślina zdawała się spełniać swoją funkcję wyśmienicie, zwłąszcza jako klapki na oczy; nie trzeba było długo się zastanawiać, dobierani w pary czarodzieje czystokrwiści niewiele różnili się od hodowanych ku społecznej chwale, 'ambitnym' celom koniom, czy ojcowskich psów myśliwskich. Wygiął wargi, pozwalając sobie na lekki grymas po upiciu ciepłej wody z idealnie wypolerowanego kryształu. Temperatura trunku nie była nawet w połowie tak obrzydliwa i depresyjna, jak myśli, którymi właśnie się raczył.

Delikatne stuknięcie szkła o marmur balustrady wybrzmiało dobitnie w oazie wyciszonego balkonu.

- Nie odpisałeś, rozumiem. Czy, pomijając kwestię techniczną z sowią pocztą, mogę zapytać dlaczego sam nie zdecydowałeś się poinformować mnie o swoim stanie zdrowia? - niebieskie oczy przypominały skute lodem stawy, kryjącą się w nim nadzieję świtu, skrzętnie ukrywał ciężki marmur. Choć nie chciał brzmieć szorstko, zwłaszcza rozmawiając z Desmondem, w głębi duszy bał się, że utraciłby swój autorytet, jeżeli okazałby więcej zrozumienia.

Skarcił się w myślach.
Czy w ten sposób wykonuję pierwszy krok, by spojrzeć w lustro i zobaczyć nie siebie, a swego ojca?

- Wybacz. Sytuacja jest dość nerwowa, nieprzyjemna. Nie powinienem gromić cię za brak kontaktu, nie jestem twoim rodzicem, nawet najbliższym przyjacielem. Troska może przejawiać się też w gniewie, ale ja swojej nie lubię tak wyrażać - nie był pewien skąd znalazł w sobie tak ogromne pokłady empatii, ale rozmawiając z młodszym Malfoyem nie mógł pozbyć się wrażenia, że jeżeli nie będzie potrafił go wspierać, co zrobi, gdy Nicholas podrośnie? Nie był pewien czy idzie w dobrą stronę, bo błądził po omacku w chłodnej próżni, każdy dotyk był jak złudzenie, a zawieszony po środku, mógł jedynie patrzeć przed siebie, w ciemność.

- Co stało się z twoim mieszkaniem, czy rodzice zaproponowali ci wsparcie? - zainicjował dalszy kurs rozmowy, spoglądając w przeplatające się zieleń z bielą, dając młodszemu mężczyźnie chwilę na zebranie myśli, skoncentrowanie energii na słowach, w które miał włożyć najwięcej znaczenia.

Chciał być cierpliwością i wyrozumiałością, czymś, czego samemu nigdy nie przyszło mu doświadczyć, a czego tak bardzo pragnął, przez lata szamocząc się, spętany cudzą nienawiścią, której ciężki oddech zabrudził również jego własną krew.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
Cień Prokrusta
the stronger becomes
master of the weaker
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
187 cm wzrostu, blond włosy i niebieskie oczy. Ubrany elegancko, od linijki, głównie w beże, brązy i błękity. Pachnie subtelnymi, cytrusowymi perfumami. Rzadko pokazuje emocje, mówi szybkim, oschłym monotonem. Porusza się spokojnie, dumnie i sztywno.

Desmond Malfoy
#2
27.02.2026, 03:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 27.02.2026, 03:27 przez Desmond Malfoy.)  
"Troska może przejawiać się też w gniewie."

Kropla potu spłynęła mu po czole, po brwi, skapnęła mu prosto do oka. Na parę sekund zmąciła jego nieadekwatnie intensywne spojrzenie, którym dotąd wwiercał się w czaszkę starszego kuzyna. Kuzyna, który przedstawił go Pani Philomenie. Kuzyna, który właśnie go beształ, zaraz zmiękczając jednak swoją ofensywę. Traktował go na tyle życzliwie i ciepło, że wprawiało go to w niepokój. W niepokój, który zdawał się być równie daleko, jak cała reszta rzeczywistości.

Przetarł twarz błękitną chustką, czując irytująco znajome drżenie warg, które nie chciały przepuścić przez siebie ani słowa. Powiódł spojrzeniem po balustradzie, przez krótką chwilę skupiając wzrok na szklance Elliotta. Sam przecież też właśnie trzymał podobną, też z cieczą przejrzystą - gin. Gin z nutą toniku. Gin z nutą jaśminu; zaczarowane krzewy kwitnęły ad perpetuam.

Rei memoriam.

Uprzejmy uśmiech wpełzł na jego usta, nim zdążył je do niego zmusić. Przezornie ochroniły go przez znacznie żałośniejszym grymasem; wstyd ciążyłby mu na sercu, ale ginął w alkoholowym szumie. Może czuł się źle, może czuł się dobrze - sam nie był tego pewien. Jedynym, od czego nie udało mu się odciąć, było zmęczenie.

Co się stało z jego mieszkaniem? Wspomnienie doszczętnie zwęglonych płócien, tego odoru palonej terpentyny, wciąż pozostawało tak ostre, tak żywe. Teraz jednak dominował zapach jaśminu, przywodzące na myśl ciepło cichych wieczorów w Sissinghurst. W jedną noc stracił całą historię sześciu miesięcy swojego życia. Bez wsparcia materialnych dowodów nie potrafił przypomnieć sobie co najmniej połowy z nich. Ale czy warto było je pamiętać?
- P-. Prze-. Przepraszam. Przepraszam - nareszcie wykrztusił siebie zachrypniętym głosem, monotonnie jak zawsze. - Os-ostatnio. Czas. Zdaje się być wyjątkowo pły-pły-y. Płynny.
Płyn ze szklanki wlał w siebie, jakby jego osobistą misją było dalsze pogłębianie tej rzekomej dylatacji czasu.
- Dużo. Dużo. Dużo się wydarzyło w ostatnim czasie niestety. Nie. Niestety wiele problemów trzeba było rozwiązywać na bieżąco i mnie. Mnie niestety. Mnie... - Zrezygnował z kontynuowania tego zdania z tak ponurą boleścią w oczach, że Elliott sam musiał ją poczuć.

Westchnął.
- Czy rodzice zaproponowali ci wsparcie. Tak. Moje mieszkanie. Spłonęło. W całości. Jest w trakcie renowacji przygotowujemy je do sprzedaży. Będziemy starali się kupić inne jednak nie jest to najlepszy czas na zakup nieruchomości w londynie. Ostatnie wydarzenia jak z pewnością wiesz wstrząsnęły rynkiem mieszkaniowym myślę... - Przestał patrzeć mu w oczy. - Myślę że. Że wstrzymam się z rozpoczęciem tego procesu co najmniej do następnego roku na razie pozo-. Pozostanę. Pozostanę przy obserwowaniu prognozowanego odbicia gospodarczego je-je. Jednak. Mój konsultant skompilował już wstępną listę a-atrakcyjnych ofert.
Kłamał. Nie lubił kłamać. A jednak kłamał właśnie bez powodu.
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#3
04.04.2026, 16:21  ✶  
Podejrzliwość i niepokój - znajome emocje, przypominające o chłodnym marmurze przyciemnionego holu rodzinnej rezydencji, muzealnym zapachu czystości utrzymywanej niewolniczą pracą niedocenionych rąk.

Materiał błękitnej chustki był przyjemny w dotyku, gdy wyciągał ją w stronę kuzyna. Nie oczekiwał zwrotu, miał takich od groma, mógłby rozdać je każdej osobie zaproszonej na przedstawienie i wciąż by mu nie zabrakło. Błysk złotej nici zatonął w kroplach potu, jak wiosenne podrygi żonkili w wiosennej ulewie.

- Ciebie nikt nie przygotował do rozwiązywania problemów, bo te większość twojego życia rozwiązywały się same. Ciebie nikt nie przygotował do poganiającego bicza czasu, bo wszystko dopasowywało się do twojego tempa, tak jak powinno. Ciebie przygniotła intensywność otaczającego świata i nagłe uczucie braku oparcia, pomimo materialnych dóbr i sieci rodzinnych kontaktów - dokończył zdanie za kuzyna, w trzy różne sposoby. Nie był pewien czy jest to odpowiedni sposób, by wesprzeć go mentalnie, nie chciał również zachwiać jego i tak kruchej, młodej psychiki, acz czuł, że musi pomóc. Brał to za swoją powinność, tak jak dla niego samego zrobił to Anthony te dziesięć lat temu.

Słowo konsultant było suche, brzmiało w ustach Desmonda jak linijka, którą wpisuje się w aplikację o pracę, bo rozumie się jej wymagania i przeczytało opublikowany opis idealnego kandydata. Nie przymrużył jednak oczu, nie dał po sobie poznać, że cokolwiek w wypowiedzi młodszego mężczyzny było alarmujące. Po wcześniejszych spotkaniach z kuzynem oraz rozmowach z jego ojcem, matką czy nawet karmiac się spostrzegawczością i błyskotliwością Lorraine, wiedział, że chłopak ma problemy z interakcjami, z dialogiem i rozpoznawaniem zachowań. Pierwsze podrygi samodzielności nie powinny być mu zabrane surowością oceny, której Elliott sam doświadczył od wyrachowania ojca.

- Nie wiedziałem, że potrzebujesz konsultanta. Mamy w rodzinie nieruchomości, moja siostra zajmuje się ich zarządzaniem i sprzedażą. Ale rozumiem, jezeli chciałeś tę kwestię wziąć w swoje ręcę i szanuję twoją prywatność. Rodzina ma być wsparciem, a nie aparatem inwigilacjnym, nawet jeżeli czasami wydaje się, jakby była tym drugim - nie był pewien na ile przekaz był zrozumiały, ale wydawał mu się wystarczająco neutralny, aby kontynuować - Masz rację co do Londynu. Ja wycofałem się do Richmond, do starego domu, w którym mieszkałem z Simone. Była to trudna decyzja, ale pustostan jest gorszy niż przeciwstawienie się niektórym wspomnieniom. Najważniejsze, aby było Ci komfortowo, sposób w jaki do tego dojdziesz jest mniej istotny - podsumował.

- Jesteś zainteresowany pracą z Philomeną? - celowo nie użył 'dla'. Nie miał zamiaru stawiac kuzyna niżej w hierarchii.


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Desmond Malfoy (428), Elliott Malfoy (830)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa