12.03.2026, 22:57 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2026, 23:04 przez Millie Moody.)
Piątek. Piąteczek. Piątunio.
Dla niej nie znaczyło to zbyt wiele, bo cały czas siedziała na chorobowym, ale czekała na ten dzień bardziej niż na Yule, bo Alastor miał czas i mógł wpaść do Stawu zobaczyć jej niedokończony sufit. Oczywiście, miała na tę okoliczność tonę wymówek, ponieważ sufit nie był dokończony, bo nie było kiedy ogarnąć z Dumblipumplim zaklęcia na którym jej zależało, a i z Thomasem trzeba było pokombinować no i nie dało się ukryć, że całkiem nieźle jej wyszła strona zachodnia z najgranatszym granatem na świecie, ale ten świt na stronie wschodniej jeszcze mogłaby nieco poprawić.
Najważniejsze to było to, że grandient układał się zajebiście, naszkicowane gwiazdy pociągnięte zostały wstępnie srebrną farbą. Naniosła też linie między nimi, tak jak było na mapie, którą dostała od papcia Morfiny, bo podobnie jak raczej większość zakonników chuja się znała na gwiazdach, a tak łatwiej było dostrzec swój gwiazdozbiór. Nie żeby każdy miał przydzielony. Pracowała nad tym, między jednym zadaniem a drugim, bo chociaż miała wolne, to w ostatecznym rozrachunku była kurewsko zapracowana.
Ale dzisiaj, DZISIAJ był jej specjalny czas z bratem i była bardzo podekscytowana. Nawet wyjebała wszystkie farby do swojego pokoju, nie myśląc za bardzo że pewnie przeszkadzałoby to potem Thomasowi Basilius nie miał już za wiele do gadania, skoro się wyprowadził i że może na przykład Alastor chciałby zobaczyć potem jej pokój również. Za dużo myślenia do przodu. Zwłaszcza teraz, gdy stała na ziemi i bardzo była szczęśliwa, że zaraz się zobaczą i może oboje zadrą głowy i spędzą tak godzinę.
Nie miała pojęcia co zgotował dla rodzeństwa na ten wspólny czas los...
!Zakon A3
Dla niej nie znaczyło to zbyt wiele, bo cały czas siedziała na chorobowym, ale czekała na ten dzień bardziej niż na Yule, bo Alastor miał czas i mógł wpaść do Stawu zobaczyć jej niedokończony sufit. Oczywiście, miała na tę okoliczność tonę wymówek, ponieważ sufit nie był dokończony, bo nie było kiedy ogarnąć z Dumblipumplim zaklęcia na którym jej zależało, a i z Thomasem trzeba było pokombinować no i nie dało się ukryć, że całkiem nieźle jej wyszła strona zachodnia z najgranatszym granatem na świecie, ale ten świt na stronie wschodniej jeszcze mogłaby nieco poprawić.
Najważniejsze to było to, że grandient układał się zajebiście, naszkicowane gwiazdy pociągnięte zostały wstępnie srebrną farbą. Naniosła też linie między nimi, tak jak było na mapie, którą dostała od papcia Morfiny, bo podobnie jak raczej większość zakonników chuja się znała na gwiazdach, a tak łatwiej było dostrzec swój gwiazdozbiór. Nie żeby każdy miał przydzielony. Pracowała nad tym, między jednym zadaniem a drugim, bo chociaż miała wolne, to w ostatecznym rozrachunku była kurewsko zapracowana.
Ale dzisiaj, DZISIAJ był jej specjalny czas z bratem i była bardzo podekscytowana. Nawet wyjebała wszystkie farby do swojego pokoju, nie myśląc za bardzo że pewnie przeszkadzałoby to potem Thomasowi Basilius nie miał już za wiele do gadania, skoro się wyprowadził i że może na przykład Alastor chciałby zobaczyć potem jej pokój również. Za dużo myślenia do przodu. Zwłaszcza teraz, gdy stała na ziemi i bardzo była szczęśliwa, że zaraz się zobaczą i może oboje zadrą głowy i spędzą tak godzinę.
Nie miała pojęcia co zgotował dla rodzeństwa na ten wspólny czas los...
!Zakon A3