31.03.2026, 20:28 ✶
Bywały dni, w których w życiu czarownicy nie zachodziło nic godnego wzmianki. Otoczona była bowiem gronem najbliższych, miała dach nad głową, a zdrowie chociaż nie bez drobnych kaprysów, wciąż jej dopisywało.
Środa z kolei była pierwszym dniem, kiedy wróciła do swych obowiązków po uprzednio wziętym urlopie, który to poświęciła na uczestnictwo w ceremonii ślubnej Yaxleyówny. Dzień miniony upłynął jej w całości w towarzystwie Icarusa, w atmosferze tak spokojnej i łagodnej, że nic nie mogło zwiastować odmiany losu.
Dokumenty urosły pod jej nieobecność. Każda strona niosła w sobie czyjąś sprawę, czyjś ciężar, czyjeś oczekiwanie. Obok nich krążyła obecność Szefa Departamentu, a samej pracy było tyle, że w końcu zabrała część ze sobą do domu. Po drodze zrobiła drobne zakupy na obiad i zanabyła najnowszy numer Czarownicy, który przyciągnął ją obietnicą „praktycznych porad”. Gdy kobieta usiadła na kanapie, przewracała strony z rosnącym znużeniem, trafiając na kolejne wskazówki o prowadzeniu domu i macierzyństwie. Do obu tych ról była jej bardzo daleko, a dom prowadziła po swojemu — tak, aby piątka jej „dzieci” zawsze miała, co jeść. Jeden kot, smoczognik pełen energii, wąż i dwójka ludzi bliskich jej sercu.
„Eksperci przypominają również, że młode matki nie powinny zaniedbywać swojego wyglądu — kilka minut dziennie poświęconych na pielęgnację może znacząco wpłynąć na nastrój i pewność siebie. W końcu szczęśliwa czarownica to szczęśliwy dom.”
Mona prychnęła cicho.
Nie miala zbytnio nawet siły przygotować obiadu, kiedy czuła na barkach osiadający ciężar dziwnego smutku. Nie działo się przecież nic złego.
„Droga Czytelniczko, jeśli w ostatnich dniach czujesz się bardziej drażliwa niż zwykle, a drobne nieporozumienia urastają do rangi poważnych konfliktów — nie martw się. To retrogradacja Merkurego. W tym czasie zalecamy unikać ważnych decyzji, trudnych rozmów oraz nadmiernych emocji.”
— Znalazłam winnego.
Środa z kolei była pierwszym dniem, kiedy wróciła do swych obowiązków po uprzednio wziętym urlopie, który to poświęciła na uczestnictwo w ceremonii ślubnej Yaxleyówny. Dzień miniony upłynął jej w całości w towarzystwie Icarusa, w atmosferze tak spokojnej i łagodnej, że nic nie mogło zwiastować odmiany losu.
Dokumenty urosły pod jej nieobecność. Każda strona niosła w sobie czyjąś sprawę, czyjś ciężar, czyjeś oczekiwanie. Obok nich krążyła obecność Szefa Departamentu, a samej pracy było tyle, że w końcu zabrała część ze sobą do domu. Po drodze zrobiła drobne zakupy na obiad i zanabyła najnowszy numer Czarownicy, który przyciągnął ją obietnicą „praktycznych porad”. Gdy kobieta usiadła na kanapie, przewracała strony z rosnącym znużeniem, trafiając na kolejne wskazówki o prowadzeniu domu i macierzyństwie. Do obu tych ról była jej bardzo daleko, a dom prowadziła po swojemu — tak, aby piątka jej „dzieci” zawsze miała, co jeść. Jeden kot, smoczognik pełen energii, wąż i dwójka ludzi bliskich jej sercu.
„Eksperci przypominają również, że młode matki nie powinny zaniedbywać swojego wyglądu — kilka minut dziennie poświęconych na pielęgnację może znacząco wpłynąć na nastrój i pewność siebie. W końcu szczęśliwa czarownica to szczęśliwy dom.”
Mona prychnęła cicho.
Nie miala zbytnio nawet siły przygotować obiadu, kiedy czuła na barkach osiadający ciężar dziwnego smutku. Nie działo się przecież nic złego.
„Droga Czytelniczko, jeśli w ostatnich dniach czujesz się bardziej drażliwa niż zwykle, a drobne nieporozumienia urastają do rangi poważnych konfliktów — nie martw się. To retrogradacja Merkurego. W tym czasie zalecamy unikać ważnych decyzji, trudnych rozmów oraz nadmiernych emocji.”
— Znalazłam winnego.
jaskółka, czarny brylant,
wrzucony tu przez diabła
wrzucony tu przez diabła
Spoiler