Była cieniem dawnej siebie, nie potrafiła wrócić do rzeczywistości, bo bolało ją okropnie serce. Bała się tej tęsknoty do kogoś, kogo nie znała. Co by zrobiła jakby ten mężczyzna jednak się do niej odezwał? Co by było, gdyby odwzajemnił jej uczucia? Jakby się jej życie toczyły, gdyby był tu właśnie ten obcy Godryk, a nie sam Rookwood? Obserwowała go, widziała jego zdenerwowanie i strach, ale nie rozumiała dlaczego taki był, dlaczego tak uparcie próbował pozbyć się jej miłości? Sam miał żonę, czemu mu zależało na niej? Dlaczego chciał jej pomagać, gdy w domu czekały na niego dzieci. Drgnęła na samą myśl. Rookwood miał dzieci, miał żonę, a był teraz z nią. Godryk chyba nie miał żony, a go tu nie było. Ból w piersi się zdwoił, więc skurczyła się w sobie. Chciała wrócić do łóżka, chciała zapłakać w poduszkę, aby ta bezsilność w końcu uleciała.
Pamiętała, że czuła się tak kilkanaście lat temu, gdy pożegnała się z Rookwoodem. Nie mogła płakać, nie mogła pokazać, że cierpi, bo siedziała w przedziale wypełnionym jej przyjaciółmi i przyjaciółmi jej przyjaciół. Czuła ból w piersi i tamte wakacje nikogo nie zabrała ze sobą do dziadków. Spędziła je samotnie czas spędzając na łąkach, polach i lasach. Z dala od ludzi i mężczyzn. Było jej trudno zapomnieć o Augustusie, a on naprawdę ich pożegnanie zrobił ogromnie trudnym. Gdy wróciła do szkoły na piąty rok wycofała się, przebywała tylko z przyjaciółkami, mężczyzn unikała, bała się, że znowu będzie tak bardzo cierpieć. W końcu rany się zaleczyły, a teraz znowu wszystko wróciło. Najgorsze, że wobec osoby, której nie znała.
Pomoże nam znaleźć Godryka.
Dani znała Godryka? Obudziła się lekko z zamyślenia i spojrzała na niego bardziej żywo. Mniej pustym i bolesnym wzrokiem. Może było w nim coś na kształt nadziei.
– Tak, list – usiadła wygodniej przysuwając się do niego przy stole i patrząc jak zapisuje słowa na kartce. Nie była w stanie pisać, czuła jak dłonie jej kostnieją, bo ostatnio było jej zimniej niż zwykle, a przecież była już połowa maja. – Dani, lub po prostu Danielle – odpowiedziała patrząc na jego dłonie. – Jesteś pewien, że to dobry pomysł? Może poczekamy do rana? Nie chce jej kłopotać… – szepnęła nie patrząc na niego. Tak, bardzo chciała odnaleźć Godryka, ale nie chciała mieszać w to zbyt wiele osób.