• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[grudzień 1971] Pierwsze Ataki Śmierciożerców | Danielle & Giovanni

[grudzień 1971] Pierwsze Ataki Śmierciożerców | Danielle & Giovanni
the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#11
24.03.2023, 00:00  ✶  

- To dlatego, że nie miałeś zbyt wielu okazji ze mną współpracować. - odpowiedziała szybko posyłając mu lekki uśmiech, a jedna z jej brwi uniosła się do góry w zaczepnym geście. To była prawda; Giovanniego znała i ceniła, choć ich znajomość była raczej przelotna i ograniczała się do przypadkowych spotkań w trakcie bankietów lub posiadłości Longbottomów. Być może dzisiejszy wieczór był zwiastunem nadchodzących zmian w tym zakresie?

Nie spodziewała się, że Gio tak poważnie podejdzie do jej prośby. Oczywiście, wiedziała że nie odmówi jej pomocy, jednak zakładała, że będą musieli poczekać kilka dni, nim wszystko uda się uzgodnić i pozałatwiać. Urquart zdawał się być gotowy do działania natychmiast, z czego zdała sobie sprawę, gdy jak gdyby nigdy nic wstał i zaczął zapinać płaszcz. Szybko dopiła resztę herbaty i odstawiła filiżankę, by tak jak jej rozmówca, podnieść się z krzesła i narzucić na siebie odzież wierzchnią. Kompletnie zignorowała palący ból języka i gardła dający jej do zrozumienia, że temperatura napoju była odrobinę za wysoka, by wypić ją na raz. Nieistotne.

- Wydaje mi się Gio, że jesteś bardziej charyzmatyczną osobą ode mnie. I masz większy dar przekonywania.- potwierdziła, zgodnie z tym, co uważała. - Więc jest szansa, że uda Ci się na nią wpłynąć. - dodała, narzucając na szyję ciepły szalik. Obym się tylko nie myliła i oby nie było za późno. Lekkim skinieniem głowy pożegnała się za stojącą za ladą barmanką i wyszła z lokalu, przytrzymując za sobą drzwi, by Urquart również mógł wyjść na zewnątrz. Lekkim ruchem podbródka wskazała, w którą stronę powinni się kierować.

Choć miała ochotę biec, powstrzymywała się, a jej krok był pewny, ale spokojny. Mimo wszystko zależało jej, by nie zwracać na siebie uwagi. Wystarczało, że sama obecność Giovanniego przyciągała pojedyncze spojrzenia zaintrygowanych mieszkańców wioski. Kiedy przechodzili obok Miodowego Królestwa, mimowolnie uśmiechnęła się.
- Brenna mnie tu wyciągnęła po raz pierwszy. Wpadłam w taki szał zakupów, że przez kolejne cztery dni odmawiałam jedzenia czegokolwiek, co nie było słodyczami kupionymi właśnie tutaj. Oczywiście, mój żołądek miał inny pogląd na ten temat i dał mi solidnie popalić... - rzuciła. Mimo poważnej sytuacji, nie opuszczała ją chęć rozmowy, nawet na najbzdurniejsze tematy.

Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#12
28.03.2023, 18:09  ✶  

— Dziękuję. Miejmy nadzieję, że masz rację.

Był świadom swojego oddziaływania na ludzi, szczególnie kobiety. Nie był typem kobieciarza, gangstera ani innego niebezpiecznego pasjonata sztuk zabronionych. W damach wzbudzał instynkty macierzyńskie lub siostrzańskie... czy inne związane z bezpieczeństwem ogniska domowego. Z łątwością wzbudzał zaufanie, które podbudowywał każdym słowem i czynem.

— Oh tak? Wyobrażam sobie — roześmiał się. Jako rozpieszczany przez rodzinę dzieciak nie miał nigdy trudności z dobraniem się do słodyczy, ale wiele razy przeżywał przygodę pod tytułem "dziecko po raz pierwszy w życiu trafiło do sklepu posiadając pieniądze". W pierwszym roku legalnych wypraw do Hogsmeade, a później jako prefekt. — Kiedys uważałem, że jacyś nauczyciele powinni kontrolować zakupy uczniów w Miodowym Królestwie. Ale potem dostrzegłem, że skutki przejedzenia są najlepszą lekcją, jaką można wynieść z wycieczek do Hogsmeade. Hm, jakie słodycze lubisz najbardziej, Danielle?

Szedł spokojnym, ale dłuższym niż zazwyczaj krokiem. Ciężko mu było stwierdzić, w jak dużym zagrożeniu faktycznie była koleżanka panny Longbottom, ale widział w niej pośpiech i nie zamierzał tego ignorować.

the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#13
31.03.2023, 14:50  ✶  

Nawet w tak niesprzyjających okolicznościach, Hogsmeade nie przestawał jej zachwycać. Była zauroczona wąskimi ścieżkami, różnorodnością domów oraz magiczną atmosferą, jaka tu panowała. Miała z tą wioską ogrom wspaniałych wspomnień, do których nawet jako dorosła, chętnie wracała myślami. Przesiadywanie z Erikiem i Brenną w Trzech Miotłach i licytowanie, kto da radę szybciej wypić piwo kremowe. Spontaniczna bitwa na śnieżki z Patrickiem i Lucy. Wykupowanie ogromu słodyczy z Miodowego Królestwa i regularne podrzucanie ich zarówno Samowi jak i Jackie do toreb, tak żeby nie wiedzieli, że to jej sprawka. To były błahostki, jednak Dani doceniała te chwile. Ogrzewały jej serce i sprawiały, że z tyłu głowy towarzyszyła jej świadomość, że cokolwiek by się nie działo na tym świecie, ona nigdy nie będzie sama. To było ważne uczucie, którym chciała dzielić się z innymi. Z całego serca wierzyła, że nikt nie powinien być samotny, nikt nie powinien przeżywać smutku i radzić sobie z problemami bez wsparcia innej, przyjaznej osoby - ta idea przyświecała jej, gdy z duszą na ramieniu, w towarzystwie Gio kierowali się w stronę domu jej koleżanki.

- Zakazany owoc smakuje lepiej. Myślę, że wtedy szybko powstałaby grupa przemytników, handlująca potajemnie lizakami na korytarzach szkoły.- zauważyła, a wyobrażenie sobie tego sprawiło, że na moment na jej twarzy pojawił się pełen rozbawienia uśmiech.
- Wszystko, co ma w sobie maliny.- odpowiedziała bez zawahania. Nad pytaniem, które zadał jej Uruart, nie musiała długo rozmyślać. - I czekoladę. Ale maliny w szczególności. Mój tata robi najlepsze naleśniki z nadzieniem malinowym na świecie. Próbowałam podążać za jego przepisem, ale jeszcze nigdy nie udało mi się zrobić ich tak dobrych. I za skarby świata nie chce mi zdradzić, jaki ekstra składnik dodaje. - jej twarz rozświetlił uśmiech, gdy o tym wspominała. - Twierdzi, że nawet gdy już będzie stary i niedołężny, nie pozwoli mi zabrać tego zaszczytu szykowania dla nas śniadania. - dodała.

Spacer, pomimo powagi sytuacji, przebiegał w miłej atmosferze; nim się zorientowali, wyszli poza centralną część wioski i skierowali się na obrzeża. Dani lekkim ruchem podbródka wskazała niewielki dom, do którego prowadziła wąska, słabo oświetlona ścieżka.
- To tutaj mieszka Anna.- powiedziała cicho, przyspieszonym krokiem kierując się w stronę wejścia. W jednym z okien dało się dostrzec blask światła, co tylko oznaczać mogło, że kobieta jest akurat w domu.



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#14
03.04.2023, 14:59  ✶  

— Zdecydowanie masz rację — odpowiedział. Nawet nie chciał sobie wyobrażać czarnego rynku słodyczy w Hogwarcie. Jonathan z pewnością zechciałby brać udział w tym przedsięwzięciu. Na szczęście nie grzeszył zbytną pewnością siebie i nie zostałby spekulantem niczym Rett Butler. Wizja wykupienia wszystkich Czekoladowych Żab i sprzedawania ich ze zdwojonym zyskiem była mimo wszystko zabawna.

— Maliny? Interesujące. Zdecydowanie będę musiał podgadać pana Derwina o te naleśniki następnym razem jak go spotkam. Uważaj, Danielle, bo być może wproszę się na śniadanie.

Tak, Giovanni znał każdego.

Spacer zakończył się. Czas na poważną rozmowę. Giovanni skinął głową i dał się prowadzić do drzwi.

the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#15
22.04.2023, 13:09  ✶  
Podczas gdy ktoś inny mógł dopatrzeć się w słowach Gio drugiego znaczenia, ona w swym nieogarnięciu nie widziała w jego "groźbie " nic niestosownego.
-Możesz go spytać, może Tobie akurat się wygada. Chociaż wątpię, jest strasznie uparty. Aż dziwię się, że jego patronusem nie jest osioł - wzruszyła lekko ramionami. Na jej twarzy na moment pojawił się uśmiech - Zawsze jesteś mile widziany. Daj tylko znać, kiedy miałbyś ochotę nas odwiedzić, to może nawet uda mi się zebrać wszystkich - kuzynostwo, siostrę i całą resztę domowników. Oczywiście, nie nie widziała w tym niczego dziwnego. Uświadomiłaby sobie dopiero po czasie, gdy ojciec i siostra rzucaliby sobie wymowne spojrzenia i niegroźne, sugestywne docinki w jej stronę.
Zaskukała do drzwi. Te nie otworzyły się z początku, choć słychać było, że ktoś ewidentnie za nimi jest. Dopiero po chwili uchyliły się, a przez niewielką szparę można było dostrzec drobnej postury brunetkę, na oko w wieku Gio.
-Cześć Ann…- zaczęła Dani. Drzwi otworzyły się szerzej, a kobieta popędzającym gestem zaprosiła ich do środka.
- Możesz następnym razem się zapowiadać? List, cokolwiek. Myślałam, że zawału dostanę… - wyrzuciła z siebie w pierwszej chwili. Odetchnęła z ulgą, spoglądając to na Longbottom, to na Gio. Uniosła pytająco brwi i założyła ręce na biodrach.
-To Giovanni Urquart, mój znajomy…- zaczęła Dani.
-Kawy, herbaty? Usiądźcie…- machnęła ręką w stronę kanapy, stojącej naprzeciwko rozpalonego kominka. - Czemu zawdzięczam waszą niespodziewaną wizytę? Zakładam, że to nie dlatego, że byliście w okolicy i postanowiliście mnie odwiedzić - odezwała się, kierując się do aneksu kuchennego.


let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#16
22.04.2023, 20:31  ✶  

— Dzień dobry, miło mi poznać — przywitał się z uśmiechem i eleganckim ukłonem. Aż raził wizerunkiem porządnego człowieka.

Wszedł do środka ostukując buty z piachu przy wejściu. Nie rozglądał się nachalnie, jedynie delikatnie, na tyle, na ile wypadało.

— Bardzo dziękuję, ale właśnie wracamy z herbatki — wyjaśnił, po czym zasiadł na kanapie dopiero, jeśli Dani to uczyniła.

— Ma pani rację. Przybywamy tu z dobrą wiadomością. Danielle, może ty powinnaś ją przekazać?

Wydawało mu się, że będzie lepiej, jeśli panna Longbottom zacznie temat. Nie chciał wychodzić przed szereg

the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#17
06.05.2023, 23:05  ✶  

Dom w którym się znajdowali był raczej skromny, choć niezwykle przytulny. W innych okolicznościach aż chciałoby się wziąć do rąk kubek z gorącym winem lub herbatą, rozsiąść się wygodnie na kanapie i przy akompaniamencie trzaskającego w kominku ognia, co jakiś czas spoglądając za okno, gdzie delikatnie prószył śnieg. Niestety, Danielle tym razem nie była w nastroju do takich przyjemności. Tym bardziej Anna, która na pierwszy rzut oka wydawała się być zaniepokojona i zestresowana. Sugerował to nie tylko sposób, w jaki ich przywitała, ale i sposób wypowiedzi, jej ton, chaotyczne ruchy.

Usiadła ciężko na fotelu, w którym zapadła się bardziej, niż się spodziewała. Pytanie, jakie zadała im kobieta było zrozumiałe i spodziewała się, że takowe padnie, prędzej niż później. Nie zdążyła ułożyć w głowie wypowiedzi, naiwnie zakładając, że Giovanni, jako ten bardziej charyzmatyczny mówca, postanowi ją zastąpić. Pytanie padło, powinna paść i odpowiedź. Ale zapadła cisza. Bardzo ciężka, niezręczna cisza, przerywana trzaskającym w kominku drewnem.

Posłała spojrzenie Urquartowi, jakby bezgłośnie chciała dać mu sygnał, że to już czas, powinien zacząć mówić już teraz. Jej wzrok nie był zbyt przekonujący, niestety. Westchnęła głośniej, niż chciała.

- To znaczy, byliśmy akurat w okolicy. I postanowiliśmy Cię odwiedzić. Przepraszam, faktycznie powinnam dać Ci znać, że wpadniemy - zaczęła. - Mam nadzieję, że nie przeszkadzamy?
- Nie, nie, bynajmniej. Po prostu nie spodziewałam się... was - odpowiedziała Anna, w dalszym ciągu nie odwracając się. Jej głowa była opuszczona.
- A jest ktoś... kogo się spodziewałaś?- zapytała powoli, stopniowo kierując rozmowę na odpowiednie tory. W odpowiedzi usłyszała westchnięcie, a szatynka gwałtownie odwróciła się, spoglądając w stronę siedzącej w salonie dwójki.
-  Jak myślisz? Ten idiota z Mungo nie daje mi spokoju. Byłam pewna, że skończy się na czczych groźbach, ale potem zaczęły się listy wysyłane do szpitala i teraz tutaj... - urwała. Jej głos załamał się na chwilę. - Dani, on wie, gdzie mieszkam. Nie wiem skąd ma mój adres, ale...
- Dlaczego zatem nie chcesz sobie pomóc? - Longbottom poderwała się z siedzenia. Nie mogła patrzeć na koleżankę w takim stanie. - Ann, ile można żyć w strachu, tylko dlatego, że jakiś idiota upatrzył sobie ciebie na ofiarę? A Theo? Myślisz, że dasz radę przed nim ukryć, że coś jest nie tak? Ann, przecież on widzi jaka jesteś przerażona!
- I gdzie miałabym pójść?! Do Ciebie do domu? I ściągnąć na Ciebie całe niebezpieczeństwo? Oszalałaś! - wyrzuciła z siebie.

Danielle wzięła głębszy wdech. Na jej twarzy malowała czysta, szczera troska.
- Wiem, że nie chcesz być dla nikogo kłopotem. Wiem, że nie chcesz, by ktokolwiek był w niebezpieczeństwie. Wiem też, że gdybym to ja lub ktokolwiek inny był w takiej sytuacji, zrobiłabyś dokładnie to, co ja - zaczęła. Posłała krótkie spojrzenie w stronę Gio. - Ja... wydaje mi się, że mój znajomy, może być w stanie Ci pomóc. Tylko musisz dać sobie pomóc, Ann.



let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#18
06.05.2023, 23:32  ✶  

Sytuacja była wielce niezręczna i Gio zdawał sobie z tego sprawę. Miał pewne doświadczenie w odbywaniu niespodziewanych wizyt oraz we wręczaniu talonu na schronienie i ucieczkę od problemów. Niestety zawsze cięższe to było w przypadku osób, których nie znał. Nie wiedział, jak do nich podejść. Dlatego wolał przekazać pałeczkę Danielle, a przynajmniej na początek.

Uprzejmie przysłuchiwał się wymianie zdań kobiet. Rozmowa szybko przeszła do sedna. Pani Anna, tak jak przepowiedziała Danielle, zjedzona była przez strach, ale jednocześnie nie chciała narażać na niebezpieczeństwo innych. Jak dobrze to znał i rozumiał.

W końcu nadeszła kolej na niego. Czas uruchomić wszystkie pokłady swoich trzech kropek charyzmy.

— Pani Anno. — Przybrał niezwykle życzliwy, ale też rzeczowy ton głosu. Siedząc, pochylił się nieco w stronę kobiety pragnąc nawiązać kontakt wzrokowy. — Wszyscy zdajemy sobie sprawę z powagi obecnej sytuacji. Mało kto może czuć się bezpieczny. Ja, panna Danielle... a na ten moment pani i pani syn. — Chwila przerwy. — Jestem naukowcem i działaczem społecznym. Interesuję się niezwykłymi talentami czarodziejów i niezwykłymi istotami niebędącymi czarodziejami. Jeszcze przed Lordem Voldemortem wiele istnień skazanych było na wygnanie z powodu swojego pochodzenia, czy niezwykłego wyglądu. Dlatego stworzyłem specjalny azyl. Miejsce, o którego istnieniu wiem tylko ja i najbliższe mi osoby, zaś samej lokalizacji poza mieszkańcami nikt nie zna. I chciałbym panią zaprosić tam wraz z synem. Mamy wolne pokoje. Tam pani nikt nie znajdzie. Będzie mogła pani spokojnie przeczekać ten koszmar, a później wrócić do domu.

Zakończył. To był tylko wstęp. Gotowy był na wylewanie z siebie więcej argumentów obleczonych w kwieciste słowa. Ale czekał teraz na odpowiedź kobiety.

the kind one
don't confuse my kindness for weakness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierząca trochę poniżej 160 cm, o okrągłej buzi i dużych, ciemnoniebieskich oczach. Jej włosy sięgają za ramiona, są lekko kręcone o ładnym, ciemnobrązowym odcieniu - najczęściej spina je w taki sposób, by nie przeszkadzały jej w pracy, choć zdarza się i to nie rzadko), by były starannie ułożone; niezależnie od fryzury, we włosy ma wpiętą charakterystyczną, żółtą spinkę w kształcie motyla. Dani ubiera się raczej schudnie, w stonowane barwy, nie wyróżniając się w tej kwestii od reszty społeczeństwa czarodziejów. Mówi z silnym, brytyjskim akcentem. Jej uśmiech, wcześniej szeroki i beztroski, stał się delikatny oraz sporadyczny, a śmiech, głośny i zaraźliwy słychać znacznie rzadziej (najczęściej zarezerwowany jest dla bliskich jej sercu). Pachnie malinami i piwoniami, jednak jest to bardzo subtelny i delikatny zapach.

Danielle Longbottom
#19
22.06.2023, 15:03  ✶  

Kiedy Gio zaczął mówić, odruchowo wycofała się i zamilkła. Głównie dlatego, że na temat miejsca w które miała zostać zabrana kobieta, sama wiedziała bardzo niewiele. Ufała jednak Urquartowi i wierzyła w jego dobre intencje (w końcu gdyby tak nie było, nie prosiłaby go o pomoc, prawda?), dlatego uznała, że najrozsądniejszym będzie, gdy sam spróbuje przekonać Annę, że ryzykowanie życiem własnym i dziecka w imię odwagi to, nie oszukujmy się, głupota. Poza tym, Gio był znacznie bardziej charyzmatyczny od niej.

Kobieta również nie przerywała Urquartowi i choć widać było, że jest zestresowana i przejęta sytuacją w jakiej się znalazła, zdawała się słuchać go bardzo uważnie. Zamknęła oczy i wstrzymała oddech.

- Nie posiadam wyjątkowego talentu, ani nie jestem niezwykła. Nikomu nie zawadzam, żyjemy wraz z Theo w zgodzie ze wszystkimi, po prostu robię to, co do mnie należy jako uzdrowicielka i czarownica... - zaczęła. - Więc dlaczego mam uciekać? Bo komuś nie odpowiada, że urodziłam się w niewłaściwej rodzinie? Sam pracownik z Hogwartu przyjechał do mnie i zaprosił do szkoły. Różdżka mnie wybrała! - wyrzucała z siebie. Biło od niej rozgoryczenie i rozżalenie, tym że świat, który sam ją do siebie zaprosił, w brutalny sposób kilka lat później stał się zagrożeniem, dla niej i dla jej dziecka. 

Odetchnęła głośno, spoglądając to na Gio, to na Dani.
- W porządku - odezwała się w końcu ostrożnie. - Ale zapomnijcie, ze robię to za darmo. Jeżeli zajdzie taka potrzeba, chcę, żeby moje umiejętności lecznicze się przydały - dodała. Dani nie zamierzała wykłócać się, że nie musi tego robić, a nikt nie oczekuje od niej odwdzięczenia się - doskonale ją rozumiała. - Pójdę po moje rzeczy, to nie powinno zająć długo. Ja... spodziewałam się, że będziemy musieli uciekać. Mam przygotowaną walizkę. - mruknęła pod nosem i wymijając dwójkę, skierowała się schodami na górę, gdzie najpewniej bawił się jej syn.

Gdy Anna zniknęła z pola widzenia, Danielle nie powstrzymała głębokiego, pełnego ulgi westchnięcia.
- Poszło sprawniej, niż się spodziewałam - zauważyła, a na jej twarzy pojawił się uśmiech. - Dziękuję. Gdyby nie Ty, nie wiem jak to by się potoczyło. Jesteśmy twoimi dłużniczkami...


let everything happen to you
beauty and terror
just keep going
no feeling is final
Profesor G
Kilku panów w jednym ciele.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
175cm. Przeciętna budowa ciała. Brązowe włosy. Piwne oczy. Zarost.

Giovanni Urquart
#20
30.06.2023, 21:26  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 22.08.2023, 11:23 przez Giovanni Urquart.)  

— Pani dobrze wie i my dobrze wiemy, że jest pani czarownicą. Niestety zamknięte umysły idą w parze z agresją. Ukrycie pani i syna to nieprzyjemna konieczność danej sytuacji... I może być pani pewna, że jej zdolności medyczne na pewno się przydadzą.

Starał się ukoić nerwy kobiety. Zapewnić o braku powodów do wstydu czy obaw związanych z ukrywaniem się w bezpiecznej ostoi. Dobrze rozumiał, co oznaczało chowanie się. Chociaż fizycznie mógł pozwolić sobie na dość głośną egzystencję w przestrzeni publicznej, istniała w nim druga osoba. Bracia nie zostaliby zrozumieni, gdyby wyszli z ukrycia.

— Bardzo się cieszę, że podjęła pani taką decyzję. To naprawdę odważny wybór.

Czarodziej dał kobiecie czas na przygotowanie się.

— Naprawdę nie ma o czym mówić, Danielle. Musimy sobie wszyscy pomagać w takich sytuacjach. Tylko w ten sposób wygramy.

Również uśmiechnął się.

Anna w końcu wróciła z synem i walizkami. Mogli wtedy pożegnać się z Danielle oraz zabrać do podróży. Giovanni był bardzo podekscytowany nowymi lokatorami, chociaż okoliczności tego jak zwykle były przykre.


Z pomocą innego członka Zakonu przeprowadził szybką ewakuację Anny i jej syna. Kobieta mogła cieszyć się spokojem w domu pełnym interesujących osób, zaś dla niepoznaki, jej dom został okryty kilkoma silnymi zaklęciami zabezpieczającymi. Tak, żeby w razie ataku, nikt nie domyślił się o przeprowadzce Anny, a po prostu myślał, że nie ma jej w domu. Prawda wyjdzie na jaw, jeśli ktoś się bardzo uprze i będzie obserwował dom przez długi czas. Ale najważniejsze, że kobieta była bezpieczna. Gio oczywiście nie znał się specjalnie na zaklęciach zabezpieczających, dlatego udało się to tylko z pomocą innego członka Zakonu.


Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Danielle Longbottom (4175), Giovanni Urquart (2091)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa