• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Niemagiczny Londyn v
« Wstecz 1 2 3 4 5 6 Dalej »
[Jesień 72, 14.10 Kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Secrets of October

[Jesień 72, 14.10 Kamienica Jonathana | Jonathan & Anthony] Secrets of October
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#31
15.12.2025, 13:25  ✶  
Głęboki ukłon, zawadiacki uśmiech… Nie trzeba było wiele, by Anthony zachłysnął się szczęściem, a w ostatnich dniach szczęście otaczało go w nadmiarze. Poranna melancholia pierzchła bezpowrotnie, rozświetlona słonecznym blaskiem bijącym od rosłego kochanka, a Anthony’emu wciąż trochę się kręciło w głowie od nadmiaru wrażeń i bodźców, bo choć nie spędził ostatnich chwil uniesień z rozwartym szeroko trzecim okiem, to wciąż jednak Jonathan był bardzo hojny w okazywaniu swej atencji.

W okazywaniu swojej miłości…

Shafiq konsekwentnie nie wpuścił go do łazienki, żeby nie stracili kolejnej godziny, albo dwóch w przestrzeniach w których zaiste lustro stanowiło wielką pokusę, ale nie na dziś, nie na dziś… Radości, marzenia, ogrom fantazji spychanych na dno szafy nieświadomości, teraz wylewały się z niego skutecznie czyniąc go przyjemnie rozkojarzonym wobec trwającego tu i teraz.

Potrzeby ciała ostatecznie nie ograniczały się do ekstazy, głód stał się nieznośny ale jakże skuteczny do tego, by w końcu znaleźli się w kuchni.

Gdy Jonathan przyszedł po swoich porannych ablucjach, Anthony krzątał się zafrasowany nową okolicą. Parzenie kawy było proste, na patelni skwierczały nieco zapomniane kiełbaski, patera z cynamonkami czekała przygotowana zawczasu przez selwynowego skrzata. Zaaferowany Anthony, odświeżony i pachnący przyjemnie rozmarynowym mydłem wybranym losowo spośród zbyt wielu mydeł, nie zauważył w pierwszej chwili Jonathana, skupiając się na porannym ćwiczeniu operowania sztućcami w powietrzu. W praktyce bezróżdżkowej translokacji stawiał przede wszystkim na precyzje, co sprawiało, że niestety zbyt wiele przestrzeni kończyło uświnione masłem.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#32
15.12.2025, 14:59  ✶  
Może i wzdychał pod nosem, albo i nieco głośniej, że miłość jego życia postanowiła skazać go na wieczną samotność i jeszcze zabrała jego szlafrok, gdy za Anthonym zamknęły się drzwi łazienki, ale jako że i jego ciało domagało się coraz bardziej jedzenia, to wzdychanie nie trwało zbyt długo. Gdy wreszcie nastała jego kolej na uporządkowanie się, Jonathan zadbał o to, aby jak najszybciej zejść na dół do Shafiqa, chociaż oczywiście nie pominął żadnego elementu swojej zwyczajowej pielęgnacji.
Do kuchni wszedł pełen entuzjazmu, przystając na chwilę w jej progu, aby popatrzeć z czułością jak Anthony w skupieniu trenuje magię bezróżdzkową na kanapkach. Na Merlina, Shafiq był piękny zawsze, ale kiedy był na czymś tak skupiony to… Zaraz. Coś się przypalało.
– Oh robisz śniadanie. A więc decyzja zapadła. Zabieram nas gdzieś daleko stąd gdzie będziemy jedynie szykować sobie posiłki, a wieczorami czytać powieści i poezję – powiedział, niestety z oczywistych względów nie na poważnie, jednocześnie podchodząc jakby nigdy nic do kuchenki, aby zdjąć nieszczęsne kiełbaski z patelni. – Rodzice przywieźli mi nowe filiżanki do kawy. Chcesz może wraz ze mną napić się z nich po raz pierwszy?
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#33
15.12.2025, 18:47  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 15.12.2025, 18:49 przez Anthony Shafiq.)  
Największą stratą tego dnia najprawdopodobniej był fakt, że utyskiwania Jonathana zakrył poszum strugi wody, w której Anthony próbował okrzesać sam siebie i doprowadzić do jakiegokolwiek porządku, wobec nadchodzącego dnia.

Słowa Jonathana nakryły go w momencie, gdy już prawie, już już mu wychodziło, ale obecność ukochanego rozproszyła go na tyle skutecznie, że lewitujące sztućce z hukiem opadły na blat stołu. Anthony zaśmiał się, ocierając opuszkami palców pojedynczą kroplę potu uformowaną na skroni, ukrywając niewielki cień zażenowania, że został nakryty nim dokończył „dzieła”
– To może do Szkocji? Mam dziwne uczucie, że jesteś najodpowiedniejszą osobą do wybrania arrasów do mojego małego zameczku. – Majątek otrzymany w spadku był przyjemnym miejscem do fantazjowania o zagospodarowaniu wolnego czasu, gdy wojna w końcu przeminie i będą mieli czas na to, by móc go swobodnie trwonić. Wsparł się kłykciami o blat i lekko wychylił, tylko po to, by powrócić do swojej poprzedniej pozy i odchylić nieco głowę w stronę Selwyna, jak kwiat odwracał głowę ku słońcu. – Wiele razy robiliśmy razem pierwszy raz, nie wiem dlaczego teraz miałbym nagle się migać i szukać wyjątków od tej reguły – stwierdził zaczepnie, odchylając się bardziej szukając ust na powitanie, bo przecież nie widzieli się całe eony.

Bycie zakochanym czyniło człowieka bardzo głupim.

Miał marzenie, by nigdy mu nie przechodziło.

Nim jednak sięgnął słodkich ust ułożonych w hipnotyzujący, przyciągający do siebie słodyczą uśmiech, zmarszczył nos, uciekając spojrzeniem w bok.
– Czujesz to? Jakby spalenizna czy mi się wydaje? – Anthony zauważył, że od czasu spalonej nocy miał nieco problem z powonieniem, a zapach spalenizny powracał doń w widmowej wersji. Umysł płatał mu figla. Nagle przyszło zrozumienie. – O nie… kiełbaski! – rzucił się im na ratunek, ale już po chwili wspierając się na barkach Jonathana odetchnął z ulgą, jakby tylko w tych ramionach ulgę mógł znaleźć. – Dziękuję… trajektoria lotu pochłonęła mnie bez reszty… myślisz, że jeszcze da się je… – Z powątpiewaniem sięgnął po widelec i odwrócił nieszczęsną przekąskę, odkrywając całkiem sczernione i stwardniałe przestrzenie. Sceptycznie postukał sztućcem w grubą warstwę spalenizny i cyknął językiem między zębami w niezadowoleniu. A miało być wszystko idealnie!

– No nic… Kiełbaski umarły, ale mam nadzieję, że gwiazdki dla mojej Gwiazdy wyjdą… To Zimtsterne z kontynentu, tradycyjne na ich Yule, ale… hmm, pomyślałem, że skoro to Twoje ulubione święto to… Można trochę oszukać kalendarz. Powinny lada moment…– Anthony nie przyznawał się, że zrobienie ich było banalnie proste, bo masło, cukier i mąkę mógł wymieszać każdy idiota, a potem to posypać cynamonem i zagnieć w ukształtowanych za wczasu rękawiczkach. Odrobina magii nikomu nie zaszkodziła, gwiazdki wycinał pedantycznie znalezioną w szafce foremką. Czy jednak dobrymi chęciami nadrobi brak umiejętności w sztuce kulinarnej?

Rzemiosło ○○○○○na pieczenie ciastek
Rzut T 1d100 - 53
Slaby sukces...


Wyciągnął je z piekarnika, ale w przeciwieństwie do kiełbasek… były coś takie blade. Przygryzł wargę niepewnie spoglądając na swój „wyczyn” kulinarny. Przynajmniej były równo wycięte.
– Chyba jeszcze muszą… muszą przestygnąć przed lukrowaniem, ale przyznam Ci się, że nie mam pojęcia jak robić lukier. Pisało w przepisie mieszać cukier z wodą, mieszam i mam po prostu słodką wodę, zobacz. - Trzy kubki wypełnione „lukrem” wyglądały zdecydowanie mizerniej niż lekko niedopieczone, ale hej obyło się bez pożaru, ciastka.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#34
16.12.2025, 00:27  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2025, 00:28 przez Jonathan Selwyn.)  
– Zamek w Szkocji? – zapytał, a jego oczy nagle udowodniły wszystkim, że mogły rozbłysnąć jeszcze bardziej. – Anthony proszę cię, nie żartuj tak sobie z moich młodzieńczych marzeń o zamku, bo zaraz uznam, że jesteś jedynie doskonałym konstruktem mojej fantazji, a ja tak naprawdę leżę otumaniony w Lecznicy Dusz.
Anthony już i tak był wspaniały, ale… Anthony który nagle odziedziczył zamek? Życie, chociaż jak na razie nie przestało obfitować w troski, nie miało przecież prawa być tak cudowne.

A jednak było. A jednak Anthony siedział właśnie w jego kuchni po wspólnej nocy i nadzwyczaj przyjemnym poranku i mówił o szkockim zamku, a Jonathan coraz częściej łapał się na tym, że nie pamiętał jak to było kiedy go nie kochał. I chyba nie było w tym nic dziwnego, bo chyba rzeczywiście kochał go od dawna, nie tylko po przyjacielsku, zupełnie tego faktu nieświadomy, tak jak zazwyczaj pozostaje się nieświadomym oddychania. I to pewnie dlatego teraz tak łatwo było mu okazywać tę miłość, której potwierdzenie padło przecież tak szybko.
Uśmiechnął się i już miał go pocałować gdy niestety przeszkodziło im w tym przypalone śniadanie.
– Myślę, że poradzimy sobie bez kiełbasek – powiedział najwyraźniej zupełnie nie robiąc sobie nic z tej niewielkiej śniadaniowej wpadki i aby upewnić się, że Anthony też za bardzo o tym nie myślał, szybko przyciągnął go do siebie i pocałował. – I tak najmilszą rzeczą w tej kuchni jesteś ty mój drogi.
Najwyraźniej jednak ta najmilsza rzecz, postanowiła być jeszcze milsza, bo Anthony dość szybko przeszedł nad spaleniem kiełbasek do porządku dziennego, gdyż najwyraźniej postanowił również upiec ciastka.
– Czuję się lepiej, niż na Yule, więc chyba okazja na gwiazdki jest odpowiednia – powiedział urzeczony do reszty tym gestem i usiadł na jednym z krzeseł, aby obserwować poczynania kulinarne Anthony'ego.

I chyba jego duchowe wsparcie czyniło cuda, bo ciastka, chociaż trochę blade, wyglądały apetycznie.
– Na pewno lukier trochę je ożywi – powiedział z szerokim uśmiechem, a następnie przeniósł spojrzenie na wodnistą ciecz lukrową. Zmarszczył brwi. – A tego nie powinno się też ubić? Jak kremu? Może wtedy zgęstnieje.

Ciasteczka po odczekaniu może nie nabrały większych kolorów, ale za to Jonatha, gdy już skosztowali ciasteczek Anthony'ego do kawy, nabrał ochoty na odwdzięczenie się partnerowi tym samym.
– Będziesz mieć czym zagryzać gadanie swojej matki, mój drogi – mówił dodając do ciasta odpowiednią ilość, a przynajmniej tak mu się wydawało, cynamonu, który w pierwszej chwili niemal nie pomylił ze mielonym kminem rzymskim. –  Są doskonałe na każdą porę dnia, ale Merkutio zawsze robi je na Yule. Ciasto jest bardzo proste, ale dodaje się cynamon i od razu czuć tą świąteczną atmosferę, czyż nie?

Gdy już skończył wszystko ubijać (podwijając przy tym może i nieco za bardzo rękawy swetra) Jonathan wyciął ciasteczka i kilku z nim dorysował wykałaczką. Uśmiechnięte buźki. Teraz tylko pozostało je upiec.
– I akcja! – powiedział regulując magiczny piekarnik do odpowiedniej temperatury.
Rzut na przygotowanie potrawy, Rzemiosło T

Rzut T 1d100 - 91
Sukces!


Był pewny, że ciasteczka mu wyjdą i jak się miało za chwilę okazać. Ciasteczka rzeczywiście wyszły mu doskonale.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#35
16.12.2025, 21:17  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 16.12.2025, 21:21 przez Anthony Shafiq.)  
Ekscytacja Jonathana nie była czymś nowym w życiu Anthony’ego, ale jego żywa reakcja na wieści o zamku ucieszyła mężczyznę, który szczerze zapomniał o tych fantazjach, które snuli przed laty podczas wakacji u Rowle’ów. Gdy tylko jego uroczy przyjaciel wyraził swoje powątpiewanie, czy Anthony jest rzeczywisty, ten podszedł do niego łapiąc go bardzo mocno i bardzo konkretnie, w coraz bardziej znajomym geście zaborczości, która co jakiś czas nadawała zachowaniom Shafiqa przyjemnej ostrości.
- Zabawne… - wymruczał w jego usta - i ustalmy, że to właśnie było powodem, dla którego kiełbaski poległy - Co jakiś czas zadaję sobie to samo pytanie otumaniony szczęściem, które mi dajesz. A jeśli tak jest, to nie chcę się budzić a Ty…? - pocałunek, delikatne ugryzienie biegunowo odległe od wampirzej zachłanności, zainteresowanie sugerujące, że zmiana scenerii na kuchnię nie przeszkadza Anthony’ego absolutnie w cieszeniu się obecnością drugiego mężczyzny. - Zaskoczyłeś mnie. Kiedy kupiłeś Brighton, myślałem, że marzenia o zamku odeszły do lamusa.

Tymczasem kuchnia wypełniała się zapachem korzennych ciasteczek, a wspólne pieczenie sprawiało mu więcej radości niż mógłby zakładać. Porzucił próby ustanawiania sensu jedzenia ich w październiku. Z Jonathanem u boku Yule mogły być codziennie. Z Jonathanem u boku, Yule były codziennie… Gdy już Anthony czystymi palcami podwinął mu rękawy odsłaniając ciężko pracujące na ich radość przedramiona, obszedł go i wtulił się w jego plecy, zupełnie jakby nadal leżeli w łóżku. Coś było z tym myśleniem o Lecznicy Dusz. Nie byłby to najgorszy los.

- A wiesz… śniło mi się dzisiaj Yule, stąd pomysł na te ciastka. Pamiętasz? Longbottomowie wygonili nas na polewanie alkoholem drzewka i padał śnieg. Tak pięknie się wtedy śmiałeś, gdy przewróciłem się na pierwszej lepszej ślizgiej powierzchni. Śniło mi się, że leżeliśmy obok siebie w śniegu i padał na nasze twarze, ale wcale nie było zimno. Wszystko było białe, a mi tak mocno waliło serce. Śniło mi się, że podniosłeś się ze śniegu i cały byłeś oblepiony tym białym zimnym puchem. I wiesz… - szeptał dalej przymykając powieki, odtwarzając sen scena po scenie. Nie było zimno, ale było tak pięknie, tak pięknie i miło gdy z nieba padał na nich śnieg. - Pochyliłeś się do mnie i pocałowałeś mnie w policzek. Nie wiem Jonathan… tak się wydarzyło, czy tak bardzo chciałem, żeby to się wtedy wydarzyło. Nie pamiętam. - Tak łatwo było zapomnieć o jedzeniu, tak łatwo było zignorować wszystkie słodkości, gdy to Jonathan był najsłodszą istotą na ziemi. Cały dla niego. Marzenia na jawie nigdy nie miały tak rzeczywistego, tak namacalnego spełnienia.

Nawet nie wiedział jak to się stało, że czas tak szybo przesypywał im się przez palce. Topniał jak śnieg o którym śnił. Ciasteczka były piękne. Selwyn pękał z dumy, i Anthony nie mógł się na niego napatrzeć, ignorując niestety te małe dzieła amatorskiej sztuki kulinarnej. Jak mógłby je zauważyć, kiedy Jonathan stał koło niego i promieniował osobistą, bardzo mało subtelną doskonałością.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#36
17.12.2025, 00:19  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 17.12.2025, 00:31 przez Jonathan Selwyn.)  
Jeżeli miałby być to sen, to tak, Jonathan zdecydowanie nie chciałby się z niego budzić, chociażby z szacunku do bytu, który stworzył tak doskonałe marzenie senne.
– Brighton jest przyjemnym miejscem na odpoczynek i cieszę się, że zakupiłem je dzięki twojej radzie, ale zamek jest zamkiem – powiedział, próbując nie fantazjować za bardzo o urządzaniu nie swojego zamku.

Ledwo powstrzymał dłonie, od dotknięcia tych dłoni, które właśnie go oplotły nie chcąc brudzić ich korzennym ciastem. Uśmiechnął się zawieszając na chwilę swoją pracę, aby nacieszyć się tym momentem. Teraz kiedy tak wiele wspólnie spędzonych chwil z Anthonym było okraszonych różnymi formami bliskości, Jonathan zrozumiał jak bardzo brakowało mu tego w ich interakacjach przez te wszystkie lata. Zupełnie jakby wcześniej oddawał się lekturze doskonałej, lecz źle przetłumaczonej powieści, której tłumacz skrócił sceny i bezczelnie uciął część opisów i dopiero teraz, odważył się sięgnąć po tę historię w lepszym, wierniejszym przekładzie, lub nawet oryginale. Anthony bywał u niego na śniadaniach również wcześniej, ale to teraz, gdy tym śniadaniom towarzyszyły pocałunki, przytulenie, czy po prostu świadomość ich miłości... Każda scena była jeszcze barwniejsza, niż wcześniej.

A ta konkretna scena została dodatkiwo jakże ubarwiona opisem pięknego snu.
– Pamietam te Yule – powiedział z uśmiechem. – Pamiętam, że chociaż nie pocałowałem cię w policzek, to wcześniej specjalnie nie negowałem żadnego z twoich pomysłów odnośnie domku z piernika, bo było mi głupio po tamtym dekorowaniu pieńka. – Uśmiech na jego twarzy zmienił się w nieco bardziej figlarny. – To brzmi jak piękny sen. Aż mi głupio, że i ty również śniłeś mi się dzisiaj leżąc na śniegu, ale... Hm... Nie wiem, czy będzie to tak piękne, co zaraz powiem, bo widzisz zaczęło się od tego, że szliśmy przez zaśnieżony las... – Jonathan spojrzał przez ramię na ukochanego i zaczął opowiadać mu ze szczegółami o śnie, który, chociaż też miał wiele wspólnego z ich związkiem, sytuacja którą przedstawiał znajdowała się po drugiej stronie punktu grzeczne, delikatne i romantyczne okazywanie miłości na skali miłosnych słów o ukochanej osobie. – W sumie fascynujące, że śnieg nie był zimny. – dodał, gdy skończył opisywać już wszystkie detale tego psotnego fragmentu snu i przeszedł już do jego mniej barwnego zakończenia. – Ale potem musieliśmy opuścić ten las i wyszliśmy na piękna zaśnieżoną polanę, na której stał jarmark. I dopiero wtedy zrobiło nas się zimno, ale na całe szczęście skądś pojawił się Yeti i wręczył nam po kulce śniegu, które w naszych rękach przemieniły się w kubki z gorącą czekoladą. I wtedy ten Yeti zaczął stepować. Po śniegu. Wyobrażasz sobie?

Najwyraźniej temat snów był dzisiaj dla Jonathana tak fascynujący, że nie porzucił go nawet, gdy wpatrywał się dumny w doskonale wypieczone już ciasteczka.
– W sumie dziwne, że to już mój drugi sen o śniegu i Yeti w październiku – rzucił, nakładając na talerz kilka ciasteczek dla Anthony’ego. – Myślisz, że to może sprawka tych nowych nasennych kadzidełek, które testujemy?
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#37
18.12.2025, 10:46  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 18.12.2025, 13:58 przez Anthony Shafiq.)  
Shafiq zwykle miał wiele scenariuszy na każdy możliwy moment, ścieżki jego rozumowania rozplątały się i splatały jak gałęzie przedwiecznego drzewa.

To co jednak zaczęło pojawiać się w przestrzeni dźwiękowej kuchni, zdecydowanie nie było czymś co byłby w stanie przewidzieć.

Nie przerywał Jonathanowi. Wręcz przeciwnie. Przylgnął policzkiem do jego pleców, czując jak może i ciasteczka nie spłonęły, ale jego skóra paliła tak mocno, że powinien był może przyłożyć do niej chłodny okład a nie rozgrzane plecy kochanka.

- Tak. Zdecydowanie. To zdecydowanie. Nowe kadzidełka - wymamrotał przyciskając go wciąż mocno do siebie i zastanawiając się czy Jonathan był zawsze taki bezwstydny, czy wraz z magią wadliwego świstoklika otworzyły mu się czakry odpowiadające za takie zachowanie. W sumie nie powinien za bardzo się dziwić, od lat podejrzewał, że Jonathan hobbystycznie lubuje się w wyprowadzaniu go z równowagi, nigdy jednak nie przekraczał pewnej granicy, która gdzieś zatarła się w śnieżnej zawiei ledwie tydzień temu. Anthony zawsze lubił mieć wszystko pod kontrolą i nie inaczej było w tych sferach życia. Tymczasem Jonathan… był nieokiełznanym żywiołem, który z taką samą swobodą opowiadał z detalami o seksie w plenerze, jak i stepującym yeti.

Palce Anthony’ego drgnęły tworząc pospiesznie supły w magii kształtowania. Skojarzenie było proste. Korzenne ciasteczka, sny o śniegu w przeróżnych, przeróżnych konfiguracjach… To co pojawiło się nad ich głowami w intencji było jemiołą, choć przy skandalicznie niskiej wiedzy na tematy przyrodnicze, było to kilka ciemnozielonych listków, czarne jagódki, wszystko przewiązane złotą wstążką. Wyobrażenie jemioły nie musiało być jednak dokładne.

Odchrząknął niezręcznie, wiedząc doskonale, że to co powie najprawdopodobniej sprawi, że Jonathan się do niego odwróci i zobaczy rozlane po całej twarzy wypieki, jakby Anthony był podlotkiem na pierwszej, no może drugiej randce.

- Yule w październiku. Khm… czy to jemioła wisi nam nad głowami? Nie spodziewałem się po Tobie takich dekoracji w… em… w kuchni… - powoli rozsupłał dłonie, aby Selwyn mógł się ku niemu obrócić. Ich usta złączyłyby się pewnie w pocałunku i bez tej małej atrakcji, ale skoro mieli ten poranek na małe przedwczesne świętowanie…

Szkoda tylko, że gdy w końcu ich wargi się połączyły stracił koncentrację i wyczarowany wiecheć spadł im na głowę

Przewaga: Magia bezróżdżkowa II
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#38
19.12.2025, 00:05  ✶  
Możliwe, że relacja z Anthonym od zawsze pozytywnie wpływała na pewną bezczelność Jonathana. Najpierw tylko na tej przyjacielskiej płaszczyźnie, a teraz i związkowej. Ale czyż nie o to chodziło w przyjaźniach i miłościach? Że odkrywało się w sobie nowe pomysły, ktore zazwyczaj przychodziły do głowy tak po prostu, bez zbędnego wysiłki, a każda reakcja ukochanej osoby wobec tych pomysłów, nie ważne czym chodziło o przewracanie oczami, czy dodawanie coś od siebie, sprawiało, że jego serce biło jeszcze mocniej.

Anthony nie pomylił się. Kiedy tylko wspomniał o jemiole, Jonathan od razu uniósł głowę ku górze, a gdy zobaczył jaką dekorację wyczarował drugi czarodziej roześmiał się czule, dyplomatycznie pomijając temat koloru owoców. Szybko chwycił pobliską szmatkę, przetarł dłonie z ciasta i odwrócił się w stronę, wciąż nieco zaczerwienionego, Shafiqa.
– I widzisz mój drogi. Sny snami, ale wolę gdy zaskakujesz mnie na jawie – powiedział i już po chwili ich usta złączyły się w pocałunku, który przewyższał wszystkie pocałunki na wyśnionym śniegu.
Jakie to było piękne, że to wszystko działo się naprawdę. I jakie to było piękne, że wierzył że nie będzie to ich jedyny pocałunek pod jemiołą w ich życiu.
Jemioła najwyraźniej rownież musiała być pod wrażeniem tego co działo się w kuchni i chyba nie wytrzymała już tych emocji, a może po prostu była zazdrosna, bo postanowiła przerwać im ten pocałunek i spaść na ich głowy.
– Oh – mruknął Jonathan, patrząc to na sufit to na jemiołę, która najpierw odbiła się od nich, a potem wreszcie spoczęła na podłodze. – Hm... Chyba musimy wziąć to za dobry omen. Nie widzię innego rozwiązania.
the web
Il n'y a qu'un bonheur
dans la vie,
c'est d'aimer et d'être aimé
wiek
43
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Szef OMSHM-u
187 cm | 75 kg | oczy szare | włosy płowo brązowe Wysoki. Zazwyczaj rozsądny. Poliglota. Przystojna twarz, która okazjonalnie cierpi na bycie przymocowana do osoby, która myśli, że pozjadała wszelkie rozumy.

Anthony Shafiq
#39
05.01.2026, 01:05  ✶  
Anthony zdecydowanie wolał nie myśleć o pewnych aspektach snu jak leżenie na śniegu pośród leśnego poszycia, bo tam niestety całkiem możliwe, że największym zaskoczeniem byłaby szyszka wbita w ciało. Pod tym względem trudno mu było zawiesić niewiarę, więc myślał o tych onirycznych przestrzeniach bardziej jako o białej satynie lizanej podmuchem mroźnego powietrza przez omyłkowo pozostawione uchylone okno.

Zaraz potem zaś skutecznie przestał myśleć, gdy jego wspaniały kucharz składał na jego ustach obietnicę słodyczy większej niż cokolwiek dzisiejszego dnia mogliby spróbować. Obietnicę w nieskończony sposób spełnianą. Dopełnianą. Rozkosznie przyjemną.

– Niemożliwe są inne omeny przy Tobie... – wymruczał rozmarzony, absolutnie nie wycofując się z objęcia. Urok Jonathana sprawiał, że nawet nie myślał o ewentualnych białych śladach, które z wielkim prawdopodobieństwem zostały pozostawione na jego ubraniu. Urok Jonathana, jego aura, jego ciepło, jego zapach, jego uśmiech, jego tembr głosu sprawiały, że absolutnie nic nie miało większego znaczenia, jak to by być możliwie blisko, aby tych wspaniałości doświadczać.

– Może weźmiemy te wypieki i wrócimy do łóżka? Będziesz mnie cały dzień karmił i głaskał po włosach, dzieląc się teatralnymi i biurowymi plotkami. Mógłbym zagrzać dla nas Montepulciano, skoro już tak... świętujemy w październiku. Wrzucę cynamon, gwoździki, te gwiazdki i kawałek... tam pływała zawsze też taka gałązka wonna... – mruczał leniwie, choć jego policzki wciąż płonęły niedawną współdzieloną fantazją, nie mógł sobie przypomnieć ani nazwy przypraw ani niczego w sumie sensownego, błądząc bez celu dłońmi po plecach Jonathana, kreśląc tajemne wzory oddania i miłości, które właściwie na tym etapie nie były już takie tajemne. Zdało się, że srebrzyste poblaski aury układały się weń, gdy wcześniej Selwyn je podglądał, ale może to tylko jego wyobraźnia. Ich wyobraźnia.
Czarodziej
Some legends are told
Some turn to dust or to gold
But you will remember me
Remember me for centuries
wiek
43
sława
V
krew
czysta
genetyka
aurowidz
zawód
Zastępca szefa OMSHM-u
Wysoki (191 cm), szczupły i zawsze zadbany brunet, który ewidentnie poświęca dużo czasu na to, by wyglądać najlepiej jak tylko się da. Najczęściej stroi się w wysokiej jakości szaty, garnitury i koszule. Niemal zawsze uśmiechnięty.

Jonathan Selwyn
#40
06.01.2026, 01:03  ✶  
Wciąż opruszone mąką dłonie Jonathana znalazły odpowiednie dla siebie miejsce na biordach Anthony'ego, kiedy z dość bezczelnym uśmiechem spojrzał najpierw na jemiołę, a potem ponownie na twarz ukochanego.
– Może w takim razie powinienem podarować ci medalion z puklem moich włosów? – spytał rozbawiony. – Albo ze skrawkiem mojej piżamy z naszej wycieczki do Alp?
Kawałka swetra nie proponował, bo nie przypuszczał, aby Shafiq tak łatwo zamierzał się z nim rozstać. Co prawda Selwyn rozważał przez chwilę, aby rozpruć z niego włóczkę, a z tej włóczki zrobić nieśmiertelny kwiatek, albo niewielkiego pluszaka, ale... Ale chyba za bardzo lubił myśl, że Anthony miał go przy sobie. No i ten błękit tak ładnie komplementował jego... Wszystko.

Niechętnie oderwał wzrok od stalowych oczu i zerknął na wiszący na ścianie zdobny zegar. Czas na całe szczęście nie okazał się dzisiaj ich okrutnym przeciwnikiem i nie postanowił skurczyć się niespodziewanie.
– No cóż... Żaden z nas nie musi się jeszcze zbierać, więc... – Złapał Anthony'ego nieco bardziej stanowczo za biodra i odwrócił go w stronę wyjścia z kuchni, tylko po to aby to teraz on mógł przytulić go od tyłu. – Nie widzę żadnych przeciwskazań, aby zrealizować twój plan mój drogi. Zwłaszcza że chyba nie mówiłem ci o ostatnim romansie na piętrze czwartym – wymruczał mu do ucha.
Kilka godzin. Mieli jeszcze kilka wspaniałych godzin, a potem... A potem zajmą się swoimi sprawami tylko po to aby wrócic do siebie i... Mieć jeszcze wiecej wspaniałych godzin.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Anthony Shafiq (7339), Jonathan Selwyn (5244)


Strony (4): « Wstecz 1 2 3 4


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa