• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Anglia Dolina Godryka v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[21/08/1972] reap the plant, cure the curse || cameron & samuel

[21/08/1972] reap the plant, cure the curse || cameron & samuel
Nieoceniony Stażysta
god gives his silliest battles to his most tragic of clowns
wiek
20
sława
IV
krew
półkrwi
genetyka
—
zawód
stażysta, szpital św. munga
zdezorientowane spojrzenie; ciemnobrązowe oczy; ciemnobrązowe włosy w wiecznym nieładzie; cienkie usta; przeciętny wzrost 174 cm; dobrze zbudowany, jednak wynika to raczej z diety i ciągłego latania z jednego zakątka szpitala św. Munga w drugi niźli intensywnym ćwiczeniom fizycznym; wada wymowy (jąkanie się) objawiające się w sytuacjach stresowych

Cameron Lupin
#11
30.09.2024, 20:27  ✶  
Cóż, po oberwaniu zaczarowanym pyłkiem z d e c y d o w a n i e nie zamierzał już próbować załatwiać tej sytuacji na własną rękę. Zwłaszcza, że do jego uszu właśnie doszła informacja, że towarzyszący mu mężczyzna miał jednak jako-takie pojęcia na temat własnego stanu i najwyraźniej wpadł także na pomysł, jak to wszystko przywrócić do normalnego stanu rzeczy. Rychło w czas.

Oby tylko niczego nie spalił, pomyślał ze zgrozą Cameron, gdy zdołał w końcu zapanować nad bólem przenikającym jego ciało. Mimowolnie przeszło mu przez myśl, że Samuel mógłby spróbować dosłownie wysadzić w powietrze te wszystkie roślinki. Byłoby to bardzo efektywnym rozwiązaniem, ale czy rynek Lovegoodów by przy tym nie ucierpiał? Oczami wyobraźni Lupin już widział, jak magiczny ładunek wnika w głąb pnączy, aby wysadzić je od środka: bez względu na to, czy jej części znajdowały się na świeżym powietrzu, czy też wniknęły w fasady, fundamenty czy nawet chodnik.

Nie było jednak czasu na kłócenie się. Już i tak dał z siebie zrobić idiotę, próbując pomóc na własną rękę. Następnym razem powinien wziąć ze sobą jakieś wsparcie. Może nie w postaci Florence Bulstrode, ale kogoś innego zaznajomionego ze specyfiką pracy w jej zespole badawczym? Taaak, to mogłoby mu bardzo pomóc w codziennych obowiązków. W każdym razie: Cameronowi koniec końców udało się zlokalizować różdżkę Samuela i wręczyć ją starszemu czarodziejowi.

— Mam nadzieję, że wiesz, co robisz — przyznał z nutką nieufności w głosie, jakby właśnie wręczał komuś wysoce niestabilny eliksir, który w każdej chwili mógł wybuchnąć.
przybłęda z lasu
The way to get started is to quit talking and begin doing.
wiek
26
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
klątwa żywiołów
zawód
stolarz
Jasne jak zboże włosy, jasnobłękitne oczy. 183 cm wzrostu, szczupła ale dobrze zbudowana sylwetka. Ubiera się prosto, choć jego rysy zdradzają arystokratyczne pochodzenie. Ma spracowane ręce i co najmniej kilkudniowy zarost.

Samuel McGonagall
#12
04.10.2024, 20:30  ✶  
– Mmm... tak, to... to nie jest pierwszy raz jak we mnie wrastają – przyznał w lekkim przygnębieniu, lustrując uważnie intensywnie niebieskimi oczyma poczynania swojego lekarza. Nie traktował go jak młodszego od siebie - tak jak opowiadał kiedyś Isaakowi, rozpatrywał ludzi nie latami urodzenia, ale tym co w swoim życiu mieli, na jakim etapie się znajdowali. Jeszcze dwa miesiące temu powiedziałby, że jest z tym lekarzem równolatkiem, nie widział na nim charakterystycznego dla ojców zmęczenia, nie widział zarwanych nad dziecięcym łóżeczkiem nocy, a więc obaj byli młodymi samcami pozbawionymi partnerki i młodych. Teraz co prawda życie Sama się zmieniało - miał Norę, nagle gromadzenie rzeczy i budowa gniazda stała się bardzo istotna. W jego głowie zachodziły przemiany, tylko klątwa... klątwa wciąż była razem z nim. Jeszcze nie nauczył się za dobrze kształtowania, by rozprowadzać jej efekty, a intensywność życia sprawiała, że emocje łatwiej wylewały się surową magią wszędzie wkoło.

Ujął różdżkę w palce ciepło myśląc o tym, który mu ją dał. Pan Garrik był dla niego bardzo miły, pan Garrik powiedział, że jak będzie miał już swój warsztat to nauczy go jak robić różdżki. To było... intrygujące. Nigdy nie myślał, że będzie mógł prosić drewno o taki z niego użytek.

Już miał się transmutować, kiedy przez umysł przeszło doświadczenie przerażonych twarzy tych, którzy nie wiedzieli czego mogą po Samuelu się spodziewać. Spojrzał raz jeszcze na Camerona i bardzo spokojnym tonem, jakby mógł do małej spłoszonej sarenki przemówił:

– Tylko się nie bój mały. Zaraz zmienię się w niedźwiedzia, osłonię Cię przed pyłkiem, a on przez futro mi nic nie zrobi, ok? Wyjdziesz spode mnie na zewnątrz, a potem ja też wyjdę i zmienię się z powrotem. Znają mnie tutaj już i nie będą się bać więc Ty też nie musisz dobrze? – i dopiero gdy zobaczył jakiś znak, że chłopak rozumie co mu powiedział, dopiero wtedy pozwolił założyć sobie na grzbiet grube brunatne futro. Kości wydłużyły się, podobnie jak zęby. Spotkanie z bluszczem nie było aż tak przyjemne, misio kichnął dwa razy i otrzepał się rozchlapując ślinę, no ale lepsza ślna, na kurtce niż toksyna. Zaraz potem Sam mimowolnie polizał go po spieczonej trucizną ręce i tycnął chłodnym nosem uznając najwidoczniej, że będzie to najlepsza forma komunikacji. Odczekał aż Lupin wygrzebał się spod niego i dopiero wtedy sam wyszedł z zaułka.

Chwilę później znów stał tam jako człowiek, całkiem uśmiechnięty, choć w srogo podartej koszuli. Bezceremonialnie zdjął ją z siebie eksponując nagie, pokaleczone ciało i zaczął transmutować dziura po dziurze kiwając w niezadowoleniu głową na siebie.
– Jest coraz gorzej... aż strach wracać na budowę. Ale no... – zwrócił się do Lupina uśmiechając się pomimo zaczerwienionej twarzy. – Idziemy po maść? Nie ma co tu tak sterczeć, a potem możemy wrócić po próbki. Muszę wysłać swoje do Greengrassówny, znasz może Roselyn? To wspaniała kobieta, obiecała że razem uratujemy Knieję, bo wiesz jak ona umrze to zamieni się w drzewo, czy to nie cudowne? – mimowolnie skierował ich w kierunku własnego, budującego się dopiero domu, żeby najpierw opatrzeć oparzenia, a potem wrócić do rośliny.

Mimo dość nieprzyjemnego początku tej znajomość, mężczyźni wzajem sobie pomogli z uszkodzeniami ciała (choć męskiej dumy nie dało się jak tymczasowo zaleczyć). Samuel opowiadał dużo o swoim mieszkaniu w Kniei, o klątwie żywiołów. I choć pominął rolę swojej matki, przyznał się że kiedyś tych ataków było mniej, a od czerwca jest ich coraz więcej. Opowiadał też o Rose i o jej badaniach, o tym, że wysyła jej rośliny do analiz i jeśli Cameron chce, to jemu też może wysyłać. Co zaskakujące, mimo braku obycia Samuel posługiwał się niemal encyklopedyczną wiedzą dotyczącą roślin. I jeśli tylko ktoś chciałby słuchać... to on mógłby mówić godzinami.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cameron Lupin (2277), Samuel McGonagall (2221)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa