• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[Beltane 1971, pastwiska, Perseus & Eunice] Miłości, których nie przeżyjemy

[Beltane 1971, pastwiska, Perseus & Eunice] Miłości, których nie przeżyjemy
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#1
27.10.2022, 11:17  ✶  
Rozedrgane języki ognia składały swe gorące pocałunki na łydkach młodzieńców skaczących nad rozpalonymi tego wieczora ogniskami, podczas gdy dziewczęcy śmiech — krystaliczny i rześki, niczym górski potok — niósł się echem pośród zieleniejących się łąk, przypominając Perseusowi, że z każdym kolejnym rokiem coraz bardziej oddala się od czasów, gdy sam był młokosem chyżo pokonującym wzniecione w Beltane płomienie ku uciesze wpatrzonych w niego sarnich oczu. Szczenięcych lat, infantylnych w swej prostocie, gdy widmo choroby obdzierającej go ze sprawności (z godności, jak wolały to określać jadowite podszepty świadomości wbijające się tysiącem igieł w czaszkę) było jeszcze niedostrzegalne za naiwnym błękitem horyzontu.
Czując, jak gorycz przybiera fizyczne objawy, rozlewając się cierpkim smakiem po podniebieniu, odwrócił się plecami do świętujących czarodziejów, od ciepłego blasku płonących polan i gwaru rozmów, od duszącego zapachu kwitnącego głogu i ruszył przed siebie, brodząc po kostki w falującym morzu wiosennej trawy; coraz dalej i dalej, aż jego wątła sylwetka wsparta o kostur zasnuta została bielmem mgły unoszącej się nad łąkami. Butelka wina  — gdyby nie okoliczności, zapewne nieprzystająca mu bardziej — przyjemnie ciążyła mu w dłoni; od czasu do czasu pociągał z niej łyk, a trunek palił go w przełyk i czynił krok bardziej chwiejnym. Wkrótce głosy biesiadników stały się jedynie echem, płonące stosy zmieniły się w krwistoczerwoną łunę skrytą za wzgórzem, a przed najmłodszym synem Blacków zamajaczyła kobieca sylwetka skąpana w srebrzystym blasku księżyca. Przystanął wówczas w miejscu, przyglądając się przez chwilę dziewczęciu w trzepoczącej sukni, gdy wiatr kołysał źdźbłami u ich stóp. Był pewien, że ma przed sobą senną marę, strażniczkę tutejszych pastwisk; istotę z innego świata, efemeryczną w swej oniryczności. Dopiero kolejne sekundy, które jawiły się Perseusowi niczym wieczność, pozwoliły mu dojrzeć w zjawie kobietę obiecaną mu przez nestorów. Pierścionek zaręczynowy, jedna z tych cennych złocistych obrączek wysadzanych jadeitami i szmaragdami, które krążyły w rodzie Blacków od pokoleń, został mu już przekazany i spoczywał teraz zamknięty w szufladzie jego biurka. Wsunięcie go na szczupły palec młódki i ogłoszenie umowy zawartej za ich plecami pozostawało zatem kwestią kilku tygodni, jeżeli nie dni.
— Panno Malfoy — jego głos brzmiał niezwykle klarownie, jak na stan, w którym się znajdował — Eunice — powtórzył, zaskoczony tym, jakże obco brzmiało mu jej imię, choć niebawem przecież dzielić miał z nią stół w jadalni, sypialnie i życie. Na myśl o obnażeniu się ze swymi słabościami przed inną osobą poczuł fale mdłości, zacisnął więc dłoń na srebrnej głowie kruka zdobiącej jego laskę; tak mocno, że aż zbielały mu knykcie i zszedł w dół wzgórza, ku czekającej u jego stóp kobiecie. — Czyżbyś również czuła się nieco… nieswojo w towarzystwie tak wielu par oczu? — zagaił z uśmiechem łagodnym niczym pierwsze podrygi wiosny — Pozwól proszę, że ci potowarzyszę.
Mówiąc to, zaproponował jej lewę ramię.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#2
27.10.2022, 17:14  ✶  
Beltane, och, Beltane. Krew szybciej krążyła w żyłach, a mimo dość wczesnej pory roku, nie odczuwało się chłodu. Nie tu, nie wśród tych wszystkich ognisk, gwaru dobiegającego ze wszystkich stron. Beltane! Magiczna noc, w trakcie której, zdawałoby się, spełniają się marzenia. Beltane! Podszyte w tym roku nostalgią. Ostatnie już takie święto, podczas którego mogła jeszcze zaznać swobody. Niewsunięty jeszcze na palec pierścień ciążył, przypominając, iż prędzej niż później całe dotychczasowe życie ulegnie zmianie. Zmianie niekoniecznie pożądanej. Dlatego też krążyła lekkim krokiem pomiędzy wszystkimi, starając się czerpać garściami z obecnych chwil. Tu odwzajemnić uśmiech w stronę gładkolickiego młodzieńca, tam zanurzyć wargi w słodkim trunku, grzejącym od środka. Zapominała. Zapominała o otaczającej rzeczywistości, o tym, że poza tutejszymi łąkami istniało życie, które uderzy ze zdwojoną mocą, gdy nastanie nowy dzień. Zapominała, że w ogóle miało być jakieś jutro; po prostu… … gdyby mogła, zatrzymałaby czas. Na tej nocy, na tych ulotnych chwilach, uciekających tak szybko, jak niewinność młodości. Księżyc wchodził powoli w pierwszą kwadrę, subtelnie zasrebrzając okolicę. Choć do pełni jeszcze dobra chwila, to już teraz wpatrywanie się w ten rogal na nieboskłonie wywoływał bliżej nieokreśloną tęsknotę. Za czymś, po co nie mogło się sięgnąć, za czymś, co pozostawało nienazwane, nieokreślone. Za czymś, co koniec końców wywiodło młodą Malfoyównę poza kręg ognisk, poza cały ten gwar.
  Mogła odetchnąć, zaczerpnąć chłodnego powietrza, ukoić ogień w żyłach, który już zanadto się rozbuchał i niemiłosiernie zaczął spalać. Uczucie w tej chwili z jednej strony pożądane, z drugiej... z drugiej potrzebowała przerwy. Choć na moment.
  Nie spodziewała się, bynajmniej, iż opuszczając cały ten tłum wpadnie niczym z deszczu pod rynnę.
  Głos wołający jej imię. Perseusz. Jeszcze nie narzeczony, nie oficjalnie, lecz jako takiego już go w myślach traktowała. Ten, który został jej przeznaczony przez rodziców, bez choćby zapytania, jakie ma zdanie o ich wybranku. Serce zdało się zatrzymać na chwilę, a w gardle poczuła nieprzyjemny uścisk, gdy zatrzymała się, rzucając spojrzenie w stronę mężczyzny. Ich wspólne życie zaczynało się już teraz; już teraz musiała wygładzać wszelkie fałdy, żeby po ostatecznym przypieczętowaniu ich związku dało się żyć. Nawet jeśli nie razem, to obok siebie, bez wzajemnej, wyniszczającej wrogości. Bez nieustannej walki, w każdej minucie, sekundzie, oddechu.
  - Pan Black – odparła po kilku sekundach milczenia. Imię jakoś nie przeszło jej przez gardło; choć w obecnej sytuacji może należałoby już porzucić te grzecznościowe formy, utrzymujące dystans. Ale wciąż, pozostawał od niej o tyle lat starszy, tak boleśnie obcy... – Raczej… potrzebowałam chwili na złapanie oddechu. - przyznała. Podsunięte ramię jawiło się niczym wąż Slytherina, ale nie dała po sobie niczego poznać. Zmusiła się tylko do przywołania na twarz skądinąd życzliwego uśmiechu i skorzystania z podsuniętego ramienia.
  - Choć nie da się ukryć, mam wrażenie, że w tym roku wyjątkowo wiele osób ściągnęło na Beltane – dodała, być może nie chcąc pozwolić, by zapanowała niezręczna cisza.
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#3
08.01.2023, 22:02  ✶  
Nie pamiętał już, w jakich okolicznościach ją poznał.
Czy było to pod koniec dusznego lata w Wiltshire, podczas pierwszych urodzin bliźniąt, na jakie został zaproszony? Czy rzucił jej przelotne spojrzenie, gdy trzymała się kurczowo matczynej spódnicy na King's Cross? Czy kiedykolwiek zostali sobie oficjalnie przedstawieni? Nie, chyba nie; istnienie Eunice było dla niego tak oczywiste, jak nadejście wiosny po długiej zimie, świt po zmierzchu oraz to, że na zawsze było bardzo płytkim słowem. Widywali się rzadko (za każdym razem dziwił się, jak bardzo się zmieniła), ich spotkania trwały krótko, zaś wymiana nielicznych zdań nie sprzyjała bliższemu poznaniu. Zaledwie trzech rzeczy był pewien: była młodszą siostrą Elliotta, podobnie jak on pragnęła zostać uzdrowicielem, a ponadto wkrótce miał wsunąć obrączkę na jeden z jej smukłych palców.
Fakt numer jeden sprawiał, że żołądek podchodził mu do gardła, pot skraplał skronie, zaś krawat zamieniał się w konopny sznur. Jakaś część jego podświadomości krzyczała bowiem, że to niewłaściwe żenić się z siostrą byłego kochanka, zwłaszcza po tym, w jak tchórzliwy sposób zakończył ich romans. I chociaż relacja z Elliottem w ostatnich miesiącach uległa poprawie - głównie za sprawą umieszczenia Simone w Lecznicy Dusz - to wciąż w milczącej niepewności obserwował odcienie jego aury, instynktownie wycofując się, gdy zmierzały niebezpiecznie blisko poirytowania. Wolał stronić od konfliktów.
Fakt numer dwa wnosił światełko nadziei. Sugerował, że Eunice była osobą empatyczną i ciepłą; możliwe zatem, że także wyrozumiałą dla odmienności Perseusa. Przyszła uzdrowicielka, do tego szkoląca się w Mungu! To znacznie poszerzało pulę tematów do rozmów - wymiana doświadczeń, wspólni znajomi, zmiany, jakie zaszły w magimedycynie na przełomie ostatnich lat - od czegoś musieli zacząć. A później powoli, po nitce do kłębka...
Natomiast fakt numer trzy absolutnie go przerażał i nie chciał nawet o nim myśleć. Jednak zamykanie oczu nie sprawiało, że problem znikał, dlatego postanowił wziąć wreszcie sprawy w swoje ręce. Wola rodziców przecież nie mogła być w stanie dosięgnąć wszystkich aspektów jego życia! Liczył, że jedną z nich będzie właśnie jego relacja z Eunice.
— Tak, jest ich zdecydowanie więcej niż w ostatnich latach. Zapewne przez to, że w tym roku dopisuje pogoda — pokiwał głową, a zaraz potem skarcił się w myślach, że rozmawia ze swoją przyszłą żoną o temperaturze i zachmurzeniu! Czy całe ich małżeństwo będzie wyglądało w ten sposób? Będą skrępowani oscylować wokół tematów neutralnych?
Nie chciał tego. Nie wiedział wprawdzie jak jeszcze z nią rozmawiać, ale bardzo chciał się tego nauczyć. — Rozmawiałaś już z ojcem? — zapytał wreszcie, gdy odgłosy zabawy za ich plecami nieco ucichły.
Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#4
11.01.2023, 00:52  ✶  
W jej świadomości do tej pory Perseus jawił się jako ktoś, kto był, istniał gdzieś w oddali; siłą rzeczy zaliczał się do kręgu przyjaciół brata, więc i niedziwne, że czasem się z nim stykała. Ale nie poświęcała mu więcej uwagi niż było to konieczne, niż wymagały zasady etykiety – zresztą, te lata, jakie ich dzieliły? To jak cała przepaść, jakby byli Marsem i Wenus, oddalonymi od siebie o całe świetlne lata.
  Dziesięć lat – tak zwała się ta przepaść, dziesięć długich lat. Z perspektywy tak młodej osoby, jaką byłą Eunice, raptem dekada to wieczność, a trzydziestka na karku zaś trąciła już starością. I tak już lekko panikowała, gdy przekraczała dwudziestkę, szukała skrupulatnie siwych włosów wśród blond pasm – te jednak, o ile w ogóle istniały, pozostawały dla oczu niewidoczne.
  Z trzech rzeczy, których pewien był Perseus, pozostawała błogo nieświadoma pierwszego faktu. O ile mogła brata o to i owo podejrzewać, w końcu oczy miała, znała go całkiem długo i miała okazję obserwować, to jednak świadomość, iż łączyło go coś więcej z jej przyszłym mężem…
  … och, na tym etapie życia być może poczułaby się dogłębnie zdradzona. Może wpadłaby w furię. Może załamałaby się i uznała, że jest traktowana niczym towar drugiej kategorii. Może… tak wiele „może”, bo zapewne sama nie wiedziałaby, jak zareagować, gdyby coś takiego wybuchło jej prosto w twarz.
  Doprawdy, niewiedza stanowiła błogosławieństwo.
  - Wcześniej też dopisywała pogoda, z tego co pamiętam – odparła z pewnym namysłem w głosie, jakby cofała się wspomnieniami do poprzednich lat. Z drugiej strony… to mogło być raptem drugie, może trzecie Beltane – wszak niedawno dopiero opuściła Hogwart. Jakież więc mogła mieć porównanie w perspektywie o wielu więcej lat? Praktycznie żadne.
  Zacisnęła lekko wargi, gdy padło pytanie. Czy rozmawiała z ojcem? Podejrzewała wprawdzie, że wie, o co pyta – w obecnej sytuacji tylko jedno nasuwało się od razu na pierwszy plan – z drugiej strony jednak… dopóki coś nie zostało w istocie jasno nakreślone, za tak niedookreślonym pytaniem kryć się mogło dosłownie wszystko.
  - Zależy, co dokładnie masz na myśli – odparła dość powoli, ostrożnym tonem. Jakkolwiek by nie patrzeć, nadal mieszkała z rodzicami w tej samej posiadłości i w tej czy innej formie rozmowy były prowadzone… choć najczęściej sprowadzały się do słuchania monologów byłego Ministra Magii i przytakiwania mu, że tak, kiedyś to były czasy.

375/839
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#5
22.01.2023, 23:03  ✶  
Nie zdziwiłoby go otrzymanie od Eunice kartki z życzeniami z okazji Yule; nie byłby również zaskoczony, gdyby jej nie otrzymał. Dotychczas odgrywała postać drugo lub nawet trzecioplanową w jego życiu, podobnie jak Perseus stanowił jedynie rozmyte tło w jej egzystencji. Teraz jednak wszystko miało się zmienić, gdy Pollux oraz Fortinbras przepisali za ich plecami scenariusz od nowa, czyniąc ich od tego momentu współprotagonistami własnych losów.
Naturalnie, Perseus miał moralne obiekcje przed pojmowaniem jej za żonę; nie tylko ze względu na jej wiek, lecz także zażyłość, jaka łączyła go z jej starszym bratem. Tego argumentu jednak użyć nie mógł - zaprzeczał wszak całym sobą, jakoby łączyły go nieprzyzwoite kontakty z innymi mężczyznami, zaś pośpiesznie aranżowane małżeństwo miało ukrócić wszelkie spekulacje dotyczące miłosnych preferencji młodego magipsychiatry. Argument dotyczący wieku natomiast nie przemawiał do starszyzny rodu; matka nawet posunęła się do obrzydliwego uprzedmiotowienia Eunice i porównała ją go gliny, której Perseus będzie mógł nadać wybrany przez siebie kształt.
— Być może. Pamięć bywa zwodna — odparł krótko, ucinając dalsze dywagacje na temat pogody. Nie zaprosił jej na spacer, aby dywagować na temat tego, czy w poprzednich latach natura stała po stronie biesiadujących czarowników. Palący ich problem zdawał się być bardziej wzniosły niźli decyzja o tym, czy zabrać ze sobą parasol, a jednocześnie nosił wszystkie cechy codziennej przyziemności, jaką niebawem mieli dzielić.
Zaskoczyła go nieco jej odpowiedź. Dawno temu zauważył, że Eunice nie ma w sobie dyplomatyczności Elliotta, ani bezpardonowości Eden, jednak nie spodziewał się, że będzie od nich tak różna i niczym bezbronna owca oczekiwała będzie na jego inicjatywę. Dreszcz obawy przebiegł wzdłuż kręgosłupa. Nie tego oczekiwał od ich małżeństwa.
—  Zakładam, że dobrze znana jest ci wola naszych ojców w kwestii naszej wspólnej przyszłości — odparł rzeczowo, zatrzymując się nagle — I o tym właśnie chciałem z tobą pomówić, Eunice. Usiądziesz?
Wyjął z kieszeni marynarki napoczętą butelkę wina, którą położył następnie u swoich stóp. Położył odzienie na trawie, wskazując swej towarzyszce, że może na nim usiąść, sam zaś zajął miejsce obok niej na trawie. Wyjął korek wciśnięty niedbale w szyjkę (przez co odrobina trunku wylała się i wsiąkła w ziemię) i podsunął butelkę złotowłosej. — Wybacz, ale ciężko w tych warunkach o kieliszki.
Przeczesał ciemne włosy palcami, wbijając spojrzenie onyksowych tęczówek w swoją rozmówczynię.
— Jak sobie to wyobrażasz, Eunice?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



Widmo
The bodies in my floor all trusted someone.
Now I walk on them to tea.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Eunice Malfoy
#6
29.01.2023, 04:02  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 29.01.2023, 04:03 przez Eunice Malfoy.)  
Przytaknęła krótko, być może samej również nie bardzo widząc sens w kontynuowaniu rozmowy o pogodzie. Choć z drugiej strony, co do zasady był do najbezpieczniejszy i uniwersalny temat – jeśli już musiało się coś powiedzieć i nie chciało przypadkiem wsadzić kija w mrowisko, to wybór omawiania zjawisk pogodowych jawił się jako całkiem rozsądny.
  Dość nagłe zatrzymanie nieco zaskoczyło młodą kobietę; niemniej sama również przystanęła. Ciągnięcie na siłę przyszłego męża nie wiadomo gdzie i nie wiadomo po co nieszczególnie miało jakiś konkretny cel i sens, więc… pozostawało się w tym zakresie dopasować. Zwłaszcza że nie była tak bezduszną, by kazać komuś – kto ma problem z nogą – iść naprzód za wszelką cenę.
  Nie, jeśli ten ktoś miał być jej mężem, kimś, z kim naprawdę musiała sobie jakoś ułożyć życie. W ten czy inny sposób. A jak się sobie pościeliło, to tak się można było wyspać (lub nie).
  - … w istocie – przyznała, właściwie nie widząc powodu, by iść zaparte i negować faktyczny stan rzeczy. Było, jak było, wprawdzie zanim miało przyjść do ślubu, musiało upłynąć jeszcze trochę wody w rzekach. Co za tym idzie, mogło się naprawdę wiele jeszcze wydarzyć. Jednakże myśl ta nieszczególnie wiązała się ze światełkiem nadziei; odnosiła raczej wrażenie, że nawet jeśli nie ten Black, to koś inny. Tak czy siak, lata panieństwa dobiegały końca.
  - Możemy usiąść – zgodziła się. Poczekała chwilę, obserwując poczynania czarodzieja, po czym przysiadła, nie omieszkując skorzystać z marynarki. Na butelkę wina spojrzała, jakby była wężem; bynajmniej nie dlatego, iż zawierała alkohol, jednakże wizja picia bezpośrednio z takiego naczynia, wzbudzała wewnętrzną odrazę.
  - Momencik – rzuciła, sięgając po własną różdżkę. Chwila skupienia, żeby przywołać w pamięci odpowiednią formułę, gest i… pojawiły się kieliszki. Dwa. - Osobiście jestem zdania, że w ten sposób smakuje najlepiej – stwierdziła gładko, podsuwając nowe naczynia, żeby mógł rozlać do nich trunek. Oczywiście, jeden z kieliszków miał przynależeć do Perseusa, przynajmniej dopóki działanie zaklęcia się nie skończy i przedmiot nie wróci w niebyt.
  Jak sobie to wyobrażała? Nie pytała już, nie przeciągała, wnikając, jakie „to” dokładnie miał na myśli. Ewidentnie pytał o jedno i… cóż. Spojrzała na Perseusa z cała powagą, na jaką ją było stać, zastanawiając się przy tym, jak bardzo może być szczera. Czy nie odsłoni się za bardzo…?
  - Cóż, z którejkolwiek by strony nie patrzeć, wola rodziców nie jest naszą wolą. Ale to, co się stanie po złożeniu przysiąg, zależy już tylko od nas, bo oni za nas naszego życia nie przeżyją – stwierdziła z pewnym namysłem w głosie – Może ujmę to w ten sposób: chciałabym uniknąć wiecznej wojny. Może więc po prostu spróbujmy żyć… nawet jeśli nie w przyjaźni, to przynajmniej w poszanowaniu własnej przestrzeni? Bez wzajemnego wchodzenia sobie w drogę. Nie będę wnikać, jeśli będziesz gdzieś znikać na noc, jednakże wolałabym, żeby w naszym domu nie pojawiali się niespodziewani goście. I nie chcę też znaleźć bękarta na progu. – zastrzegła na wszelki wypadek. Zdrady mogła tolerować, udawać, że ich nie widzi – zresztą najwyraźniej sama do nich teraz zachęcała. Ale bękart w momencie, gdy byli małżeństwem…? To była granica, którą wyznaczała.

500/1339
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#7
24.02.2023, 12:35  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 02.04.2023, 18:36 przez Perseus Black.)  
Bezpiecznie było rozmawiać o pogodzie, czarodziejskich świętach, a nawet ulubionym deserze. Właściwie, to całe życie mógłby krążyć z nią wokół tematów neutralnych i łatwych w swej prostocie - bo chyba przecież nie pokłócą się o to, że lubił bitą śmietanę? No, chyba, że miałby za wysoki cholesterol, a Eunice nie chciałaby tak prędko owdowieć i to z takiego powodu, lecz takie sprzeczki kojarzyły mu się raczej z bliskością, nieoczywistą troską oraz przywiązaniem. Czy oni również przywiążą się do siebie? Był pewien, że co najmniej się przyzwyczają - może zdarzy się to w tydzień, a może w pół roku, albo i w trzy lata po ślubie - nauczą się ze sobą rozmawiać, poznają swoje ulubione kolory (wbrew pozorom, ulubionym kolorem Perseusa nie była czerń, lecz stalowy błękit, podobny do obręczy umiłowanych tęczówek oraz pełen pasji szkarłat; samo Grimmauld Place pełne było innych kolorów w postaci obrazów, gobelinów, wypchanych pluszem foteli oraz miękkich poduszek, które - na przekór obiegowej opinii - wcale nie były przygnębiająco smoliste), dowiedzą się, jak przyrządzona kawa smakuje im najbardziej.
— Och, wybacz, nie pomyślałem — rzucił nieco skrępowany, gdy czarownica wyczarowała kieliszki. We Francji przywykł do nieco luźniejszych obyczajów, zaś kształtowanie - podobnie jak transmutacja, czy wreszcie uroki - nigdy nie były dziedzinami, w których Perseus sobie świetnie radził. Napełnił naczynia niemalże do pełna, pozbywając się całkowicie alkoholu z napoczętej butelki.
— Bardzo mądrze powiedziane — pokiwał głową z uznaniem, być może nieco zbyt protekcjonalnym, jakby właśnie chwalił dziecko, które podzieliło się z nim spostrzeżeniem, że niebo jest niebieskie. Z drugiej jednak strony w tamtym momencie właśnie tak postrzegał Eunice; jako dziecko, które na siłę próbowano mu wcisnąć. Wciąż bowiem nie umiał spojrzeć na nią inaczej niż przez pryzmat swej relacji z Elliottem, nie był w stanie wymazać z pamięci pucołowatych policzków, wstążek we włosach i falbaniastych sukienek upodabniających ją do lalki. W kolejnych miesiącach wspomnienia te miały ulec zatarciu, a sam Perseus miał przyzwyczaić się do tego, że wybranka jest już dorosła, nie mrużyć swych oczu z zaskoczenia, gdy wodził wzrokiem po rysach twarzy ostrzejszych niż zapamiętał, nie dziwić się, że nie jest już w Hogwarcie. W tamtej chwili czuł się jednak niezręcznie, upił więc łyk wina, aby ukryć swoje zdenerwowanie.
Ulżyło mu jednak, że nie wymagała od niego miłości, wierności i tych wszystkich innych bredni, które ku uciesze gawiedzi przysięga się sobie przed ołtarzem. Tego pierwszego nie był w stanie jej zapewnić - swoje serce oddał bowiem już dawno komuś innemu, komuś niezwykle do niej podobnemu, a zarazem tak bardzo od niej różnemu. I chociaż wiedział, że powinien zamknąć ten rozdział - zwłaszcza, że sam doprowadził do ich klęski - to nie potrafił; nie, gdy nie wszystko jeszcze zostało między nimi wyjaśnione. Czy dochowa jej wierności? Tego również nie mógł być pewien; zdecydowanie preferował partnerów w zbliżonym do siebie wieku. I o ile nie miałby nic przeciwko małżeństwu z kobietą o pięć lat młodszą, tak dekada jawiła mu się jako przepaść nie do pokonania.
— Ja również chcę uniknąć wszelkich konfliktów — potwierdził skinieniem głowy. Jeszcze tego brakowało, aby różnica zdań sprawiła, że będą rzucać talerzami. — Ale nieporozumienia są naturalną częścią każdej... relacji — chciał dodać "związku", lecz uznał to słowo za przerost formy nad treścią; oficjalnie bowiem nie byli w żadnym związku — Dlatego musisz wiedzieć, że jestem człowiekiem bardzo wyczulonym na... subtelności. Wiele potrafię zaakceptować z racji mego zawodu, lecz prywatnie nie lubię, gdy mój rozmówca unika kontaktu wzrokowego, a rozkazujący, czy pretensjonalny ton nie zachęca mnie do kontynowania konwersacji. Rozumiem dystans, lecz nie chłód i wyniosłość. Mam... osobliwe poczucie humoru, gubię się w sprawach codzienności i mam tendencję do śnienia na jawie. Mam nadzieję, że zaakceptujesz te mankamenty mojego charakteru. Sam będę starał się, aby życie ze mną nie było dla ciebie drogą przez mękę. — uśmiechnął się blado, jakby chciał ją za to przeprosić — Jeśli chcesz przestrzeni, możemy nawet mieć osobne sypialnie. Nie dotknę cię, ani nie uczynię niczego bez twojej zgody. Ty również możesz spotykać się z kim chcesz, ale na ten moment wolałbym nie znać jego tożsamości. Ufam jednak, że nie będzie to osoba, której niedyskrecja zszarga honor Blacków i Malfoyów. Nie wiem, czy nie mam jakiś dzieci, ale... Och, żartuję przecież, nie patrz na mnie w ten sposób... — roześmiał się — Bądź spokojna, nie znajdziesz żadnego dziecka na progu. Sam jednak nie mam nic przeciwko temu... Wiesz... Któregoś dnia mogą zacząć naciskać na nas w kwestii potomka. To nie musi być moje dziecko, ale... niech będzie chociaż trochę do mnie podobne.
Była jeszcze jedna kwestia, którą chciał poruszyć. Nie mógł bowiem pozostawić jej listy żądań, nie dając niczego w zamian.
— Nie mogę... — zaczął krótko, spoglądając w przestrzeń przed sobą. Wiatr ponownie zakołysał źdźbłami trawy, upodabniając podlondyńskie wrzosowiska do wzburzonego morza. Krążący w jego żyłach alkohol dawał jednak złudne uczucie ciepła. — Nie mogę obiecać ci miłości, Eunice. Nie jesteś już dzieckiem... — stwierdził, wierząc, że jeśli wypowie te słowa na głos, to nabiorą jakiejś mocy, sprawiając, że sam Perseus je zaakceptuje. — ...zatem rozumiesz chyba, że nie jest to takie proste. Mogę jednak zaoferować ci przyjaźń. Właściwie, to... bardzo chciałbym się z tobą zaprzyjaźnić.
Kusiło go, aby w tamtym momencie wyznać jej prawdę; by powiedzieć o tym, że jego relacja z jej starszym bratem wykraczała poza ramy przyjaźni, a także zwierzyć się z  choroby wyniszczającej jego ciało, stopniowo obdzierającej go ze sprawności. Za dwadzieścia, może trzydzieści lat - jeśli dożyje - nie będzie już mógł dłużej poruszać się samodzielnie. Coś jednak w porę go powstrzymało, jakby jakaś niewidzialna siła czuwała nad Perseusem. Cóż, wydarzenia, które miały miejsce rok później, utwierdziły go w przekonaniu, że ta chwila zawahania uratowała nie tylko jego reputację, ale i przyjaciela.
Wkrótce wino się skończyło, a łuna ognia za ich plecami zbladła.
— Powinniśmy wracać — oświadczył z westchnieniem.

Koniec sesji


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek:
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Eunice Malfoy (1363), Perseus Black (2205)




  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa