• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Szkocja [20/09/72] Grzybobranie [aneks]

[20/09/72] Grzybobranie [aneks]
szamanka
Kochajcie mnie, kochajcie, wy
—
 gęstwy zieleni
I wy, senne gromady powikłanych cieni
wiek
33
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
alchemiczka, zielarka, leśnicza, stwórczyni
Tchnie czymś dzikim, nosi na sobie okruchy lasu: czasem we włosy zaplącze się uschnięta gałązka, czasem w materiał szaty wczepią nasiona czy wkleją niteczki pajęczyn, a czasem sama czarownica dokłada intencjonalnie atrybuty natury: ozdoby z ptasich piór, polnych kwiatów czy zwierzęcych kłów. Ciągnie się za nią woń suchych traw, żywicy i palonych kadzideł. Kobieta szczupła i przeciętnego wzrostu (164 cm), niebieskie oczy. Długie blond włosy o średnim skręcie, rzadko ułożone i wystylizowane, zwykle znajdzie się wśród nich kołtun. Spódnice szat Helloise są długie i mają głębokie kieszenie, w których zawsze znajdzie się nieco ziarna dla ptaków. Lubi mięsiste tkaniny, warstwy, ubrania swobodnie płynące za sylwetką, nie boi się wzorów ani koloru, choć wybiera głównie barwy głębokie i niezbyt nasycone lub bliskie ziemi: zielenie, brązy, zgaszone pomarańcze. Stawia przede wszystkim na praktyczność: materiały solidne, które posłużą długie lata i nie zaszkodzi im praca w ogrodzie. Zamiast sakwy często nosi pas na wzór dawnych châtelaine, do którego na skórzanych rzemykach przymocowane są drobne przedmioty: różdżka, futeralik z nożem, woreczek soli czy miniaturowe buteleczki eliksirów, w tym zawsze jedna z solami trzeźwiącymi. Helloise nie nosi klasycznej biżuterii. Posiada jedynie ozdoby z drewnianych koralików i elementów zwierzęcych.

Helloise Rowle
#1
09.04.2026, 13:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.04.2026, 13:19 przez Helloise Rowle.)  
— Uzupełnienie tej sesji. —

Pierw odwędrował od nich umysł Helloise, później ciało. Do Carrbridge udała się z Jahnavi i Alexandrem, lecz w trakcie spaceru po okolicznym lasku czarownica stawała się coraz bardziej nieobecna. Jeśli spytano ją dokąd idzie, gdy oddalała się od towarzyszy coraz bardziej, rzuciła tylko enigmatyczne: do Pani.
Nie kłamała. Nie od razu jęła wypatrywać między zaroślami kwiatu, który ściągnął ją do Szkocji tego dnia. Początkowo szła tylko w ciszy i samotności, bo tak łatwiej było usłyszeć oddech Bogini kłoniący trawy, które w ślad za Panią dogniatała do ziemi stopa Helloise. Samotna wędrówka sprzyjała zadumie — spokojnej zadumie religijnej zestrojonej z naturalnym rytmem ziemi, nie kowenowej pieśni skomponowanej ludzką ręką. Przyniosło to kobiecie wiele ukojenia, którego powinna była poszukać już dawno, lecz mieszkając pod nawiedzoną Knieją i oddychając jej atmosferą, nie dostrzegała nawet, w jak głębokim niepokoju żyła.
Tego szkockiego lasu wiedźma nie znała, jego drzewa pozostawały na nią głuche, a każdą ścieżynę i zakątek odkrywała dopiero, mogła więc cieszyć się ich świeżością. Schodziła z udeptanych dróg, tak jak lubiła najbardziej. Wolała oglądać dziewicze dzieło natury niż ukształtowane przez pochód tłumu spacerowiczów wygodne szlaki. Ostre gałązki kłuły i drapały nogi czarownicy, czepiały się rąbka jej szaty, gdy stawiała stopy głęboko w gęste runo, w te krzaki i krzewinki. Nie spieszyła się. Kucała to tu, to tam, aby wziąć coś w ręce, czy stawała po prostu, aby słuchać. Spacerując, natrafiła na skupisko pięknych młodych paproci i tam spędziła trochę czasu, wykopując gołymi rękoma kilka co piękniejszych okazów, które złożyła w dużym koszyku.
Naturalnie przeszła w toku tej wędrówki do rozglądania się za księżycową rosą, swoim faktycznym celem.

// rzucam percepcję (3) na wypatrywanie kwiatów księżycowej rosy

Rzut Z 1d100 - 57
Sukces!

Nie ujrzała ich od razu. Nawet gdy mignął gdzieś wśród lasu jaki biały kwiat, to nie był to ów upragniony. Helloise zbliżyła się do krawędzi gaju — drzewa tam rosły rzadziej i zaczęła się niewielka polana. Mchy i krzewy przeszły w łąkę, gdzie polne kwiaty miały swoje skupiska. Czarownica brodziła w morzu zieleni haftowanej barwnymi płatkami, zwracając uwagę na wszystko, co miało białą główkę. I znalazła miejsce w tej łące, gdzie wzrastała spora połać księżycowej rosy. Czarownica uklękła wśród kwiecia i oglądała je chwilę. Kwiaty były piękne i delikatne, lecz choćby je tu zostawiła, nie żyłyby już długo i zmarnowałyby się wkrótce. Był to ostatni moment, by je zerwać, więc uczyniła to bez żalu.

Na mocy rozporządzenia z dnia 13 listopada 2025 roku pozyskuję kwiat księżycowej rosy w ilościach eventowo wystarczających.

Koniec sesji


dotknij trawy
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Helloise Rowle (409)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa