• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Poza Wyspami v
1 2 Dalej »
[Jesień 1972, 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Poszukiwania rozGwiazdy

[Jesień 1972, 13.10 Lamezia Terme | wyjazd Cutty Sark] Poszukiwania rozGwiazdy
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#11
08.04.2026, 18:33  ✶  
- Tu Cie mam. - uśmiechnęła się w ten szczególny sposób jakby przyłapała młodsza koleżankę na jakiejś krępującej sytuacji. Obrzuciła tylko spojrzeniem półnagą syrenkę lekko unosząc brew na widok tego jak dalej próbuje wyszukiwać w notatniku ciekawostki.
- Zakładam, że miałyście dość czasu na wymianę gorących plotek. - zabarwiała zniecierpliwienie udawaną przyganą w głosie. Nonszalancka, niecierpliwa poza osoby szukającej zdecydowanie ciekawszego zajęcia. Poza na potrzeby wrażenia dla obsługi i dyskretne mrugnięcie okiem do Hestii w aprobacie dla jej starań. - Chodźmy zanim ktoś nas uprzedzi. - Przynagliła już bardziej rzeczowym tonem kierując się ku recepcji i wyjściu.

Zatrzymała się przy recepcji zostawiając wiadomość krótką wiadomość dla Millie i Basila, że ruszają na poszukiwanie skarbu do ruin. Gdyby chcieli dołączyć to są zaproszeni.
- Nie mam czasu ich szukać. - Rozwiała rzeczowym tonem ewentualne wątpliwości Hestii nie czekając na to czy nabiorą kształtu. - Mogliby się poczuć urażeni gdybym nie zostawiła im chociaż szansy na dołączenie. - Szybkim, sprężystym krokiem wyszła na patio i przekazała Hestii jedną z mioteł. Sama objęła spojrzeniem okoliczne ruiny i pagórki. Ustawiła poziomo elegancką miotłę, której drzewce zalśniło tajemniczo w wieczornym blasku. Miotła zawisła niemal jak huśtawka kiedy Ceolsige zręcznie wsunęła się na nią bokiem. Zakołysała się delikatnie kiedy kobieta podkuliła delikatnie nogi. Przyjęła wyprostowaną pozycją wsparta na lekko wysuniętej do przodu dłoni. Wyglądała niemal jakby przysiadła elegancko na szezlongu lewitującym nad ziemią. Upewniła się, ze Hestia jest gotowa do drogi i nieśpiesznie skierowała miotłę ku ruinom.

Podczas krótkiego przelotu postanowiła podzielić się z młodszą czarownicom swoimi podejrzeniami. Mówiła spokojnym, miękkim tonem, którego łatwo się słuchało. - Zakładam, że nasza syrenka weszła w posiadanie medalionu, który mógłby dawać szansę na znalezienie serca Ligeji. Ktoś ją na to naprowadził, najprawdopodobniej kochanek, ale tutaj różne zeznania zdają się rozbieżne. Obiekt jej westchnień był głęboką tajemnicą. Nikt go nie spotkał, nikt go nie widział. Pomimo tego w pamiętniku wspomniane jest, że to on wskazał jej miejsce w ruinach. Jak wpadł na jego trop i dlaczego użył do jego odzyskania gwiazdę rewii? Istnieje niewielka szansa, że zamieszany jest w to mugol, który jest świadom istnienia naszego świata. Lub czarodziej o bardziej pragmatycznym podejściu do używania mugoli oraz potrzebie zachowania anonimowości. Oczywiście liczę na odrobinę szczęścia i interesującego ducha. Na wszelki wypadek zachowaj czujność. Donna po odnalezieniu medalionu przestała uzupełniać dziennik i w ciągu tygodnia zniknęła bez śladu pozostawiając za sobą zdenerwowanych włoskich mugoli - zawiesiła na chwilę głos kiwając głową w zamyśleniu. - Ostatecznie ich obecność jest wystarczająco odpychająca by podjąć decyzję o dłuższych wakacjach. - westchnęła z rezygnacją poprawiając się nieznacznie na miotle - Mam nadzieję, że z basenu można korzystać w nocy. - dokończyła po cichu bardziej do siebie.
Wyjęła lewą dłoniom z kieszeni różdżkę. Ułożyła ją luźno ma kolanach oddychając spokojnie. Niemal od niechcenia zakręciła nią niewielki okrąg by wytworzyć delikatną aureolę światła, która miałaby popłynąć na kciuk lewej dłoni i przybrać postać świetlistej obrączki. Tak by nie latać po ciemku.
Rozglądała się czujnie po okolicy w poszukiwaniu zagrożenia, a także najlepszego potencjalnego podejścia do zaznaczonego na mapce miejsca.
- Gdzie to może być? - zapytała Hestię zbliżając się do ruin. Próbowała wybrać kierunek najbardziej pasujący do mapki z dziennika.

Rzucam na kształtowanie ◉○○○○: staram się wyczarować małą aureolkę światła, która osiądzie na moim kciuku by można jej było używać jako źródła światła.

Rzut O 1d100 - 1
Krytyczna porazka


Rzucam na percepcję ◉◉○○○: staram się czujnie rozglądać po otoczeniu w poszukiwaniu miejsca docelowego i odpowiedniej drogi podejścia. Może dziwnych przekradających się mugolskich sylwetek też.

Rzut N 1d100 - 72
Sukces!
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#12
09.04.2026, 00:02  ✶  
Hestia wysłuchała wszystkich informacji od Ariel, nieco czerwieniąc się przy tym jak swobodnie kobieta mówiła o romansie własnej kuzynki.
– Leonardo – wymamrotała marszcząc brwi. Leonardo, który kogoś zabił. To... Nie brzmiało dobrze. To znaczy, ten fragment o zabiciu kogoś, nie samo imię Leonardo.
Wkrótce później dołączyła do nich Ceolsige z miotłami, a Hestia pożegnała się z Ariel i wzięła od niej dziennik zaginionej divy, uznając że mógł się jeszcze przydać.
– Wiesz... – mruknęła pod nosem, gdy Ceolsige zostawiła informację dla Basila i Millie. – Mam wrażenie, że gdyby była tu z nami Millie ta cała sprawa rozwiązałaby się... Szybciej. – I chyba bardziej wybochowo, ale tego już nie dodała na głos.

***

Na całe szczęście latanie na miotle nie stanowiło dla Hestii żadnego problemu i młodszej czarownicy nawet przeszło przez myśl, że chyba powinna wybrać się na taki lot po okolicy, gdy tylko rozwiążą tę całą sprawę. Może nawet powinna zaprosić na niego Ceolsige? Chociaż... Kobieta zapewnie uznałaby to za głupotę i odmówiłaby, więc może nie było sensu się tak przy niej błaźnić.
– Ona pokłóciła się z dyrektorem – powiedziała w odpowiedzi na przemyślenia czarownicy. – Po czym zwolnili ją z powodu niedysponowania. Wszyscy myśleli, że to... Fochy, ale najwyraźniej nie. Myślisz, że właśnie o to poszło? Ten medalion? – Zamyśliła się na chwilę. – No chyba że to był ten dyrektor, któremu da- Który dawał jej wiecznie główne role i zrobił się zazdrosny. Czym właściwie może być to serce Ligeji? I też... Może Leonardo był mugolem? Bo nie rozumiem też czemu komuś zależałoby na jakimś połączeniu dusz, gdyby nie było żadnych przeszkód, aby być z tą osobą tak... Normalnie. – Zmarszczyła brwi, a ponura myśl która przeszła przez jej głowę, sprawiła że oczy dziewczyny pociemniały na chwilę. – Hej... Ceolsige... A co jeśli masz rację i ten Leonardo nie żyje? Nie że zmarł teraz, ale że nie żył już wcześniej, a ona i tak się w nim zakochała? I stąd to gadanie o pokonaniu śmierci i morzu czasu? Albo... Albo zabił kogoś bliskiego i teraz chce te osobe odzyskać?
Ugh... Nie lubiła gdy do tajemnic mieszały się duchy. To wszystko zawsze komplikowało.

Zeskoczyła ze swojej miotły i śladem za Ceolsige spróbowała wyczarować niewielki snop światła ze swojej różdzki. Następnie zerknęła ma mapę, rozejrzała się i spróbowała ustalić gdzie są, a gdzie powinny iść.

Rzut na kształtowanie III, aby wytworzyć światło z różdżki
Rzut Z 1d100 - 65
Sukces!


Rzut na percepcję III, aby zorientować się gdzie jesteśmy i gdzie iść
Rzut Z 1d100 - 89
Sukces!
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#13
13.04.2026, 21:35  ✶  
Niestety próba wyczarowania małej aureolki skończyła się bardzo niefortunnie dla Ceolsige. Jej kciuk został otoczony magicznym płomieniem, który poparzył ją na tyle nieprzyjemnie, że wszelkie precyzyjne aktywności z użyciem obu rąk były tej nocy znacząco utrudnione. Na szczęście wybuch był niewielki i na tyle intensywny co krótki, a obie wiedźmy dość skutecznie wytyczyły trasę przelotu, miejsce lądowania. Nie było widać też nigdzie żadnych mugolskich sylwetek, choć całe zamieszanie z mikropożarem odwrócił ich uwagę od sylwetek całkiem magicznych. Była to jednak rzecz do szybkiego nadrobienia, gdy w końcu ich stopy dotknęły ziemi.

Rozgrywka w Ruinach jest do kontynuowania w podlinkowanym powyżej temacie. Ten temat pozostawiam dla Was otwarty, jeżeli miałybyście ochotę dobić do pełnej sesji, możecie rozegrać tu do końca zamieszanie z nieudanym zaklęciem i konwersację przed wylądowaniem.

mistrzy gry opuszcza temat
Czarodziej
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#14
15.04.2026, 21:50  ✶  
Jaskrawy błysk pojawił się gwałtownie na jej kolanach szybko przemykając z końcówki różdżki w stronę kciuka. Siedziała swobodnie na miotle podtrzymując równowagę za pomocą prawej dłoni, której smukłe palce obejmowały wypolerowany trzonek eleganckiej miotły. Nie leciała szybko a delikatna bryza łaskotała skórę jej policzków.
Blask wzmógł się na ułamek sekundy a następnie szybko zgasł w akompaniamencie syku bólu jaki wyrwał się z ust czarownicy. Gwałtownie puściła trzonek miotły i odruchowo skuliła się, chwytając kciuk lewej dłoni i dociskając ją do brzucha. Niesione nawet niewielkim pędem niedawnego lotu nogi nie znalazły stabilnego oparcia. Podeszwa buta osunęła się na kamieniu, druga stopa zahaczyła o krawędź jakiegoś korzenia. Zataczając się do przodu Ceolsige desperacko pokonała kilka kroków zanim odzyskała równowagę. Miotła poleciała jeszcze kilka kroków do w przód nim z trzaskiem upadła na skalistą ziemię.
Z groźnym syknięciem rozmasowywała obolały kciuk a w jej oczach zamajaczyła niewielka wilgoć wywołana głównie zaskoczeniem z niespodziewanej skali niepowodzenia.
Westchnęła złowrogo puszczając powoli piekącą dłoń i oceniając skale uszkodzeń. Nie wyglądało to dobrze.
- Mój testral zrobił się narowisty. - odparła z szybko wracającym opanowaniem, przez które jednak przebijała się wyraźna adrenalina i dostrzegalna nuta irytacji. Jej dłonie nieznacznie, acz widocznie się trzęsły. - Widzisz może gdzie pokłusował? - zapytała towarzyszki odzyskując szybko poczucie kontroli i bardziej znajomą sobie swobodę działania.
Powoli metodycznie oglądała kciuk w blasku księżyca. Usta ściągnęła w wąską, niemal niewidoczna linię wyrażając całkowitą dezaprobatę dla zastanego widoku. Próba poruszenia palcem wywołała kolejne syknięcie i grymas bólu na twarzy.
- Nie masz może przypadkiem przy sobie kosmetyczki z balsamem na oparzenia? - Zapytała Hestie głosem, którego ton wskazywał, że nie spodziewa się pozytywnej odpowiedzi. Nie chciała mimo to przerywać wyprawy, gotowa wyruszyć jak tylko pozbierają uciekinierów.
Czarodziej
wiek
20
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
metamorfomag
zawód
Brygadzistka
Brązowe włosy i oczy. Szczupła. Mierzy 165 cm wysokości. Często się uśmiecha i chodzi w mugolskich, luźnych kolorowych ubraniach, chyba że akurat jest w pracy.

Hestia Bletchley
#15
1 godzinę temu ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 1 godzinę temu przez Hestia Bletchley.)  
Najpierw usłyszała ciche syknięcie. Następnie Ceolsige niemal nie zabiła się o własną miotłę. Z piersi Hestii wydał się stłumiony okrzyk, gdy zobaczyła że coś się dzieje z drugą czarownicą i że zdecydowanie za bardzo ciągnie ją w stronę ziemi. Hestia szybko zatrzymała się z nieco zbyt dużym szarpnięciem, ale na całe szczeście nie było ono aż tak niekontrolowane.
W pierwszej chwili Bletchley rzeczywiście obejrzała się wokół siebie, jakby naprawdę szukała testrala, bo co jak co, ale jednak gdyby miała wskazać najprawdopodobniejszą osobę z ich ekipy, do przyprowadzenia tutaj testrala, to byłaby to Ceolsige. Kolejny byłby Hannibal, nawet jeśli raczej, oby, by go nie widział. A potem... Potem chyba byłby to Peregrinus, bo Hestia nie umiała do końca tego wyjaśnić, ale Trelawney roztaczał wokół siebie aurę, która była... Taka... No...  Trelawneyowa.

Tutaj oczywiście żadnego testrala nie było, a gdy Hestia skończyła się już za nim oglądać, postanowiła sama zażartować, spojrzała prosto na Ceolsige i z poważną miną wskazała na jakiś punkt niedaleko ich dwójki.
– Przecież Ceolsige tutaj stoi i je trawę – powiedziała i niemal od razu zorientowała się jakie głupstwo właśnie palnęła. – To znaczy testral. Nie Ceolsige. Testral. Myślałam o tobie i powiedziałam twoje imię zamiast testrala. – Hestia cała poczerwieniała. I to dosłownie bo wszystkie włoski na jej ciele, o dziwo poza tymi na głowie, nan krótką chwile przybrały kolor dorodnego pomidora. Pomidora, który był dobitnie przekonany, że już nigdy, ale to przenigdy, nie opowie żadnego żartu, a przynajmniej nie Ceolsige. – To miał być żart o testralu. Nie ważne. Mogę zobaczyć twoją rękę?
Hestia może i nie wiedziała szczególnie dużo o oparzeniach, ale jednak jej trening, praca i własne doświadczenia kogoś, kto nie bał się urazów, sprawiły, że była mniej więcej w stanie rozróżnić absolutnie paskudne oparzenie, od takiego które tylko bolało. To Ceolsige raczej kwalifikowało się do tej drugiej kategorii, nawet jeśli niewątpliwie bolało i zapewne będzie boleć.
– Nie jest źle – rzuciła nawet wesoło jak na tę sytuację. – Do w... – Wesela. Czy Ceolsige wyglądała na kogoś kto chciałby mieć wesele? – Do pogrzebu się zagoi. – Na Merlina, czy ona mogła w końcu przestać żartować, skoro najwyraźniej nie potrafiła tego robić poprawnie? Szybko wyciągnęła z kieszeni chusteczkę do okularów przeciwsłonecznych i za sprawą zaklęcia ochłodziła ją tak, aby Burke mogła przyłożyć prowizoryczny opatrunek do miejsca oparzenia.
A potem zdecydowanie ważniejsze rzeczy zwróciły ich uwagę.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: Ceolsige Burke
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (2660), Dearg Dur (1518), Hestia Bletchley (1542)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa