• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Inne części Anglii v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[wiosna, 1972] Drewniane molo – D.Lockhart & R.Rowle

[wiosna, 1972] Drewniane molo – D.Lockhart & R.Rowle
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#1
17.01.2023, 03:49  ✶  

Drewniane molo



Udałeś się na drewniane molo daleko od miasta. Odpoczynek od tłumu omal nie skończył się tragedią, ponieważ przepiękna istota mieszkająca w słonej wodzie oczarowała cię swoim śpiewem i wskoczyłeś za nią do wody. Kilka pocałunków później zorientowałeś się, że wciąga cię coraz niżej. Na szczęście nie było dla ciebie za późno - udało ci się uwolnić.


Zapach morza zawsze sprawiał, że Regina znowu chciała gdzieś wyjechać. Był jak to powietrze o poranku, które nabrane w płuca wypełnia ciało świeżością, a umysł bystrością. Nagle wszystko zdaje się możliwe i jest na wyciągnięcie ręki. Morska bryza była podobna, z tą różnicą, że napawała Rowle pewnym niepokojem.

Rybacy z Allhallows mówią o syrenach, które wciągają na dno nieostrożnych. Policja w Maidstone poinformowała o zaginięciu trzech osób na przestrzeni tygodnia. Zorganizowane poszukiwania nie przyniosły oczekiwanych skutków. Po zaginionych rybakach i jednym wędkarzu słuch zaginął.

Allhallows było rybacką wsią, położoną jakieś 53 mile od centrum Londynu. Nie wyróżniało się niczym nadzwyczajnym, gdyby nie liczyć zaginięć, ale i one w okresie, kiedy morze bywało przekorne, się zdarzały. To jest, nie dziwiło to mugoli, natomiast znajomy czarodziej poinformował Rowle o dziwnej aktywności trytonów w tej okolicy i poprosił o przyjrzenie się temu. Nie byłaby sobą, gdyby odmówiła pomocy i nie zgodziła się na osobiste sprawdzenie sytuacji.

W pierwszej kolejności zadzierzgnęła języka u lokalnych poławiaczy. Starsze pokolenie twierdziło zgodnie, że ludzie nadal nic nie wiedzą o morzu i powinni je traktować z szacunkiem. Młodsi rybacy narzekali na tutejsze wiry i morskie prądy oraz syf, który spływa Tamizą do zatoki. Jedna wzmianka zwróciła jej szczególną uwagę, mianowicie niektórzy słyszeli rozrywający serce śpiew, kiedy odpływali lub cumowali na jednym z oddalonych molo.

Szum fal zagłuszał jej kroki na grubych drewnianych deskach. Ubrana w gruby płaszcz z szarej wełny, przechodziła tędy już drugi raz i rozglądała się to po tafli wody, to po zatoce. Chciała sprawdzić na własnej skórze ów śpiew, a później wynająć jedną z łodzi i przepłynąć się wzdłuż brzegu i kawałek dalej, gdyby nic takiego nie usłyszała. Może powinnam spytać Flinta o polecenie kogoś, przeszło jej przez myśl, gdy po raz trzeci stanęła na krańcu pomostu.

Już miała się odwrócić, gdy nagle dobiegła ją ledwie słyszalna melodia. Rozejrzała się po okolicy, lecz krajobraz wyglądał dokładnie tak samo, jak przed kilkoma minutami. Natomiast nucenie nasilało się, jakby jego źródło było coraz bliżej i bliżej, aż wreszcie dochodziło z każdej strony. Pieśń nie miała słów lub miała, ale Regina nie potrafiła ich odróżnić, ani tym bardziej zrozumieć. Za to coś w jej sercu się działo, bo wraz z nadpływającą falą, zalały ją smutek, gorycz i dziwaczna niemoc.

— Chodź do mnie.

Tęskniła za tym głosem, za jego właścicielką i za tym, co zwykle następowało, kiedy ta przywoływała ją do siebie. Nie zdając sobie z tego sprawy, postąpiła krok do przodu i na raz spadła w morską toń.

Nie czuła zimna ani tym bardziej otaczającej ją wody. Miała zamknięte oczy, bo bała się, że miękkie wargi, które czuje na swoich ustach, znikną, gdy je otworzy. Jeden pocałunek, drugi, tak tęskniła, tak jej tego brakowało. Przy trzecim poczuła, że organizm domaga się tlenu. Otworzyła więc usta, by odetchnąć, ale zamiast tego do gardła wlała się słona woda. To ją obudziło.

Rozwarła powieki przerażona i spojrzała na coś, co było połączeniem kobiety, ośmiornicy i żaby w najdziwniejszych proporcjach, jakie kiedykolwiek widziała. To coś ciągnęło ją w dół, jednocześnie nucąc, ale już nie była to rzewna melodia ani nawet muzyka. Macki coraz szczelnie oplatały ciało Rowle, a dookoła zaczynało się robić coraz ciemniej.

Różdżka, różdżka, muszę znaleźć różdżkę. Zaczęła się szarpać, by jakoś wyswobodzić lewą bądź prawą rękę. Czuła, że nie ma wiele czasu, że mózg zaraz odetnie resztę ciała w ostatnim akcie ratunku, żeby zachować dla siebie życiodajny tlen. To tylko kwestia kilku sekund i jeżeli nie zdąży…

Jest! Chciała krzyknąć, ale zamiast tego z ust uciekło kilka bąbelków powietrza. Oplotła palce dookoła drewnianej rękojeści i wyszarpnęła różdżkę wraz z ręką w górę, wykrzykując zaklęcie.

Gwałtowna zmiana ciśnienia, niedostatek tlenu i uderzenie o piach sprawiły, że Regina straciła przytomność. Widziała zbliżającą się taflę wody, nawet usłyszała szum fal, ale nim zobaczyła cokolwiek jeszcze, zalała ją ciemność.

Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#2
18.01.2023, 00:12  ✶  
  To była sprawa ambicji. Lekkiego, acz bolesnego nadepnięcia na odcisk, który z siłą toczącej się kuli śniegowej sprowadził na uporządkowany świat Daisy lawinę nieprzewidzianych zdarzeń. Najpierw usłyszała przypadkiem (wcale nie), że w swojej pracy dziennikarskiej zbyt wiele uwagi poświęca celebrytom czarodziejskiego świata i bogaczom a kompletnie pomija sprawy, które dotykały zwykłych czarodziei. Potem dotarły do niej plotki o podejrzanych zaginięciach w Allhalows i tym, że w sprawę mogły być zamieszane istoty należące do czarodziejskiego świata. Wreszcie dostrzegła w tym swoją szansę. Bo jak bardziej miałaby udowodnić swoją dziennikarską przydatność, przenikliwy umysł, bycie blisko zwykłych, ludzkich spraw, jak angażując się we właśnie takie, dziennikarskie śledztwo?
  I tak wylądowała w Allhallows. Ubrana w ciepły zielony płaszcz i różowe, pluszowe nauszniki musiała wyglądać dla miejscowych jak turystka, która przypadkiem zabłądziła do ich mieściny. Nie zdając sobie sprawy z tego, że tak naprawdę powielała kroki Reginy, właśnie je powielała. Daisy, kiedy chciała – a tym razem bardzo chciała, a poza tym nie była jakoś specjalnie uprzedzona do mugoli – potrafiła być nie tylko bardzo przekonująca, ale również miła. Słuchała uważnie wypowiadanych przez swoich rozmówców słów, patrzyła na nich wielkimi, pełnymi zrozumienia oczami i zachowywała się tak, jakby naprawdę, ale to naprawdę stali się nagle całym jej światem.
  Wsłuchiwała się, odławiając z ich słów to, co wydawało jej się nieprzydatne i to, co było przydatne. Czy przeszło jej przez myśl, że w sprawę może być zaangażowana syrena? Tak. Ale wcale nie dlatego, żeby przesadnie interesowała się magicznymi stworzeniami i miała jakieś wielkie doświadczenie w ich sprawach. W grę wchodziła raczej niezastąpiona wyobraźnia Daisy a ta od razu podpowiedziała jej: o, to na pewno syrena!
  W stronę molo wędrowała nie po to, by złapać (albo pokonać) syrenę, ale Pomyślała tylko, że mogłaby się po nim przespacerować a potem zrobić zdjęcie. Albo kilka zdjęć. Ładnie by potem wyglądały w artykule o zaginięciach w Allhalows. Och, a gdyby przypadkiem sfotografowała syrenę…
  Mniej więcej takie myśli krążyły po głowie Daisy, gdy dostrzegła stojącą na molo sylwetkę Reginy. Nie znała jej, ale też widok kogoś na molo, nie wzbudził w niej jakichkolwiek podejrzeń. W pierwszej chwili wzięła ją nawet za jakąś rybaczkę, która obserwowała morze, sprawdzając czy to nadawało się tego dnia na wypłynięcie. Znajdowała się zresztą jeszcze dość daleko od niej, więc…
  Ale wystarczyło mrugnięcie powieki by znajdująca się na molo kobieta zniknęła.
  A to wzbudziło nagły niepokój w sercu Daisy. I może powinna, jak rasowa dziennikarka, ucieszyć się, że właśnie była świadkiem ataku syreny (bo ciągle, z uporem lepszej sprawy wierzyła, że w wodzie siedzi krwiożercza syrena), ale wcale się nie ucieszyła. Odwrotnie, oczy otworzyły jej się szerzej, nie zastanawiając się nad tym co robi, ruszyła biegiem w stronę molo. Za nim na nie wbiegła, schyliła się po garść kamieni (a razem z nimi złapała też trochę piasku, bo działa pod wpływem nerwów i nie bardzo miała czas na staranne zbiory).
- Wypuść ją ty cholerny potworze! – wykrzyknęła, ciskając na oślep kamieniami w wodę.
  Nie wiedziała czy poskutkowało, ale po chwili dostrzegła wynurzające się z wody ciało. Daisy wymamrotała pod nosem zaklęcie bąblogłowy i rzuciła się by wyciągnąć Reginę na brzeg. 
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#3
18.01.2023, 03:47  ✶  

Umarłam.

To była pierwsza myśl, która wydarła się z ciemności i dała jej do zrozumienia, że było wręcz przeciwnie. W końcu czy po tamtej stronie byłaby nadal sobą?

Nie dane jej było odpowiedzieć na to pytanie, ponieważ organizm reagował według pierwotnych zwyczajów. Otworzyła oczy i pierwsze co, to zaczęła się krztusić wodą i wykasływać ją z płuc.

Żyję.

To była druga myśl i pojawiła się tuż po tym, jak łapczywie zaczerpnęła powietrza w płuca. Zaraz też przewróciła się na brzuch i odruchowo wpiła palce w piasek, kiedy targnęło nią i wypluła kolejne porcje słonej wody.

Kaszlnęła jeszcze dwa lub trzy razy i pozbawiona sił oparła czoło na mokrym piachu. Chłód podłoża sprawiał, że przytomniała z każdą mijającą sekundą. Dzięki temu po minucie z powrotem przewróciła się na plecy i spojrzała na człowieka, który siedział obok niej.
Kobieta. Jej rudo-brązowe włosy przylgnęły do czoła i twarzy, całkowicie zmoczone. Patrzyła na Reginę i chyba coś mówiła, ale jej głos był dziwnie zniekształcony, jakby docierał z bardzo daleka. Była jak z obrazka i pewnie nawet by jej to powiedziała, gdyby nie ten szum w uszach i ćmiący ból z tyłu głowy.

Regina oparła głowę na piasku i spojrzała w górę, w szaro-niebieskie niebo. Miejscami widać było złote promienie słońca, ale to nie zdołało się jeszcze przebić przez chmury. Przymknęła oczy, zastanawiając się, czy kobieta obok to wytwór wyobraźni lub znowu mami ją morski potwór.

Jednak gdy znowu spojrzała w bok, ta nadal tam siedziała. Przemoczona do suchej nitki, tak samo, jak Rowle. Chyba zła lub zdenerwowana. Regina oblizała spierzchnięte usta, zbierając się do tego, by coś powiedzieć. Nie wiedziała, co takiego, więc spytała bardzo błyskotliwie, siląc się na uśmiech:

— Wszystko w porządku?

Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#4
18.01.2023, 17:28  ✶  
Pierwszym podstawowym problemem Daisy było to, że generalnie – w większości sytuacji pozostawała raczej bezużyteczna. Potrafiła krzyczeć, obrażać się, grozić, przymilać, robić zdjęcia i pisać artykuły, ale poza tym… umiała niewiele więcej.
Nie potrafiła walczyć. Często, w chwili, w której stykała się z niebezpieczeństwem, nawet nie myślała o tym, żeby sięgnąć po różdżkę – a jeśli już to prędzej po to by zadbać o własne bezpieczeństwo, niż rzucać się w wir walki. Ba, często jej pierwsze działania w ogóle dalekie były od zachowania, które mogłoby charakteryzować jakiegokolwiek rozumnego czarodzieja. Nawet teraz, gdy dostrzegła pochłanianą przez wodę Reginę, jej podstawowym planem walki z syreną (bo ciągle była święcie przekonana, że ciemnym charakterem była tu krwiożercza syrena), pozostawało ciskanie w nią kamieniami.
Potem zresztą nie zachowała się wcale roztropniej, kiedy pchała się wiosną do wody, byle wyciągnąć stamtąd kobietę, której wcale nie znała.
- Nie możesz umrzeć. Za żadne skarby nie wolno ci umrzeć. Nie pozwalam. Nie możesz umrzeć – mówiła do niej gorączkowo, chyba po raz pierwszy w życiu wyrzucając sobie, że nie uważała na zajęciach dotyczących udzielania pierwszej pomocy i teraz poza sprawdzeniem pulsu i gadaniem, nie za bardzo wiedziała, co właściwie powinna zrobić. To znaczy miała mnóstwo pomysłów co trzeba było zrobić, tylko niewiele z nich było sensownych. - Znaczy możesz, ale nie powinnaś. Przecież nie byłaś w tej wodzie aż tak długo, prawda? Co ja zrobię, jak ty umrzesz? Nawet nie wiem komu bym miała wysłać kondolencje… - umilkła, widząc, że Regina poruszyła się.
Patrzyła na nią intensywnie, jakby nie do końca wierząc, że tak naprawdę wszystko dało się naprawić kilkoma machnięciami różdżki a ona sama, zyskała właśnie całkiem rzetelnego i naocznego świadka do artykułu. W ogóle jak na dziennikarkę, jeszcze nie przeszło jej przez myśl, że mogła zrobić jakieś dramatyczne zdjęcia czy coś.
- Ze mną? – zdziwiła się szczerze. – To ja ci powinnam zadać to pytanie. Nic ci nie zrobiła? Syreny są straszne. Mają wielkie, ostre zęby i w ogóle. Znaczy nigdy nie stanęłam oko w oko z syreną, ale słyszałam, że tak jest – wyrzuciła z siebie szybko.
Teraz przeszło jej przez myśl, że w czasie, gdy Regina pozostawała nieprzytomna, powinna osuszyć je za pomocą magii. Ale wtedy tego nie zrobiła a teraz nie wiedziała, czy jej towarzyszka w ogóle była czarownicą.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#5
22.01.2023, 18:27  ✶  

Zaśmiała się cicho i krótko, gdy Daisy odpowiedziała na pytanie pytaniem. To doprowadziło do ataku kaszlu i wyplucia jeszcze kilku kropel wody.

— Dobra uwaga. — położyła się z powrotem na piasku i dodała, patrząc w niebo. — Tylko to nie syrena, nie wodnik, ani też merkun.

Adrenalina zaczęła spadać, więc tylko kwestią czasu było, aż nie zaczęła lekko drżeć z zimna. Zgrabiałe dłonie przesunęły się najpierw po kieszeniach płaszcza, a później po piasku. Poderwała się do siadu, nie odnajdując różdżki, co sprawiło, że serce znowu zaczęło jej szybciej bić.

— Tak, mają ostre zęby i w ogóle, ale… — wymamrotała, rozglądając się za swoją własnością. — Różdżka, posiałam gdzieś różdżkę...

Jednocześnie zaczęła się zastanawiać, czy nie straciła jej w morskich odmętach, co od razu podwyższyły jej ciśnienie. Spróbowała się podnieść i wtedy też coś ukłuło ją w biodro, więc przesunęła się i podniosła przedmiot na wysokość oczu.

— Jest! — powiedziała tak szczęśliwa, jakby znalezienie różdżki było większym dokonaniem, niż wydostanie się z macek śmierci.

Przelotnie sprawdziła, czy różdżka nie jest w jakiś sposób uszkodzona, po czym wycelowała nią w Daisy i najpierw na nią rzuciła zaklęcie suszące, a później na siebie. Strumień ciepłego powietrza sprawił, że ubrania wyschły w mgnieniu oka, ale też całkowicie zniszczył ich fryzury. Szopa na głowie obu kobiet doprowadziła Reginę do śmiechu, który powstrzymała z niemałym trudem.

— Przepraszam, nie ma nic zabawnego w tej sytuacji. — powiedziała po chwili i spojrzała na dziennikarkę, wyciągając w jej stronę dłoń. — Regina Rowle. Dziękuję, za pomoc i że zakazałaś mi umierać.

Bogowie, Rowle, co najlepszego się z tobą dzieje? Cichy głos ofukał ją w głowie, kiedy znowu porwała się na żartowanie. Z jakichś powodów nie potrafiła z powagą odnosić się do sytuacji, w których balansowała na krawędzi życia i śmierci. Jak nic jasnowłosa będzie ją miała za wariatkę. Gorzej, jak stwierdzi, że wcale nie powinna mnie ratować.

Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#6
23.01.2023, 02:40  ✶  
  Daisy zmarszczyła ciemne brwi. Chyba odrobinę skonfundowana faktem, że to jednak nie była syrena (a przecież syrena tak doskonale pasowała jej do całej historii, nawet jeśli ułożyła ją sobie w głowie jeszcze przed dotarciem nad molo). Odruchowo sięgnęła do torby – jak raz suchej – bo miała w sobie tyle przytomności umysłu (pewnie przez to, że w środku był aparat fotograficzny) by nie wskakiwać z nią do wody. Chciała wyciągnąć z niej chusteczkę, ale nieznajoma poradziła sobie w tym czasie sama.
  W dodatku rozwikłała się przynajmniej jedna tajemnica i okazała się czarownicą. Daisy patrzyła na nią z zaciekawieniem, zastanawiając się, co mogło tu przynieść inną czarownicę. Też była dziennikarką? Może magizoolożką? Może jednak rybaczką? A może, zwyczajnie, potrzebowała chwili dla siebie i jak raz wybrała sobie takie niefortunne molo? Tak naprawdę i jej zrobiło się zimno, ale najpierw za bardzo była zaaferowana tym co zobaczyła i ratowaniem (przynajmniej w swojej głowie) Reginy, potem skupiła się na gadaniu do nieprzytomnej aż wreszcie, gdy ta odzyskała świadomość na przyglądaniu się jej i jej działaniom.
- W takim razie co to takiego? – zapytała z zainteresowaniem. Być może w tej właśnie chwili, wreszcie obudziła się w niej dziennikarska natura. Z uporem maniaka ignorowała gęsią skórkę, która pojawiła się jej na rękach i nieprzyjemne dreszcze biegnące niczym mrówki po kręgosłupie.
  A potem wróciło ciepło. Młoda czarownica przymknęła oczy, rozkoszując się nim. Magia była jednak wspaniała. Otworzyła je dopiero, gdy usłyszała dziwny dźwięk dochodzący z ust Reginy.
  Posłała jej pytające spojrzenie, a potem – chociaż jeszcze nie zdawała sobie sprawy, że tak naprawdę chodziło tylko o włosy, sama się uśmiechnęła.
- Trochę jest – zaprzeczyła, dostrzegając – ze swojej perspektywy cały absurd sytuacji, w której się znalazły. – Wychodzi na to, że nie tylko sama się uratowałaś, ale jeszcze ocaliłaś mnie właśnie przed zapaleniem płuc. Może w odwecie napiłabyś się ze mną herbaty w jakimś pubie lub czymkolwiek innym, co znajduje się w Allhallows? – zaproponowała.
  Bo, ha, Daisy być może okazała się całkiem nieprzydatna w realnym ratowaniu Reginy, ale miała przy sobie trochę pieniędzy mugoli, które mogła bez żalu wydać. Chętnie również dowiedziałaby się, co takiego czaiło się na w pobliżu molo.
  Podniosła się z ziemi. Uścisnęła rękę Reginy. Dzięki wcześniejszej magii, dłoń miała suchą i ciepłą, miękką – wyraźnie nienawykłą do fizycznej pracy. Zresztą, po całej sylwetce młodej czarownicy widać było, że nie nawykła do fizycznej pracy.
- Daisy Lockhart – przedstawiła się. – To jak? – dopytała, nawiązując w ten sposób do swojego wcześniejszego zaproszenia.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#7
09.02.2023, 05:32  ✶  

— Nie mam pojęcia.

Odpowiedziała z rozbrajającą szczerością, a słowa pozostawiły słony ślad na języku. A może to morska woda, której się opiła przed kilkoma momentami? Nie w smak jej było, że nie rozpoznała stwora, ani też, czy kiedyś o czymś podobnym czytała. Macki, wyłupiaste oczy, niby kobieca twarz, ale dziwna paszcza… Aż wzdrygnęła się na samo wspomnienie.

— Miło mi poznać, chociaż okoliczności mogą być niesprzyjające. — dłoń Daisy na chwilę zniknęła w niedźwiedziej łapie Reginy, która zaraz odpowiedziała na propozycję. — Herbata, kawa albo i coś mocniejszego, chętnie zmyję posmak glonów z języka.

Podniosła się z ziemi i pomogła wstać pannie Lockhart, o ile ta ów pomoc przyjęła. Strzepnęła wełniany płaszcz, pozbywając się zeń mokrego piasku i wraz z kobietą ruszyła ku zabudowaniom Allhallows.

— Zakładam, że nie jesteś stąd, skoro obie rozglądamy się za jakimkolwiek pubem lub miejscem, gdzie dostaniemy coś ciepłego do picia. — zaczęła po tym, jak znalazły się na kamiennym nabrzeżu rybackiego portu. — Zepsułam twój spacer czy Ministerstwo w końcu zainteresowało się pismami pana Rashika i postanowiło sprawdzić, o co chodzi z tymi zaginięciami?

Po chwili zwolniła krok i ruchem głowy wskazała na szyld. „Wesoła Makrela”, bo tak głosił napis pod drewnianą rzeźbą wygiętej i uśmiechniętej ryby, zachęcała tumultem, jaki dobywał się ze środka, mieszając z muzyką leniwie płynącą z radia.

— Obawiam się, że nic lepszego tutaj nie trafimy. — westchnęła, mrużąc lekko oczy i spojrzała na Daisy, czy ta reflektowała na ten lokal.

Nie chciała błąkać się dalej, bo adrenalina niemal całkowicie ulotniła się z jej ciała i na jej miejsce wchodziło zmęczenie. Do tego jeszcze czuła rodzący się w naciągniętych mięśniach ból. Ale przynajmniej nie przeziębienie, pomyślała.

Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#8
09.02.2023, 22:32  ✶  
- Och – odpowiedziała Daisy. W jej głosie pojawiła się słabo wyczuwalna nuta rozczarowania. Z jakiegoś powodu liczyła na to, że Regina będzie znała odpowiedź na frapujące ją pytanie. W końcu potrafiła zmierzyć się z morskim potworem i pokonać go, a potem uratowała je obie przed przeziębieniem. – No trudno. Ponoć w tajemnicy najciekawsze jest właśnie to, że pozostaje tajemnicą – dodała już dużo weselej.
Teraz, kiedy zaczęła o tym myśleć, to nawet dobrze się składało, że nie poznała prawdy. Niezrównana wyobraźnia Daisy już zaczęła jej podpowiadać, że ta syrena, którą tak z całej siły chciała wrzucić do artykułu to jednak było straszne pudło. Nieznany potwór, coś czego motywacji nie rozumiemy i nie znamy – o, to było o wiele ciekawsze. Dało się to nawet lepiej ograć w artykule do Proroka Codziennego.
Uśmiechnęła się szerzej do Reginy. Nie miała nic przeciwko by ta pomogła jej wstać. Ruszyła razem z nią do Allhallows. Idąc przez miasteczko, rozglądała się po nim z zaciekawieniem. Rzadko odwiedzała miejsca całkowicie (albo choć w przeważającej większości) zamieszkane przez mugoli (głównie przez to, że Daisy ogólnie mało się ruszała poza obręb magicznego Londynu).
- Jestem z Londynu – wyjaśniła. – Z tej magicznej części. Moi rodzice mają księgarnię na Pokątnej i mieszkanie nad nią  – opisała. – A ty?
Młodsza czarownica była pewna, że nie kojarzyła Reginy ze szkoły, więc albo ta była od niej trochę starsza, albo uczyła się gdzieś za granicą. Bądź co bądź na tyle wyróżniała się wyglądem, że Daisy z pewnością zapamiętałaby ją, gdyby było inaczej.
-  Ani to, ani to – przyznała na pytanie o to, co właściwie robiła w tym miejscu. – Jestem dziennikarką. Pracuję w Proroku Codziennym. Usłyszałam plotki, że w Allhallows dzieją się podejrzane rzeczy – wyjaśniła. – Pojawiłam się tutaj, żeby to zweryfikować. I cóż… - zerknęła na Reginę by sprawdzić, czy ta właśnie nie próbowała od niej uciec. Ludzie rzadko dobrze reagowali, gdy przyznawała się, że jest dziennikarką. – Okazały się prawdziwe. A ty? Pojawiłaś się tu na prośbę pana Rashika?
Teraz już mogła z pełnym przekonaniem powiedzieć, że plotki były prawdziwe. A jeśli chodziło o lokale to Daisy nie była wybredna. Może nie było jej tak zimno jak jej towarzyszce, ale nie należała do piechurów i z największą przyjemnością posadziłaby już swój tyłek w jakimś ciepłym miejscu. „Wesoła Makrela” wydawała się jej w tym momencie miejscem tak dobrym jak każde inne.
- Idziemy do środka – zarządziła. – Tylko ja nie za często bywam w takich miejscach – uprzedziła jeszcze, na wszelki wypadek.
A potem weszła do środka (jakby Regina jeszcze się wahała, Daisy złapałaby ją za rękę i pociągnęła do środka). Wewnątrz od razu skierowała się ku ladzie, dopiero w drugiej chwili skupiając uwagę na wyglądzie tego miejsca.
- Wybierz na co masz ochotę – rzuciła do Rowle.
Olbrzymka
Draco dormiens nunquam titillandus.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Patrzysz i zastanawiasz się, czy masz do czynienia z olbrzymem, który zgubił się w Londynie. Barczysta, wysoka na blisko dwa metry, o twardych rysach twarzy. Dopiero później, jak już przyzwyczaisz się do jej wyglądu, zauważasz pewne drobnostki. Kartoflany nos zdobi poprzeczna blizna, przebiegająca na jego grzbiecie. Miodowe oczy spoglądają na świat ze spokojem, który ociepla serce i daje odetchnąć. Włosy ciemnobrązowe, prawie wpadające w czerń, skręcają się i falują, jeżeli ich właścicielka wypuści je z niedbałego warkocza. Olbrzymka zdaje się mocno stąpać po ziemi, ale znać w tym kroku delikatność.

Regina Rowle
#9
18.02.2023, 05:02  ✶  

Dziennikarka nie była jedyną, która czuła rozczarowanie, bo i Regina zachodziła w głowę, co takiego właśnie próbowało ją zabić. Tajemnica, tajemnicą, ale kiedy ta ma macki, magiczną pieśń i zabija czy to mugoli, czy czarodziejów, to niewiedza nie jest dobra.

— Z Walli, a dokładniej z Cardiff. — odpowiedziała po chwili, bo zaskoczyło ją, że Daisy jest z prasy. — Może twój artykuł sprawi, że ministerstwo przyjrzy się całej tej sprawie. I tak, pojawiłam się tutaj na jego prośbę. Pan Patil, Rashik Patil interesuje się wszystkim tym, co siedzi w morskiej wodzie. Ostatnio zwłaszcza społecznością trytonów na południowozachodnich wybrzeżach.

Wahała się, czy aby to dobre miejsce dla dwóch czarownic, które dopiero co wychynęły z morza, ale klamka zapadła. Panna Lockhart złapała ją za rękę, co było dla Reginy niespodziewanym gestem, jako że stroniła od fizycznego kontaktu z ludźmi, zwłaszcza nieznajomymi, i wciągnęła Olbrzymkę do tawerny.

Kiedy przeszły przez próg oczy wszystkich zwróciły się w ich stronę. Po pierwsze dlatego, że nie były stąd, a w takich miejscach rzadko bywają „obcy”. Po drugie rzadko spotykało się kogoś o podobnej budowie, co Rowle  i to też sprawiło, że spojrzenia rybaków utrzymywały się niej i Daisy całą ich drogę do baru.

Za barem stała kobieta o przyprószonych siwizną czarnych włosach, związanych w kok. Ubrana podobnie do wszystkich, wyróżniała się poplamionym białym fartuchem i tym, że stała za ladą. Przed momentem rozmawiała z siedzącym przy barze wąsaczem, ale widząc zbliżające się niecodzienne klientki, przeszła bliżej środka lady.

— Was jeszcze tutaj nie widziałam. Nie jesteście stąd? Nie, na pewno nie. Co podać?

Regina zauważyła, że kobieta jak na domniemany wiek, a oceniła ją na jakieś 50 lat, poruszała się sprężyście i szybko. Jej bezpośredniość była w pewien sposób rozbrajająca i czarownicy zajęło chwilę, nim odnalazła język w gębie.

— Eee… Tak, znaczy nie, nie jesteśmy stąd. Jesteśmy…

Spojrzała na Daisy lekko zdezorientowana, ale na pomoc wcale nie przyszła dziennikarka, a barmanka.

— Przejazdem? Pewnie na własne oczy chcecie zobaczyć tę naszą syrenę? Trochę ostatnio się tutaj takich zleciało, fascynatów legend i bajek.

— To nie są bajki, Margaret! — warknął wąsacz, z którym do niedawna rozmawiała barmanka. — Wszyscy wiemy, że morze wymaga szacunku, a nikt teraz go nie okazuje. Z Londynu leci cały syf, łowiska są wykorzystywane do granic możliwości i…

— Skończże Bernard, bo trzeci raz już to powtarzasz. — ucięła Margaret, stukając w szynkwas. — Wsadź nos w swój kieliszek i odezwij się wtedy, kiedy whisky ci się skończy.

Paru rybaków zaśmiało się, co ewidentnie rozluźniło atmosferę.

— Nie zwracajcie uwagi na niego, to pierwszy bajarz Allhallows. Wracając, co podać kochaniutkie? Kawa, herbata, coś  mocniejszego na rozgrzanie, bo wyglądacie na zmarznięte?

— Herbatę poprosimy, a ja też kawę, zwykłą czarną. — powiedziała Regina, siadając na jednym z wolnych miejsc przy barze i zerknęła pytająco na towarzyszkę, czy ta chce zamówić coś jeszcze.

Wścibska dziennikarka
Granica między fantazją, a rzeczywistością była u mnie zawsze beznadziejnie zamazana.
wiek
sława
I
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Daisy to ładna dziewczyna o rozmarzonych, zielonych oczach. Kiedy na kogoś patrzy, tej osobie może się wydawać, że nagle stała się całym światem dla młodziutkiej dziennikarki. Na tle innych czarownic wyróżnia się gęstymi, kręcącymi się rudo-brązowymi włosami. Chętnie nosi je zaplecione w kucyk. Nie jest ani przesadnie wysoka (mierzy ok. 165 cm wzrostu), ani krzepko zbudowana. Choć lubi ładnie wyglądać, ceni sobie wygodę. Zazwyczaj można ją spotkać albo z aparatem fotograficznym u szyi, albo z notatnikiem i piórem w ręku. Pojawia się na większości istotnych, publicznych uroczystości w Ministerstwie Magii.

Daisy Lockhart
#10
23.02.2023, 01:40  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 30.12.2023, 00:44 przez Daisy Lockhart.)  
Daisy posłała Reginie promienny uśmiech.
- Mam nadzieję, że tak będzie – powiedziała szczerze. Może nie do końca kierowała się właściwymi intencjami w tej sprawie, ale fakt pozostawał faktem i rzeczywiście miała nadzieję, że jej artykuł okaże się sukcesem i zainteresuje właściwych przedstawicieli Ministerstwa Magii. I przy okazji pokaże wszystkim, że Daisy Lockhart potrafiła wyczuć nosem właściwy temat i napisach o problemach, które nękały zwykłych czarodziei i mugoli a nie tylko o balach i informacjach o czarodziejskich celebrytach. – A co się ostatnio dzieje ze społecznością trytonów na południowozachodnich wybrzeżach? Znaczy, pan Patil uważał, że ta istota, która cię zaatakowała na molo, mogła mieć coś wspólnego z trytonami? – zapytała, gdy szły do „Wesołej Makreli”.
Odwrotnie do Rowle w jej zachowaniu nie było wielkiego wahania, gdy wchodziły do środka. Tak właściwie, to nie było w niej żadnego wahania. Daisy, ogólnie, rzadko bywała na tyle krytyczna wobec samej siebie, by zastanawiać się nad tym, jak to co robiła wyglądało z boku.
I może było to z jej strony dość głupie, ale nie pomyślała wcale, że wygląd Reginy może wywołać w miejscowych zaciekawienie. Tak, była wysoka i wyglądała może nieco podejrzanie, ale młoda dziennikarka była na tyle egotyczna, by nie zrozumieć, że skoro dla niej nie stanowiło to żadnego problemu, to dla innych jednak mogło.
Choć stereotypowo, jako kobieta, Daisy powinna bardzo przejmować się swoim wyglądem – to tego dnia, jakoś o nim nie myślała (tak naprawdę to rzadko skupiała na nim szczególną uwagę). Zdarzenia z molo były zbyt żywe i zbyt fascynujące, by miała teraz zastanawiać się nad tym, że jej włosy były spuszone a cała pewnie dawała trochę wiatrem, glonami i słoną wodą. Zresztą, weszły właśnie do „Wesołej Makreli”, jej zdaniem, po dzisiejszych wydarzeniach, pasowały do wnętrza idealnie.
Uśmiechnęła się do sprzedawczyni ładnie, a potem wodziła wzrokiem między barmanką, Bernardem a Reginą. Przelotnie pomyślała o tym, że Rowle chyba była nieśmiała, co przy jej aparycji stawało się odrobinę rozczulające. A potem, w głowie, zadźwięczały jej słowa mężczyzny: „Wszyscy wiemy, że morze wymaga szacunku, a nikt teraz go nie okazuje. Z Londynu leci cały syf, łowiska są wykorzystywane do granic możliwości…” i prawie się zirytowała, że nie pozwolono mu skończyć. Osobiście, Daisy nie za bardzo się znała czarodziejskich istotach żyjących w morzu a Bernard naprawdę mógł być starym bajarzem, ale może faktycznie coś zmusiło tę przedziwną istotę do pojawienia się przy drewnianym molo. Albo nawet więcej, być może ta istota mściła się za coś? O, to znowu brzmiało jak fascynujący temat do gazety.
- Ja poproszę herbatę. Może być z czymś mocniejszym. To chyba będzie po irlandzku? – zaryzykowała z nazwą. – Tato zawsze taką pije, kiedy chce uniknąć przeziębienia – wyjaśniła. W międzyczasie sięgnęła po portfel i wyciągnęła z niego pieniądze by zapłacić za nie obie. Zachowała na tyle przytomności umysłu, by nie pokazywać barmance, że miała ze sobą też pieniądze czarodziejów. – Naprawdę tylu się tu ostatnio podobnych do nas kręci? – zapytała. – Przyjezdnych?

*

Daisy przesiedziała z Reginą jeszcze trochę czasu. Wsłuchiwała się w przyjazny głos większej kobiety i patrzyła na nią ciepłymi oczami. Potem obie rozeszły się w swoje strony.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Daisy Lockhart (2282), Regina Rowle (2025)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa