• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn Klinika magicznych chorób i urazów v
« Wstecz 1 2
[06.05.72] Ślizgoński spryt

[06.05.72] Ślizgoński spryt
Czarodziej
wiek
sława
—
krew
—
genetyka
—
zawód
Około 175 centymetrów wzrostu. Jasnobrązowa czupryna, latem łatwo rozjaśniająca się od słońca. Młodzieńcza twarz, sprawiająca raczej przyjazne wrażenie. Dość szczupły, choć nie wymizerowany.

Darcy Lockhart
#11
31.07.2023, 12:39  ✶  
- Ale... ale... - zaczął Darcy nieszczęśliwym tonem, kurczowo zaciskając palce na kołnierzu. Bodaj pierwszy raz od wielu lat dosłownie zabrakło mu słów: historyjek, które mógłby wygłosić, sprytnych kłamstw, słów mających odwrócić uwagę. Wywijałby się jeszcze, może nawet uciekłby z gabinetu - chociaż wcale nie chciał uciekać, chciał siedzieć tutaj, obok Eunice, najlepiej tak przez następne od pięciu do pięćdziesięciu lat - ale kobieta sięgnęła po broń ciężkiego kalibru.
To był wstrętny szantaż!!!
Lockhart nie miałby oporów wobec stosowania szantażu. Ba, używał go wielokrotnie, chociaż zawsze starał się ubierać to w ładne słowa, aby w razie czego mógł z niewinną powiedzieć, że przecież to tylko propozycja, on wcale nikogo nie szantażuje! Teraz jednak spojrzał na Eunice tak, jakby wyrządzała mu wielką krzywdę, raniła do głębi serca swoim postępowaniem. Ale ostatecznie nie miał wyboru, skoro postawiła sprawę w ten sposób, bo przecież chciał iść z nią na tę nieszczęsną herbatę. Nawet poświęci się i pójdzie do herbaciarni, chociaż sam żył praktycznie dzięki kofeinie!
- No dobrze - powiedział ze zbolałą miną. Odpiął górne guziki i odciągnął kołnierz, pokazując ramię. Wyglądało to tak, że wysypka z szyi rozprzestrzeniała się niejako także na ramię - najbardziej widoczna i mocno czerwona na górze, blednąca niżej. Nie różniła się raczej od tej z ręki i szyi, przynajmniej nie pochodzeniem. - Widzisz? Wygląda tak samo. I na pewno wiesz, jaką maść zaaplikować? Prawda? - upewnił się jeszcze, jakby na moment sam zapomniał, że nawet jeżeli to zostanie, to i tak z czasem zniknie... inna sprawa, że jednak wolałby pozbyć się wysypki od razu. Swędziała. I była mało estetyczna.
Zaraz jednak zbolała mina znikła, bo Darcy uświadomił sobie, że Eunice obiecała mu herbatę! Byli umówieni! I teraz nie miało żadnego znaczenia, że spotykali się w kawiarniach od czasu do czasu, ot po znajomości, i że pewnie w oczach Malfoyówny to było jedna z dokładnie takich spotkań - niczym nie różniące się od innych. W świecie według Darcy'ego to była randka.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#12
06.08.2023, 02:25  ✶  
Ale? Nie było żadnego „ale”, nie mogło być. Jedynie uniosła brew w dość wymownym geście. Tak, mówił, zamiast po prostu pokazać. Tak, próbował jeszcze się wykręcić, niemniej naprawdę, nie z nią takie sztuczki. Nie, gdy nawet tak naprawdę nie musiała się specjalnie wysilać, by trafić na punkt, który należało odpowiednio mocno nacisnąć…
  Tak, szantaż może i nie był delikatnym, subtelnym rozwiązaniem, ale spełniał swoje zadanie wręcz doskonale. W zasadzie… trochę jej się żal zrobiło Darcy’ego; spojrzenie chłopaka przywodziło na myśl małego szczeniaczka, któremu przypadkiem nastąpiono na ogon. Ale musiała być twarda. Nie mogła okazać wahania, żeby nie dać przestrzeni do wsunięcia stopy między drzwi i framugę, a tym samym praktycznie uniemożliwić doprowadzenie przyjętych założeń do końca.
  Ale wynagrodziła mu to! Chyba! Bo uśmiechnęła się ładnie, tak jakby właśnie uszczęśliwił ją spełnieniem tego żądania prośby, dzięki czemu mogła obejrzeć wysypkę i upewnić się, że była dokładnie tego samego rodzaju co ta na dłoni i szyi.
  - Tak, rzeczywiście, tak samo. Dziękuję – powiedziała miękko, gdy już sobie obejrzała, co miała obejrzeć (i przy okazji musiała się postarać, żeby naprawdę się skupić na wyłącznie medycznych aspektach) odsunęła się od chłopaka. W zasadzie nie tyle odsunęła, co skierowała się w stronę przeszklonych szafek, żeby zawzięcie w nich pogrzebać – I tak, nie martw się, wiem, jaką maść. Szybko się tego pozbędziemy. O ile zastosujesz się do zaleceń – zapewniła całkiem entuzjastycznie. Hm, czyli to tak pewnie musieli czuć się ci książęta na białych koniach z baśni…? Wprawdzie żaden z niej książę, a Darcy’ego księżniczka, niemniej właśnie ratowała go z opałów. Ha, nawet koń też by się znalazł!
  Chociaż ciężko o takiego kopytnego dokładnie w Mungu. Tu zwierzęta co do zasady nie miały wstępu, nie licząc generalnie sów, bo jakoś korespondencja musiała docierać, prawda?
  - Dwa razy dziennie, tak co najmniej przez tydzień – oświadczyła, znajdując w końcu upragniony łup. Wróciła z nim do chłopaka, podając mu niewielkie pudełeczko – własnoręcznego aplikowania już mu oszczędziła, był przecież duży, miał dwie zdrowe ręce i zmiany nie znajdowały się w trudnodostępnych miejscach, prawda? Wszystko to składało się na fakt, iż Lockhart raczej nie powinien był potrzebować pomocy w pozbywaniu się „upiększenia” – Jeśli do tego czasu nie zniknie bądź potem wróci, to przyjdź do mnie znowu – poprosiła.
  - A co do herbaty… to wyślę sowę, dobrze? – znaczy się, może i szantażowała, ale przynajmniej najwyraźniej nie miała zamiaru się wykręcać!
  … nie, żeby była specjalnie niechętna myśli o spotkaniu, wręcz przeciwnie…

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Darcy Lockhart (2347), Eunice Malfoy (2597)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa