• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[18.09, Horyzontalna] Smutna historia braci Bumfuzzle

[18.09, Horyzontalna] Smutna historia braci Bumfuzzle
Czarodziejska legenda
O! from what power hast thou this powerful might,
With insufficiency my heart to sway?
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Przed dwoma tysiącami lat niewielkie irlandzkie miasteczko Waterford spłynęło krwią okrutnego męża i bezdusznego ojca kobiety, która zbyt wiele wycierpiała z ich rąk. Upiorzyca gnana nienawiścią i pragnieniem zemsty, przez lata dotkliwie karała wiarołomnych kochanków i mężów, aż zasnęła w swym rodzinnym grobowcu. Mieszkańcy co roku w rocznicę jej zgonu kładą na ciężkiej marmurowej płycie krypty rytualny kamień, który ma zapewnić im bezpieczeństwo. Ze szczątkowych zapisków etnologów i lokalnych pieśni, można wywnioskować, że kobieta była użytkowniczką magii. Czy znajdzie się śmiałek, który zdecyduje się zdjąć kamień i pocałunkiem obudzić bladolicą śniącą o ustach czerwonych jak krew?

Dearg Dur
#21
06.02.2026, 19:07  ✶  
– Zaraz... co...?– wykrztusił, wgapiając oczy w Brenne, gdy zadała swoje pytanie, tak po prawdzie nie zadając go wcale. I Jonathan nie miał aż takiego doświadczenia w przesłuchaniach, ale pani detektyw czytała z chłopaka jak z otwartej książki.

Nie wiedział.

Nerwowo oblizał spierzchnięte nagle usta i uciekł wzrokiem, omiatając swoje ocalałe z pożaru mieszkanie. Nagle wzmogła w nim niecierpliwość, gdy jego umysł znów wpadł na najwyższe obroty a ciało, cóż... ciało rozpaczliwie próbowało znaleźć sposób na przetrwanie walki, która nie była jak za starych, prehistorycznych czasów walką bezpośrednią.

– To.. to mój brat jej szukał i znalazł ją rzuconą pod stolik. Jakiś. Ja... Nie... ja go nie dopytywałem czy... na Matkę, jeśli to Burke to...– świszczał, mówiąc bardziej do siebie niż do nich, nie słuchając już dobrych rad Selwyna, zbyt przejęty obecną sytuacją. – A ja wróciłem... a ja głupi wróciłem... – oburącz przeczesał sobie włosy, po czym chciał już pójść po rzeczy, ale przypomniał sobie w pewnym sensie, że jego goście wciąż tu są.

– W tej umowie, nic już więcej nie było – stęknął w stronę Jonathana. – Ja... ja serio nie wiedziałem, cieszyłem się, że nie muszę już zbierać złota na kurs a teraz... – wzdrygnął się, obracając się nerwowo jakby szukając za oknem oznak, że jest, że był jakkolwiek śledzony przez tą drugą grupę, czy może raczej pierwszą - tą, która złożyła mu ofertę. – Idźcie lepiej. Ja wyjadę jeszcze dziś. Właściwie... znikam stąd za minutę. W dupie z rozszczepieniem. I tak mam przejebane...

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Brenna Longbottom (2679), Dearg Dur (1705), Jonathan Selwyn (1575), Pan Losu (40)


Strony (3): « Wstecz 1 2 3


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa