• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 … 5 6 7 8 9 Dalej »
[03.03.1972] Bardzo wąskie alejki

[03.03.1972] Bardzo wąskie alejki
Widmo
It's getting dark in this
little heart of mine
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Alanna Carrow
#11
10.04.2023, 22:24  ✶  
Ach, słowa, odwieczny problem – stworzone do komunikacji, a jednocześnie nierzadko tę komunikację utrudniały. Zwłaszcza jeśli nie zostały starannie dobrane, rozmówcy nie znali się na tyle dobrze, by pojąć przekazywaną myśl lub też… byli naćpani i nie łączyli kropek w odpowiedni sposób, tylko w zgoła inny, przez co wychodził nie ten wzór, co trzeba.
  - A… że w tym sensie – mruknęła, odkrywając połączenie, które wcześniej zdecydowanie bardzo nie chciało się nasunąć i zapewne mogłaby nad tym myśleć jeszcze długo, a i tak nie dojść do odpowiednich wniosków. Przynajmniej w obecnym stanie. Choć tak po prawdzie, jeszcze się cisnęło na usta zgryźliwe „nie są, kurwa, milszą opcją, tylko dającą większe szanse na przetrwanie” – bo po zionięciu smoka czy pocałunku dementora to raczej nie było co mówić o dalszej egzystencji.
  Po napadzie… cóż, w dużej mierze kwestia wylizania ran, nie tylko tych na ciele, ale przynajmniej nadal można było funkcjonować, żyć, marzyć. Nie być jedynie skorupą bez emocji czy kupką popiołu.
  Racjonalne myślenie w tej sytuacji schodziło raczej na dalszy plan; uaktywniał się instynkt przetrwania. I chyba dlatego ostatecznie nie wyszarpnęła dłoni, choć drgnęła, zaskoczona tym gestem. Szarpnięcie wskutek pociągnięcia też nie było znowu takie przyjemne, ale przynajmniej faktycznie zmusiło ją do biegu.
  Byle dalej stąd.
  Nie była pewna, jak długo biegli. Wiedziała tylko, że to ciało ma naprawdę fatalną kondycję i z każdym krokiem oddychało jej się coraz ciężej, gorzej – jeszcze chwila, a padnie jak długa i koniec, nie ruszy się dalej.
  - Stop – wychrypiała w końcu, stawiając opór. Nie, naprawdę nie była w stanie pobiec już dalej, ale to chyba nie miało znaczenia – jeśli by się rozejrzeli, to doszliby do wniosku, że opuścili ten przedziwny labirynt, bo okolica wyglądała bardziej znajomo. Sama Carrow zaś, oczywiście, o rozglądaniu się teraz nie myślała – prędzej o tym, że zaraz pękną jej płuca i koniecznie musi złapać oddech.
  Dopiero po długiej chwili, przy założeniu, że Wilhelm również się zatrzymał i jej nie zostawił, wskazała, że chyba wie, gdzie są. I że całkiem blisko powinien być punkt Fiuu, który powinien był rozwiązać problem dotarcia do domu, bez ryzyka, że znowu się wyląduje w jakichś szemranych alejkach...
Widmo
wiek
sława
krew
genetyka
zawód

Wilhelm Avery
#12
13.04.2023, 22:09  ✶  
Dopiero teraz załapała, o co mu chodzi. Przez chwile zastanawiał się, czy gdzieś popełnił błąd w sposobie, jakim się wyraża. Oczywiście i tak wszystko wina było tego specyfiku, który musiał wytworzyć i dlatego też niezbyt się tym przejmował. W końcu, kto wie, jak to na nią działa? Może słyszy go inaczej? Sepleni? Ewentualnie akcent mu się tak zmienił, że zwyczajnie go nie rozumie. Takie rzeczy były możliwe, bo każdy inaczej reaguje na takie halucynogenne rzeczy. Powinien w sumie zapytać, jak go widzi, bo jeszcze okaże się, że jest centaurem w jej oczach. No to było komiczne teraz. Zapamięta to sobie, choć ma nadzieje, że nigdy już nie znajdzie się takiej sytuacji. Niezależnie od tego, co on sam myślał, jedno było pewno - uciekali. Odwaga była dobra, jak się miało szanse jakiekolwiek. W sumie nadal nie chciała go opuścić myśl, że ona nadal jest kimś, kto go pakuje w pułapkę. Bo czy to wszystko idealnie się nie zgrywało? Wpada w halucynogenny amok, pojawia się ładna kobieta, zdobywa jego zaufanie, niby zagrożenie, by odwrócić uwagę i pach. Zanim się on sam spodziewa, już coś mu robi. Nie, żeby ten scenariusz wydawał się realny, aczkolwiek dziwne myśli pojawią się zawsze.
Biegli i to dziewczyna pierwsza miała dość, a on wcale nie był w o wiele lepszej sytuacji. Oddychał nierówno, płuca to chyba chciały uciec, zgiął się i czy to było kulturalne, bądź nie, splunął z powodu nadmiaru śliny, jaką miał w ustach.
- Powiem ci, że umiesz zmęczyć faceta, nie ma co. - Może niekoniecznie był to dobry żart, jednak dla niego dość adekwatny do sytuacji. Zapewne, jakby więcej trenował własne ciało, byłoby mu lepiej. Przynajmniej nie miał ochoty paść na ziemie. To już był postęp.
- Zaproszenie na kawę nadal obowiązuje. Odprowadzę cię, a potem zamorduje tego wróżbitę za jego głupie wymagania. Masz moje słowo! - I tak doszli w miarę do siebie, odprowadził ją do kominka, dzięki któremu mogła wrócić gdziekolwiek ciała. Nie pomyślał o tym, by udać się razem z nią, czy nawet zapytać, jak się nazywa. Po wydarzeniach z tego dnia naprawdę miał ochotę jedynie napić się mocnego trunku i się położyć. Za dużo wrażeń, zdecydowanie.

Koniec sesji
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Alanna Carrow (2440), Wilhelm Avery (2073)


Strony (2): « Wstecz 1 2


  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa