• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia [10.07.72. Wykopaliska] Nie lubię, gdy inni się wtrącają

[10.07.72. Wykopaliska] Nie lubię, gdy inni się wtrącają
Syn czarnoksiężnika
wiek
35
sława
IV
krew
czysta
genetyka
dziedzic Slytherina
zawód
Archeolog
Cathal wdał się w dużej mierze w matkę z Gauntów: po niej ma dość jasne włosy i jasne oczy. Mężczyzna bardzo wysoki, około 192 cm wzrostu, któremu wyraźnie nie był w życiu obcy wysiłek fizyczny. Gdzieś pomiędzy trzydziestką a czterdziestką.

Cathal Shafiq
#11
13.04.2024, 18:15  ✶  
– Być może to będzie przydatne – zgodził się Cathal, zatrzymując się jeszcze na moment, w pół kroku. Czasem zapominał, że pamięć niektórych nie była dokładna tak, jak jego, i że mogli nie opisać szczegółów, nawet jeżeli te były gdzieś w ich głowie.
Sam przechowywał w pamięci każdy gest, każdy wyraz twarzy, każdy ton głosu wszystkich członków ekipy – oszukanie go byłoby trudne, jeżeli nie niemożliwe i mógłby dokonać tego tylko wprawny aktor, który dobrze poznał swój cel. Ginewra miała jednak rację, ktoś mógł spróbować ponownie, a jeśli tym razem lepiej odrobi pracę domową albo będzie miał więcej szczęścia, coś zniknie lub zostanie skradziona.
…a może nawet już zostało? Nie mieli przecież pewności, że to był pierwszy raz. Że już wcześniej „Nell” nie weszła do tego namiotu.
– Ja powinienem was rozpoznać – mruknął, przez moment rozdarty pomiędzy tą kwestią, bo zadbanie o to, aby sytuacja się nie powtórzyła, było ważne, a między chęcią ruszczenia natychmiast, by rozejrzeć się po okolicy, po wszystkich punktach, z których ktoś mógłby ich obserwować. Ta druga sprawa była chyba jednak bardziej nagląca. – Ustalimy jakieś hasła później i wprowadzimy dodatkowe środki bezpieczeństwa. Nie mówcie na razie innym, co się stało, omówimy to wieczorem, ale chcę się najpierw rozejrzeć.
Ktoś mógł przecież likwidować teraz ślady po swojej bytności albo rozszczepiona „Nell” znajdowała się całkiem blisko. Wymaszerował więc z namiotu, już robiąc w głowie przegląd miejsc, do których iść najpierw.
– Poza tym, że nie dostałam mojej czekolady i jakiś bezczel paradował tutaj z moją twarzą, to wszystko wspaniale – oświadczyła Nell, wrzucając sobie do ust żelkę. Jej gniew, jak zwykle zresztą, był duży, ale krótki: nie zdawała się już zirytowana ani na Cathala, ani nawet na to, że ktoś próbował dostać się do namiotu. – Nie, oczywiście, że nie moje, moje guziki są dużo ładniejsze – oświadczyła stanowczo, chociaż guziki podsunięte jej przez McGonagall były zupełnie normalnie, podobnie jak te, które Nell miała przy bluzce (ot nieco mniejsze i innego koloru). – A to już pytanie, gdzie wylądował. Jak ktoś zna podstawy, rozszczepienie jest nieduże, i ma się pod ręką dyptam, powinno się obejść bez pogotowia i nawet sam się poskłada. Ale może być i tak, że wywaliło go z celu albo pojawiły się jakieś rany. Przy poważnych obrażeniach i braku kogoś do pomocy, może umrzeć – zrelacjonowała Nell beznamiętnie, najwyraźniej ani trochę nieprzejęta taką ewentualnością. [i] – Jeżeli z kolei ktoś do pomocy jest, a poważenia są duże, musi wezwać prywatnego medyka albo kogoś z Munga. A jeśli zniosłoby go z celu i wpadłby gdzieś, gdzie są mugole… no o tym na pewno usłyszy. I jasne. Leć. Ja tu popilnuję, pojem żelki i zaplanuję, czym otruć kogoś, kto mi próbuje kraść moją piękną buzię.[i]
Róża Pustyni
Wszystkie przyzwoite przepowiednie są do rymu.
wiek
32
sława
II
krew
półkrwi
genetyka
jasnowidz
zawód
uzdrowicielka w grupie archeologicznej, wróżbitka
Ginevra rzuca się w oczy. To szczupła i dość wysoka kobieta, sięgająca 177 cm. Ma owalną twarz, opaloną skórę i jasnobrązowe oczy; włosy długie do pasa, ciemnobrązowe, proste i grube. Ubiera się raczej schludnie niż byle jak. Jej usta często zdobi psotliwy uśmieszek. Mówi z akcentem, słychać, że nie jest z Anglii. Otacza ją mgiełka orientalnych perfum - klasycznej egipskiej mieszanki cytrusów, jaśminu i słodkiego ananasa.

Guinevere McGonagall
#12
14.04.2024, 20:39  ✶  

Kiwnęła głową – później, albo jutro, mogłaby im przygotować swoje wspomnienie w fiolce, by mogli obejrzeć co się dokładnie stało i jak surrealistyczne było to zjawisko. W jeszcze jednym Cathal miał rację: on mógł ich rozpoznać. Z jego pamięcią absolutną był tu jedną z najbardziej niesamowitych osób, niezbędną wręcz, kluczową, i nic dziwnego, że to on był tutaj szefem.

– Mam w sumie pomysł. Arabski – rzuciła krótko, ale miał rację: później. Teraz trzeba było zadbać o inne rzeczy. W każdym razie jej pomysłem było to, że mogli przynajmniej ją i Jamila rozpoznać po gadaniu jakichś arabskich bzdur, bo bardzo wątpiła, że ktoś, kto mógłby się podszywać pod ludzi, był jeszcze biegły w posługiwaniu się tym jezykiem (chyba, że potrafił takie rzeczy jak Cathal… ale wtedy oznaczałoby, że to ktoś z jego rodziny robi im tutaj sabotaż).

Guinevere parsknęła, kiedy Nell zaczęła robić jej wykład na temat teleportacji i dyptamu. Może i sama się nie teleportowała, przez co ludzie myśleli, że tego nie potrafiła – ale umiała! Tylko, że rzygała po tym jak kot. Podejrzewała, że zostało jej to po tych podróżach do Uagadou gdy była dzieckiem, nie mieli innych możliwości, jak ten obszar pokonać właśnie świstoklikami i widać bardzo źle to na nią wpływało i teraz przekładało się też na tę nieszczęsną teleportację. Właściwie to powód nie był ważny – ważny był skutek. Efekt był taki, że nie teleportowała się, chyba że absolutnie musiała, no i wiedziała jak sobie radzić z rozszczepieniem. Ale rozbawiło ją co innego. Nie powinno, ale rozbawiło – tyle, że to był dość niewesoły śmiech.

– Niestety obawiam się, że doszło do rany. Już kilka osób pytało czy kogoś dzisiaj zabiłam – Tobias, ktoś jeszcze, Cathal nie powiedział tego na głos, ale już po prostu czuła w kościach, że to pierwsze co mu przyszło do głowy no i Nell też pierwsze co palnęła to o zabijaniu. – Chciałam temu komuś uniemożliwić czarowanie i zamieniłam go w człowieka-kiełbasę. Ledwo utrzymał różdżkę w palcach, szukanie czegoś po kieszeniach w tym stanie może być bardzo trudne… Pytanie co dokładnie się stało. Przed namiotem zostało tylko trochę krwi i te guziki – westchnęła, a potem przygryzła wargę. – Zostań tu. Ja pójdę poszukać i powęszyć – najlepiej, jeśli to ona poszuka, bo przynajmniej miała pojęcie czego szukać, zwłaszcza w kociej formie. I na oczach Nell przemieniła się w kota, by wybiec z namiotu, szukając za tym charakterystycznym zapachem.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cathal Shafiq (2615), Guinevere McGonagall (2749)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa