08.05.2026, 23:49 ✶
Uśmiechnął się szeroko, widząc, jak bardzo Heather wciągnęła się w animację o brygadzie detektywów. Miał nadzieję, że to nie był ich ostatni taki wypad. Ech, ile by dał, żeby mugolska technologia działała trochę sprawniej w magicznej dzielnicy... Takie pokazy zrobiłyby absolutną furorę, gdyby nie to, że mogłoby się to nie spodobać jakiemuś konserwatyście. Ciekawe, ile by kosztowało odpowiednie zabezpieczenie rzutnika i taśm z nagraniami. To mógłby być całkiem dobry pomysł na prezent z okazji Yule...
— Wielka Brytania dorobiła się magicznych straszydeł z zaświatów, które prześladują ludzi w Dolinie Godryka, a Matka miałaby nas nie zesłać gadających psów? — rzucił do Rudej, gdy opuścili już namiot po zakończonym seansie. — McGonagallowie podobno prowadzą jakąś ostoję dla zwierząt gdzieś pomiędzy Londynem a Oksfordem. Moglibyśmy się tam wybrać i popytać, czy słyszeli o czymś takim... Przy odrobinie szczęścia nie adoptujemy przeklętego animaga, który potrafi jednocześnie używać Fal.
Czy to w ogóle było możliwe? Skrzywił się na samą myśl. Jeszcze tego potrzebował w życiu: czarodzieja, który utknął w skórze wielkiego psa. Jego własne myśli czasem doprowadzały go do czerwoności, a co dopiero mówić o obcych myślach... W sumie, to niezbyt się nawet orientował w tym, jak to wszystko działało od strony teoretycznej. W szpitalu mało kto używał tych zdolności na co dzień, bo w gruncie rzeczy, kiedy zabiegi wymagały większej ilości osób, to wszyscy byli pod ręką, więc wysyłanie tego typu komunikatów niewerbalnych nie było zbytnio potrzebne. Co innego w Ministerstwie Magii... Falami pewnie operowała już większość BUMu.
— Podobno czasem przyjmują wolontariuszy do pomocy. Widziałem jakiś stary plakat w szpitalu, kiedy oferowali jakieś... zajęcia rehabilitacyjne z hipogryfami? — Zmarszczył czoło, próbując sobie przypomnieć szczegóły. — No, ale w każdym razie, raczej nas nie wyrzucą za drzwi przy pierwszej wizycie. Reprezentujemy poważne instytucje. Poważne posady. Możemy to wykorzystać na naszą korzyść.
Para kontynuowała spacer po parku, dyskutując przy okazji na temat tego, gdzie powinni się udać w następnej kolejności. Bądź co bądź, mieli przed sobą jeszcze cały dzień! Żal by było zmarnować taką okazję na spędzenie go w zakurzonym po pożarach mieszkaniu, kiedy mogli jeszcze trochę pobuszować po mieście i oderwać się na trochę od koszmarów magicznej dzielnicy Londynu.
— Wielka Brytania dorobiła się magicznych straszydeł z zaświatów, które prześladują ludzi w Dolinie Godryka, a Matka miałaby nas nie zesłać gadających psów? — rzucił do Rudej, gdy opuścili już namiot po zakończonym seansie. — McGonagallowie podobno prowadzą jakąś ostoję dla zwierząt gdzieś pomiędzy Londynem a Oksfordem. Moglibyśmy się tam wybrać i popytać, czy słyszeli o czymś takim... Przy odrobinie szczęścia nie adoptujemy przeklętego animaga, który potrafi jednocześnie używać Fal.
Czy to w ogóle było możliwe? Skrzywił się na samą myśl. Jeszcze tego potrzebował w życiu: czarodzieja, który utknął w skórze wielkiego psa. Jego własne myśli czasem doprowadzały go do czerwoności, a co dopiero mówić o obcych myślach... W sumie, to niezbyt się nawet orientował w tym, jak to wszystko działało od strony teoretycznej. W szpitalu mało kto używał tych zdolności na co dzień, bo w gruncie rzeczy, kiedy zabiegi wymagały większej ilości osób, to wszyscy byli pod ręką, więc wysyłanie tego typu komunikatów niewerbalnych nie było zbytnio potrzebne. Co innego w Ministerstwie Magii... Falami pewnie operowała już większość BUMu.
— Podobno czasem przyjmują wolontariuszy do pomocy. Widziałem jakiś stary plakat w szpitalu, kiedy oferowali jakieś... zajęcia rehabilitacyjne z hipogryfami? — Zmarszczył czoło, próbując sobie przypomnieć szczegóły. — No, ale w każdym razie, raczej nas nie wyrzucą za drzwi przy pierwszej wizycie. Reprezentujemy poważne instytucje. Poważne posady. Możemy to wykorzystać na naszą korzyść.
Para kontynuowała spacer po parku, dyskutując przy okazji na temat tego, gdzie powinni się udać w następnej kolejności. Bądź co bądź, mieli przed sobą jeszcze cały dzień! Żal by było zmarnować taką okazję na spędzenie go w zakurzonym po pożarach mieszkaniu, kiedy mogli jeszcze trochę pobuszować po mieście i oderwać się na trochę od koszmarów magicznej dzielnicy Londynu.
Koniec sesji