• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Śmiertelnego Nokturnu Biały Wiwern [03/09/72] Akademia Pranków

[03/09/72] Akademia Pranków
a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#11
10.02.2026, 20:42  ✶  
Słychać wycie? Znakomicie!
Choć Woody Tarpaulin wolałby słuchać wyłącznie wycia duchów, które zaszczepili w skromnych progach Białego Wiwerna, nie zaś alarmu oznaczającego, że czas im się kończył i lada chwila będzie przejebane.
Stary spojrzał smętnie na resztę kraty, w której zostały niewykorzystane duchy. Spojrzał jeszcze smętniej na sedes, który miał stać się świstoklikiem prowadzącym do Ministerstwa Magii… Cóż, błogosławieni cierpliwi — jeszcze se na ostateczny upadek wiwerniarza poczekają, a tymczasem:
— Odwrót, ferajna! — zakrzyknął, a może nawet wrzasnął, aby się przebić przez skrzeki tego straszydła alarmowego. — Deportacja do bazy.
Przez ostatnich kilka sekund sycił jeszcze oczy widokiem widmora, który rozgościł się przy ladzie. Półprzeźroczysty skurwysyn o pociągłej, parszywej mordzie — nie to, co ich domowy, gładki Enjolras. Ten tu osobnik wyglądał na starego obsuszonego dziada w łachmanie, pokrzywione łapy, puste oczodoły. Nic sympatycznego. Jak gębę rozwarł i zawył, to Woody z kilku kroków poczuł te upiorne wibracje.

[+]wizualizacja nowych elementów wystroju
[Obrazek: imgproxy.php?id=iuDykiI.jpeg]

Trudno. Uszami rusz i znikaj już. Tarp upewnił się, że ekipa rzeczywiście przyjęła do wiadomości rozkazy, zabrał ich manatki, machnął różdżką, obrócił się i — puf! — do domu. A konkurencja niech se radzi z szukaniem egzorcystów.
Wylądował na głównej sali pustego Rejwachu, czym zebrał od razu uwagę portretów wiszących na ścianie. Któryś z wymalowanych cwaniaczków zapytał skrzekliwie, co tak szybko poszło, lecz czarodziej zlał owo wybitnie złośliwe, niewrażliwe pytanie. Odstawił resztę butelkowanych duchów na bar, który to zaraz obszedł, żeby w oczekiwaniu na pozostałych każdemu polać po browarku. Zrzucił płaszcz, przywdział kapelusz.
— No jasny holender — złorzeczył sobie pod spuchniętym jak ziemnior, świszczącym nosem, ale w gruncie rzeczy zły wcale nie był. Lepiej mieć w Białym Wiwernie trzy paskudne duchy, niż nie mieć żadnego. Nie złapali ich też (jeszcze) — kolejne zwycięstwo. Wypad można było ocenić zatem na słaby sukces.


piw0 to moje paliwo
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#12
09.03.2026, 15:53  ✶  

Butelka poleciała pięknym łukiem i uderzyła w muszę klozetową. Szkło poleciało na wszystkie strony, a przynajmniej tak to sobie Greyback trochę nadpisywała w jakiejś dziecięcej ekscytacji, że oto czynią coś niegodziwego, ale tylko trochę bo przecież ich działania były uzasadnione. W końcu wróg to wróg, a do tego nie robili nic co zagrażałoby czyjemukolwiek zdrowiu, no chyba ze cierpiał na stany przedzawałowe, wtedy widmowa ekipa mogła dokończyć dzieła.

Z rzuconej przez nią butelki podniosła się duchowa mgła, formując powoli w człowieczą sylwetkę, kogoś ze zbolałym wyrazem twarzy i trzymającym się za podbrzusze. Sence nigdy nie było szybko do szydzenia z cudzego nieszczęścia, szczególnie z choroby, ale kiedy duch przysiadł na klozecie, zaszlochał i zaczął biadolić o tym że dopadła go czerwonka i oto dobiegł jego życia kres... - nie mogła nie uśmiechnąć się chociaż trochę. Tak, żałowała nieszczęśnika, ale oto obstalowała odpowiedniego ducha na odpowiednim miejscu. Niech mu kibel lekkim będzie.

Długo się tym widokiem sycić nie mogła i nawet nie chciała, bo wiedziała jak okropne to mogło być widowisko. Szybko więc podjęła się ewakuacji, wracając na salę główną niczym na komendę, kiedy Tarp zarządził głośno odwrót i deportację. Różdżka w ruch, raz dwa i puf, jak przykazał pan szef. Teleportowała się do domu. Do Rejwachu.

- No... nie było tak źle, ale chyba mi trochę w uszach dzwoni od tego ryczenia - podsumowała, biorąc się pod boki i spoglądając to na Tarpa, to na Lewisa z zadowolonym uśmiechem. Tak, mogło pójść o wiele lepiej, ale i tak udało im się chyba zainstalować przynajmniej po jednym duchu. - Jak wam poszło? Ja rozbiłam na kiblu i poszło całkiem cacy.



Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe, przetykane słońcem włosy, brązowe oczy i czasami zarost. Kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Pachnie jak tania woda kolońska oraz frytura, której nigdy do końca nie może zmyć. Drobna budowa ciała (172cm), żylaste mięśnie i pewny siebie krok. Zazwyczaj ma na sobie fartuch kucharza. W pracy spina włosy w ciasny koczek.

Lewis McKinnon
#13
14.06.2026, 13:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.06.2026, 13:54 przez Lewis McKinnon.)  
Butelka Lewisa, która trafiła do kuchni, przeleciała kiepsko, rozbiła się o brzeg blatu. Rozbiła się i wypuściła ducha, histeryczną panią domu, w wałkach na głowie, sukience w grochy z krynoliną sprzed dwóch dekad i rozmazaną na pół twarzy szminką. Miał nadzieję, że to szminka. Kobieta trzymała w jednej ręce widmo swojej różdżki, a drugiej siekierę. Jej kacze obcasiki były całe upierdolone od krwi. Domyślał się, że ktoś ukatrupił ją, zanim ona ukatrupiła jego. Zawsze uważał, że panie domów wyglądały strasznie przerażające, a to tylko potwierdziło jego ogólne przeczucie, że miał rację.

Wziął nogi za pas, zanim okropny, wytrenowany uśmiech i dzikie spojrzenie trafi na niego. Na prawdę miał dość jakichkolwiek opętań, a miał wrażenie, że zdarzało mu się to zbyt często. Pewnie dlatego, że był chujowy w magię i mieszkał w przeklętej przez Matkę krainie marginesu społeczeństwa, gdzie puffki srają na współę z gołębiami i gryzą.

Aportował się przy Woodym i Asenie.

— Dostali pojebaną kurę domową z siekierą do kuchni. Chyba nadal jest na kokainie, nawet w zaświatach. Czy co one tam brały. Więc jeżeli wytrzeźwieje, to będzie krytykować wszystko, jeżeli nie może wytrzeźwieć, to będzie próbować zabić wszystkich. Fajne te duchy. — Podniósł dłoń w górę, aby przybili sobie piątki.

a guy who knows a guy
Ojciec Wirgiliusz uczył dzieci swoje,
a miał ich wszystkich sto dwadzieścia troje
wiek
51
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
przedsiębiorczy właściciel pubu "Rejwach"
Niemal zawsze towarzyszy mu nakrycie głowy: któryś z jego kapeluszy. Zmysł modowy ma raczej mierny i kiczowaty, ale lubi eksperymenty. Widać w jego kreacjach silną inspirację retro westernami, twoim starym na rybach ze szwagrem, ale też mugolską modą lat 70. Nie da się ukryć, że przekroczył pięćdziesiątkę, więc nie próbuje udawać, że tak nie jest. Ma charakterystyczną przerwę między jedynkami, niebieskie oczy, 186 centymetrów wzrostu i barczystą sylwetkę. Zarost na ogół maksymalnie kilkudniowy, choć zdarza się, że zapuści okresowo jasną brodę przetykaną siwymi włosami. Włosów na głowie od lat nie stwierdzono.

Woody Tarpaulin
#14
16.07.2026, 12:07  ✶  
Rzecz pierwsza i najważniejsza: nikt ich nie złapał, a przynajmniej nie na gorącym uczynku. Sukces zasadniczy. Rzecz druga, choć nie mniej ważna: duchy w rzeczy samej były porządne. Woody słyszał przed deportacją co nieco łazienkowego postękiwania i teraz aż klasnął w dłonie, gdy Lewis zdał relację o wariatce nafuranej koksem.
— Największa szkoda, że te duchy niematerialne. Ani smrodku, ani by co z tą siekierą. — Woody zacmokał, kręcąc z żalem głową za utraconymi szansami. Następnym razem zabiorą ze sobą bardziej destrukcyjne rekwizyty, lecz to dzisiejsze preludium było już wcale solidne. — Niech się naszym duchom dobrze żyje na nowym.
Zbił pionę z obojgiem swoich dzielnych pracowników.
— Świetna robota. Ja z rana napiszę do wszystkich egzorcystów Nokturnu, żeby się wstrzymali z przyjmowaniem roboty od tego patałacha, przynajmniej przez jakiś czas, żeby klientela zdążyła zapamiętać, jaki tam rozpierdol. Możemy w międzyczasie pomyśleć, co zrobimy z resztą. — Położył łapę na flaszkach zawierających duchy, których nie zdążyli wypuścić.
Pozostała jeszcze jedna lekcja, którą należało powtórzyć przy tej okazji.
— Widzicie — Woody pokiwał palcem na rozwalony nos Aseny — dlatego właśnie potrzebujejmy instrukcji pierwszej pomocy i apteczki — rzekł dumny z tego, że oto pojawił się pierwszy dowód na to, że szkolenie BHP było konieczne i wartościowe. Stary schylił się pod ladę i wyciągnął stamtąd kuferek z eliksirami leczniczymi. — Proszę, panno Aseno. Proszę się częstować. — Triumfująco podsunął w jej kierunku otwarte pudełeczko.


piw0 to moje paliwo
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#15
19.07.2026, 06:20  ✶  

— Następnym razem można im dopierdolić poltergeista, jak się da — zaproponowała entuzjastycznie, wyraźnie jeszcze podbuzowana całym wydarzeniem. A może i przede wszystkim, swoim własnym rzutem butelką, który wyszedł jej bardzo ładnie. Dobrze jednak było wreszcie znaleźć się w domu. W znajomych czterech ścianach, a do tego nie słyszeć tej rozwrzeszczanej jaszczurki nad głową, która obudziła pewnie całą okolicę. Zbiła z ochotą piąteczkę z Tarpem, a potem z Lewisem. — Mam nadzieję, że żaden nie będzie oczekiwał jakiegoś okupu za wstrzymanie się! Ja tam rzuciłam jakiegoś obrzydliwego pierdziucha czy inną sraczkę, wyglądał jakby go nieźle bolało, ale to może lepiej bo każdy klient na jego widok będzie uciekał z piskiem i trzymał do domu. Albo srał w zaułku, szczerze mam nadzieję że to akurat nie — bo niestety, ale tych srających to mieli momentami na pęczki. Jak się człowiek nad tym nie zastanowił, to miejscami na Nokturnie panowała kiła i mogiła. — Nie mamy jeszcze jakichś wrogów? Albo takich personalnych? Ktoś groził koledze? Moglibyśmy do Sfory, ale te psy zaraz wywęszą czyje są na tym ręce — westchnęła, załamując nad tym faktem ręce. Aczkolwiek bardzo chętnie zaserwowałaby takie opętanie Maddoxowi.

— Nie no już bez takich. Jak się go naprostuje, to będzie całkiem dobrze. Wróci do normy, czy coś. A przynajmniej ja mam taka nadzieję. — jak na zawołanie sięgnęła po różdżkę i wycelowała ją prosto w siebie. — O, dobre, dobre. Tak na początek w sam raz. Zlepiony się chyba lepiej będzie naprawiał — zawyrokowała jeszcze, łykając eliksir szybciutko i bez grymaszenia. Różdżka jednak nie opadła, zamiast tego idąc wreszcie w ruch i rzucając zaklęcie transmutacyjne by naprawić poprzednią porażkę.


// transmutacja ◉◉◉○○ na naprawienie noska
Rzut Z 1d100 - 20
Akcja nieudana


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
Robin Hood
You died? Walk it off.
wiek
25
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
Kucharz w Rejwachu
Brązowe, przetykane słońcem włosy, brązowe oczy i czasami zarost. Kolczyk w uchu i szeroki uśmiech. Pachnie jak tania woda kolońska oraz frytura, której nigdy do końca nie może zmyć. Drobna budowa ciała (172cm), żylaste mięśnie i pewny siebie krok. Zazwyczaj ma na sobie fartuch kucharza. W pracy spina włosy w ciasny koczek.

Lewis McKinnon
#16
19.09.2026, 14:06  ✶  

— Nie wiem czy wysłanie czegoś do naczelnika więzienia czy tej kurwy Fontaine to dobry pomysł. Natomiast ja bym tak… do tego… no, jak jej tam… — Lewis pstryknął palcami, próbując sobie przypomnieć imię burżujskiego kurwiszona, ale ciągle mu uciekało. — Tych tam, kurwa, no… nie Shafiq, chociaż jemu też. Jakiś typ mu graffiti na murku zrobił, butoliz jebany. Dobra, nie ważne, nie mogę sobie przypomnieć o kogo mi chodziło. Na pewno się ktoś znajdzie.

W głowie analizował popełnione błędy, ale zaraz głowa powędrowała mu do ustawień w kuchni Wiwerna i ich zaopatrzenia, próbując rozgryźć, czy mieli coś, co mógłby im zajebać, nawet nie dosłownie, ale w kontekście idei. Nie przypominał sobie jednak niczego, co byłoby ciekawe i godne szacunku. Zresztą, co się dziwić, to był Wiwern, ha tfu. Nie mógł jednak powiedzieć, że nie brakowało mu tego dreszczyku emocji związanego z działalnością rabunkową. Ale proszę panie władzo, to nie rabunek, my dajemy, jak Robin Hood.

— Ze złamanym też byś dobrze wyglądała. Taki… Nokturnowy akcencik — zabrechtał, siadając na odwróconym wiadrze i wyciągając nogi do przodu. — Zajebiście zardzewiałem, muszę się więcej włamywać do ludzi, żeby nie wyjść z wprawy. — Stwierdził, opierając głowę o ścianę i zaplatając ręce na piersi. — Teraz ja, odtransmutuj mi mordę.



STOP PROPOSING INDIVIDUAL SOLUTIONS
TO COLLECTIVE PROBLEMS
she who hunts alone
Enduring things is what you do best
Gritting your teeth and bearing them.
wiek
34
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
wilkołak
zawód
Rejwach
Stosunkowo wysoka [175] kobieta o szczupłej, nieco wychudłej sylwetce. Ma długie, brązowe włosy i zwykle nosi je rozpuszczone, a na świat patrzy dużymi, zielonymi oczami.

Asena Greyback
#17
21.09.2026, 22:29  ✶  

Coś w jej tym nosie poprzestawiało się chyba ponad wszelki rozsądek. Robienie więc tego na ślepo, nie było najlepszym pomysłem. Syknęła, zaklęła i uśmiechnęła się krzywo, czując jak oczy jej trochę wilgotnieją, bo magia kręcąca się w zatokach do najprzyjemniejszych nie należała, szczególnie kiedy siała tam spustoszenie. Będzie musiała siąść w swoim pokoju, popatrzeć w lustro, a potem powoli i precyzyjnie to wszystko naprostować, żeby wyglądać jak człowiek.

W tym wszystkim przysłuchiwała się Lewisowi, próbując skojarzyć o kogo mogło mu chodzić. Shafiqowie brzmieli trochę absurdalnie, bo skąd na Nokturnie by się ktoś taki kręcił? Na pewno tylko po to, by coś knuć. Graffiti też jej aktualnie nic nie podpowiadały, ale była w stanie sobie to zapominalstwo i niewiedzę wybaczyć, szczególnie że aktualnie myśli krążyły wokół jej nosa i tego, że znowu udało się poczuć posmak krwi na języku. Mimowolnie potarła nasadę, ale tylko się na to skrzywiła.

— A dziękuję, nie zamierzał się wzbraniać przed komplementami — uśmiechnęła się do McKinnona. — Ale twoje słodkie słowa niestety nie zmienią faktu, że ja w sumie to bardzo lubię swój aktualny nos. Z resztą, rany zebrane złym zaklęciem, a nie w boju to takie… no nie ma się czym chwalić — machnęła ręką, podchodząc do niego. — A teraz się nie ruszaj, żebym się nie omskła — ostrzegła go, stając nad nim okrakiem, żeby mieć lepszy kąt widzenia i wszystko było symetrycznie. A potem zaczęła rzeźbić i doprowadzać jego nos to oryginalnego stanu.


Koniec sesji


Open hand or closed fist would be fine
Blood is rare and sweet as cherry wine
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Asena Greyback (1568), Eutierria (450), Lewis McKinnon (1067), Woody Tarpaulin (1535)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa