• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
    • Kalendarium
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Wyspy Brytyjskie Walia Snowdonia [23.10.1972 r.] Nie wszystko złoto, co się łuszczy, czyli jak wycenić smoka?

[23.10.1972 r.] Nie wszystko złoto, co się łuszczy, czyli jak wycenić smoka?
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#1
19.09.2026, 20:58  ✶  
Powiadano, że były takie miejsca, których czarodziej nie opuszczał nigdy naprawdę. Choćby przebył sto kilometrów, zamieszkał za siedmioma wzgórzami i nauczył się mówić językiem obcych ludzi.

Dla Mony taką ziemią była Snowdonia.

Góry przyjęły ją tak, jak przyjmowały dawniej. Pokryte wrzosem, mokrym mchem oraz srebrzystą mgłą, która o poranku spływała ze zboczy. Nad jeziorem wisiało blade, jesienne niebo. Woda była ciemna jak hartowane żelazo, odbijała szczyty gór tak wiernie jak gdyby pod jej powierzchnią istniała druga, cicha kraina.

Londyn był daleko. Tamtejsze kamienne ulice, wysokie gmachy Ministerstwa, pergaminy zalegające na biurkach i ludzie, którzy potrafili prowadzić długie dysputy o smokach, kiedy nigdy nie stanęli przed nimi twarzą w twarz. Mona zawsze kochała smoki właśnie za to, że nie były stworzeniami, jakimi można było oswoić samym słowem. Jeżeli człowiek wszedł na ich ziemię, mogły pozwolić mu odejść albo mogły uczynić z niego popiół. 

Wtedy nad jeziorem przesunął się cień. Mona uniosła głowę, gdy na tle bladego nieba przemknęło potężne stworzenie. Kobieta uśmiechnęła się.

Tym razem jednak nie przybyła tutaj jedynie po wspomnienia. Ceolsige poprosiła ją o przysługę. Sprawa dotyczyła samhainowego przedsięwzięcia oraz kilku przedmiotów. Potrzebna była siatka rozgrzewająca, która pod wpływem gorąca nie pozwalałaby zawartości zbijać się w jedną masę. Najlepiej z wulkanicznego kwarcu, zahartowanego smoczym ogniem albo wykonana z czegoś, co miało podobną odporność. Nie były to rzeczy, o jakie… rozsądny czarodziej pytał przypadkowego handlarza.

Na szczęście Mona kilka nazwisk już znała. Pozostało jej czekać. Burke miała zjawić się lada chwila.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
Paserka z Nokturnu
Nagroda przynależy zuchwałym, a splendor zwycięzcom.
wiek
30
sława
IV
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Skup, sprzedaż, pośrednictwo.
Wysoka na 175cm i szczupła kobieta o długich blond włosach luźno okalających nieco podłużną twarz o chłodnej cerze, błękitnych oczach i rubinowych ustach. Ubrana zazwyczaj schludnie i klasycznie w długą spódnicę i pasującą koszulę, którą okrywa tradycyjną szatą. Całość najczęściej w barwach czerni i zieleni z deseniami czerwieni i fioletu oraz kontrastującym eleganckim dodatkiem. Jej uroda idealnie współgra z melodyjnym głosem, bezbłędną dykcją oraz naturalną gracją ruchów. Niezależenie od miejsca i sytuacji sprawia wrażenie jakby zawsze była właściwą osobą we właściwym miejscu.

Ceolsige Burke
#2
23.09.2026, 13:53  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 23.09.2026, 20:34 przez Ceolsige Burke.)  
Smukła sylwetka wykonała płynny zwrot na miotle. Nadciągała niskim lotem spomiędzy dwóch pagórków.
Pory szarego płaszcza delikatnie falowały kołysane pędem załamujących się wirów powietrza jakie powstawały podczas dość spokojnego przelotu. Wraz z płaszczem w podobne falowanie wpadał czarny materiał ciężkiej spódnicy. Ich nieregularne falowanie co chwilę, zmieniało rytm i kształt kiedy materiał owijał się wokół zwieszonych z drzewca nóg, zakrywając lub odkrywając ciemnobrązowe wiązane kozaki na obcasie.
Postać delikatnie zwolniła i wyprostowała się, zmieniając chwyt tak że teraz tylko jedna smukła dłoń trzymała drzewce niemal przy samym ciele. Swobodna ręka poprawiła przewieszoną przez ramię torbę, której elegancki pasek była ciasno ściągnięty na piersi. Odchyliła głowę w czarnym spiczastym kapeluszu rozglądając się błękitnymi oczyma po dziewiczych skalistych rejonach Snowdonii.
Skupiła ponownie spojrzenie na celu. Pochyliła delikatnie ciało, zginając jedynie opartą na drzewcu rękę. Wygładziła nieco uśmiech z którego przebijało się wyraźne zadowolenie wycieczką. Lot mimo, że był niedługi prowadził przez urzekające okolice.
Podleciała z jedna ręką nonszalancko, luźno zwieszoną wzdłuż boku. Wyprostowała delikatnie rozstawione nogi, jakby szykując się do dania kroku i zadarła czubek miotły wyhamowując pęd tuż przed tym jak buty dotknęły niewysokiej trawy. Specjalista dostrzegłby że trochę za mocno co spowodowało niewielki podskok zamiast gładkiego przejścia w krok. Był to jednak szczegół widoczny dla zawodowców. Zsiadła z miotły. Niedbałym ruchem przełączyła dźwignie w miotle sprawiając, że zestaw sprężyn i zębatek ściągnął ja w poręczny pakunek z pasem do zarzucenia przez ramię.
- Dzień dobry moja droga. Liczę, że nie czekasz nieprzyjemnie długo. – Przywitała się melodyjnym przyjaznym głosem w którym dźwięczała nutka młodzieńczego rozbawienia. Twarz odruchowo próbowała przybrać wyraz uprzejmego zainteresowania ale w połączeniu z rumieńcami chłodu i bladością cery efekt wydawał się bardziej przyjazny niż zwyczajowo.
- Cieszę się z tej okazji. Dziadek prosił, żebym przekazała pozdrowienia. Zaprasza również na podwieczorek gdybyśmy chciały się rozgrzać dyniowym trunkiem. – mieszkał w dworku relatywnie niedaleko i szczęśliwie sieć u niego już funkcjonowała co zaoszczędziło Burke czasu. W innym wypadu musiałaby poświęcić cały dzień na podróż tu i z powrotem, a nawet półtora dnia bo nie miałaby serca przylecieć tutaj i nie odwiedzić dziadka. – Dobrze Cię widzieć w bardziej przystającym dla twojej natury środowisku. – Poluźniła pasek torby i rozluźniła nieco kołnierz płaszcza ukazując pod spodem aksamitny purpurowy szal, który otulał smukłą szyję. – Zostajesz w okolicy na kilka dni czy to tylko, krótkotrwały wypad na nabranie energii?
sacrificial lamb
only there, on a bed of moss and grass would she allow her heart to rest
wiek
28
sława
III
krew
czysta
genetyka
—
zawód
smokolożka
rude loki, ciemne i bystre oczy. Mierzy 168 cm

Mona Rowle
#3
4 godzin(y) temu ✶  
Powietrze nad jeziorem pachniało wodorostami, mokrym mchem i kamieniem nasiąkniętym jesiennym deszczem. Mona stała nad brzegiem z profilem zwróconym ku wodzie. Cień smoka, który przed chwilą przemknął nad szczytami, wciąż tańczył gdzieś na jej ciemnej powierzchni.

Na dźwięk znajomego głosu odwróciła głowę. Uśmiech, który wcześniej rozjaśnił jej twarz na widok latającego gada, złagodniał. Stał się cieplejszy, bardziej ludzki. Lekki wiatr poruszył kręconymi włosami.
— Dzień dobry, Ceolsige! — odparła przyjaźnie. Otrzepała dłonie z wilgotnego mchu i podniosła się znad brzegu. — Kilkanaście minut. Za krótko, aby zastanowić się, czy ten tam… – skinęła głową w stronę, gdzie zniknął cień. – …nie spróbuje dziś polować na owce gospodarza z doliny. Zaczyna się niecierpliwić, jak cała okolica robi się chłodniejsza.
Jej spojrzenie podążyło ku miotle. Mona przyglądała się sprawnym dłoniom Burke, które jednym ruchem przemieniły całkiem pokaźny sprzęt w zgrabny pakunek. Profesjonalistka!, pomyślała z rozbawieniem. Sama potrzebowałaby do tego jeszcze dwóch zaklęć, kawałka sznurka i odrobiny boskiej łaski.
— Dziudunio ma się więc dobrze? Skoro ma czas na dyniowe spirytualia, zima jeszcze go nie nadgryzła. Przekaż mu moje pozdrowienia. A na podwieczorek chętnie zajrzę. Zostaję tu kilka dni. Chcę trochę pobyć w Snowdonii, zajrzeć do smoków, odwiedzić stare kąty. Po Samhain wrócę do Londynu. Ministerstwo może przez ten czas zawalić się pod ciężarem własnych pergaminów i pieczęci, ale sądzę, że nawet tego nie zauważą! — odparła. Następnie wskazała dłonią na ciężki, płócienny plecak oparty o poskręcany głóg. — Mam to, o co prosiłaś. Łuski są już wypalone i przygotowane. Trzy lata przeleżały w ciemności, więc powinny być porządnie zahartowane — zerknęła na jej torbę z zaciekawieniem. — Powiedz tylko, że masz ten kwarc. Nie po to taszczyłam pół smoka przez góry, żebyśmy teraz odkryły, że brakuje nam najważniejszej części.


Sweet, mourning lamb
There's nothing you can do
Bound to suffering eternal through
the sins of their fathers committed
long before their conception
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości

Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Ceolsige Burke (388), Mona Rowle (528)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Spis Treści
Zakładki
Tryb normalny
Tryb drzewa