• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
1 2 3 4 5 … 7 Dalej »
[23.09.1972 r., Lazarus & Odys] Na tym pustkowiu mieszka śmierć

[23.09.1972 r., Lazarus & Odys] Na tym pustkowiu mieszka śmierć
Czarodziejska legenda
Wilderness is not a luxury but a necessity of the human spirit.
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Czarodzieje dążą do zatarcia granicy pomiędzy jaźnią i resztą natury, wchodząc tym samym na wyższe poziomy świadomości. Część z nich korzysta do tego z grzybów, a część przeżywa głębokie poczucie spokoju i połączenia podczas religijnych obrzędów i rytuałów. Ostatecznie jednak ciężko opisać najgłębsze wewnętrzne doświadczenia i uznaje się, że każdy z czarodziejów odczuwa je na swój sposób. Zjawisko to nazywane jest eutierrią.

Eutierria
#11
22.08.2026, 22:47  ✶  
Ależ to było dziwne uczucie – niespotykane w twoim zawodzie, ale tak po prawdzie… jak wielu ludzi doświadczyło (niezależnie od profesji) tego, co dzisiejszego dnia doświadczyłeś ty, Lazarusie? Rozpaliłeś świecę i podążyłeś za znanymi sobie sposobami radzenia sobie z podobnymi klątwami, ale zamiast tego doświadczyłeś czegoś, co zjeżyłoby ci włos na karku gdyby nie to, że strach lubił omijać cię szerokim łukiem.

Płomień świecy zatańczył niespokojnie. Trochę tak, jakby miał zaraz zgasnąć.

Oboje usłyszeliście, jak po pomieszczeniu roznosi się kilkakrotnie dźwięk rozpalanej zapałki. Chociaż z kagankiem nie stało się nic nadzwyczajnego, Odsysseus również dojrzał jasnozieloną poświatą otaczającą płomień niczym aureola, ale jedynie Lazarus widział, jak to światło drży niespokojnie przy każdym słowie wyśpiewanym wprost do jego ucha.

Lazarusie, nie znałeś języka, w którym śpiewa do ciebie tajemnicza kobieta, ale jakaż to była kojąca melodia… Nie potrafiłeś odgadnąć, czy kierowała ją do ciebie, czy stałeś się jej odbiorcą przypadkiem. I nagle usłyszałeś, jak ktoś stawia kilka panicznych, nieostrożnych kroków po pokoju, a świeca zgasła, poświata zniknęła. Byliście tutaj sami i jednocześnie miałeś wrażenie, że ta zagubiona kobieta była wciąż w środku.

Czarna maź spłynęła z sufitu, lądując niedaleko Odysseusa.

Czy to było możliwym, aby to przekleństwo zawierało w sobie cudze wspomnienia? Czy dusza mogła osiąść na budynku, przykleić się do jego ścian i nie potrafić odejść? Duchy kojarzyły wam się raczej z ektoplazmą i zawodzeniem w szkolnych łazienkach.

Niedługo nadejdzie czas Samhain i granice pomiędzy światami się zatrą. Możliwe, że wtedy Londyn przynajmniej częściowo odzyska spokój.

@Lazarus Lovegood @Odysseus Fawley
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#12
25.08.2026, 16:03  ✶  
Zostawił mężczyźnie należną mu przestrzeń, jak przystało na gospodarza, który choć niechętnie przyznawał się do takich uprzejmości, rozumiał, że pewnych czynności nie powinno się zakłócać własną obecnością. Cofnął się więc o kilka kroków i zatrzymał w cieniu korytarza, pozostawiając Lazarusowi łazienkę.

Nigdy dotąd nie miał okazji obserwować Lovegooda przy pracy. Widział go wprawdzie w rozmaitych okolicznościach, znał jego sposób mówienia… i tę charakterystyczną powściągliwość, z jaką zdawał się traktować prawie wszystko, lecz magia wykonywana własnymi rękami stanowiła zupełnie inną kategorię obserwacji. Odys nie zamierzał jednak zaglądać mu przez ramię niczym zaciekawiony uczeń, nieważne jak duże to zainteresowanie było. Oparł bark o ścianę.

Po działaniach podjętych przez towarzysza, twarz Fawleya zdawała się być wykuta z lodu przez rękę rzeźbiarza pozbawionego litości dla własnego dzieła. Jego oczy natomiast były szerzej otwarte niż zwykle. Uniósł głowę. Tam, gdzie jeszcze przed momentem widniały jedynie stare zacieki, pojawiła się nowa plama — wilgotna, ciężka i czarna jak noc, która nigdy nie doczekała się świtu. Lśniła w mdłym świetle lampy czymś… Czymś. Przypominała krew sączącą się z rozgrzanej rany, ale jej konsystencja była gęstsza, bardziej lepka.

Wreszcie Odys pochylił się nad kałużą. Czarna maź leniwie rozpełza się po kafelkach, wciskając się w najdrobniejsze szczeliny między nimi.
— Szkoda, że nie przyniosłeś popcornu — rzucił. — Moglibyśmy usiąść i obejrzeć to, co teraz nastąpi. Ohyda… Zaklęcie zadziałało?


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#13
06.09.2026, 14:20  ✶  
Klęczący na podłodze czarodziej zachował doskonałe opanowanie, ale utkwione akurat w stojącym w drzwiach Odyseuszu oczy rozszerzyły się nieznacznie, kiedy Lazarus usłyszał śpiew. Otworzył usta, jakby chciał coś powiedzieć, ale  wtedy śpiew ustał, a jego miejsce - półsłyszalnego, półwyobrażonego dźwięku na samej granicy percepcji - zajął odgłos kroków. Klątwołąmacz rozejrzał się, próbując podążyć za nimi, różdżka w dłoni drgnęła, ale wrażenie znikło tak szybko, jak się pojawiło.

Zostali sami.
Czy na pewno?

Obłęd, przepowiadał Lazarusowi Odysseus nie tak znów dawno, ale tym razem rudowłosy czarodziej był pewien swoich władz umysłowych. Nie wstając z kolan przesunął się w stronę nowej plamy na podłodze i sięgnął do niej. Starł trochę mazi opuszkami środkowego i serdecznego palca, roztarł, powąchał z bezpiecznej odległości, nie dotykając twarzy. Nie krew. Nie do końca sadza. Zdecydowane czarnomagiczne nuty zapachowe i… coś jeszcze.

- Dla ustalonej… - zaczął. Podniósł głowę, by spojrzeć na Fawleya, który w międzyczasie również nachylił się nad dziwną substancją z nieodgadnionym wyrazem twarzy. Był niespodziewanie blisko - …wartości “zadziałało” - dokończył, zawahawszy się tylko na chwilę. Pierwszy odruch nakazywał wycofać się z przestrzeni osobistej drugiego mężczyzny, ale siedząc na podłodze, nie bardzo miał gdzie i jak, tak, żeby nie było to niezręczne.
- Słyszałeś to? - zapytał.

Nowa plama w i tak już zakontaminowanym mieszkaniu magipsychiatry nie powinna robić wielkiej różnicy, ale wiedząc, w jak nieskazitelnym stanie Odysseus zwykł utrzymywać swoje otoczenie, Lazarus nie mógł oprzeć się cieniowi poczucia winy.
Nielogiczne, wiedział to.
Miał ochotę potraktować kałużę zaklęciem czyszczącym albo rozpraszającym, ale nie, kiedy… nie, póki…

- Mówiłem - powiedział z cienkim jak papier odcieniem rozbawienia, tkwiąc na swoim miejscu i z jakiegoś powodu nadając kwestii popcornu wyższy priorytet, niż kałuży.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#14
06.09.2026, 15:48  ✶  
Ich twarze dzieliła odległość niewiele większa od tej, której zwykle wymagało badanie źrenic pacjenta. Powinien się odsunąć. Wiedział o tym z całą pewnością.
— Dźwięk zapałki — odpowiedział. Nie elficki język, nie poezja. Dźwięk. Odgłos kroków i coś jeszcze, ciepłego, pulsującego, co wypełniło pomieszczenie i nie pasowało do jego łazienki, nie pasowało do niczego, co znał. — I kroki. Tuż przed tym, jak to… skapnęło. To jest jego źródło?
Nie znosił takiego stanu rzeczy, kiedy doskwierał mu brak wiedzy. Niewiedza sama w sobie nie była ujmą. Stanowiła co prawda jedynie brak danych, który należało uzupełnić. Znacznie gorzej przedstawiała się sytuacja, w której coś wymykało się zasadom pozwalającym dane pozyskać. Odys przesunął językiem po wewnętrznej stronie policzka.
— Płomień miał zieloną poświatę. Zniknęła razem z nim. Zanim zapytasz: nie, nie sądzę, żebyś to sobie wyobraził, chociaż oczywiście z punktu widzenia psychiatry niezwykle kuszące byłoby uznać, że właśnie obserwuję u ciebie początek psychozy indukowanej przez czarną magię. Niestety jestem świadkiem — zerknął ponownie na kałużę. Humor zniknął równie szybko, jak się pojawił. Fawley zmarszczył brwi. Co więcej, martwił się o Lazarusa, jednakże łatwiej było nazwać to ostrożnością, zawodową odpowiedzialnością albo zwykłą niechęcią do kolejnego problemu niż przyznać, że tym razem bardziej niż o klątwę obawiał się o człowieka stojącego obok. W związku z tym, dodał: — Nie dotykaj tego więcej.


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
broken one
wiek
36
sława
III
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
klątwołamacz, urzędnik - OMSHM, Ministerstwo Magii
Chudy jak wypłata i długi jak miesiąc (187cm). Eteryczna uroda Lovegoodów rozwodniona mugolską pospolitością. Rude włosy domagające się fryzjera, broda domagająca się brzytwy, której starym zwyczajem nie posiada w domu. Jasnozielone oczy. Ubrany zwykle w proste szaty, czarne, lub w stonowanych barwach, skrojone tak, by nie krępowały ruchów.

Lazarus Lovegood
#15
20.09.2026, 12:06  ✶  
Pokiwał głową, potwierdzając całą relację magipsychiatry.
- Tak… tak, zatem doświadczyliśmy mniej więcej tego samego - zaczął, trochę rozkojarzony - bliskim kontaktem z, jak podejrzewał, Limbo, przed chwilą - Źródło… tak. Nie, źródło jest… - nabrał powietrza i zacisnął dłoń na różdżce, próbując zebrać myśli. Utkwił wzrok w kafelkach obok prawego ucha Odysa. Pomogło.
- Źródłem, bezpośrednim źródłem jest fluktuacja granic między światami. Albo czasami, biorąc pod uwagę, że kroki, które słyszeliśmy mogły należeć do przeszłego lub może nawet  przyszłego mieszkańca tego domu. To - zetknał ze sobą uczernione palce i wzdrygnął się nieznacznie, kiedy lepka substancja próbowała utrzymać je razem - raczej objaw. Fascynujący, swoją drogą - zakończył, z powrotem spoglądając na rozmówcę.

W mieszkaniu Lazarusa zacieki były zdecydowanie suche, ale teraz zaczął się zastanawiać, czy udałoby mu się odtworzyć podobny efekt. Zanotował w myślach warunki: niewielkie pomieszczenie, ta konkretna świeca, rodzaj zastosowanych kręgów.
Skład osobowy zespołu? - rozważył krótko, ale nie wydawało się to ani poparte dowodami ani szczególnie możliwe do odtworzenia. Obecność Fawleya… czy mieli do czynienia z duchem? Jeżeli tak, czy miał jakikolwiek wpływ na własne ukazanie się?

Dobrze było otrzymać zapewnienie od uzdrowiciela, że to, czego właśnie doświadczył nie jest wytworem jego umysłu. Zostanie magipsychiatrycznym przypadkiem wcale nie wydawało się Lovegoodowi tak "niezwykle kuszące", jak Odysseusowi. Może dlatego, że tak naprawdę od lat był magipsychiatrycznym przypadkiem.

Bycie przypadkiem doktora Fawleya przynajmniej nie było tak… uciążliwe, jak bycie przypadkiem Lecznicy Dusz. Mniej liczne towarzystwo. Wyższa jakość interakcji… No i eliksiry wreszcie działały, jak powinny, trzymając głosy na bezpieczną odległość.

Napisałbyś o mnie publikację? prawie zapytał w tonie ich typowych przekomarzanek, ale słowa utkwiły gdzieś po drodze, spłoszone nietypowością sytuacji, tym, jak blisko siebie się znajdowali, kafelkowaną podłogą zamiast miękkiej kanapy. Ostrzeżeniem Odysa, niespodziewanie ostro brzmiącym wobec wyrażanych przed chwilą dość swobodnie życzeń. Klątwołamacz zerknął w dół. Pokryta tajemniczą ni-to-sadzą, ni-to-smołą dłoń na chwilę bezradnie zawisła w powietrzu, jakby jej właściciel nie chciał przyznawać się do niej nawet poprzez poruszenie nią i przyjęcie jakichkolwiek wrażeń dotykowych. Potem, ostrożnie, uważając, by nie ubrudzić nic więcej, Lazarus oparł wierzch dłoni o swoje udo. Czarna maź była na szczęście wystarczająco gęsta, by pozostać na miejscu i nie spływać.

- Nie wydaje się niebezpieczne - usprawiedliwił się niepewnie. Odnalazł wzrokiem umywalkę i zaczął się podnosić, ciężko, po długim czasie spędzonym na twardej powierzchni, a na dodatek nie mogąc się wesprzeć tak, by nie zostawić na białej porcelanie potencjalnie niezmywalnych (tego jeszcze nie sprawdzili) odcisków.
dziewica moru
locked in a cage with all the rats
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175 cm, kruczoczarne włosy i oczy

Odysseus Fawley
#16
10 godzin(y) temu ✶  
Obserwował ruch jego dłoni, śledząc wzrokiem gęstą maź. W tym samym czasie wysłuchał wyjaśnień o granicach pomiędzy światami, śladach pozostawionych przez tych, którzy już odeszli i tych, którzy być może jeszcze nie nadeszli. Było w tym pewne piękno logicznej konstrukcji, lecz zarazem coś rozpaczliwie niedookreślonego. Hipoteza bez danych. Teoria pozbawiona punktów zaczepienia.

Wiedzieli zdecydowanie za mało. Jednocześnie gdyby nie Lazarus, sam nie zdołałby osiągnąć nawet tego!

Gdy klątwołamacz zaczął się podnosić, Odys wyprostował się wraz z nim i cofnął o krok, pozostawiając mu przestrzeńa. Jego własna postawa pozostała napięta. Ramiona miał sztywne, dłonie spokojne jedynie dzięki latom nauki ukrywania niepokoju pod pozorem doskonałego opanowania.
— „Nie wydaje się niebezpieczne” — powtórzył. — Też mi kryterium. Nie wiemy, czym to jest. Nie wiemy, czy reaguje na dotyk, temperaturę, magię, krew ani żywą tkankę. Nie wiemy nawet, czy mamy przed sobą substancję, czy jedynie pozostałość po zjawisku, które na czas naszej percepcji przybrało jej postać. A ty dotknąłeś tego gołym paluchem.
To była jasna wytyczna, wydana z pozycji autorytetu w dziedzinie medycyny choć niekoniecznie w zakresie tajemniczych mazistych substancji, które wyciekały z sufitu po (ezoterycznych? Nie przypominał sobie, aby to z czymś próbował?) zaklęciach. Jego twarz pozostała nieruchoma, ale kącik ust nieco ściągnął się w górę w uśmiechu. Dopiero wtedy zerknął ponownie na kałużę. — Niebezpieczne czy nie, jest to fizyczny wykwit czegoś, co naruszyło porządek rzeczywistości w moim domu. Sam fakt, że można to zebrać z podłogi, nie czyni tego mniej… — nawet nie miał słów opisać tej mazi. — Zbadamy to, kiedy przestanie być częścią potencjalnie aktywnej klątwy. Za kilka tygodni nadejdzie Samhain. Jeżeli twoja teoria jest słuszna, granica pomiędzy tym światem a pozostałymi może stać się wówczas jeszcze cieńsza. Nie widzę powodu, aby pomagać jej w otwieraniu się wcześniej. Co ty na to?
Odys odsunął się o pół kroku, robiąc Lazarusowi miejsce przy umywalce. Nie przestał jednak obserwować jego dłoni. Podszedł do porcelanowej misy i przekręcił kurek. Woda spłynęła strumieniem, odbiła się od białej powierzchni ostrym szmerem, który przez moment wypełnił całą łazienkę. Wtedy wyciągnął rękę. Fawley spojrzał mu prosto w oczy.
— Pokaż — poprosił.


absolutnie, absolutnie
będę z Tobą aż po grób
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eutierria (249), Lazarus Lovegood (2400), Odysseus Fawley (2139)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa