• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 … 11 Dalej »
[25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon

[25.10.1964] I have always imagined Paradise as a kind of library. || Laurent & Leon
Widmo z Biura
The end
Of the sane world of men
Now I question all that I have seen
Is this is a spectre or a dream
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Leon to czarodziej obdarzony przeciętnym wzrostem (179 cm) i przeciętnej budowie ciała. Ciemny brąz włosów tego czarodzieja kontrastuje z jego bladą i zimną skórą oraz niebieskimi tęczówkami. Ubiera się przeważnie w ciemne i stonowane kolory szat czarodzieja, choć często nosi wyłącznie mugolskie ubrania. Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardzo słabowitego, co ma związek z ciążącą na nim niczym klątwa chorobą genetyczną.

Leon Bletchley
#11
17.07.2024, 22:37  ✶  

Pod tym względem zdawali się od siebie różnić - jemu brakowało takich właśnie rzeczy w swoim dotychczasowym życiu. Nie chodziło jednak o poszukiwanie rozrywek - kwestie nadnaturalne traktował nad wyraz poważnie. W tym momencie taki sam charakter miała odbywana przez nich rozmowa.

— To intrygujące, wydajesz się być osobą, z którą mógłbym rozmawiać na temat magicznych stworzeń i istot. Jednak brakuje praktycznych doświadczeń z ich większością. Wiedza teoretyczna jest ważna, jednak prawdziwie cenna jest praktyka. Nie zwykłem zaciągać kogokolwiek siłą na tego rodzaju seans. — Po latach, mając możliwość lepszego poznania tego czarodzieja, teraz dostrzegał szansę na zaistnienie między nimi nici przyjaźni - tak działały wspólne zainteresowania, stwarzając tym samym pole do ciekawych dyskusji. Jednak to nie wszystko - o każdą znajomość trzeba było dbać, a do tego trzeba było chęci i czasu.

W dłuższej perspektywie czasu naprawdę można było współczuć temu mężczyźnie, który tak został ukształtowany przez swoje otoczenie. Patrząc na swoich rodziców to oni starali się go chronić i wspierać go, ale nie pozwolił im na zamknięcie go w opiekuńczej bańce. Nie był gotowy powierzyć komukolwiek kontroli nad swoim życiem, tak aby możliwość jego przeżycia została mu praktycznie odebrana przez podporządkowanie go chorobie.

— Nie wybieramy sobie chwili narodzin... jest wiele wyborów, które możemy podjąć samodzielnie. To mogą być zbyt śmiałe słowa z ust kogoś, kto zarazem wierzy w przeznaczenie kierujące naszym życiem. Tylko nielicznym może być dane osiągnąć naprawdę wielkie rzeczy na rzecz ogółu świata czarodziejów i to jest brzemię, którego nikt świadomie nie wziąłby na swoje barki. — Leon postrzegał siebie jako mężczyznę wierzącego w przeznaczenie kierujące ich życiem, jednocześnie miał tę świadomość, że większość z ludzi była zaledwie maleńkimi trybikami w mechanizmach rządzących tym światem i dopiero przy wystąpieniu pewnych okoliczności nieliczni z nich mogliby stać się prawdziwymi i ogromnymi trybami. Nie każdy się do tego nadawał. Pewne wybory były w zasięgu ich rąk. Tak jak on wybrał swoją ścieżkę.

— Nie jesteś pierwszą osobą, która porusza ten temat. Nie mam ci tego za złe. Nie mylisz się w osądzie co do mnie. Nie brak mi wewnętrznej siły. To droga, którą obrałem świadomie przez wszystkie... dary, to właściwe słowo. Może mi otworzyć drogę do rozpoczęcia pracy w Departamencie Tajemnic. Tak poza tym, to plan na dalszą przyszłość. — Wyznał swojemu towarzyszowi. Po pewnym czasie można było do tego przywyknąć. Znacznie trudniej było przejść do porządku dziennego nad wygłaszanymi pod swoim adresem kpinami, jeśli wyznał komuś swoje plany dotyczące swojej kariery zawodowej. W chwili obecnej jakakolwiek inna praca wydawała mu się marnowaniem swojego potencjału. Obranie takiej ścieżki kariery nie zamykało mu innych możliwości. Zamierzał odgraniczać swoją pracę od życia prywatnego.

— Może... chcesz poznać swoją przyszłość? — Zdobył się na to, aby zapytać. Spoczywające w czeluściach jego torby karty tarota mogły ujawnić wiele tajemnic. Laurent mógł jednak chcieć odmówić. Zamierzał uszanować jego odmowę.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#12
29.07.2024, 22:30  ✶  

Praktyka czyni mistrza - było takie powiedzenie, nader trafne. Przed praktyką musiała być zaś wiedza. Wszystko układało się naturalnie, mówili o tym w Hogwarcie - najpierw praktyki, oni ci pomogą, oni zagwarantują, że będziesz mieć przyszłość. Tylko pokaż, co potrafisz. Popisz się czymś, zabłyśnij. Albo nie rób niczego, wystarczy dobre nazwisko i wysoką wodzom urodzony. Dobre nazwisko to dobry klucz do wielu zamkniętych drzwi. Jeszcze cenniejsze były znajomości, które można nabyć. Zdolność komunikowania się z duchami była rzeczą nabytą po drodze, chyba nie do końca chcianą. Z jego strony niechcianą. Duchy były w końcu... martwe. A on chciał żyć, czerpać z życia i w nim tkwić.

- I tu się mylisz. - Uniósł jeden palec w górę, jakby chciał nim coś wskazać. Ale palec nie był tu wskazówką - palec był tym, co warto było zobaczyć. Ze złotą obrączką, cienką, ślicznie zdobioną, ale to nie ona miała zostać pokazana. Więc co? Cyfra "1" w rzymskim zapisie? "I". Czy może "uwaga!", chociaż pisma nie stworzymy jednym gestem? Nie kazał swojemu rozmówcy zbyt długo czekać. - Nawet ludzie wykształceni, mądrzy i inteligentni potrafią się zgodzić na to brzemię, bo nie dostrzegą tam brzmienia. Zdolność postrzegania świata czasem kończy się tam, gdzie zaczyna się postrzeganie zysku. Chwała, władza, pieniądze... rzeczy "wielkie", jak je nazwałeś, wiążą się z takimi elementami. Inna sprawa, że zazwyczaj ci, co władzy chcą, nie nadają się do niej. - Władzy, chwały, czy jakiegokolwiek innego z wymienionych i niewymienionych przymiotów. Chodziło o to, że nie każdy się nadaje na rzekomego bohatera, nawet jeśli świadomie zgodzi się na ciężar bycia nim. A przeznaczenie? Nie dało się, zdaniem Laurenta, nie wierzyć w zapisane ścieżki - inaczej nie istniałyby przepowiednie. Inaczej Florence nie potrafiłaby zatrzymać go z Atreusem, zanim ci się jeszcze wywrócili.

- Och! Oczywiście! - Ekscytacja zabrzmiała w jego głosie i w jego oczach, nawet poruszył się trochę niespokojnie, kiedy zastrzyk energii powodowany radością naelektryzował jego ciało w pierwszej reakcji. Tonował to wszystko zaraz po pojawieniu się. Ogarniał te emocje, uspakajał siebie, starał się zawęzić dawkowanie drugiej osobie własnych doznań, by prezentować się przede wszystkim odpowiednio. - Z miłą chęcią. - Poprawił się więc elegancko. Florence nie wróżyła, ale Laurent niemal nigdy nie odmawiał, jeśli chodziło o stawianie wróżb. Chyba że to była wróżka Esmeralda z ulicy. Im potrafił odmawiać, bo często to były zwykłe naciągaczki.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Widmo z Biura
The end
Of the sane world of men
Now I question all that I have seen
Is this is a spectre or a dream
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Leon to czarodziej obdarzony przeciętnym wzrostem (179 cm) i przeciętnej budowie ciała. Ciemny brąz włosów tego czarodzieja kontrastuje z jego bladą i zimną skórą oraz niebieskimi tęczówkami. Ubiera się przeważnie w ciemne i stonowane kolory szat czarodzieja, choć często nosi wyłącznie mugolskie ubrania. Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardzo słabowitego, co ma związek z ciążącą na nim niczym klątwa chorobą genetyczną.

Leon Bletchley
#13
30.07.2024, 22:33  ✶  

— Nie jestem nieomylny. — Tym stwierdzeniem starał się pokazać, że ma odwagę przyznać się do własnej nieomylności. Posiadanie daru jasnowidzenia i nabytych umiejętności przepowiadania przyszłości nie czyniły go nieomylną wyrocznią. Nie żył z dala od ludzi, trwając w przekonaniu, że doczesne sprawy go nie dotyczą. Posiadał własny osąd na wiele spraw. Przelotnie spojrzał w górę, podążając spojrzeniem w ślad za palcem Laurenta.

— Po takich ludziach spodziewałbym się więcej rozwagi, aczkolwiek ja cechuję się zbyt wielką wiarą w ludzi i może w tym momencie przeceniam naszą skłonność do pragnięcia zaszczytów i poszukiwania uznania. Chwała jest zaszczytem, władza to w rzeczywistości obowiązek - wiąże się z odpowiedzialnością za innych, dlatego wszelkie kierownicze stanowiska postrzegam jako niezwykle trudne w piastowaniu. Pieniądze... dla mnie to środek, nie cel. Możliwe, że inaczej twierdziłbym, gdybym nie miał stałego źródła dochodu albo byłbym chciwy. Za pieniądze się wszystkiego nie kupi. To akurat prawda. — Przemawiał w tym momencie jak prawdziwy optymista. Ludziom takim jak on przyjdzie się niejednokrotnie sparzyć na swoich poglądach. Przede wszystkim na ludziach. Sam wiedział, jak bardzo miłe jest bycie docenianym przez innych. Nie widział siebie samego jako kogoś na kierowniczym stanowisku. Nie potrafił przewidzieć, czy jego stanowisko ulegnie zmianie w miarę upływu czasu. Jak dotąd uważał, że żył na zadowalającym poziomie. Wszystkie pieniądze tego świata nie zapewniłyby mu cudownego ozdrowienia. W ostateczności zgadzał się ze swoim rozmówcą. Sam zaakceptuje swoje przeznaczenie, niezależnie od tego, jakie ono będzie.

— O co chcesz zapytać kart? — Zadał Laurentowi to pytanie, jak położył przed sobą opakowanie zawierające talię tarota. Nie znając intencji tego mężczyzny, na razie zaczął rozkładać kart. Dobrze znał ten rodzaj ekscytacji. Podświadomie ludzie oczekiwali wyłącznie dobrych wróżb.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#14
08.08.2024, 15:20  ✶  

On byłby chciwy, ja byłbym chciwy, chciwy człowiek byłby chciwy. Pragnienie pieniądza to nic złego, prawda? Dobry Boże, każdy chciał mieć pieniądze! Dobrze zarabiać, dobrze żyć, prezentować sobą poziom. Na poziomie trwać. Każdy chciał mieć swoje chwilki zapomnienia, żeby ten pieniądz rzeczywiście był celem, a nie niezbędnikiem, bez którego nie możesz trwać, nie możesz też bez niego żyć. Wiec dla Leona to nie problem, co? Widział dzieci, które miały problem z tym, żeby sobie kupić nowy podręcznik, odmawiały sobie czekoladowych żab i nosiły powycierany, stare spodnie po swoim ojcu albo starszym bracie. Ledwo przędli swoje życie - ale musieli je prząść. Zatrzymać się i mówić, że tu nie ma żadnej nadziei na życie? Człowiek z natury przecież żyć chciał. Widział tych ludzi, ale sam mógł mieć wszystko, o co poprosi. Rozpuszczony - tak by o nim powiedzieli. Nie wpadłby na pomysł, żeby spoglądać na ceny w sklepach, albo żeby zastanowić się, czy może sobie pozwolić na tę kawę w tej konkretnej kawiarni, czy na owoce morza w restauracji przy pałacu królewskim. Odpowiedź zawsze była: tak. Może i to nie były jeszcze JEGO pieniądze (co strasznie go drażniło), ale kiedyś będą. Pragnął ich. Tych środków do celu, jak ładnie to określił Leon.

- Masz bardzo dobre serce. - Tak, naiwny, może nawet ZBYT dobre. Ciężko sobie wyobrazić większe zbłądzenie drogi niż z biblioteki do baru, żeby napić się piwa, ale też ciężko wyobrazić sobie drogę z wiary w ludzi na pustkowie, gdzie nie ufasz nikomu. A mimo to potrafiła być do nich całkowicie prosta droga. Wystarczyło iść. Wystarczyło kroczyć. Zaś za nadmierną wiarę w ludzi i zbyt dobre serce każdemu przychodziło zapłacić - niby ludzie potrafili być na to gotowi, ale zazwyczaj nie byli gotowi na wystawiony rachunek i cenę na nim. - Czy Michael wygra następne zawody? - Błysnęły mu oczy, z ciekawością pochylił się nad stołem do tych kart. Oczywiście, że oczekiwał dobrej wróżby, a był nasz na tyle pyszny, by wręcz być pewnym, co usłyszy. Nawet gdyby Leon teraz zaprzeczył to by mu w to nie uwierzył. Nie w pierwszej chwili. Dopiero później zacząłby myśleć nad tym, co może wpłynąć na przegraną... i postarałby się ten czynnik wyeliminować.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Widmo z Biura
The end
Of the sane world of men
Now I question all that I have seen
Is this is a spectre or a dream
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Leon to czarodziej obdarzony przeciętnym wzrostem (179 cm) i przeciętnej budowie ciała. Ciemny brąz włosów tego czarodzieja kontrastuje z jego bladą i zimną skórą oraz niebieskimi tęczówkami. Ubiera się przeważnie w ciemne i stonowane kolory szat czarodzieja, choć często nosi wyłącznie mugolskie ubrania. Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardzo słabowitego, co ma związek z ciążącą na nim niczym klątwa chorobą genetyczną.

Leon Bletchley
#15
08.08.2024, 21:16  ✶  

— Być może ktoś powiedziałby, że to bardziej wada, niż zaleta. — Stwierdził. Pomimo swoich skłonności do bycia niepoprawnym idealistą, wiedział, że świat nie był i nie będzie idealnym miejscem, nie stanie się prawdziwym rajem na ziemi. Jednak wierzył w to, że można uczynić go nieco lepszym miejscem, niż jest w rzeczywistości. Nie zawsze wymagało to ogromnych nakładów finansowych. Jako człowiek też nie był wolny od wszystkich pokus i potrzeb. Nie był pozbawiony wad, które zdawał się dostrzegać częściej, niż wszystkie swoje zalety. Zbyt często skupiał się na swoich słabościach.

— Przekonamy się. — Stwierdził podczas układania przed Laurentem czterech kart rewersem do góry. W tworzących ten układ kart dłoniach nie pojawił się pośpiech ani też wystudiowanie. Traktował swoje karty z dozą delikatności i zaufania. To była jedna z niewielu rzeczy, których nie pozwalał dotykać komuś innemu. Zupełnie jakby to miało sprawić, że przez to nasiąkną cudzymi intencjami. Starał się oferować ludziom prawdę - za wyjątkiem sytuacji, w której ktoś prosił aby zataić przed nim zły los.

W ten sam sposób odsłaniał przed blondynem karty. Pierwszą z nich była odwrócona Szóstka Buław. Druga to ustawiony w pozycji prostej Rycerz Pucharów. Kolejna to dumnie stojący Cesarz. Ostatnia to odwrócona Dwójka Pucharów.

— Następne zawody, w których Michael weźmie udział, nie zagwarantują mu oczekiwanego sukcesu – będzie to wymagać od niego nieosiadania na laurach i zdecydowanego działania, pracy i dyscypliny. Osiągnięte zbyt szybko zwycięstwo nie przyniesie mu radości i nie pozwoli mu się cieszyć nim w gronie bliskich. Wiąże się to z odczuwanym rozczarowaniem. Jeśli twój przyjaciel chce osiągnąć sukces, nie powinien zwracać się ku sprawom życia prywatnego w sferze uczuć. Nie powinny przyćmić mu osądu. Za to powinien polegać na swoim zdrowym rozsądku i zdobytym przez lata doświadczeniu, które w tym przypadku są kluczowe. Po każdej porażce zawsze można wstać z kolan. — Przez parę chwil milczał przyglądając się kartom i analizując ten układ (wydawał mu się odpowiedni do sytuacji, o którą pytał Laurent. Dotknął drugiej karty, jakby to ona stanowiła tą najtrudniejszą do interpretacji w tym właśnie układzie. Nie o takie rzeczy go już pytano - zwykle to dotyczyło kariery, zdrowia i życia uczuciowego. Nie zapytał natomiast o to, kim dokładnie jest Michael, jednak z kontekstu zadanego mu pytania wywnioskował, że sportowcem. Dyscyplina nie miała znaczenia.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#16
10.08.2024, 23:14  ✶  

Z uśmiechem fascynacji śledził te karty. Śledził cały ten ruch, cały ten ewenement, którym jawiło się w jego głowie wróżenie. To jednak nie był ten dzień, w którym miał poznać jego tajemnice, obedrzeć z odzienia prawdę i spojrzeć pod jej powierzchnię. Dzisiaj był dzień, w którym miał usłyszeć coś zabawnego, co będzie miało przełożenie na przyszłość, ale nie w takich słowach, w jakich ujmie to Leon. Czy ma prawdziwy dar? Może, być MOŻE, dziś się tego dowie. Ale na pewno dowie się też tego, że nieprecyzyjne pytania, gdy osoba wróżąca nie zna szczegółów, mogą przynieść tylko skonfundowanie. I stąd czasem niektórzy krzyczeli, że dany wróżbita to tylko zwykły wyciągacz kasy, a druga strona przeczyła mówiąc, że przecież wizje się sprawdzają! Dzisiaj... dzisiaj Michael miał zostać człowiekiem. W sercu Laurenta nim niemal był. Jego najlepszy przyjaciel, któremu jako jedynemu powierzał wszystkie swoje sekrety.

Początkowe skonfundowanie zaraz przerodziło się więc w śmiech. Nie ten głośny, to nie był gwałtowny wybuch - jego śmiech był taki, jak jego głos: dźwięczny, melodyjny. Subtelny. Nie wyśmiewał Leona, och nie! Śmiał się z tego, jak zabawnie zabrzmiało to wszystko, kiedy wyobrażał sobie Michaela jako szalenie przystojnego rycerza - bo to musiał być rycerz. Michael miał w końcu iście rycerską duszę, w takim tonie go wychował! Przede wszystkim jednak miał charakter. Samo stworzenie z Michaela człowieka sprawiło, że Laurent jakoś nie zwrócił uwagi na to, jaka była waga tego wszystkiego - że właśnie przepowiadano mu, że wcale nie będzie wygranej... nie będzie, JEŚLI.

- Nonsens. Świat byłby lepszym miejscem, gdyby więcej ludzi posiadało dobre serce. Trzeba o to walczyć. O dobro. - Splótł dłonie w koszyczek i oparł na nich podbródek, ciepło uśmiechając się do starszego mężczyzny przed sobą. Sam był marzycielem, ale rzeczywistość wymuszała na nim stąpanie po bardziej pewnym gruncie. - A jeśli o Michaela chodzi... to abraksan. - Zachichotał cicho. - Michael to mój abraksan. Drogi przyjaciel, owszem, ponieważ wyhodowane przez moją rodzinę abraksanów są inteligentne jak ludzie i zdolne do mówienia, ale... może jego też czekają romanse?



○ • ○
his voice could calm the oceans.
Widmo z Biura
The end
Of the sane world of men
Now I question all that I have seen
Is this is a spectre or a dream
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Leon to czarodziej obdarzony przeciętnym wzrostem (179 cm) i przeciętnej budowie ciała. Ciemny brąz włosów tego czarodzieja kontrastuje z jego bladą i zimną skórą oraz niebieskimi tęczówkami. Ubiera się przeważnie w ciemne i stonowane kolory szat czarodzieja, choć często nosi wyłącznie mugolskie ubrania. Na pierwszy rzut oka może sprawiać wrażenie bardzo słabowitego, co ma związek z ciążącą na nim niczym klątwa chorobą genetyczną.

Leon Bletchley
#17
12.08.2024, 19:39  ✶  

Traktował to jako swoisty rytuał, przeznaczony dla dwóch osób - dla niego samego i dla obserwującego Laurenta. Nie miało to nic wspólnego z hazardem, którego Leon nie uprawiał a który uchodził za domenę wszystkich noszących takie samo nazwisko, jak ten młody mężczyzna, któremu przepowiadał przyszłość swojego przyjaciela. Nie zamierzał udowadniać komukolwiek to, czy posiada albo nie posiada dar. Nie zamierzał wziąć od niego pieniędzy, jak to czasem robił.

Ze swojego doświadczenia wiedział, że ludzie różnie reagowali na przepowiedziany los. Początkowo zaskoczyło go to, że Laurent sprawiał wrażenie skonfundowanego niczym za sprawą rzuconego na niego zaklęcia, a potem  zaczął się dźwięcznie śmiać. Nie za bardzo rozumiał, co stało się powodem do śmiechu. Interpretacja kart wydawała się nad wyraz trafiona.

— W tym aspekcie to chciałbym mieć większą moc sprawczą, bo jako jeden człowiek mogę zmienić świat zaledwie na małą skalę. — Odpowiedział na słowa Laurenta i cicho westchnął. Wiedział, że grupa ludzi podzielających jego poglądy byłaby w stanie zdziałać więcej, jednak teraz nie zebrał takiej grupy.

— A więc przepowiedziałem przyszłość odnośnie zawodów abraksanowi? Dotąd to mi się nie zdarzyło. — Stwierdził po chwili milczenia, w której musiał uporządkować swoje myśli. Uśmiechnął się z lekkim rozbawieniem. — To całkiem możliwe, skoro dorównują inteligencją ludziom. — Nie zamierzał tego w żaden sposób zanegować, choć doskonale wiedział, że u zwierząt to nie romanse a potrzeba przedłużenia gatunku.

Lukrecja
Are you here looking for love
Or do you love being looked at?
wiek
sława
V
krew
czysta
genetyka
selkie
zawód
magizoolog
Wygląda jak aniołek. Jasnowłosy, wysoki (180cm), niezdrowo chudy blondyn o nieludzko niebieskich jak morze oczach. Zadbany, uczesany, elegancko ubrany i z uśmiechem firmowym numer sześć na ustach. Na prawym uchu nosi jeden kolczyk z perłą.

Laurent Prewett
#18
20.08.2024, 23:17  ✶  

To było indywidualne przeżycie. Będzie też ich małym sekretem, bo nawet jeśli opowieść pójdzie dalej o postawionej wróżbie i że interpretacja nie była do końca taka, jaką być powinna, mimo że można będzie się uśmiechnąć na to wspomnienie i z uśmiechem je przekazać komuś znajomemu, to pewne doznania intymności chwili pozostaną tylko tutaj. Tak jak wtedy pozostały w tamtej łazience. Spotkanie dziwne, specyficzne, ale specyficzne w takim stopniu, że było jednym ze wspomnień, których Laurent nie potrafił tak po prostu wykasować z kalendarza. Z pamięci. Nawet nie chciał. Jak furtka nowego świata, chociaż wcale nic nowego nam się nie objawiało. Niby nic. Z perspektywy czasu tamto spotkanie było czymś nowym. Niezeksplorowanym, czekającym na doznanie i odważenie się. Wtedy nie widział niczego złego w tym, żeby spoglądać na ciało chłopca, chociaż też widział, że dzieci wokół miały zupełnie inne spojrzenie. Tak społeczeństwo kształtowało naszą strukturę - tworząc szorstkie i czasem nieprzyjemne ściany. Obdzierały skórę, kaleczyły.

- Od czegoś trzeba zacząć. - Lekko wzruszył ramionami, ale to nie był jeden z tych gestów oznaczających obojętność. Ten gest nosił w sobie małą dozę bezradności - perspektywa świata, który możesz kształtować według swoich potrzeb była kusząca i śliczna, ale umówmy się - nierealna. Patrzenie na świat zgodnie z rzeczywistością było zaś koniecznością, nie wyborem. Nie oznaczało to, że musieliśmy chować cały optymizm i zatopić się w terrorze codzienności, która nie miała jasnego światła na końcu drogi. Laurent był na to za młody. Leon zaś miał okazję zobaczyć kawałek tego świata więcej, żeby uwierzyć w tragizm współczesności i wiedzieć, że świat potrafił być przesiąknięty złem do szpiku kości. Mimo to zachowywał swoje ciepło i pogodę ducha. Jeśli to nie było godne podziwu, to co było?

- Dokładnie tak! - Powiedział z zadowoleniem, szczęśliwy mimo tego, że wróżba wcale nie była taka optymistyczna. To dlatego, że jego umysł i emocje bardziej skupiły się na samym doznaniu i zabawie płynącej z tego, jak dziwnie to wyszło, kiedy opowiadasz o abraksanie jak o człowieku. Podobało mu się to. Michael był jego najlepszym przyjacielem, więc dlaczego miałby otrzymać wróżbę jakkolwiek gorszą od człowieka? To już było nieco irracjonalne z jego strony, ale był przekonany, że widział w tym zdrową granicę. Potrafił ją postawić w swoich obowiązkach, więc chyba nie było czego się obawiać. - Czy wróżba byłaby inna, gdybyś wiedział, że to magiczna istota? - Zaciekawił się, bo nie miał pojęcia, na czym to polegało. W przyszłości sztukę wróżenia miała nieco bardziej naświetlić mu Guinevere, ale w tej perspektywie był praktycznie pozbawiony tej wiedzy. Nie uczęszczał na zajęcia wróżbiarstwa.



○ • ○
his voice could calm the oceans.
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (4045), Leon Bletchley (4432)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa