• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka Knieja Godryka v
« Wstecz 1 2
[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE

[Wiosna 1972] Wianki, ogniska i słupy majowe - SABAT BELTANE
King with no crown
Stars, hide your fires
Let no light see my black and deep desires
wiek
31
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Kanclerz Skarbu
Schludny, młody mężczyzna ze starannie ułożonymi blond włosami. Nie grzeszy wzrostem, będąc wysokim na 178 centymetrów, acz chodzi na tyle wyprostowany i z uniesioną głową, że może wydawać się górować nad rozmówcą. Pomaga mu w tym spojrzenie chłodnych, niebieskich oczu, na tyle skutych lodem, że nie sposób się przez niego przebić, aby dostrzec kryjącą się za nimi duszę. Zazwyczaj używa perfum z cedrowymi nutami przeplatającymi się z drzewem sandałowym. Dobiera ubrania starannie, zwłaszcza kolorystycznie. Nie ubiera się krzykliwie, acz odpowiednio do okazji; zawsze z idealnie wyprasowanym materiałem koszuli, dobrze dopiętą kamizelką. Charyzmą przyciąga do siebie innych, acz waży słowa w naturalnie ostrożnej manierze. Nie brak mu w głosie donośnych tonów, na marne można oczekiwać, że otworzy usta, aby krzyczeć, nawet te cicho wypowiedziane przez niego słowa potrafią być dobitniejsze niż cudzy krzyk. Stawia na niską intonację, uważając, że jest przyjemniejsza dla ucha i bardzo dobrze podkreśla angielski, wręcz krzyczący w swojej pretensjonalności o jego uprzywilejowanym urodzeniu, akcent.

Elliott Malfoy
#281
26.03.2023, 02:15  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 26.03.2023, 02:27 przez Elliott Malfoy.)  

Dla Nory, Persa, Vespery, Erika


Podszedł do Nory, bo potrzebował pomocy kogoś, kto nie oceniałby jego zainteresowania Erikiem negatywnie. Kogoś, kto po prostu nie zadawałby pytań, przynajmniej nie teraz. Kobieta przyjęła bezgłośnie przekazany komunikat z wyrozumiałością, więc Elliott był szczęśliwy świętowaniem z nią tych chwil tak samo, jak zadowolony z Erika i jego wsunięcia wianka na pal w nie porównywalnie dobrym tempie. To była ich wspólna praca i sukces, wspólna radość i pozytywne emocje, chociaż inne, to spod tego samego parasola.
Lepiej wrócić wcześniej i się wyspać w spokoju.
Wyłapał to zdanie, odnotował w głowie i przez chwilę wydawało mu się niesamowicie ważne, ale zaraz aromat kadzideł, odcień zieleni oczu Longbottoma niesamowicie przypominający wiosenną trawę na polanie wprowadziły go z powrotem w trans błogości, z ktorego, po prawdzie, nie chciał wychodzić. Nic nie odpowiedział, jedynie skinął głową, nie bardzo też chcąc ciągnąć temat, który wybudzał go z przyjemnego stanu rozkochania i komfortu.
Wywrócił oczyma na słowa Blacka, ostatkami sił powstrzymując się, aby nie wbić mu pięty w śródstopie, tak aby przypomnieć, że powinien czasami trzymać język za zębami, nawet jeżeli mieli nim po francusku. Zmarszczył brwi.
- Niech ci się żaden kamień nie wbije w kręgosłup, Perseus, w lasach jest ich trochę - odprowadził jego oraz Vesperę wzrokiem i wrócił do swoich towarzyszy, z zaskoczeniem stwierdzając, że został z nim już tylko Erik.
Jeszcze przed chwilą mogłby przysiąc, że zostanie z nim sam na sam było jedynym, czego pragnął, a teraz po sprośnych komentarzach Blacka, wydawało się to niesamowicie niekomfortowe. Zapamietał sobie, aby wspomnieć Percy'emu o tym, że nie należy wtrącać się w tempo z jakim rozwijają się relacje, a on jako terapeuta od siedmiu boleści powinien o tym bardzo dobrze wiedzieć. Chociaż może faktycznie nie żartował tego jednego piątkowego wieczora nad butelką, gdy obwieścił, że zakupił dyplom.
Mniejsza o to, Percy i jego cztery litery nie byli teraz tym, o czym chciał myśleć. Skupił się na swoim rozmówcy, na wymienieniu z nim chociaż paru uprzejmości, nawet jeżeli nie mogły być wygnieceniem sobie szat, bo na Polanie było zbyt wiele osób.
Czas zleciał niespodziewanie szybko, zresztą tak jak zwykle to się zdarzało w towarzystwie Erika.

Z przyjemnego transu rozmowy i odprężenia wyrwał go wpierw brak rytmiczności w wygrywanej muzyce, a później ogólny popłoch, przy którym zorientował się jakim głupcem był, sądząc, że ojciec nawet w tej kwestii go nie zawiedzie. Tyle razy życie mu udowodniło, ze jeżeli chciał komuś ufać, to mógł tylko sobie, a i tak zdawał się nie uczyć na tych błędach.
Zanim sytuacja się rozwinęła, załapał Erika mocno za rękę, aby ten wysłuchał tego, co miał mu do powiedzenia.
- Wiem, ze musisz zostać, więc nie będę cię nawet próbował przekonywać żebyś uciekał razem ze mną. Chociaż jest to coś, o co bardzo chciałbym zabiegać. Nie chcę spędzać kolejnych paru godzin myśląc o tym, czy... - przerwał orientując się, że to co mówi nie jest w żaden sposób motywujące, wręcz przeciwnie.
Przygryzł wargę.
Zmarszczył gniewnie brwi, w zaskakująco bojowym jak na siebie geście. Usta z uśmiechu wróciły do swojego typowego, chłodnego wyrazu, tyle że z domieszką dezaprobaty w lodowym spojrzeniu.
- Mają tupet żeby przeszkadzać mi w takim momencie - parsknął pod nosem, chociaż było widać, że to raczej jego sposób na poradzenie sobie z sytuacją.
Chciał powierdzieć wiele rzeczy łapiac spojrzenie zielonych oczu, teraz tak bardzo rozkojarzone, skupione na swoim zadaniu ochrony innych. Serce biło mu jak oszalałe, wiedział, że nie może go dłużej przetrzymywać.
- Obiecaj mi, że zobaczymy się jutro, że to nie będzie ostatni raz, kiedy to robię - wyszeptał, kiedy był już na tyle blisko, aby wiedzieć, że Longbottom go usłyszy, potrzebował do tego stanąć na palcach.
Zmuszony sytuacją, w której odurzenie transem i kadzidłami zastąpiła adrenalina i podszyta strachem złość, złączył ich usta w delikatnym, przelotnym pocałunku, trochę przypominającym powiew silniejszej bryzy, o której przypominają drobinki morskiej soli osiadające na skórze.
- Musze znaleźć rodzinę - odparł na pożegnanie i pośpieszył w stronę, gdzie wcześniej rzucił mu się w oczy znajomy, blady odcień blondu.

Dla Eden


Wyciągnął różdżkę z połaci szat, przepychając się przez umykających z polany ludzi, czasami ich odpychając, aby torować sobie drogę. Był zdeterminowany, aby znaleźć chociaż jedną z sióstr, chociaż na Polanie zaczynało się robić coraz bardziej niebezpiecznie.
Przystanał i wtedy też ją dostrzegł, stała sama, rozglądała się, jakby kogoś szukała. Być może wcale nie jego, ale to było w tym momencie nieistotne. Pomimo nienawiści jaką żywił do bliźniaczki większość życia, wciąż przebijały się przez nią dziwnie ludzkie i empatyczne uczucia, zupełnie jak wtedy, w salonie, gdy ojciec mógł ją zobaczyć, przelać na nią swój gniew, więc odwrócił jego uwagę przyjmując cios na siebie. Być może był idiotą, na pewno siostra by go tak nazwała, ale mimo okazywania tego w przedziwny sposób, rodzina się dla niego liczyła.
- Tu jesteś, dzięki Merlinowi. Musimy uciekać, do kniei najlepiej, skrzat nas z tamtąd odbierze, nie działa teleportacja. Na początku niektórym udało się przenieść, ale po drodze widziałem, że coś zablokowało tę możliwość. - złapał ją za rękę, w mocnym, pewnym uścisku, który nie był podobny do tego, w jaki sposób zachowywał się na codzień. Był zdecydowany w swoich wypowiedziach, ale w dotyku niekoniecznie.
- Nie widzę nigdzie Eunice, musiała już uciec - dodał szybko - Nie wierze, że ojciec nam o tym nie powiedział - dodał ciszej i nie zwlekając dłużej pociągnął bliźniaczkę w jedną ze stron.
Do Rezydencji Malfoyów przenieśli się z głębi kniei, skąd zabrał ich ten sam skrzat domowy, który wcześniej zajął się koniem Elliotta.

Postacie opuszczają sesję


“An immense pressure is on me
I cannot move without dislodging the weight of centuries”
♦♦♦
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (177), Alastor Moody (1265), Atreus Bulstrode (3050), Avelina Paxton (789), Brenna Longbottom (2953), Cameron Lupin (2210), Cathal Shafiq (474), Cynthia Flint (1361), Daisy Lockhart (646), Danielle Longbottom (3191), Darcy Lockhart (701), Eden Lestrange (907), Elliott Malfoy (2433), Erik Longbottom (1432), Eunice Malfoy (1135), Eutierria (491), Florence Bulstrode (1904), Geraldine Greengrass-Yaxley (620), Giovanni Urquart (616), Heather Wood (1500), Jackie Carrow (1364), Jamil Anwar (537), Julien Fitzpatrick (787), Leta Crouch (727), Loretta Lestrange (782), Louvain Lestrange (537), Lyssa Dolohov (2318), Mackenzie Greengrass (387), Martin Crouch (512), Mavelle Bones (1579), Nora Figg (1347), Pan Losu (3143), Patrick Steward (1382), Perseus Black (2049), Philip Nott (1156), Rowena Ravenclaw (2745), Samuel Carrow (1829), Sarah Macmillan (1341), Sauriel Rookwood (1996), Stanley Andrew Borgin (1427), Stella Avery (643), Theodore Lovegood (1013), Theon Travers (664), Trevor Yaxley (691), Ula Brzęczyszczykiewicz (1648), Ulysses Rookwood (557), Vespera Rookwood (2440), Victoria Lestrange (3297), William Lestrange (1109)


Strony (29): « Wstecz 1 … 25 26 27 28 29


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa