Najbliżej piątek, godzina dwunasta - pani chciała, więc należało pojawić się o wyznaczonym czasie. Rowle oczywiście odpisał na jej list, zgadzając się na zaproponowany przez nią termin, a także podsyłając wymaganą dokumentację; należało wprowadzić poprawki do części pracowniczych umów, ale załączał to wszystko tylko po to żeby mieć wymówkę i Philomena nie mogła się do niego przyczepić, że przychodził z niczym. Bo przecież prawdziwy powód jego dzisiejszej wizyty był zupełnie inny niż sprawy rezerwatu.
Po prawdzie to gryzł się z ta kwestią już od dłuższego czasu, bo jakim cudem ktoś taki jak Philomena Mulciber, nie był po ich stronie? Jedynej, właściwej i takiej, która zasiadała dumnie obok Czarnego Pana w Kromlechu? Niezbadane dla niego były wyroki boskie, ale może to i lepiej, bo dzięki temu posiadał możliwość wcielenia jej w szeregi Śmierciożerców własnoręcznie, oczywiście o ile kobieta przystanie na jego ofertę.
Nie wątpił, że niewiele w nadchodzącej rozmowie będzie porywów serca - stara prawniczka nie wyglądała na kogoś, kto gwałtownie podążał za ideami, które wydawały się jej bliskie. Zamiast tego była chłodna, wykalkulowana i liczyła wszelkie straty i zyski. Gdyby nie to, nie utrzymałaby się przez tyle lat na swojej pozycji i nie siedziałaby dalej za adwokackim biurkiem, nie tylko pilnując spraw swoich petentów, ale też przedstawiając je przed Wizengamotem.
- Cieszę się, że znalazła pani dla mnie czas tak szybko - uśmiechnął się do niej lekko, grzecznie, kiedy już siedzieli po dwóch stronach biurka ustawionego w jej gabinecie. Ona na prawowitym miejscu, on tam gdzie siedzieli wszyscy petenci. Miłe przywitania mieli już za dobą i mogli zwyczajnie porozmawiać. - Czytałem ostatnio artykuł, do skomentowania którego zaprosiła panią Arista Black. Nie próbując być nawet nadmiernie grzecznym, mogę z czystym sercem powiedzieć że zdecydowanie przypadł mi do gustu fragment który wyszedł spod pani pióra. Mam nadzieję, że to nie tylko przelotna współpraca. Nić Ariadny wydaje się ciekawym projektem pani Black, ale widać że zwróciła się o pomoc do autorytetu.
Go on, stick your bloody head in the jaws of the beast