• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[12.07.1972] Home, sweet home! Kamienica Mulciberów - Robert i Sophie

[12.07.1972] Home, sweet home! Kamienica Mulciberów - Robert i Sophie
Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#11
26.03.2024, 09:54  ✶  
-W takim razie od czego zaczynałeś tato? - Drążyła. Chciała poznać jego historię i dowiedzieć się więcej. Lekki uśmiech na twarzy ojca zupełnie zbił ją z tropu. Naprawdę nieczęsto widziała żeby okazywał jakiekolwiek emocje. Mogła się oczywiście mylić, ponieważ nie spędzali ze sobą zbyt dużo czasu. Czy w takim razie był szczęśliwy, że tutaj przyszła i z nim rozmawiała? Jeszcze raz spojrzała na szklankę z whisky i pomyślała o swojej cytrynówce. Miała nadzieję, że kiedy da ją ojcu do spróbowania to mu zasmakuje. Poczuła się zmotywowana żeby starać się jeszcze bardziej.
Kiedy Robert obiecał, że postara się pamiętać żeby zabrać ją ze sobą na któreś ze spotkań, Sophie uśmiechnęła się szeroko i oczy jej rozbłysły. W tym momencie była tak zadowolona, że do głowy jej nie przyszło, że mógłby o tym zapomnieć. To wszystko wyglądało i brzmiało wręcz idealnie! Dziewczyna wyglądała na zupełnie rozluźniona, a cały stres który odczuwała na początku kompletnie z niej zszedł. Było to zresztą po niej nawet widać. Poprawiła sobie grzywkę żeby nie leciała jej do oczu i zastanowiła się chwilę.
-Mhmmn… godzinę lub dwie? - Mruknęła. Co oni zdążą zrobić w godzinę lub dwie? Nic. Sophie miała w głowie miliony pomysłów co mogliby w ten dzień razem porobić. Bo mówiąc o prezencie, nie chodziło jej o nic materialnego. Tak naprawdę to miała wszystko czego potrzebowała. Przydałyby się jej pieniądze, to fakt, ale nie zamierzała o nie prosić ojca. Nie zamierzała również zacząć narzekać, że "godzina lub dwie" to zbyt mało czasu. Postanowiła “przyjąć to na klatę”.
-W takim razie najpierw pójdziemy do fotografa na Pokątnej. Zrobi nam razem zdjęcie i kupimy dwie ładne ramki. Jedną dla mnie, a druga dla ciebie. - Zarządziła. - A potem pójdziemy zjeść razem obiad. W ramach niespodzianki możesz wybrać gdzie. To akurat będzie godzina lub dwie tato. - Uśmiechała się szeroko, planując im ich “dzień”.
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#12
31.03.2024, 16:53  ✶  

Zerknął na zegarek. Sprawdził godzinę. Nie śpieszył się z udzieleniem odpowiedzi. Czy w ogóle zamierzał przedstawiać córce swoją historie? Opowiadać o tym od czego zaczynał, jak wyglądała jego praca w Departamencie Tajemnic? Ile udało mu się osiągnąć właśnie w Ministerstwie Magii? Oderwał spojrzenie od niewielkiej tarczy i spojrzał ponownie na swoją córkę.

- Nie mamy na to teraz czasu, powinienem wracać do pracy. - padło z jego strony. Poświęcił dziewczynie już wystarczająco dużo czasu. Pozwolił na to, aby mu przerwała. Nieco przeszkodziła. Przecież doskonale wiedziała, że kiedy przebywał w gabinecie, nie należało mu przeszkadzać. Pewnie nawet by ją upomniał, gdyby nie to, iż jej obecność była do pewnego stopnia zaskoczenie. Ten czas płynął tak szybko.

O wiele zbyt szybko.

Godzina lub dwie, z perspektywy Roberta, stanowiło prawdziwy kawał czasu. Dużą ilość uwagi, jaką miałby poświęcić własnemu dziecku. Sam czegoś takiego od ojca nie otrzymywał. Francis był wiecznie zajęty. Miał na głowie ważniejsze sprawy. Oczekiwał wiele, od samego siebie dając mniej niż zakładałoby absolutne minimum. Zdominowana przez niego Ethel nie była pod tym względem dużo lepsza, choć przyznać trzeba, że akurat matka miała swoje dobre momenty. Nieliczne, ale jednak.

- Godzina lub dwie. - potwierdził, sięgając na powrót po jakieś dokumenty ze starannie ułożonego stosiku. Wyraźny znak informujący o tym, że czas na pogaduszki dobiegł końca. - Porozmawiamy o tym podczas samego wyjścia, podejrzewam, że przyjdzie Ci do głowy jeszcze wiele innych pomysłów. - dodał jeszcze, pochylając się już nad jakimiś zapiskami, skupiając się na zawartości dokumentu, który znalazł się właśnie w jego rękach. Starał się uciąć rozmowę. Zakończyć. Zwłaszcza, że nie widział sensu w omawianiu tego, co zrobią podczas tego wspólnego wyjścia. Sophie, jak każda dziewczyna, zmieni zapewne zdanie jeszcze z milion razy. Nie podejrzewałby ją o jakąś większą stałość w tym aspekcie. - Jeśli to wszystko, chciałbym wrócić do pracy. - powtórzył się. Raz jeszcze padło to, co z jego ust wyszło kilka chwil wcześniej.

Słońce swojego ojca
*Biedna Sophie*
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Sophie ma brązowo-zielone oczy, rude włosy i mnóstwo piegów! Jest dość wysoka, ponieważ mierzy sobie 170 cm. Ubiera się w sukienki, które zakrywają to, co każda szanująca się panna czystej krwi powinna zakrywać. Pachnie cytrusami.

Sophie Mulciber
#13
02.04.2024, 01:54  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2024, 04:15 przez Sophie Mulciber.)  
Sophie była zadowolona z przebiegu całej rozmowy. Nieczęsto mieli tak długą i miłą konwersację jak dzisiaj. Zrozumiała oczywiście aluzje ojca i nie chciała, żeby musiał się powtarzać, albo czuć zmęczony jej obecnością. Widziała, że rodzic ma na głowie bardzo dużo spraw i sporo zajęć. Była szczęśliwa, że już za kilka dni spędzą ze sobą trochę czasu.
-Tylko pamiętaj, żeby ładnie się ubrać. - Powiedziała pogodnie wstając z krzesła. Zetknęła jeszcze na ojca.
-To miłego dnia tato. Jakbyś mnie potrzebował, to będę u siebie. - Skierował się w stronę drzwi i już miała wychodzić, jednak zatrzymała się na chwilę.
-Albo jednak upiekę dzisiaj te ciasteczka. Kokosowe, z mleczną czekoladą. - Wyszczerzyła się posyłając ojcu promienny uśmiech, po czym wyszła z gabinetu i zamknęła za sobą drzwi.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (2027), Sophie Mulciber (1709)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa