12.08.2023, 00:36 ✶
Czuł, jak elastyczny materiał golfu wyślizguje mu się z palców, kiedy Oleander zaczął się odsuwać. Zaskoczyło go to na tyle, że przez parę sekund stał w bezruchu i wpatrywał się w jego oczy z niekrytą złością.
Widział w tych ciemnych oczach tę samą dziwną radość, co wcześniej, minuty przed tym, jak go uderzył. Obecna sytuacja znowu jakiś sposób sprawiała Oleandrowi przyjemność i tym razem niepokoiło go to w dokładnie identycznym stopniu, ale radził sobie z tym trochę lepiej - poniekąd był już przygotowany na coś takiego. Wiedział w końcu, że Oleander jest zboczeńcem.
Ale i tak chciał go zobaczyć na kolanach. Im większy opór czuł z jego strony, tym bardziej tego pragnął. Jeszcze przed chwilą nawet o tym nie myślał, lecz teraz? Po tym, co właśnie powiedział?
Aż skręcało go w środku z frustracji, widać to było po tym, jak zaciskał usta, kiedy patrzył mu w twarz. Najgorsze w tym wszystkim było, że nie mógł go już uderzyć, bo wtedy na pewno nigdy nie zrobiłby tego, czego tak teraz od niego chciał. Musiał się hamować, chociaż nawet nie miał pewności, czy nagroda faktycznie nadejdzie.
– Za co – burknął. – Za co niby to ty mnie sprowokowałeś. To twoja wina.
Gdy mówił, widać było, że się waha. To, co wcześniej było nie tak, znowu przypomniało o sobie. Z zażenowaniem zauważył, że jego frustracja nie była tylko ciężka i paląca. Była też przyjemna.
Widział w tych ciemnych oczach tę samą dziwną radość, co wcześniej, minuty przed tym, jak go uderzył. Obecna sytuacja znowu jakiś sposób sprawiała Oleandrowi przyjemność i tym razem niepokoiło go to w dokładnie identycznym stopniu, ale radził sobie z tym trochę lepiej - poniekąd był już przygotowany na coś takiego. Wiedział w końcu, że Oleander jest zboczeńcem.
Ale i tak chciał go zobaczyć na kolanach. Im większy opór czuł z jego strony, tym bardziej tego pragnął. Jeszcze przed chwilą nawet o tym nie myślał, lecz teraz? Po tym, co właśnie powiedział?
Aż skręcało go w środku z frustracji, widać to było po tym, jak zaciskał usta, kiedy patrzył mu w twarz. Najgorsze w tym wszystkim było, że nie mógł go już uderzyć, bo wtedy na pewno nigdy nie zrobiłby tego, czego tak teraz od niego chciał. Musiał się hamować, chociaż nawet nie miał pewności, czy nagroda faktycznie nadejdzie.
– Za co – burknął. – Za co niby to ty mnie sprowokowałeś. To twoja wina.
Gdy mówił, widać było, że się waha. To, co wcześniej było nie tak, znowu przypomniało o sobie. Z zażenowaniem zauważył, że jego frustracja nie była tylko ciężka i paląca. Była też przyjemna.