25.09.2024, 18:51 ✶
Cóż, Vakel nie chciał chłopaka aż tak drastycznie przegonić, żeby zmykał czym prędzej po wymianie ledwie kilku zdań, ale skoro Darcy zamierzał stchórzyć, rzucić jedynie jakimś enigmatycznym tekstem do jego córki, po którym jako ojciec mógł poczuć się kimś z tej opowieści wykluczonym... cóż innego miałby zrobić poza uniesieniem brwi i odprowadzeniem tegoż jegomościa za róg niewiele mówiącym spojrzeniem. W takim stanie właśnie zwróciła na niego uwagę Lyssa. Dopiero świadom tego, że młodziutka Mulciber się w niego wpatruje, udało mu się odetchnąć i niego rozluźnić sposób, w jaki stał. Wcześniej przypominał pewnie słup soli.
- Nie - przyznał bez ogródek. - Prawdę mówiąc, kichnąłem i doświadczyłem dziwnej anomalii - pomyślałem o tobie i pojawiłem się tuż obok, chociaż nie mogłem wiedzieć, gdzie jesteś. Musiałbym to przewidzieć, ale nie sięgnąłem jeszcze po wahadło, sprawdzałem wpierw teren hali widowiskowej.
Przeczesał palcami włosy i przesunął spojrzeniem po otoczeniu. Kilka osobistości wlepiło już w niego swoje ślepia i zapewne zastanawiało się, czy mogliby podejść, zagadać...
Nie mogli.
- Chodźmy do środka - zasugerował, otwierając przed nią drzwi do Praw Czasu. - Ten Darcy to twój kolega, tak...?
Resztę tej rozmowy odbyli już przy herbacie.
- Nie - przyznał bez ogródek. - Prawdę mówiąc, kichnąłem i doświadczyłem dziwnej anomalii - pomyślałem o tobie i pojawiłem się tuż obok, chociaż nie mogłem wiedzieć, gdzie jesteś. Musiałbym to przewidzieć, ale nie sięgnąłem jeszcze po wahadło, sprawdzałem wpierw teren hali widowiskowej.
Przeczesał palcami włosy i przesunął spojrzeniem po otoczeniu. Kilka osobistości wlepiło już w niego swoje ślepia i zapewne zastanawiało się, czy mogliby podejść, zagadać...
Nie mogli.
- Chodźmy do środka - zasugerował, otwierając przed nią drzwi do Praw Czasu. - Ten Darcy to twój kolega, tak...?
Resztę tej rozmowy odbyli już przy herbacie.
Koniec sesji
with all due respect, which is none