• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
[06.10.72] Aliud ex alio malum | Philomena&Leviathan

[06.10.72] Aliud ex alio malum | Philomena&Leviathan
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#1
22.01.2026, 00:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.01.2026, 00:28 przez Leviathan Rowle.)  

Najbliżej piątek, godzina dwunasta - pani chciała, więc należało pojawić się o wyznaczonym czasie. Rowle oczywiście odpisał na jej list, zgadzając się na zaproponowany przez nią termin, a także podsyłając wymaganą dokumentację; należało wprowadzić poprawki do części pracowniczych umów, ale załączał to wszystko tylko po to żeby mieć wymówkę i Philomena nie mogła się do niego przyczepić, że przychodził z niczym. Bo przecież prawdziwy powód jego dzisiejszej wizyty był zupełnie inny niż sprawy rezerwatu.

Po prawdzie to gryzł się z ta kwestią już od dłuższego czasu, bo jakim cudem ktoś taki jak Philomena Mulciber, nie był po ich stronie? Jedynej, właściwej i takiej, która zasiadała dumnie obok Czarnego Pana w Kromlechu? Niezbadane dla niego były wyroki boskie, ale może to i lepiej, bo dzięki temu posiadał możliwość wcielenia jej w szeregi Śmierciożerców własnoręcznie, oczywiście o ile kobieta przystanie na jego ofertę.

Nie wątpił, że niewiele w nadchodzącej rozmowie będzie porywów serca - stara prawniczka nie wyglądała na kogoś, kto gwałtownie podążał za ideami, które wydawały się jej bliskie. Zamiast tego była chłodna, wykalkulowana i liczyła wszelkie straty i zyski. Gdyby nie to, nie utrzymałaby się przez tyle lat na swojej pozycji i nie siedziałaby dalej za adwokackim biurkiem, nie tylko pilnując spraw swoich petentów, ale też przedstawiając je przed Wizengamotem.

- Cieszę się, że znalazła pani dla mnie czas tak szybko - uśmiechnął się do niej lekko, grzecznie, kiedy już siedzieli po dwóch stronach biurka ustawionego w jej gabinecie. Ona na prawowitym miejscu, on tam gdzie siedzieli wszyscy petenci. Miłe przywitania mieli już za dobą i mogli zwyczajnie porozmawiać. - Czytałem ostatnio artykuł, do skomentowania którego zaprosiła panią Arista Black. Nie próbując być nawet nadmiernie grzecznym, mogę z czystym sercem powiedzieć że zdecydowanie przypadł mi do gustu fragment który wyszedł spod pani pióra. Mam nadzieję, że to nie tylko przelotna współpraca. Nić Ariadny wydaje się ciekawym projektem pani Black, ale widać że zwróciła się o pomoc do autorytetu.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
adwokat diabła
They will eat from the ground
beneath my throne
wiek
93
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
publicyska, prawniczka
Szczupła kobieta w podeszłym wieku, która swój wysoki wzrost (177 cm) podkreśla chętnie obcasami, nie pozwalając byle komu patrzeć na siebie z góry. Całą swoją prezencją zwraca uwagę: upinaną w wymyślne kształty fryzurą z siwych włosów, eleganckim i drogim strojem, ciężką biżuterią.

Philomena Mulciber
#2
07.02.2026, 16:06  ✶  
Nie był tak pięknolicy jak Elliott Malfoy. Rowle nie reprezentował gładkiego wizerunku szlachetnego chłopca z czystokrwistej elity, którego można byłoby wyidealizować i umieścić na plakacie. Miał oczy zwierzęcia. Nie nadawał się na symbol uwznioślenia czarodziejów ze starych rodów i postawienia ich ponad inne klasy, gdy wyglądał na pół-dzikusa. Leviathan począł się z przeklętego nasienia. Rowle’owie z maszkarą-Lazarusem na czele byli gorzkim przypomnieniem, że arystokracja posiadała i brzydszą stronę.
Philomena nie opierała swoich opinii wyłącznie na wyglądzie, lecz nie podzielała naiwnych złudzeń właściwych ślepym idealistom: przyjemna prezencja liczyła się w świecie, a kto twierdził inaczej, okłamywał siebie i ludzi. Nie każdemu było pisane pełnić role reprezentatywne, co nie znaczyło, że nie byli przydatni w inny sposób. Z Rowle’ami łączyły Philomenę Mulciber nie tylko współdzielone wartości, lecz również obustronny interes — te dwa elementy w połączeniu stanowiły nadrzędny argument za utrzymywaniem przyjaznych relacji.
Stara od progu obserwowała jednak mężczyznę uważnie. Zawsze pozostawał cień obawy, czy aby przedstawiciel tego rodu nie zjawi się ze zwierzęciem. Obecność zwierząt innych niż sowy była w kancelarii surowo zakazana, a i samym ptakom wydzielono jedynie miejsce w surowych granicach niewielkiej sowiarni, do której Philomena osobiście nigdy nie zachodziła. Było to miejsce obrzydliwe. Skaza na wypolerowanych powierzchniach jej kamienicy. Wszystko tu wydawało się nie mieć skazy. Skóra foteli w gabinecie trzeszczała, jakby nigdy jej nie używano i dopiero miała się wyrobić. Ani jedna pękata księga na biblioteczce nie miała połamanych plecków czy przytartej okładki. Mulciberowa otaczała się w swoim przestronnym gabinecie antykami — lecz wyłącznie tymi najlepiej zachowanymi, tak jak ona sama zachowała się w tym pomieszczeniu niczym podstarzały artefakt czasów minionych, ozdobiony świeżością wymienianych co sezon najlepszych szat od Rosierów, gęstą chmurą luksusowych perfum i sznurami drogich pereł.
— Ależ to żaden kłopot, panie Rowle. Tego wymaga szacunek wobec lojalnych klientów, którzy są z firmą od lat — rzekła uprzejmie, po czym wysłuchała uważnie dalszych słów czarodzieja. Otworzył rozmowę w tonie podobnym do wizytującego ją ledwo miesiąc wcześniej Louvaina, co już wzbudziło w starusze pierwsze podejrzenie, że spotkanie bynajmniej nie miało nosić charakteru porady prawnej. — W rzeczy samej, to niezwykle obiecująca młoda autorka. Jestem niezmiennie zdania, że należy wspierać głos nowego pokolenia, aby nie zginął w morzu propagandy mugofilskiej zalewającej przestrzeń debaty publicznej. Rada jestem, że pomagam pani Black w zaskarbieniu posłuchu dla jej jakże potrzebnych tekstów wśród ludzi takich jak pan.


głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia
dragonborn
Ruthlessness
is mercy upon ourselves.
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
właściciel rezerwatu, smokolog, magizoolog
Mający 187cm, o atletycznej budowie ciała i ciemnych włosach. Porusza się ze specyficzną dla niego manierą, która zdaje się przypominać gady; zastygnięty w bezruchu, jakby wyczekiwał potknięcia, obserwując z uwagą otoczenie, tylko po to by nagle zareagować i wprawić ciało w ruch. Posiada parę blizn na ciele, pozostawionych przez spotkania ze zwierzętami. Plecy, lewą stronę obojczyka i ramię pokrywa drobna, szarawa łuska, a jego oczy posiadają pionowe źrenice i trzecią powiekę. Zawsze towarzyszy mu któryś z jego smoczogników.

Leviathan Rowle
#3
04.04.2026, 15:54  ✶  

Leviathan nigdy nie posiadał złudzeń co do tego, jak się prezentował. Nigdy też nie zabiegał o to, by pełnić reprezentatywną rolę czegokolwiek, ale niestety ta przypadła mu z urodzenia, jako pierworodnemu synowi czarodzieja, który pochodził z czystokrwistego rodu z długą, wielopokoleniową tradycją. Wygląd nie był wszystkim, ale zdecydowanie w życiu pomagał; gdyby odjąć Leviemu łuski i oczy, przywrócić je do normalności, to pewnie można by bez mrugnięcia okiem powiedzieć, że był przystojny. Może nie tak... pięknolicy, jak Elliott Malfoy, bo należeli do dwóch różnych kategorii ludzi, ale tkwiąca w Rowle'u drapieżność pozostawałaby na tyle subtelna, że działałaby magnetycznie. A tak straszyła już na pierwszy rzut oka.

Może gdyby był rozsądniejszy, już dawno zacząłby napędzać narrację, że za ciążącą nad jego rodem klątwą, stał nie kto inny jak jakiś mugolak. Ktoś, kto sprzeniewierzał się tradycjom i zwyczajom czarodziejskim. Ktoś, kto chciał zniszczyć dobre rodziny, a przez to był zdolny do takich okropności jak wypaczanie ludzkiego oblicza. Nie miał na to do tej pory czasu czy głowy, ale może nie był to taki zły pomysł. Szczególnie w aktualnych nastrojach.

Rowle z pewnym bólem, ale zostawił swojego pupila w domu. Do kancelarii pani Mulciber nigdy nie przychodził ze smoczognikiem czy innym stworzeniem, szanując zasady jakie w tym miejscu panowały. Podobał mu się też wystrój, o jaki dbała Philomena. Czuło się, że miało się odpowiednią osobę na odpowiednim stanowisku. Kogoś, komu zależało.

Nie miał niestety świadomości, ze jakiś czas temu przed mecenas Mulciber gnieździł się Martes i rozpoczynał rozmowę w podobnym do niego tonie. Może wtedy spróbowałby podejść do tematu nieco inaczej - może, bo chyba sam nie byłby pewien, czy w ogóle obchodziło go na ile Philomena mogła się domyślać tutaj pewnych powiązań. Bardziej pewnie martwiłoby go, czy nie pojawił się tutaj na darmo, do kogoś komu wiadoma oferta została już złożona.

- Czyli wiedziona była pani niczym więcej jak dobroć serca i słuszność sprawy? - upewnił się, próbując jakoś utrzymać się na powierzchni mądrych słów, których używała tak łatwo, jakby było to dla niej powietrze. Rozumiał, przecież nawet jeśli Rowle'owie jako rodzina zajmowali się zwierzętami, to nie żyli pod kamieniem ani tez słoma nie wystawała im z butów. Piękne, kwieciste słówka uznawał jednak zazwyczaj za stratę czasu.



We said we're going to conquer new frontiers
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast
adwokat diabła
They will eat from the ground
beneath my throne
wiek
93
sława
VI
krew
czysta
genetyka
—
zawód
publicyska, prawniczka
Szczupła kobieta w podeszłym wieku, która swój wysoki wzrost (177 cm) podkreśla chętnie obcasami, nie pozwalając byle komu patrzeć na siebie z góry. Całą swoją prezencją zwraca uwagę: upinaną w wymyślne kształty fryzurą z siwych włosów, eleganckim i drogim strojem, ciężką biżuterią.

Philomena Mulciber
#4
08.04.2026, 21:09  ✶  
Ależ bez wątpienia istnieją takie czystokrwiste niewiasty, na które i z łuską Leviathan Rowle działa magnetycznie. Każdy potwór znajdzie swoją amatorzycę. Starczy się rozejrzeć!
Gdyby Leviathan Rowle był rozsądniejszy i tym konkretnym rozsądkiem podzielił się z panią mecenas, pani z pewnością odradziłaby mu rozgłaszanie plotek, jakoby ród Rowle cierpiał wskutek mugolaczej klątwy. Stanowczo odradzała! Cała sztuka napędzania nienawiści tkwiła w tym, aby stworzyć złudzenie bycia atakowanym, lecz samemu nie przyjąć pod tym sfingowanym atakiem łaty słabości. W naszym interesie klasowym jest tworzyć jedność poprzez pokrzykiwanie o tym, że wróg u bram (nic wszakże nie jednoczy tak dobrze jak wróg!), a jednocześnie podtrzymać grupowe morale poprzez budowanie narracji o naszej sile. Absolutnie nie przekonujmy nikogo, że oni mają moc pokaleczyć cały wiekowy czystokrwisty ród, panie Rowle, chyba że ten ród chcemy spisać na straty i poświęcić dla sprawy. Cóż by to była za plama na honorze nosić chorobę od mugolaka. Patrzcie tylko, to ten Leviathan Rowle, którego złamało i oklątwiło mugolactwo. A fe! Eksponujmy blizny po walce, w której ich zmiażdżyliśmy, nie tyfus, którym nas zarazili.
Należy panu Rowle również wiedzieć, że oferta, która została przez pana Lestrange’a złożona, nijak nie miała się do wciągania sz.p. mecenas w szeregi Czarnego Lorda. Pan Rowle był pierwszym, któremu ów szatański projekcik przyszedł do głowy, proszę się nie zamartwiać. A przynajmniej nie swoim pierwszeństwem.
Gdy bowiem stara Mulciberowa usłyszała pytanie młodego kawalera (sekretnie ożenionego, lecz dla świata — kawalera), który ją odwiedził, ogarnęła ją okrutna wesołość. Niczym się owa wesołość nie ujawniła poza protekcjonalnym uśmiechem, lecz pani Philomena nagle ujrzała przed sobą naiwne dziecko. Bo jakże inaczej nazwać wiarę w to, że choćby cała jej kariera była fałszem, stara harpia przyznałaby się do tego przed byle chłopcem?
— Panie Rowle — zaczęła starowina tonem pouczenia z katedry — cóż innego jak słuszność sprawy? Wierzę w to, co mówię. Podważyć to oznaczałoby podważyć lata całe mojego dorobku. Bynajmniej nie samej tylko publicystyki. Jest pan, jak sądzę, zbyt młody, aby pamiętać wydarzenia z okresu grindelwaldowskiego. Całą swoją reputację wówczas postawiłam na szali, aby bronić tych z nas, którzy odważyli się walczyć o jutro bez strachu przed mugolami, za co wielu ich potępiło. — Postawiła tu dłuższą pauzę, aby Rowle miał czas zastanowić się nad tym, co jej właśnie zasugerował. — Mam nadzieję, że to rozwiewa pańską wątpliwość.


głosujcie na mnie, bo nie macie innego wyjścia
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Leviathan Rowle (683), Philomena Mulciber (761)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa