• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 1972 20.10 Księżycowy Staw | Alastor & Milles]

[Jesień 1972 20.10 Księżycowy Staw | Alastor & Milles]
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#1
12.03.2026, 22:57  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.03.2026, 23:04 przez Millie Moody.)  
Piątek. Piąteczek. Piątunio.

Dla niej nie znaczyło to zbyt wiele, bo cały czas siedziała na chorobowym, ale czekała na ten dzień bardziej niż na Yule, bo Alastor miał czas i mógł wpaść do Stawu zobaczyć jej niedokończony sufit. Oczywiście, miała na tę okoliczność tonę wymówek, ponieważ sufit nie był dokończony, bo nie było kiedy ogarnąć z Dumblipumplim zaklęcia na którym jej zależało, a i z Thomasem trzeba było pokombinować no i nie dało się ukryć, że całkiem nieźle jej wyszła strona zachodnia z najgranatszym granatem na świecie, ale ten świt na stronie wschodniej jeszcze mogłaby nieco poprawić.

Najważniejsze to było to, że grandient układał się zajebiście, naszkicowane gwiazdy pociągnięte zostały wstępnie srebrną farbą. Naniosła też linie między nimi, tak jak było na mapie, którą dostała od papcia Morfiny, bo podobnie jak raczej większość zakonników chuja się znała na gwiazdach, a tak łatwiej było dostrzec swój gwiazdozbiór. Nie żeby każdy miał przydzielony. Pracowała nad tym, między jednym zadaniem a drugim, bo chociaż miała wolne, to w ostatecznym rozrachunku była kurewsko zapracowana.

Ale dzisiaj, DZISIAJ był jej specjalny czas z bratem i była bardzo podekscytowana. Nawet wyjebała wszystkie farby do swojego pokoju, nie myśląc za bardzo że pewnie przeszkadzałoby to potem Thomasowi Basilius nie miał już za wiele do gadania, skoro się wyprowadził i że może na przykład Alastor chciałby zobaczyć potem jej pokój również. Za dużo myślenia do przodu. Zwłaszcza teraz, gdy stała na ziemi i bardzo była szczęśliwa, że zaraz się zobaczą i może oboje zadrą głowy i spędzą tak godzinę.

Nie miała pojęcia co zgotował dla rodzeństwa na ten wspólny czas los...

!Zakon A3

@Alastor Moody
Czarodziejska legenda
Przeciwności losu powodują, że jedni się załamują, a inni łamią rekordy.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Los musi się dopełnić, nie można go zmienić ani uniknąć, choćby prowadził w przepaść. Los objawia nam swoje życzenia, ale na swój sposób. Los to spełnione urojenie. Los staje się sprawą ludzką i określaną przez ludzi.

Pan Losu
#2
12.03.2026, 22:58  ✶  
W dacie pomiędzy 13 a 20 października. Przebywacie w Księżycowym Stawie, zajmując się realizacją jakiegoś zlecenia - może macie zrobić inwentaryzację w bibliotece i przygotowania do jej rozwoju, może sprzątacie w piwnicy, która ma stać się laboratoriami, a może oba...? W każdym razie... wszystko idzie nie tak. Książki jakby same zmieniają miejsca. Rzeczy, które odkładacie na bok, tajemniczo znikają. Krzesła się pod wami załamują. Zdaje się wam, że ktoś puka do drzwi, ale gdy je otwieracie, nikogo nie ma na zewnątrz. I tak przez cały dzień! W Księżycowym Stawie dzieje się coś dziwnego...
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#3
01.04.2026, 14:28  ✶  
Oczywiście, że zrobiłby dla niej wszystko. Tym razem wszystko oznaczało, że w ten piątek nie pójdzie pić to The Loft, tylko spędzi z nią czas w miejscu, do którego uciekła przed, jak mu się przynajmniej wydawało, nieco destrukcyjnymi dla głowy skutkami zbyt intensywnego przebywania z kimś na skraju własnej wytrzymałości. Oczywiście, że przez swoje lęki wolał mieć ją blisko, ale… czy mógł ją za to wszystko oceniać? Właściwie, to nieco uspokajało jego duszę to, że kiedy ta wojna go zabije, Millie będzie miała o kogo się oprzeć. Uzależnianie od siebie innych nie wychodziło nikomu na zdrowie, a już zwłaszcza, kiedy samemu zahaczało się już o progi szaleństwa.

Moody łyknął kilka głębszych łyków, resztę alkoholu przelał do swojej butelki. Dzisiaj wyjątkowo umieścił ją w wewnętrznej kieszeni marynarki, a nie munduru. Przemył twarz, przepłukał usta. Wyglądał właściwie tak samo jak zawsze – jak zapomniana koszulka wyciągnięta z dna miski na pranie. Pognieciony, zaniedbany, ale… to akurat pozostało w nim niezmienne od lat.

– Czyli to jest ten Staw – zadarł głowę do góry, oglądając budynek, którego nie miał okazji poznać wcześniej. Zacięcie na brodzie zalane wodą kolońską jeszcze nie przestało go piec, ale nie dawał tego poznać po wyrazie twarzy. Jego oczy wyrażały ciepło. – Dobrze ci się tu żyje, nie potrzebujecie żeby coś naprawić…? Mógłbym wiesz, porobić coś z ojcem, gdyby była taka potrzeba…

@Millie Moody


fear is the mind-killer.
constant extreme
when sister and brother stand shoulder to shoulder,
who stands a chance against us?
wiek
29
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
snowidz
zawód
Brygadzistka na chorobowym
Drobna (157cm, niedowaga), blada i czarnowłosa, o oczach złotych jak miód.

Millie Moody
#4
01.04.2026, 20:44  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 01.04.2026, 20:44 przez Millie Moody.)  
Plan był taki, żeby pokazać Alikowi jaka jest turbo dorosła i samodzielna i w ogóle, tymczasem rozsadzał ją entuzjazm dziewięciolatki, której brat właśnie wrócił z Hogwartu i niedługo zaczną się pakować na ryby, żeby wypierdlić do Doliny na chillerę w gorące dni. W końcu razem. Znowu razem.

Cieszyła mordę.

Widziała, że z Alkiem jest źle, ale tym bardziej spinała poślady, żeby mu pokazać, że z nią jest dobrze, że ten ciężar nie powinien ciążyć mu na plecach. Nawet jeśli nie było do końca dobrze, nawet jeśli wciąż musiała brać eliksiry od swojego magipsychiatry, nawet jeśli wciąż budziła się drżąca w łóżku po zbyt intensywnym koszmarze. Nawet jeśli…

Dzisiaj był ich dzień, dzisiaj był czas bez brygady, bez aurorownia, bez zamartwiania. Nigdy nie cieszyła się ze sprzątania.

- Nauczyłam się robić ciastka! - było to pewne przeszacowanie jej umiejętności kulinarnych i oczywista ciastka nie były w żaden sposób magiczne. Nie były spalone. Brak węgla można było uznać za największy sukces. - I w ogóle coraz lepiej idzie mi zaklinanie obrazów! Znaczy na razie szkiców i nie powiedziałeś mi z którego zdjęcia mam nam jebnąć akwarele. - Niby to miał być wyrzut, tymczasem jej mięśnie twarzy wciąż zaciśnięte były w uśmiechu.

Nawet gdy wspomniał Aarona.

- On niech może wypierdala. - rzuciła słonecznie. - Jeszcze zacząłby komentować sufit, albo nie wiem kurwa, stan mojego pokoju. Albo znowu by wrócił temat mojego powrotu do pracy, jakby… serio nie mam na to przestrzeni. - Nawet te słowa brzmiały słonecznie, gdy mała wredna wiedźma wciąż uśmiechała się od ucha do ucha, a oczy zeszkliły jej się entuzjazmem. - Wiesz że chciałabym odczyścić staw i go zarybić? Wiesz jak się to robi tak w ogóle? Nie wiem czy nie zjebałam, że mówię Ci o tym w październiku. - zmarszczyła nos w zastanowieniu drapiąc się za uchem jak zawszony kotę wyciągnięty ze śmietnika.

- W ogóle podoba Ci się sufit? - wskazała na swoje niedokończone wciąż dzieło. - Jakim chciałbyś być gwiazdozbiorem? Ja se wybrałam Barana. O tam - pokazała na kropki nasrane z zaskakującą na nią dokładnością. - W ogóle wolisz podziałać na poddaszu czy w piwnicy? Brenka prosiła, żebym w wolnej chwili podziałała z biblioteką, bo tam ostatnio się regał zawalił no i cośtam cośtam inwentaryzacja cośtam.. - złote oczęta przetoczyły się wewnątrz czaszki na wspomnienie ubiegłorocznej próby. - Na prawdę próbowałam, ale kurwa wiesz, działa to lepiej niż eliksir nasenny bez kitu. Zasnęłam na ziemi jak żul. Żul książkowy.

@Alastor Moody
constant vigilance
I have traveled far beyond the path of reason.
wiek
32
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
auror
Wysoki na prawie dwa metry, brakuje mu pewnie mniej niż dziesięć centymetrów, ale ciężko to ocenić na oko. O krępej budowie ciała, z szeroką twarzą i wybitymi zębami. Skóra często pokryta bliznami. Krzywy nos, z pewnością kiedyś złamany. Włosy ciemne, oczy też. Nie należy do ludzi, którzy o siebie szczególnie dbają.

Alastor Moody
#5
09.04.2026, 11:39  ✶  
Alastor wyglądał spokojnie, ale spokojny nie był. Przez niewzburzoną z zewnątrz twarz przedzierał się tabun myśli przeróżnych – składały się na nie obawy i leki, które stały się jego codziennością, ale i te dobre – bo Millie mogła udawać, ale nawet jeśli udawała, a on nie był tak głupi aby pozwolić sobie na naiwność, to wciąż były próby. Nie potrafił nie myśleć o tym, że jego czas w jakiś sposób się kończył. Nie chciał odchodzić lub odpływać z myślą, że zostawi ją samą wzburzoną, rozedrganą. Nie potrafiącą udźwignąć odejścia brata, ani swojego życia, kiedy Alastor nie pojawiał się na wezwanie i nie naprawiał tego, czego nie potrafiła naprawić sama.

Ciężko mu więc było pogodzić się z tym, że nie mieszkali razem, ale jednocześnie rozluźniało mu to duszę. Księżycowy Staw był przecież pełen ludzi, o których będzie mogła oprzeć się w chwili, kiedy zabraknie jego i ojca. A dla kogo oni walczyli? Dla niej przecież. Nie będzie to miało sensu, jeśli nie będzie mogła cieszyć się wolnością.

– Boję się, że jak ci się nie spodoba efekt końcowy, to będzie na mnie – przyznał bez ogródek, wiedząc bardzo dobrze, że „mi się podoba” nie oznaczało wcale „jej się podoba”, szczególnie przy wzrastających wymaganiach wobec samej siebie. – No to bez ojca. – Poklepał ją po głowie, nie komentując tego szczególnie. Sam się tymi komentarzami nie przejmował, ale nie musiał przecież narzucać jej jego obecności. – A stawy zarybia się na wiosnę, żeby ryby nauczyły się żerować przed zimą. Inaczej padną, może nie wszystkie, ale w większości... Straciłem rachubę co było dalej. – Ścisnął palcami lewej dłoni kąciki oczu, zaciskając przy tym powieki i nagle dotarło do niego, że rozluźnił się za bardzo. I to już na jego twarzy się odbiło. Millie mogła obserwować, jak z rozluźnionego Alastora, który pozwolił sobie na coś takiego jak niedokładne wsłuchanie się w coś po godzinach wykańczającej psychicznie pracy, znów wszedł w tryb nie pozwalający mu na odpoczynek. Stała czujność, jak zwykł mawiać. Nie musiał nawet rozchylić warg, żeby oboje to usłyszeli. Nie było tu przecież miejsca na słabość. Nawet w Księżycowym Stawie, nawet w obecności siostry, chociaż prawdę mówiąc... Wcale nie chciało mu się sprzątać. Chętnie uciąłby sobie dłuższą drzemkę.

@Millie Moody


fear is the mind-killer.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alastor Moody (592), Millie Moody (674), Pan Losu (93)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa