15.11.2022, 19:37 ✶
Miał dwanaście lat. Nie wyróżniał się niczym szczególnym jeśli ktoś szukał w tym tłumie sensacji. Chudy, lekko przygarbiony, o jasnych prostych włosach opadających na szerokie policzki. Nie miał rumieńców tak jak cała reszta dzieciaków oglądających występy cyrkowe rodziny Bell. On był przygnębiony i w ogóle nie pasował nastrojem do tutejszego wydarzenia.
Trzy miesiące temu poznał osobiście Jęczącą Martę, a uczniowie ze starszych roczników bardzo solidnie nastraszyli go opowieściami o jej śmierci. Nabył jakąś traumę bo na myśl o Hogwarcie dostawał napadów bladości. Przeżywał to, co usłyszał i to co zobaczył. Jęcząca Marta tak bardzo piszczała i płakała kiedy dopytywał czy to prawda, że ją zamordowano. Wrzeszczała na niego okrutnie! Rodzice chcieli poprawić mu humor więc zabrali go, jego siostrę i brata na cyrkowe występy. Z początku był zainteresowany tymi pięknymi osobami tańczącymi w powietrzu ale gdy wyobraził sobie na ich miejscu półprzeźroczystą postać latającej i płaczącej Marty to przestało mu się to wszystko podobać. Uciekł z tłumu i usiadł sobie na zimnym murku, na obrzeżach zabudowy cyrkowej. Był ładnie ubrany, czysto, drogo a na kolanach trzymał najbardziej wyśmienity i wypasiony (oraz najdroższy) popcorn. Wrzucał pojedyncze ziarenka do jakiegoś pudła i myślał o tym jak nie chce wracać do szkoły. Starsze roczniki miały z niego ubaw, a on przecież im wierzył. Zrobili mu z mózgu sieczkę i przez to bał się, że za chwilę ktoś znowu umrze bo w szkole wciąż mieszka ktoś kto ma oczy, których kolor zabija. Pytał o to Grubego Mnicha i proszę, nawet ich duch opiekuńczy nie chciał o tym mówić a to jak nic oznaczało, że to wszystko prawda! Opuścił brodę aż na obojczyk i taki naburmuszony siedział w odosobnieniu. Za miesiąc idzie do drugiej klasy, już niedługo będą szykować się do szkoły. Co on ma zrobić? Jak zeszłego roku był zachwycony Hogwartem tak teraz bał się tam wracać. Czemu nikt nie podziela jego obaw? Cóż, nikt jak on nie jest tak przewrażliwiony i strachliwy.
Trzy miesiące temu poznał osobiście Jęczącą Martę, a uczniowie ze starszych roczników bardzo solidnie nastraszyli go opowieściami o jej śmierci. Nabył jakąś traumę bo na myśl o Hogwarcie dostawał napadów bladości. Przeżywał to, co usłyszał i to co zobaczył. Jęcząca Marta tak bardzo piszczała i płakała kiedy dopytywał czy to prawda, że ją zamordowano. Wrzeszczała na niego okrutnie! Rodzice chcieli poprawić mu humor więc zabrali go, jego siostrę i brata na cyrkowe występy. Z początku był zainteresowany tymi pięknymi osobami tańczącymi w powietrzu ale gdy wyobraził sobie na ich miejscu półprzeźroczystą postać latającej i płaczącej Marty to przestało mu się to wszystko podobać. Uciekł z tłumu i usiadł sobie na zimnym murku, na obrzeżach zabudowy cyrkowej. Był ładnie ubrany, czysto, drogo a na kolanach trzymał najbardziej wyśmienity i wypasiony (oraz najdroższy) popcorn. Wrzucał pojedyncze ziarenka do jakiegoś pudła i myślał o tym jak nie chce wracać do szkoły. Starsze roczniki miały z niego ubaw, a on przecież im wierzył. Zrobili mu z mózgu sieczkę i przez to bał się, że za chwilę ktoś znowu umrze bo w szkole wciąż mieszka ktoś kto ma oczy, których kolor zabija. Pytał o to Grubego Mnicha i proszę, nawet ich duch opiekuńczy nie chciał o tym mówić a to jak nic oznaczało, że to wszystko prawda! Opuścił brodę aż na obojczyk i taki naburmuszony siedział w odosobnieniu. Za miesiąc idzie do drugiej klasy, już niedługo będą szykować się do szkoły. Co on ma zrobić? Jak zeszłego roku był zachwycony Hogwartem tak teraz bał się tam wracać. Czemu nikt nie podziela jego obaw? Cóż, nikt jak on nie jest tak przewrażliwiony i strachliwy.