Czasem zdarzało się, że człowiekowi pewne rzeczy umykały. Zwłaszcza, kiedy głowę zaprzątały również inne sprawy. Problemy. Należało to po prostu zaakceptować. Pogodzić się z tym, że nikt nie był przecież idealny. Poza tym, nawet najbardziej nieidealne narzędzie, mogło stanowić przydatną dłoń. Okazać atutem. Asem, który nieświadomie wyjęło się prosto z rękawa. Jeśli Nicholas sobie cokolwiek przypomni, będzie mógł zwrócić się z tą sprawą do Roberta. Mulciber zawsze znajdzie dla niego czas. Tak jak zawsze.
- Życzę wam w takim razie powodzenia. Oby udało wam się doprowadzić ją do końca.
Naprawdę im tego życzył. Był w tym szczery. Choć sam nie uczestniczył w tym polowaniu, był na tyle oddany organizacji, sprawie, żeby rozumieć potrzebę doprowadzenia zdrajcy prosto przed obliczę Czarnego Pana. Należyte ukaranie kobiety, która postąpiła przecież w niezwykle głupi sposób.
Pozwolił sobie na upicie kolejnego łyka alkoholu. Skoro już miał napełnioną szklankę, to nie skorzystanie z tego byłoby przecież marnotrawstwem. A marnotrawstwo dobrego alkoholu... na ten temat nawet nie ma sensu się wypowiadać.
- To byłoby chyba na tyle? - zastanowił się na głos.
Tylko czy naprawdę było to wszystko? Miał tu przecież przed sobą człowieka, na którym mógł polegać; którego mógł zaangażować. W dodatku pracownika Ministerstwa Magii. Może i Nicholas był Niewymownym, a to odrobinę utrudniało całą sprawę, ale... na pewno dało się go jakoś wykorzystać. Trzeba było tylko zabrać się za to od właściwej strony.
- Chociaż, tak w zasadzie, miałbym do Ciebie prośbę. Chodzi o pewną przysługę. - wreszcie odezwał się, pewien tego, że nie będzie to jednak koniec. Nie było to jeszcze wszystko. - Spróbuj powęszyć trochę wokół Harper Moody i Biura Aurorów. Wiem, że to nie będzie proste, ale może zdołasz się dowiedzieć czegoś, co okaże się istotne. Ta kobieta zaszła w tym wszystkim za daleko. Powinna za to zapłacić. Poinformuj mnie, gdyby coś wartego uwagi wpadło w Twoje ręce, dotarło do uszu. Albo rzuciło się w oczy.
Czego konkretnie oczekiwał? Ot, trzymania ręki na pulsie. Obserwowania. Może zadania kilku niewinnych pytań. Im więcej par oczu i uszu, tym lepiej. Tym większa szansa na to, że któreś natrafią na przydatne informacje. Takie, które pozwolą im w konsekwencji zaprowadzić Harper do tego miejsca, jakie zostało jej przeznaczone.